Z Vectora Polonii nr 78: Wywiad z Elżbietą Wysoczańską

Utworzono 15 kwietnia 2014 przez Luiza

ELISABETH VISOANSKA - fot. Christophe Roué

ELISABETH VISOANSKA – fot. Christophe Roué

Sukces, który się widzi dzisiaj jest rezultatem tysiąca malutkich sukcesów, które są niewidzialne – o kosmetykach, bursztynach i marzeniach opowiada Elżbieta Wysoczańska

Pani historia przypomina historię bajkową. Zaczynała Pani zupełnie od zera, dziś jest Pani właścicielką luksusowej firmy kosmetyków. A wszystko dzięki marzeniom i wytrwałemu dążeniu do celu.

Trzeba mieć marzenia, bo one są naszą motywacją. Faktycznie, kiedy spoglądam wstecz, myślę sobie, że mogło być gorzej (śmiech). Nie myślę o tym codziennie, ale sukces, który się widzi dzisiaj jest rezultatem tysiąca malutkich sukcesów, które są niewidzialne. Trzeba mieć jakiś cel, marzenia i dążyć do nich krok po kroku, codziennie. Jeśli się z konsekwencją idzie w wyznaczonym kierunku, nie myśląc o tym, że długa droga przede mną, i że się nigdy nie uda, tylko po prostu idzie się w tym kierunku, na pewno będzie dobrze. Trzeba tylko wiedzieć w jakim kierunku się zmierza…

Kiedy obrała Pani swój kierunek? Kiedy wymyśliła Pani jego tor?

Już bardzo dawno temu, jako mała dziewczynka wiedziałam, że chciałam wyjechać z Polski. To co mnie motywowało to był fakt, że wyrosłam w komunistycznej i szarej Polsce, w której było bardzo mało estetyki, a urodziłam się jako osoba bardzo wrażliwa na estetykę. Wiedziałam, że ta szarość mnie zabije i pogrąży w jakiejś depresji. Chciałam więc wyjechać w miejsce, które sprawi przyjemność moim oczom.

Ta potrzeba otaczania się estetyką przekształciła się w fakt, że skóra stała się niezwykle ważna. Jako nastolatka miałam kłopoty z cerą, która przeszkadzała mojej estetyce. Koniecznie chciałam, żeby była piękna, chciałam ją nareperować, więc z biegiem czasu stałam się specjalistką w tej domenie.

Odkąd pamiętam, zawsze były to moje marzenia. Już jako nastolatka czytałam dużo książek na temat skóry, kolekcjonowałam wszystko, co z tym tematem było związane.

O tym, że chcę przyjechać do Paryża i zająć się kosmetykami, wiedziałam mając  dziewiętnaście lat.

A skąd u Pani to poczucie estetyki?

Mama była śpiewaczką operową, wychowałam się w domu bardzo humanistycznym, w którym  żyli ludzie z pasją. Tata jest lingwistą, zna pięć języków obcych i jest zafascynowany tym, co robi. Chciałam, tak jak rodzice, znaleźć w życiu coś, czym byłabym zafascynowana.

Mama zabierała mnie często do Opery, zaważyło to na poczuciu kreatywności, na tym, że zrozumiałam, że można coś stworzyć od A do Z. Na pewno ten świat się jakoś we mnie odbił.

Gra Pani na pianinie…

Tak. Zdobyłam wykształcenie muzyczne, które z pozoru nie ma nic wspólnego z tym, co robię, a ja bym powiedziała, że ma bardzo dużo, jeśli chodzi o osobowość. Osoby, które kończą szkołę muzyczną nauczone są dyscypliny. Posuwają się do przodu cierpliwie, małymi kroczkami. Szukają perfekcji. Są świadomi, że do czegoś nie dochodzi się z dnia na dzień. Jeśli dostaje trudne nuty, wie, że opanuje je dopiero za kilka miesięcy. Tak samo jest z innymi dyscyplinami, czy to będzie balet, czy sport  – wszystko to uczy kunsztu i dyscypliny.

Jest tak samo z nauką języków obcych… W tej dziedzinie także ma Pani wykształcenie.

Ukończyłam filologię hiszpańską.

Gdzie zdobyła Pani wykształcenie?

Liceum skończyłam w Polsce, studia zaczęłam w Polsce, ale skończyłam w Madrycie, gdzie także studiowałam dziennikarstwo. Miałam nawet swój debiut jako korespondent. Niestety dotyczyło to przykrego zdarzenia: zamachu na Atocha w Madrycie. Byłam na miejscu. Opracowałam wnikliwy artykuł, który ukazał się na pierwszej stronie.

Jak zaczynając od muzyki poprzez filologię, zdecydowała się Pani ostatecznie poświęcić  kosmetykom?

Filologia była naturalna, ponieważ osoba, która chce wyjechać z Polski w czasie komunizmu (gdzie nie było wiadomo co to jest marketing), musiała uczyć się języka obcego, bo umiejętność ta stwarzała możliwość wyjazdu. Po jakimś czasie, kiedy już mówiłam dobrze po hiszpańsku, stwierdziłam, że chciałabym czymś się wyróżnić, przecież miliony osób mówią po hiszpańsku. Poszukiwałam swojej drogi. Pomyślałam, że moje muzyczne zainteresowania i studia dziennikarskie mogłyby umożliwić mi zostanie korespondentem, jeżeli chodzi o tematy kulturalne między Hiszpanią i Polską. Jednak równolegle interesowały mnie kosmetyki. Znalazłam studia w Paryżu, które stwierdziłam, że pomogą mi zmienić karierę i stać się atrakcyjną na rynku, na którym chciałam zaistnieć. Studia MBA są to bardzo poważne studia, których nie robi się w wieku dwudziestu lat. Musiałam zbudować całą karierę przed tym wszystkim, zaczepić się gdzieś, co pomogłoby mi w tym, co chciałam później robić. Wybrałam domenę farmaceutyczno-medyczna, ponieważ umożliwiała mi poznanie tajników związanych z regeneracją tkanek, skóry, z wiedzą o naszym organizmie. Jest to wiedza bardzo mi przydatna.

Pomysł stworzenia kosmetyków na bazie składników naturalnych zrodził się kiedy?

Ten pomysł miałam w głowie już od dawna. Kiedy skończyłam MBA i miałam możliwość albo dania swojego pomysłu jakiejś wielkiej firmie albo zrobić to sama, stwierdziłam: robię to sama.

I ta droga nie była łatwa…?

Nie jest łatwa. (śmiech) Stale muszę dbać o swoją firmę i starać się o jej promocję. Początki były ciężkie, ponieważ ciężko było mi znaleźć laboratorium, które zgodziłoby się na współpracę. Mało kto wierzył w sukces mojego pomysłu, który był bardzo innowacyjny. Polegał on na stworzeniu pierwszych produktów ekologiczno-luksusowych. Czyli najnowsze technologie połączone z naturalnymi składnikami, bezprecedensowa koncentracja aktywnych składników i bardzo zaawansowana akcja przeciwstarzeniowa. Także produkt składa się z pielęgnacji skóry oraz doustnej poprzez komplementy diety. Składniki naszych komplementów diety są 100% naturalne, są to ekstrakty np. skóry z jabłka albo winogron, koenzymy Q10, zawierają luteinę, kurkumę, żurawinę… Ja na przykład często piję wodę z kurkumą, gdyż ma wiele dobrych właściwości.

Słyszałam, że w niektórych regionach Indii ludzie wierzą, że jeśli kobieta w okresie ciąży będzie codziennie jadła szczyptę kurkumy, zagwarantuje w ten sposób piękną cerę swojemu dziecku…

Naprawdę? Piękna historia.

A to? (dziennikarka wskazuje na filiżankę z napojem, który pije Pani Elżbieta)

To jest imbir. W domu też piję imbir i kurkumę. W diecie ajurweda pije się gorącą wodę, którą zalewa się żeń-szeniem albo kurkumą lub kminkiem.

Naszym ulubionym składnikiem jest wyciąg z włókien owocu baobabu, które są bardzo anty-oksydujące. Na przykład taka tabletka (Pani Wysoczańska pokazuje tabletkę, która jest suplementem diety, stosowanym razem z jej kosmetykami) to bardzo silna dawka środków anty-oksydujących elementów i wszystkich elementów, z których powinna się składać nasza dieta, aby skóra miała wystarczającą ilość potrzebnych składników. Wszystko to po to, aby wspomóc akcje kremu, gdyż uzupełniają się nawzajem.

Czy kobiety chętnie poddają się proponowanym przez Panią propozycjom? Chodzi mi między innymi o używanie kosmetyków z jednoczesnym przyjmowaniem suplementów diety.

Mimo wszystko wielu ludzi zdaje sobie sprawę, że dieta jest bardzo ważna.

Ludzie zainteresowani naszą marką są koneserami, oni wiedzą, czego szukają. To jest produkt dla osób, mających wiedzę na ten temat. Te osoby nie wierzą ślepo reklamom. Moja klientka posiada wysoki poziom wiedzy, dlatego docenia moje pomysły i idzie za moją filozofią.

Podobno na rynek co roku wchodzi około tysiąca nowych marek, które po jakimś czasie umierają śmiercią naturalną. Pani marka utrzymuje się na rynku od ośmiu lat?

Ale jeszcze nic nie jest przesądzone. W dzisiejszych czasach nawet wielkie firmy upadają, wiec nic nie jest pewne.

W takim razie nie osiada Pani na laurach, wciąż ciężko pracując.

Oczywiście. Nic nie jest wygrane.

Ważna jest strategia. Musimy znaleźć się na odpowiednim rynku. Musimy trafić tam, gdzie jest ludzie potrzebują takich produktów jak nasze.

Co sprawia Pani radość?

Często dostaję maile, w których kobiety piszą, że są zadowolone, że długo szukały kosmetyku, który by im odpowiadał i nareszcie go znalazły. Tego typu opinie podbudowują mnie i dodają mi otuchy, żeby iść dalej. W sumie to dla nich jest to wszystko robione…

Mamy też kobiety, które udało mi się przekonać na przykład do tego, aby nie używały podkładu.

Czyli nie należy używać podkładów?

To zależy jaką się ma cerę. Cera mieszana i tłusta powinna stronić od wszelkich podkładów. Najważniejsze jest to, aby zwracać uwagę na to, co się je, na to jakich kremów się używa.

Zależy mi na holistycznym podejściu. Na filozoficznym podłożu do życia, tzw. coaching-u, ponieważ jest to bardzo istotne w pielęgnacji i dobrym samo poczuciu.

Czy jest Pani usatysfakcjonowana tym, czego Pani do tej pory dokonała?

Biorąc pod uwagę to, że zaczynaliśmy w trudnym okresie początków wielkiego kryzysu, to nie mogę narzekać. Jak na tak przesycony rynek, potwierdza się reguła, że jeśli jest świetny produkt, zawsze się obroni.

W swojej ofercie ma Pani produkt, który zawiera bursztyny. Czerpie Pani inspirację z polskiej tradycji?

Oczywiście! W Polsce, jako młoda kobieta uczyłam się z moją babcią robić kremy i maseczki, tak, jak we Francji dziewczyny uczą się robić konfitury. W Polsce mamy wielką tradycję kosmetyczną, a kobiety dbają o cerę jak nikt w zachodniej Europie. Tylko Azjatki mogą z nami konkurować pod tym względem : ) Source Premiere, nasza bursztynowa esencja jest zainspirowana bursztynową nalewką na reumatyzm, jaką robiłam z moją babcią. Oczywiście jest jego parafraza, bo jej zaawansowane składniki i patenty są równie ważne jak holistyczny wymiar bursztynu.

Jakie ma Pani plany?

Chciałabym rozwinąć naszą ofertę. Być może zwrócić uwagę na makijaż, ponieważ jest to kategoria, w którą można bardzo dużo wnieść. Tak, aby makijaż dbał o jakość skóry, nie tylko ją upiększał. Chciałabym mieć możliwość jeszcze wiele zrobić…

Czego Pani życzę!

Dziękuję!

Z Elżbietą Wysoczańską rozmawiała Julita Lech

Wywiad pochodzi z Vectora Polonii nr 78, do którego lektury serdecznie zapraszamy: http://www.vectorpolonii.com/sklep/vp-nr-78-13-04-2014/

 

 

Komentowanie zablokowane.



niedziela, 20 styczeń, 2019

  • Pogoda w Paryżu


    1°C
    Pochmurno

    Dzisiaj:
    3°C / -4°C
     
    ponwtośroczwpiąsob
    -3°-1°-2°-1°
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART