Tak zwany Raj

Utworzono 19 czerwca 2013 przez admin

DSC01806Julita Lech

Co ma wspólnego „książka o Czechach” Mariusza Szczygła z artykułem mającym ukazać się w polonijnym tygodniku „Vector Polonii”? Na pierwszy rzut oka – nic, na trzeci – wiele.

Jest to książka o sympatii przedstawiciela jednego kraju do innego kraju – jak pisze we wstępie (a raczej w „Zamiast wstępie”) autor. Dlaczego przedstawiciele Polonii francuskiej mieszkają we Francji? Czyżby nie z powodu ww. sympatii? Oczywiście, nie można generalizować, bo przecież wielu Rodaków znalazło się tutaj z powodów politycznych albo zarobkowych. Jednak najmłodsza fala emigracji, wiąże się głównie ze świadomym, niczym nieprzymuszonym wyborem.

W ramach odbywającej się Nocy literatury (La nuit de la littérature), Polska Księgarnia w Paryżu zorganizowała ostatnio spotkanie z Mariuszem Szczygłem, reportażystą, czechofilem, laureatem m.in. Europejskiej Nagrody Literackiej 2009 (European Book Prize) za książkę Gottland. Tę samą pozycję uhonorowała francuska Prix Amphi 2008 w Lille, za najlepszą książkę roku przetłumaczoną na język francuski. W „Le Figaro” pisano wtedy: To nie książka, to klejnot. Należałoby w tym momencie podziękować autorce przekładu, Margot Calrier, która tłumaczy na język francuski także utwory Hanny Krall. Przetłumaczyła również Zrób sobie raj (Wydawnictwo Czarne, 2011) – Chacun son Paradis (Actes Sud, 2012) książkę, wokół której odbyło się sobotnie spotkanie, na którym zebrani zadawali autorowi pytania, jakich wybór zamieszczam poniżej.

Jakie są pana plany? Czy nadal będzie pan pisał o Czechach?

Mam już trochę dosyć (śmiech). W Czechach pije się dużo piwa, od którego rośnie brzuch, więc powinienem przestać. Tym razem będzie to zbiór reportaży o tym, jak ludzie żyją bez tego, czego nie mają. Czegoś, kogoś, jakiegoś uczucia…

Czy istnieje jakiś magiczny klucz do otwarcia osób, z którymi pan rozmawia? Jak pan sprawia, że mówią często o sprawach skrytych, intymnych?

Odpowiem na pytanie, przytaczając pewną anegdotę. Kiedyś dostałem zlecenie na napisanie reportażu o życiu Lecha Wałęsy. Było to w czasie wyborów w 1990 roku. Wałęsa był już wtedy pokłócony z „Gazetą Wyborczą”, dla której pracowałem, więc na wstępie było już ciężko. Pomyślałem sobie, że nie mogę napisać tego bez wsparcia żony Lecha – Danuty Wałęsowej. Kiedy zadzwoniłem, Pani Danuta zareagowała: Co? To gazeta, która niszczy mojego męża! (…)

(Aby przeczytać cały artykuł, kup najnowsze e-wydanie Vectora Polonii)  

Komentowanie zablokowane.



poniedziałek, 14 października, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART