Z Vectora Polonii nr 62-63: Rozmowa z Panią Joanną Karasek, nową dyrektor Instytutu Polskiego w Paryżu

Utworzono 14 grudnia 2013 przez Luiza

 Przyjechała Pani do Paryża, aby objąć funkcję dyrektorki Instytutu Polskiego…

 Ministerstwo Spraw Zagranicznych rozpisało przed kilkoma miesiącami na to stanowisko konkurs, w wyniku którego zostałam mianowana dyrektorem Instytutu. Przyjechałam do Paryża na początku września, żeby poprowadzić IP przez skomplikowany okres. Są plany zmiany formuły funkcjonowania przede wszystkim budynku, który jak Pani wie, od kilku lat był nieco opuszczony, ze względu na plan MSZ-u, żeby ten budynek sprzedać i przenieść Instytut do znacznie mniejszego obiektu, do przestrzeni biurowej. Ponieważ większość wydarzeń organizowanych przez IP odbywa się na mieście, tzn. we współpracy z innymi instytucjami, utrzymywanie tak dużego obiektu nie jest uzasadnione ekonomicznie. W tej chwili Ambasador Tomasz Orłowski ma plan przekształcenia budynku instytutu w Dom Polski, czyli centrum promocji naszego kraju, nie tylko promocji kulturalnej, ale także gospodarczej i wizerunkowej. Mamy nadzieję, że projekt ten zostanie zaakceptowany przez Ministerstwo, rozmowy toczą się już od kilku miesięcy. Liczymy, że w przyszłym roku budynek zyska nowe oblicze, zostanie odnowiony i zmieni nieco funkcje, aczkolwiek będzie to miejsce, gdzie także będą się odbywać wydarzenia kulturalne.

Jeśli chodzi o mnie, jestem związana z MSZ od blisko dwudziestu lat, a właściwie całe moje życie jest związane z kulturą. Przed przyjazdem do Paryża zakładałam Instytut Polski w Madrycie. Wcześniej byłam attaché kulturalną w Ambasadzie Polskiej w Brukseli, wcześniej byłam konsulem w Meksyku, a jeszcze wcześniej pracowałam w instytucjach kulturalnych w Polsce, takich jak Teatr Studio, Polski Komitet do spraw UNESCO, Film Polski. Liczę, że moje doświadczenie może się tutaj w Paryżu przydać.

 Czy decyzję o wyjeździe do Paryża podjęła Pani szybko?

To nie jest decyzja zależna tylko ode mnie. Zgłosiłam się do konkursu, przeszłam całą procedurę i z przyjemnością tutaj przyjechałam, to zajęło kilka miesięcy.

 Jakie były pierwsze dni tutaj? Co Panią ucieszyło? Co zmartwiło?

Zawsze pierwsze dni, a nawet pierwsze miesiące, są bardzo trudne. Jest to uczenie się zupełnie nowej rzeczywistości, poznawanie każdego dnia kilku, kilkunastu, nawet kilkudziesięciu osób. Nie jest łatwo wszystkich zapamiętać, przefiltrować w głowie. Jest to ogromne obciążenie dla każdego człowieka, tym bardziej w takim miejscu jak Paryż, gdzie samo polskie środowisko kulturalne jest ogromne, a przecież głównym adresatem działalności Instytutu Polskiego jest środowisko francuskie, zatem poznanie tych środowisk zajmuje mnóstwo czasu. Na razie, po blisko trzech miesiącach jeszcze ciągle rozglądam się wśród potencjalnych partnerów naszej działalności szeroko otwartymi oczami. Do największych zmartwień należy stan budynku, do którego obecnie – decyzją paryskiej policji – nie może wchodzić publiczność, ze względu na brak właściwych środków bezpieczeństwa, zwłaszcza przeciwpożarowego…

Cała rozmowa, którą przeprowadziła Julita Lech, znajduje się w podwójnym, świątecznym numerze Vactora Polonii, do którego lektury serdecznie zachęcamy: ………………………………………………….

Komentuj...

*



niedziela, 16 czerwiec, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART