Z Vectora Polonii nr 70: Francusko-polskie siedemnastowieczne Walentynki czyli historia bezzębnej Marysieńki i zreumatyzowanego Jasia

Utworzono 13 lutego 2014 przez Luiza

Sobieski_nwifeMyliłby się kto sądzi, że w tak zwanych dawnych czasach, małżeństwa wynikały tylko i wyłącznie z rozsądku, aliansu politycznego czy finansowego, a miłość dotyczyła tylko ludzi z gminu, bo skoro zakocha się w sobie dwoje ubogich, to w końcu łączy ich podobna pozycja społeczna. Szczęśliwie dla samych zainteresowanych, czasem nawet i wśród warstw wyższych udawało się połączyć – choć bywało po pokonaniu wielu przeszkód i trudności – dwoje zakochanych. A jak nie, to zadowolić musieli się oni ognistym romansem, choć i to bynajmniej wcale niedyskretnym, skoro ich liczne opisy odnajdujemy w podręcznikach historii i nie tylko.

Podobnie wyglądają dzieje jednej z najsłynniejszych par polsko-francuskich: króla Jana III Sobieskiego i jego żony Marysieńki. Marysieńka, czyli Maria d’Arquien, przyjeżdża w wieku 4 lat jako przyszła dama dworu królowej Polski – Ludwiki Marii Gonzagi, żony królów Władysława IV, a po jego śmierci Jana Kazimierza. Dziewczynka szybko uczy się języka polskiego, poznaje kulturę nowej ojczyzny, ale w wieku siedmiu lat wyjeżdża na cztery lata do Francji, gdzie pobiera nauki w szkole klasztornej. W roku 1653, w wieku 12 lat wraca już ostatecznie do Polski i tam dwa lata później na jednym z balów poznaje Jana Sobieskiego i wtedy ma miejsce legendarny coup de foudre, który jednakże będzie musiał trochę poczekać na happy end.

W 1658 młodziutka Francuzka zostaje wydana przez swą protektorkę za wojewodę sandomierskiego, Jana Sobiepana Zamoyskiego, który nie dość, że jest dużo starszy, mniej ciekawy niż Sobieski, to jeszcze zaraża swą małżonkę zapuszczonym syfilisem. Tak więc, cierpiąca na bóle zębów i sporej ich części już pozbawiona, biedna Marysieńka choruje wskutek wątpliwego małżeńskiego „daru” – a potomstwo Zamoyskich jest słabowite i umiera wkrótce po narodzinach. Na szczęście wojewoda zachowuje się nader szlachetnie i po siedmiu latach małżeństwa taktownie umiera.

Naszym zakochanym nie stoi już nic na przeszkodzie. Zwłaszcza, że zasadniczo zmienia się już pozycja Jana Sobieskiego – wielkiego hetmana koronnego. Ślub odbywa się w 1665 roku i jest to zdecydowanie małżeństwo z miłości – na tamte czasy spory ewenement. A szczęśliwi już małżonkowie nadrabiają stracony czas – z ich związku na świat przychodzi 13 dzieci, z których tylko czworo doczeka dorosłości.

Sobieski, podobnie jak swój poprzednik, cierpi na syfilis, na dolegliwości wynikające z kuracji rtęcią i inne, takie jak bóle zębów, gorączki, dyzenteria i osławiony reumatyzm, co zresztą barwnie opisuje w listach do „najśliczniejszej Jutrzenki”. Jej bynajmniej to nie przeszkadza, a już na pewno miłość uskrzydla fakt, iż dzięki Janowi III Sobieskiemu w roku 1676 zostaje królową. Choć pamiętać trzeba, że historia słynnego romansu zaczęła się, kiedy żadnemu z nich nie śniła się nawet tak świetlana przyszłość.

Tu można by było zakończyć: „i żyli  długo i szczęśliwie”. I nie pomylilibyśmy się. Zwycięzca spod Wiednia umiera po ponad trzydziestu latach małżeństwa. Marysieńka przeżywa go o ponad 20 lat.

Ilustracją ich pięknej historii miłosnej są liczne listy, jeden z ciekawszych zabytków epistolografii, aczkolwiek w dzisiejszych czasach, dobie treściwych SMS-ów i maili, śmieszą one na pewno swoim napuszonym stylem, rozwlekłością i kwiecistością opisów. Co jednak może być ciekawe dla współczesnych i świadczy o dużym poczuciu humoru autorów, to szyfr (początki korespondencji, w czasie pierwszego małżeństwa Marysieńki odbywały się w konspiracji) – listy są nazywane konfiturami lub owocami, miłość – pomarańczami, a osoby z najbliższego otoczenia obdarzone zostają barwnymi pseudonimami – Zamoyski to Dosia, Fontanna, Fujara, Koń, Makrela, jego siostra Gryzelda Wiśniowiecka to Basetla, Brytfanna, a ich służący to Kolce, Powrozy. Dwór Warszawski to boisko, zaś Wersal i Paryż to Zaczarowany Pałac, a dla kolejnych badaczy pozostaje do odkrycia, kto kryje się pod tak wdzięcznymi określeniami jak Gąbka, Jabłko, Kolano, Krokodyl, Nocnik, Pantofel czy Psy gończe.

Autor: Aleksandra Stenka, tekst z Vectora Polonii nr 70 – http://www.vectorpolonii.com/sklep/vp-nr-70-16-02-2014/ do lektury którego serdecznie zapraszamy.

Komentowanie zablokowane.



poniedziałek, 17 grudzień, 2018

  • Pogoda w Paryżu


    5°C
    Bezchmurne niebo

    Dzisiaj:
    8°C / 4°C
     
    wtośroczwpiąsobnie
    10°11°12°13°
    10°
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART