Z Vectora Polonii nr 86: Wojciech Kuczok gościem Nocy Literatury w Paryżu

Utworzono 05 czerwca 2014 przez Luiza

img_1821Widma, zaświaty, pojęcie czasu…

Co sprawia, że niektórzy z nas czekają na zmierzch, aby uaktywnić swoje twórcze pokłady dopiero w nocy? Czy to za sprawą jej mroku, tajemniczości i osobliwego klimatu? A może przyczyną jest Nótt – jedna z ważniejszych postaci w mitologii nordyckiej – bogini ciemności nocnych, która z rozwianymi włosami pędzi nocnym niebem na swoim rumaku i rozbudza wyobraźnię śmiertelników?

Po Nocy Walpurgii, Nocy Kupały, „Nocy żywych trupów” przyszła kolej na Noc Muzeów, nocne maratony filmowe, a następnie na… Noc Literatury. W tym roku: „Widmokrąg” Wojciecha Kuczoka – i jego zaświaty.

Wszystko wskazuje na to, że zorganizowana w Paryżu po raz drugi La Nuit de la Littérature stanie się wydarzeniem cyklicznym. Kiedy w roku 2006 w czeskiej Pradze wydarzenie okazało się dużym sukcesem, nie trzeba było czekać długo, aż znajdzie swoich naśladowców w innych europejskich miastach (m.in. w Londynie, Madrycie, Mediolanie, Amsterdamie). W zeszłym roku także w Paryżu z inicjatywy Czeskiego Centrum Kulturalnego, organizacji przedsięwzięcia podjęło się Le Forum des Instituts Culturels Etrangers (FICEP). Autorzy (pisarze, poeci, dramaturdzy, autorzy komiksów, literatury młodzieżowej) z różnych państw gościli w księgarniach, centrach kultury, kościołach, a nawet w hotelach, położonych na lewym wybrzeżu Sekwany (tzw. Rive-Gauche), w okolicy Saint-Germain-des-Prés. Gościem Księgarni Polskiej był Mariusz Szczygieł, ze swoją książką „Zrób sobie raj” – utworem na pograniczu reportażu i felietonu.

dsc09729W tym roku autorzy i tłumacze spotkali się w okolicy trzeciej dzielnicy Paryża – Le Marais. Co godzinę, na przemian z aktorami, czytali fragmenty swoich utworów, po czym następowała krótka dyskusja z uczestnikami. I tak aż do północy, z godzinną przerwą na kolację („Każda noc powinna mieć swoje menu” – jak mawiał Honoriusz Balzac).
Gościem Instytutu Goethe’go w Thé des écrivians była Anna Weber, Austryackiego Forum Kulturalnego w Galerii Polad-Hardouin i Galerii Dukan – Ursula Poznanski, Centrum Wallonie-Bruxelles – Isabelle Wery, aby wymienić tylko kilku autorów.

Natomiast w Galerii Roi Doré na zaproszenie Instytutu Polskiego w Paryżu, wraz z tłumaczką Mariolą Odzimkowską i aktorką, która czytała fragmenty prozy – Julie Golzan, pojawił się Wojciech Kuczok. Znany przede wszystkim ze swojej powieści „Gnój”, za którą otrzymał w 2003 r. Paszport Polityki, a rok później Nagrodę Literacką NIKE (oraz nagrodę Krakowska Książka Miesiąca – marzec 2014 r.), przełożoną na piętnaście języków, jest także autorem tomu poezji „Opowieści samowite” (FA-art, 1996), powieści „Senność” (W.A.B., 2008), „Spiski. Przygody tatrzańskie” (W.A.B., 2010), zbiorów opowiadań „Opowieści słychane (Wydawnictwo Zielona Sowa, 1999), „Szkieleciarki (Wydawnictwo Zielona Sowa, 2002), „Widmokrąg” (W.A.B, 2004), „Opowieści przebrane” (W.A.B., 2005). Zrobił doktorat z filmoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, a jego zainteresowania filmem zaowocowały zbiorem esejów „To piekielne kino” (W.A.B., 2006) i „Moje projekcje” (W.A.B, 2009).

img_1787Urodził się w 1972 r. w Chorzowie. Jest prozaikiem, poetą, scenarzystą, krytykiem filmowym, publicystą (współpracował m.in. z „Tygodnikiem Powszechnym”, „Res Publiką Nową”, miesięcznikiem „Kino”, „Gazetą Wyborczą”, „Newsweekiem”, „Twórczością”, „Odrą”).

Na podstawie wybranych wątków powieści „Gnój” napisał scenariusz do filmu Magdaleny Piekorz „Pręgi”, który zdobył Złote Lwy na festiwalu filmowym w Gdyni oraz był polskim kandydatem do Oskara. Także Magdalena Piekorz wyreżyserowała filmową wersję „Senności”. Napisany przez niego monodram „Doktor Haust”, w wykonaniu Michała Żebrowskiego i reżyserii Magdaleny Piekorz został zagrany ponad 100 razy w warszawskim Teatrze Studio i nie tylko.

Jego pasją są jaskinie. „Pamiętam pierwszą wizytę w jaskini – to była Mylna w Tatrach. Miałem dziesięć lat. (…) Od pierwszego zejścia w skalną pustkę poczułem, że to będzie mój żywioł” – czytamy w „Poza światłem” (W.A.B. 2012). Dziś Wojciech Kuczok jest speleologiem. Odwiedził ponad 800 obiektów jaskiniowych. Dokonał kilku odkryć: m.in Jaskinię Dującą w Beskidzie Śląskim. Razem z Rafałem Klimarą, Markiem Pawełczykiem i Jarosławem Surmaczem otrzymał wyróżnienie w nagrodzie Kolosa za rok 2012: „za odkrycie i eksplorację Jaskini Niedźwiedziej Górnej i Jaskini Hardej”.

Jest także zagorzałym kibicem Ruchu Chorzów. O jego zainteresowaniach piłką nożną mogliśmy przekonać się w czasie Nocy Literatury…

img_1791Uprawiam poezję za pomocą prozy”.

Chociaż wokół jego postaci co jakiś czas wybuchają różne plotkarskie skandale (burzliwy związek z Agatą Passent, rzekome erotyczne wyznania w ostatnim utworze „Obscenariusz”, rzekome nawiązania do alkoholizmu Agnieszki Osieckiej…), jednego nie można mu odmówić – tego, że jest dobrym pisarzem. Pracując nad prozą pisze tak, jakby pisał wiersz: mnoży sensy, kumulując różne znaczenia w jednym stwierdzeniu. Zresztą, sam się do tego przyznaje. Pisanie go męczy, zmusza się do dwóch stron dziennie. Być może dlatego upodobał sobie krótką formę wypowiedzi, jaką jest opowiadanie: „Pisze się je w ciągu kilku godzin, w transowych momentach” – mówi w czasie rozmowy z uczestnikami spotkania. „Nie wiem jak jest w całej Europie, ale w Polsce uważa się powieść za formę lepszą od opowiadania. Nie mogłem się z tym zgodzić, dlatego zacząłem pisać opowiadania” – dodaje. „To, co najlepsze w krótkich formach, to siła fragmentu, który każdy może interpretować na swój sposób. Sam tekst redukuje się do najkrótszej objętości, która obrasta w to, co później wyobrażone. Moje pisanie różni się od pracy zawodowych pisarzy, bo ja nadal pracuję nad prozą, jakbym pisał wiersze. Czytam sobie na głos. Każde zdanie musi brzmieć. Zwłaszcza moje ostatnie książki takie są. One są już praktycznie nieprzetłumaczalne. Jest to orgia półsłówek językowych. Bardziej interesują mnie takie sytuacje w języku niż historie. W każdym z opowiadań z ostatnich lat historie są banalne, dwoje ludzi się spotyka, poznaje i idzie ze sobą od łóżka. Wszystko się dzieje w języku” – konstatuje.

Utartym powiedzonkom, nadaje nowy sens, zestawiając je z innymi skojarzeniami. Jest mistrzem „ukrytego neologizmu”, czyli powierzchownie znanych sformułowaniach, ale zmienionych dzięki prostemu przestawieniu liter albo sylab.

img_1798Konceptem książki „Widmokrąg”, wokół której toczyła się dyskusja, było „wskrzeszenie ducha romantyzmu”, jak powiedział sam autor. Miała być hołdem dla romantycznego pojmowania literatury, stąd nawiązania do Preludiów Chopina, które „(…) były jego największym dziełem ze względu na ich fragmentaryczność. Zanim się dobrze zaczną, już się kończą. Chciałem, żeby moje opowiadania brzmieniowo i fabularnie były blisko tych utworów. W Preludium op. 28 nr 3 wszyscy muzykolodzy słyszą pociąg, stąd moje nawiązanie”. Ponadto każde z opowiadań mówi o miłości jak o chorobie.

Czas się dla mnie zatrzymał”.

„Ze zdumieniem przyłapuję się na tym, że moja podświadomość każe mi wracać do czasu mojego późnego dzieciństwa i wczesnej młodości, czyli do lat 80. Stąd te telefony stacjonarne w moich opowiadaniach. Kiedy mi się śni przeszłość to jest zawsze dom rodziców, w którym mieszkałem w latach 80. Śni mi się stary, pięciocyfrowy numer telefonu. Jestem człowiekiem XX wieku i tak już pozostanie. Czas się dla mnie zatrzymał” – opowiadał Kuczok.

Jego opowiadania są tak jakby spoza świata. „Skoro katolicy wierzą w ciał zmartwychwstanie. Zastanawiam się w jaki sposób te ciała będą zmartwychwstawać. Zwłaszcza jak jestem na cmentarzu i wyobrażam sobie wszystkie zwłoki, które na dźwięk trąbki miałyby wyjść z grobu. Czy wyjdą w takim stanie jak są teraz, czyli jedna kość, druga, rozkładające się zwłoki. Czy każdy będzie mógł wybrać w jakiej postaci wyjdzie? Pewnie gdybym to ja miał zmartwychwstać, zmartwychwstałbym jako czternastolatek, bo dla mnie to właśnie wtedy się czas zatrzymał. Może też ja emocjonalnie się zatrzymałem. Niektórzy tak twierdzą, np. moje byłe żony”.

img_1781To zatrzymanie wydaje się być analogiczne z jego miłością do poszukiwań w jaskiniach, w których czas się także zatrzymał. „Jest to jakaś próba sprzeciwienia się upływowi czasu na wszelkie możliwe sposoby. A zwłaszcza w takich, które odkrywam sam, jestem pierwszym człowiekiem w historii ludzkości. Widzę miejsce, które przez pół miliona lat wygląda tak samo. Czyli odkrywanie jaskiń jest dla mnie formą podróży w czasie. Odkrywam przestrzeń, w której leżą kości niedźwiedzi jaskiniowych. Ta cała grota w tym stanie wyglądała tak jak dziś, zanim ludzkość się pojawiła, zanim wymyślono Boga. To mi sprawia olbrzymią frajdę, że widzę wieczność, która jest namacalna. To mnie uspokaja. Mam bardzo irytujący stosunek do czasu, wydawców, organizatorów spotkań. Po prostu przyglądam się wszystkiemu z punktu widzenia wieczności”.

Wiemy, że Wojciech Kuczok przygląda się wszystkiemu z perspektywy wieczności, że ma bardzo osobliwy stosunek do otoczenia. W czasie rozmowy z czytelnikami podczas sobotniego spotkania, oglądał finałowy mecz Ligi Mistrzów: Real Madryt – Atletico Madryt. Czytając fragmenty swoich opowiadań, spoglądał od czasu do czasu na ekran swojego laptopa. Tak, to rzeczywiście dziwny pomysł, który nie przyszedłby do głowy komuś, kto nie postrzega świata w ten sposób. Wojciech Kuczok zadziwia. Nie tylko literacko.

tekst i zdjęcia: Julita Lech

Komentowanie zablokowane.



niedziela, 16 czerwiec, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART