'Taguj' blogi | "Zapiski Weterana Wojny i Zimnej"

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 29 marca 2017 r.

Utworzono 29 marca 2017 przez Red. VP

Paryska agencja prasowa AGENCE DE COMMUNICATION INTERREGIONALE DE PRESSE z okazji nadchodzących francuskich wyborów prezydenckich zwróciła się do mnie – długoletniego polskiego korespondenta w Paryżu, WETERANA Zimnej Wojny, bojownika o wolność i demokrację dla całej Europy, w tym rzecz jasna dla Polski – o wywiad.

Z miejsca na marginesie obecnej francuskiej kampanii prezydenckiej dałem mocno wyraz jednemu!!! Dogłębnie mnie oburza fakt, że – o ile się nie mylę (???) – kandydaci w swych wypowiedziach nie uwydatniają tak w mym pojęciu kluczowego problemu, problemu boju o FRANKOFONIĘ!!! Wzywam więc ich, by w interesie Francji, Europy i CAŁEGO ŚWIATA jasno wskazali, co zamierzają zrobić na rzecz FRANKOFONII!!! Sprawa najwyższej wagi, bo język francuski niesie w sobie najwyższej klasy kulturę, nacechowaną otwarciem na wszystkie narody świata, ogromnym szacunkiem dla wiedzy i dla sztuki oraz postawą szlachetnej TOLERANCJI.

W oparciu o WSPÓLNOTĘ FRANCUSKO-POLSKĄ, idąc drogami wytyczonymi przez tej Wspólnoty założyciela, Jerzego Jankowskiego, oraz przez mego ojca Kajetana Morawskiego, pierwszego ze wszystkch ambasadorów akredytowanch przy Rządzie Wolnej Francji (Algier, październik 1943), później przez ćwierć wieku ambasadora w Paryżu „Wolnej Polski” (lada chwila mają się ukazać w opracowaniu słynnego historyka, profesora Rafała Habielskego (!) rewelacyjne (!!!) tajne raporty, jakie mój ojciec przesyłał naszym władzom na wychodźstwie w Londynie), człowieka cenionego przez Generała de Gaulle’a, (po śmierci mego ojca, Generałowa Yvonne de Gaulle napisała mi: „Generał de Gaulle bardzo cenił ambasadora Morawskiego i żywił doń szczerą sympatię….”), a także idąc śladami mego praprapradziada Generała Jana-Henryka Dąbrowskiego, szefa Legionów Polskich, które walczyły u boku Napoleona, ZABIEGAM O FRANKOFONIĘ, O MOŻLWIE JAK NAJSZERSZĄ OBECNOŚĆ JĘZYKA FRANCUSKIEGO I TYM SAMYM FRANCUSKIEJ KULTURY W CAŁYM ŚWIECIE, W CAŁEJ EUROPIE I RZECZ JASNA W POLSCE. Cieszę się, iż w Polsce pod opieką ambasadora PIERRE’A LEVY i pod kierownictwem dynamicznego radcy STANISLASA PIERRETA tak sprawnie działają francuskie instytuty!!!

Tak, w mym pojęciu BÓJ O KULTURĘ ZWIĄZANĄ Z FRANKFONĄ TO PROBLEM WIELKIEJ WAGI DLA CAŁEJ LUDZKOŚCI…

Jedno jeszczę pragnę mocno podkreślić! Jako korespondent informacyjny Radia Wolna Europa, przez lata wiodłem ciężki bój zdobywania informacji o tym, co się za tak zakłamanym „frontem czy zasłoną reżymowej propagandy naprawdę w Polsce działo”. Jak się dowiaduję, ponoć czołowego w pewnym okresie mego dostarczyciela zakulisowych informacji z PRL-u PIOTRA JEGLIŃSKIEGO, SB planowało otruć… Mnie i, co gorsza, mą żonę, która w wyniku tego ciężko zachorzała i nadal cierpi na zdrowiu, starano się zniszczyć metodą zastraszania itd…. Braterskiej pomocy i czujnej opiece francuskich służb, ja i moi koledzy z RWE, także innych narodowości, na pewno wiele zawdzięczamy… Może jeszcze tylko dodam, że wedle bardzo wybitnych lekarzy, np. kardiologów, moja ciężka choroba serca, to spadek po tamtych czasach wojny, zwanej „zimną”…

P.S. Gdy dotrze do mnie (zapewne już jutro?) ów wywiad, zaraz go przekażę dalej. Podobnie jak ewentualne nań francuskie reakcje…

Poniżej ów wywiad:

Extrait du Bulletin hebdomadaire n° 1651 du lundi 27 mars 2017

Francophonie
Mathias Morawski ou l’amitié franco-polonaise
Propos recueillis par Michel Corcelles

Mathias Morawski, journaliste et écrivain, est président d’honneur l’Association Jan Nowak des anciens journalistes polonais de la Radio Europe Libre, de la Communauté Franco-Polonaise et du Fonds Humanitaire Polonais ; il est aussi un vétéran de la guerre froide qui a lutté pour libérer son pays du communisme, depuis 60 ans correspondant de la presse polonaise en France. Il témoigne ici de son engagement pour la francophonie


Vous êtes un grand témoin de la présence de la langue et de la culture françaises en Pologne et plus largement en Europe Centrale. De ce point de vue, que vous inspire le spectacle de la campagne présidentielle ?

Je suis profondément scandalisé par le silence de la quasi-totalité des candidats à l’élection présidentielle sur la Francophonie. Je leur demande, dans l’intérêt de la France, dans l’intérêt de  l’Europe et dans l intérêt du monde de dire clairement ce qu’ils comptent faire en faveur de la francophonie. En effet, la langue française est le véhicule d’une culture basée sur l’ouverture à toutes les nations et races, sur la tolérance, sur la science et l’art ! Plus que jamais il faut se référer à ces valeurs si typiquement françaises. Les candidats à l’élection présidentielle doivent clairement s’engager. Fidèle à ma tradition familiale et à mes engagements, je lance un appel à tous les candidats à l’élection présidentielle en France.


Le 9 décembre 2016 au siège de l’Organisation Internationale de la Francophonie a été célébrée votre élévation au grade de commandeur de l’Ordre National des Arts et des Lettres.

C’est un beau titre pour Paris que d’être le siège de l’Organisation Internationale de la Francophonie. Paris doit rester une des capitales culturelles de notre continent et du monde ! L’OIF est un vecteur de la culture française et j’ai été très touché et surtout heureux de montrer en ce lieu que la distinction accordée à un Polonais permettait de faire le lien entre les francophones d’Afrique et d’Europe Centrale. J’ai surtout apprécié le témoignage du sénateur Jacques Legendre, figure de la francophonie mondiale et des relations avec l’Europe centrale et même de la grande Europe puisqu’il est président au Sénat des groupes franco-polonais et franco-russe.


Votre père fut en 1943, le premier ambassadeur de la Pologne encore libre auprès de la France Libre. N’êtes vous par delà les vicissitudes des régimes politiques une sorte d’ambassadeur permanent de la société polonaise en France comme de la culture française en Pologne, et quel fut votre rôle dans l’organisation de la visite du prince Jean d’Orléans en Pologne ?

Le gouvernement de la Pologne libre fut le premier à reconnaître celui de la France Libre à Alger. Mon père souhaitait une « Europe cuisinée à la française » et je me suis efforcé d’y concourir en construisant une relation privilégiée entre nos deux pays pour assurer la paix et en favorisant les échanges entre les deux pays. Sur le plan culturel certes, mais aussi sur le plan économique en rapprochant des décideurs économiques dans le cadre notamment de la Fondation France Pologne. Ainsi ai-je apporté mon appui, avec mon ami Hilaire de Crémiers, pour l’organisation très réussie du voyage quasi officiel du prince Jean d’Orléans en Pologne. Ses rencontres avec Lech Walesa et tant de personnalités polonaises m’ont laissé le souvenir d’une amitié franco-polonaise incarnée.

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 27 marca 2017 r.

Utworzono 27 marca 2017 przez Red. VP

We wczorajszym dzienniku wspomniałem o Karczmie przy Pałacu w Głuchowie niedaleko od (niegdyś królewskiego) miasta Kościana, leżącego – mocno to podkreślę – de facto chyba w samym sercu tak mi drogiej Wielkopolski, tej Wielkopolski, skąd się wywodzi wielu Francuzów polskiego pochodzenia: wnuków czy już prawnuków wielkiej fali naszych górników i robotników, którzy wraz ze swym pismem NARODOWIEC (pismem kolejno kierowanym przez dwóch wybitnych Michałów Kwiatkowskich – ojca i syna) w latach dwudziestych 20-tego stulecia przybyli tu za chlebem i aby pomóc Francji stanąć na nogi po zniszczeniach pierwszej wojny światowej!!! Otóż wczorajszy VECTOR POLONII już dotarł do Głuchowa (piękny pałac, niegdyś własność zamordowanego w Katyniu Marcelego hr. Żółtowskiego). Obecni właściciele całego tego wspaniałego obiektu, od lat cenieni mistrzowie polskiej, dokładnie słynnej wielkopolskiej, gastronomii – Bożena i Krzysztof POKROPSCY z miejsca e-mailem zachęcają mnie i – jestem głęboko przekonany – wszystkich tak licznych czytelników VECTORA POLONII do skorzystania z wysokiej klasy usług gastronomicznych tej świetnej i niedrogiej Karczmy przy Pałacu w Głuchowie koło Kościana, 35 km od Poznania, przy drodze numer 5 z Poznania do Wrocławia… KARCZMA dysponuje już też pokojami noclegowymi. A położone zaledwie o kilka kilometrów miasto Kościan jest bogate sporą ilością świetnych i, co mnie od lat uderza, tanich (!!!) sklepów…

A teraz moja drobna prośba: jeśli ktoś z czytelników Vectora Polonii odwiedzi głuchowską KARCZMĘ PRZY PAŁACU oraz słynne od wieków z niskich cen i z jakości sklepy królewskiego miasta Kościana, proszę o skierowanie wprost do redakcji VECTORA POLONII małej relacji. Apeluję też do redaktorów Jerzego Zielonki i Teresy Masłowskiej, by wspomnieli o Vectorze w prasie kościańskiej, wszak pismo to dzień w dzień zamieszcza me – wiernego Kościaniaka – dzienniki, które skądinąd regularnie w internecie publikuje ten, co mnie przed laty do ich pisania na komputerze zachęcił – jakże wybitny magister Mariusz KUBIK… Jak mi powiedział ktoś na ogół nieźle poinformowany, w Polsce pewne wysoko postawione osoby regularnie czytują ów Pański (publikowany przez Kubika) internetowy dziennik, i wysoko go cenią, bo wie Pan więcej od innych, bo ma Pan nosa!!!

Dzisiejszy mój dziennik nie przynosi jakichś rewelacji! Jest w pewnej mierze bardzo osobisty, nawet lokalny… Pozwolę sobie jednak dorzucić doń odpowiedź na bardzo osobiste pytanie kogoś „liczącego się”. Pyta on: Czemu zabiega Pan o status inwalidy zimnej wojny? Odpowiem po prostu: bo jestem inwalidą zimnej wojny, i bo – jak stwierdza wybitny lekarz – w wyniku zimnej wojny jestem ciężko chory… I, co gorsza, ma ukochana żona, o wiele ode mnie młodsza, która uroiwszy sobie w pewnym momencie, że ja nie jestem ja, że mnie czerwone służby podmieniły, mnie opuściła, jest w fatalnym stanie zdrowia, żyje bardzo samotnie na wsi. Czuję się za jej los odpowiedzialny. Giedroyć niegdyś mawiał: PRL, w przeciwieństwie do czerwonych, Rumunów czy Bułgarów już nie morduje! Ale ja dodam: jednak psychicznie niszczy!

Swego czasu pewien „dobrze zorientowany” facet powiedział mi: Dziwne, że wiadome służby po prostu nie zastrzeliły Jeglińskiego i Ciebie – to przerwałoby dopływ na Zachód pewnych tajnych informacji!!!

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 5 lutego 2017 r.

Utworzono 05 lutego 2017 przez Red. VP

Czytelnik pyta, dlaczego film o mnie (który kręci w Warszawie czołowa polska ekipa produkcji filmów dokumentalnych) ma nosić tytuł SZPION RWE, a nie KORESPONDENT – jak pierwotnie mówiono? Odpowiedź prosta: chodzi o moją decyzję. Zwolennicy czy agenci PRL-u nazywali mnie „szpionem”. Wiedzieli, że zdobywam tajne informacje o sytuacji w PRL-u, np. dotyczące walk frakcyjnych w partii (patrz np. list Jana Nowaka do mnie z 25 2 1979) i innych spraw, które PZPR chciał za wszelką cenę ukryć… Tak, PRL uważał mnie za „szpiona” i z tego powodu starał się mnie zniszczyć, zdemoralizować, zastraszyć. A jak teraz się ponoć okazuje, jednego z czołowych informatorów RWE, bohaterskiego Piotra Jeglińskiego, zamyślano nawet otruć. Jegliński jakiś czas temu ciężko chorował – jest WIELCE prawdopodobne, iż ta choroba miała jakiś związek z dawnymi SB-ckimi atakami nań. A moja ciężka choroba serca też – zdaniem kardiologów – zupełnie niewątpliwie mogła być spowodowana dawnym UB-ckim zastraszaniem. Bardzo też w wyniku UB-ckich metod walki ucierpiała również moja żona… Co dosłownie wstrząsnęło mym i mej córki życiem…
NACHRICHTEN DIENST IST EIN HERREN DIENST!!! Ale ja szpiegiem nie byłem! Byłem ponoć dobrym dziennikarzem informacyjnym… Miałem rzecz jasna tajnych informatorów w Polsce. UB to musiało wyczuwać, a w Paryżu bezcenne wręcz informacje i dokumenty przekazywał mi dla RWE będący w stałym kontakcie z Polską (np. z jakże odważnym Januszem Krupskim) Piotr JEGLIŃSKI…

Czytelnik pyta, czy nienawidzę ludzi z SB, którzy ze mną walczyli? Odpowiadam z miejsca: absolutnie nie. Wierzyli oni, że Polsce służą, byli przez potężną „czerwoną” propagandę omamieni… Wiedli ze mną i np. z jakże wybitnymi Krupskim i Jeglińskim „wojnę”. Inaczej być nie mogło… Pewna ich liczba przeszła teraz na naszą stronę i np. Jeglińskiemu i jego Éditions Spotkania sporo ujawniła. Uważam natomiast, że Jeglińskiemu, mnie i mej rodzinie NIESAMOWITĄ KRZYWDĘ ROBIĄ CI, CO OŚMIEJAJĄ SIĘ GŁOSIĆ, ŻE PRL Z NAMI NIE WOJOWAŁA, ŻE NIE JESTEŚMY INWALIDAMI CZY WETERAMI tak zwanej ZIMNEJ WOJNY…

Jegliński niedawno temu był w Paryżu. Rozmowa z nim pozwoliła mi wiele zrozumieć…

Komentarzy (0)



piątek, 19 lipiec, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART