'Taguj' blogi | "wybory we Francji"

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 12 lutego 2017 r.

Utworzono 12 lutego 2017 przez Red. VP

Jeden z mych rozmówców słusznie w mym pojęciu podkreśla, że jedną z zasadniczych cech obecnego okresu jest szybko się potęgujący niepokój społeczeństw Zachodu. Rzecz jasna, ten niepokój ma już skutki polityczne. Potęguje się pragnienie rządów autorytatywnych, silnej ręki, oraz gospodarczo sprawnych, zdolnych energicznie tak czy inaczej (nie bardzo wiadomo jak?) przeciwstawić się kryzysowi i bezrobociu, oraz zahamować wdzieranie się do tych czy innych „bogatych” krajów imigrantów z Bliskiego Wschodu i z Afryki, umieć „załatwić” problem zagrożenia terrorystycznego, robiąc porządek właśnie na Bliskim Wschodzie i w Afryce; pomagając, by w krajach tych regionów powstały reżymy sprawne ekonomicznie i zdolne zapewnić tam ład. Narasta przekonanie, że przywódcy mocarstw Zachodu wykazali szczytową naiwność ciesząc się (?) swego czasu z niedawnej „arabskiej wiosny”, która jedynie wywołała niesamowity mętlik, pozwoliła na dłuższą metę na rozkwit islamskiego terrorystycznego, obłędnego fanatyzmu. Do tego, prostych czytelników zachodniej prasy niepokoją też inne zjawiska. Na przykład fakt, że Korea Północna, rządzona ponoć przez nienawidzących Zachodu nieco narwanych fanatyków coraz to wyraźniej staje się wielką potęgą militarno-atomową… Samo narzuca się pytanie, czy to dyktatorskie, dziwaczne państwo nie może stać się skłonnym do „flirtu” z tymi czy innymi terrorystami (???)
Jedno jasne: NIEPOKÓJ społeczeństw wielu „naszych” krajów już znajduje (np. zwycięstwo Trumpa) i znajdywać będzie odbicie wyborcze (!!!). Z tego trzeba jasno zdać sobie sprawę!!!

Duże zainteresowanie budzą teraz mające mieć miejsce mniej więcej za miesiąc wybory w HOLANDII, kraju mimo wszystko bardzo ważnym w Europie. Jak wynika z sondaży, na nowoczesno-skrajnie-prawicową partię Geerta Wildersa może paść dobre (?) ponad 30 % oddanych głosów! Wilders kładzie nacisk na zagrożenie, jakie stanowi „islamski fanatyzm”, surowo ocenia obecną Unię Europejską. Jak słychać, jest on w przeciwieństwie do tak zwanej „starej” skrajnej prawicy „dość liberalny” gdy chodzi o stosunek do pewnych problemów obyczajowych. No i głosi się on ponoć wiernym przyjacielem Izraela… Jest zapewne typowym przykładem obecnej ewolucji skrajnej prawicy… Jak się zdaje, jest dość bliski poglądów obecnego francuskiego Frontu Narodowego, Frontu Marine Le Pen…

Kończąc dodam, że w wielu krajach można teraz odnotować tendencję do pewnego jakby, jeśli to tak można określić, UNOWOCZEŚNIANIA SIĘ SKRAJNEJ PRAWICY. Za wcześnie by wiedzieć, czy rodzi się jakiś rzeczywisty „alians” poszczególnych zachodnich ruchów skrajnie prawicowych…

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 11 lutego 2017 r.

Utworzono 12 lutego 2017 przez Red. VP

W czwartek wieczór w drugim programie francuskiej telewizji oglądałem pierwsze przedwyborcze spotkanie z Marine Le Pen, która – przyznam – dość zręcznie odpowiadała na pytania kilku dziennikarzy i kilku innych zaproszonych przez redakcję osób… Jak poufnie się dowiaduję od mych przyjaciół ze świata wielkich finansów, „świat ten” teraz po raz pierwszy zaczyna na serio się liczyć z możliwością zwycięstwa Pani Marine w wyborach prezydenckich. A dzisiejsze wydanie mego ulubionego od lat dziennika Le Figaro na pierwszej stronie w rzucającym się w oczy tytule głosi: WYBORY PREZYDENCKIE – FRANCJA NIEPOKOI EUROPĘ. Podtytuł zaś precyzuje, że trudności, na jakie natrafia Fillon (kandydat umiarkowanej prawicy na prezydenta), troszczą kilka rządów krajów Europy, które obawiają się tego, że Marine Le Pen może wygrać wybory prezydenckie w maju 2017….

A z poważnych źródeł, dochodzą mnie pogłoski, że kierownicze kręgi umiarkowanej francuskiej prawicy zaczynają wywierać presję na Fillona, by się wycofał, by kandydatem umiarkowanej prawicy w wyborach prezydenckich stał się Alain Juppé, czy też gdyby Juppé nie zechciał ktoś inny (???!!!). Rzecz w tym, że wiarygodność Fillona poderwały rewelacje prasowe o jakichś uposażeniach, jakie niegdyś będąc parlamentarzystą, a później premierem, „wypłacał” z publicznych pieniędzy za rzekome prace swej żonie czy też także nawet swym dzieciom. Zdaniem kilku ze mną zaprzyjaźnionych „poważnych obserwatorów”, sprawa de facto na poły humorystyczna! Chodzi o stosunkowo nieduże sumy, o rzekome „nadużycia” w wypadku premiera dość w swym wymiarze śmieszne… No ale opinia publiczna jednak najwyraźniej tego nie wybacza Fillonowi, a to tym bardziej, że pozował on na człowieka szczytowo uczciwego, na rygorystę w dziedzinie moralnej…
Tak więc nagle teraz okazuje się, że Marine Le Pen, która jest zwolenniczką wyprowadzenia Francji ze strefy euro, przeciwniczką Unii Europejskiej, wrogiem numer jeden „biurokratów z Brukseli” ma szansę zostać prezydentem. Przy pomocy – jak powiedziałem na wstępie – argumentów dość zręcznych, broni ona swych poglądów np. właśnie wyjścia ze strefy euro, powrotu do franka… Zapewnia tak we Francji licznych „ciułaczy”, że takie pociągnięcia bynajmniej nie uderzą ich po kieszeni, nie obniżą wartości ich oszczędności, ich depozytów w bankach… Jak wiadomo, ja – prezes honorowy Akademii Europejskiej – bynajmniej nie jestem zwolennikiem popieranej przez Panią Marine koncepcji Europy Ojczyzn… Wręcz przeciwnie, stawiam na 102 na Unię Europejską. Ale inną od obecnej: sprawniejszą, zdolną zapewnić obronę swych granic przed mym zdaniem wysoce na dłuższą metę niebezpieczną inwazją olbrzymiej liczby imigrantów z Bliskiego Wschodu i z Afryki… Wyposażoną we własne siły szybkiej interwencji militarnej, w europejską OCHOTNICZĄ LEGIĘ, na wzór świetnej francuskiej Legii Cudzoziemskiej… Na Unię Europejską, zdolną dopomóc drogą np. jakiegoś planu à la plan Marshalla Afryce oraz Bliskiemu Wschodowi w wejściu na drogę rozwoju gospodarczego… Marzę o jakimś przywódcy całej Unii, na miarę de Gaulle’a, jednym słowem o Europie mądrze i sprawnie rządzonej.. . Zdaję sobie też sprawę z tego, że Unia Europejska winna we własnym interesie dogadywać się i współpracować z Rosją. Z Rosją, która chyba w końcu zrozumie, że by móc zachować i unowocześnić Syberię, potrzebuje współpracy krajów Unii…

No i jeszcze jedno. Koncepcja Europy Narodów w przeszłości nie zdała egzaminu: myślę, że taka czy inna forma europejskiego (rzecz jasna naprawdę sprawnego) federalizmu europejskiego jest jednak w obecnym świecie koniecznością… Jasne chyba, że brak sensownego projektu współpracy europejskiej jest słabą stroną programu Marine Le Pen. Widmo Europy (SKŁÓCONYCH) narodów podważa mym zdaniem wiarygodność koncepcji Frontu Narodowego…

Wśród europosłów związanych z Marine Le Pen jest dobry znawca złożonej europejskiej problematyki Jean-Luc Schaffhauser… Ostatnio często uwydatnia się to, że Schaffhauser jest przyjacielem Rosji… Owszem, o ile wiem, ten katolik ze szkoły Opus Dei jest zwolennikiem dialogu z prawosławiem, do tego jasne, że stawia on na współpracę gospodarczą Unii z Rosją. Jednak zapomina się odnotowywać, że przed laty popierał w Polsce i w innych krajach naszego regionu walkę opozycji demokratycznej o wyzwolenie się spod wpływów ZSRR. Schaffhauser jest też wiernym przyjacielem Polski i środowisk katolickich naszego kraju. Że niegdyś ściśle współpracował z polskimi federalistami europejskimi, np. z tak zasłużonym Zygmuntem Skórzyńskim, że było, o ile wiem, w przyjaźni z Tadeuszem Mazowieckim, itd., itd….

Wracając do Marine Le Pen, to podkreślę, że obawy musi jednak budzić fakt, że jej ewentualne zwycięstwo wyborcze może spowodować zamęt w Europie, niesamowite zamieszanie, cofnięcie się (???) do okresu tak szkodliwych kłótni między narodami naszego kontynentu… Ciekawe, czy ona te negatywne perspektywy swych planowanych posunięć dostrzega; co chce zrobić, by uniknąć na wypadek wprowadzenia w życie jej koncepcji niebezpiecznego zamętu w Europie. Wszak Francja to zgoła czołowe europejskie mocarstwo! I o tak istotnych powiązaniach europejskich… Tyle ot tak, od ręki, na dziś!

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 8 lutego 2017 r.

Utworzono 09 lutego 2017 przez Red. VP

Co kryje się za zarzutami Donalda Trumpa dotyczącymi stosunku prasy USA do terroryzmu? Sprawa ta w gruncie rzeczy jest jednak dość skomplikowana! A to – ponieważ obecne kierownictwo USA niewąpliwie jest w posiadaniu „obliczeń elektronowych prawdopodobieństwa” oraz związanych z tymi obliczeniami opinii „naukowych ekspertów”, dotyczących zagrożenia terrorystycznego. Opinii, z których ponoć wynika, iż powtórka wydarzeń z 11 09 2001 jest możliwa. No i że do tego, że zapewne chodzić będzie o powtórkę „w mocno spotęgowanej trudnej do przewidzenia formie.” Rząd USA nie chce bić na alarm. Wszak szerzenie paniki to właśnie cel skrajnie islamskich terrorystów… Wszystko to stwarza dość trudny dylemat. Jedno pewne: rzuca się w oczy, że prasa (za wyjątkiem pewnych specjalistycznych publikacji) wyraźnie jest skłonna potencjalnego ogromu zagrożenia terrorystycznego nie doceniać!!! Do wielu publicystów jeszcze nie doszło, że TERRORYZM to chyba niewąpliwie współczesna forma wojny. Że nie można wykluczać do końca, że uda mu się z czasem „mocno pokazać naprawdę groźne zęby”, siać zamęt i popłoch…
To bardzo trudne problemy. Nie sposób ich wymiar wycenić… Jedno też dość chyba prawdopodobne. Na celowniku terrotystów mogą niewątpliwie znaleźć się mężowie stanu – dobrze rozumiejące potencjalny ogrom zagrożenia, jakie stanowią Daech, Al Kaida, itd. – w pierwszym rzędzie Trump i Putin… Kto wie, może już np. na terenie USA do czynu przygotowują się ukryte tam ekipy dobrze, nowocześnie przeszkolonych terrorystów? A może mają one dopiego wjechać do USA? Inna rzecz, że wprowadzone przez Trumpa, choć w zasadzie słuszne „zahamowanie imigracji”, niewiele da. Terroryści mogą dysponować fałszywymi paszportami tych czy innych państw…

Jedno jasne: islamscy terroryści mają tych czy innych możnych protektorów zdolnych wyposażyć ich w „wielkie pieniądze”czy w takie lub inne, np. tak zwane „brudne bomby”… Do tego kilku wybitnych europejskich rzeczoznawców zdaje się obawiać ataków terrorystów na elektrownie jądrowe…

Fakt, że terroryzm włącznie z cyberatakami to chyba na pewno nowa forma wojny!!! Historia nas uczy, że „ewolucja metod prowadzenia wojny” jest trudno dostrzegalna. Nie jest to do końca dobry przykład, ale przed początkiem II wielkiej wojny światowej np. Polacy czy Francuzi nie dostrzegali, jak groźnymi będą potężne ataki czołgowe…

Jeśli wolno mi to tak sfromułować, terrorym to trzecia wielka wojna światowa. Inna rzecz, że liczni skądinąd inteligentni ludzie tego jakoś nie potrafią dostrzec… Ale historia nas uczy, że „nie łatwo ciąg dalszy przewidzieć”… Rzuca się w oczy jak mało co z tego, co później nadeszło dostrzegano w latach np. 1914 i 1939…

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 7 lutego 2017 r.

Utworzono 07 lutego 2017 przez Red. VP

Czytelnik z Warszawy podziela ogromną wagę, jaką ja przywiązuję do roli Francji w Europie!! Na bieżąco śledzi w naszych środkach masowego przekazu przebieg wydarzeń związanych z nadchodzącymi francuskimi wyborami prezydenckimi, np. sprawę kandydata prawicy, François Fillona… Szczególnie jednak zadziwia go fakt, że w pierwszej turze wyborów Marine Le Pen może ponoć uzyskać 26 % oddanych głosów!! Pyta mnie: Jak Pan, syn człowieka bliskiego de Gaulle’owi, widzi to, co dziś we Francji zachodzi?

Odpowiem: społeczeństwo z obawą patrzy w przyszłość. W podświadomości, wielu mocno nurtuje przekonanie, że terroryzm to nowa forma wojny; iż będzie on trwać i się wzmagać! Do tego wyraźnie nastąpił kryzys zaufania do (i to ważne) CAŁEJ dotychczasowej klasy rządzącej. Rzuca się także w oczy, że z jednej strony sytuacja ekonomiczna jest nadal nacechowana zastojem i bezrobociem, z drugiej strony, że nadal na siłę wdzierają się do Europy „uchodźcy” z Bliskiego Wschodu i z Afryki.

We Francji, i także w szeregu innych państw naszego kontynentu, stale teraz narasta pragnienie rządów silnej ręki, porządku i wielkich inwestycji modernizacyjnych… Jakiejś WIELKIEJ ODMIANY!!!

Marine Le Pen, według sondaży – jak dziś sprawy stoją – może w pierwszej turze wyborów prezydenckich uzyskać 26% oddanych głosów… W drugiej turze ponoć musi jednak przegrać; kto może wygrać, pozostaje na razie zagadką.

Uderza mnie jedno. Zwolennicy pani Marine są zdania, że zdołałaby ona położyć kres napływowi nielegalnych imigrantów, energicznie stawić czoła terroryzmowi, wprowadzić energiczne rządy mocnej ręki… Jednak – jak już nieraz pisałem – pewną liczbę osób od Marine Le Pen odrzuca to, że chce ona powrotu do franka, wyjścia ze strefy euro… Z jednej strony, ludzie boją się o wartość swych oszczędności, z drugiej strony, wielu zdaje sobie dobrze sprawę z tego, że Unia Europejska jest konieczna, by móc stawić czoła licznym zagrożeniom i na serio nakręcić koniunkturę gospodarczą. Wielu ludzi marzy o Unii, lecz o Unii innej od tej obecnej. O Unii zdolnej metodą wielkich inwestycji modernizacyjnych (np. superszybkie koleje) właśnie „nakręcić koniunkturę”… No i obronić nasz kontynent przed wdzierającą się doń falą „uchodźców”, wyposażyć Europę w dobrze strzeżone granice. (Coraz częściej przypomina się tu, że przed wiekami Cesarstwo Rzymskie runęło pod naporem z zewnątrz…).

Jedno mnie uderza: niewątpliwie IDZIE NOWE; skończyła się pewna epoka. Zaczyna się nowy etap. Nadchodzi coś zgoła innego; społeczeństwa wielu krajów zmieniają swe orientacje, nurtuje je niepokój… Bardzo charakterystycznym dla obecnie nadchodzących wielkimi krokami nowych czasów jest zwycięstwo Trumpa w USA.
Odpowiadając przytoczonemu na wstępie czytelnikowi, podkreślę, że najwyraźniej znaczne zmiany dziś zachodzą nie tylko we Francji… Trudno dziś przewidzieć, co te zmiany dadzą. RAZ JESZCZE ZAZNACZĘ: NIEWĄTPLIWIE IDZIE NOWE!!!

Tyle od ręki w odpowiedzi na to pytanie!!

Komentarzy (0)

Tags: , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 23 listopada 2016 r.

Utworzono 23 listopada 2016 przez Red. VP

DSC02293Czytelnik stawia mi dwa pytania, na które – zgodnie z mymi zasadami, z szacunkiem jakim otaczam tych, co ten mój pisany już od lat dziennik czytują i nawet nieraz komentują, ze mna polemizują… – z miejsca odpowiadam.

Pierwsze pytanie dotyczy tego, dlaczego nie wypowiadam się na temat wyborów prezydenckich (które mają mieć miejsce we Francji 23 4 2017 – pierwsza tura; 7 5 2017 – druga tura)… Otóż uważam, że do owych wyborów sporo jeszcze może nastąpić. Można np. się obawiać, iż „dżihadyści”, którzy obecnie wyraźnie przegrywają w Syrii i w Iraku, zechcą w odwecie pokazać zęby np. właśnie we Francji, dokonać tu jakiegoś być może spektakularnego (??) zamachu czy serii zamachów terrorystycznych… Być może dość jednak liczni „żołnierze dżihadu”, wywodzący się np. właśnie z Francji, wmieszani w tłum „uchodźców”, zaopatrzeni w fałszywe dokumenty tu z Syrii czy z Iraku „przenikną” i przejdą do terrorystycznych akcji… Jest chyba rzeczą oczywistą, że terrorystyczne wyczyny, szczególnie jeśli będzie szło o jakieś „wyczyny” na o wiele większą niż dotychczas skalę, mogą tak czy inaczej (?) zaważyć na wynikach francuskich wyborów prezydenckich roku 2017-ego… Na wynikach owych wyborów może zapewne też zaciążyć trudny do przewidzenia w tej chwili przebieg wydarzeń w świecie, np., lecz nie tylko, ewolucja międzynarodowej sytuacji ekonomicznej związana m.in. z niewątpliwie chyba wysoce odmienną od dotychczas stosowanej przez USA linią postepowania „nową grą gospodarczą” Donalda Trumpa… Zresztą odnoszę wrażenie, że jeśli wolno mi to tak określić szybko teraz wchodzimy w zupełnie nowe czasy, niewątpliwie już wyraźnie zaczynające się cechować dość jednak szybką ewolucją postaw społecznych i nastrojów mas.

Drugie pytanie dotyczy szans Marine Le Pen zostania prezydentem Francji. Jak wynika z dotychczasowych sondaży, Marine Le Pen przegra w drugiej turze wyborów prezydenckich. Uderza mnie, że cały szereg osób, w zasadzie raczej przychylnych Frontowi Narodowemu w jego obecnej postaci, nie chce głosować na Panią Marine w wyborach prezydenckich, a to z obawy o swe oszczędności. A Francja to jak wiadomo naród licznych „ciułaczy”… Rzecz w tym, że Front Narodowy jak się zdaje (??) chce powrócić do franka, wyjść ze strefy euro… Ludzie uważają, że takie posunięcie spowoduje spadek wartości ich oszczędności. Wszyscy tu dobrze wiedzą, że Brexit „mocno uderzył po kieszeni” licznie tu rezydujących (173 000 osób) angielskich rencistów i emerytów, a to dlatego że obniżył kurs funta.

Jest godnym uwagi, że jak na razie Marine Le Pen, zapewnie świetnie zdając sobie sprawę z tego problemu, na ten temat milczy… Może z czasem jakoś sprawę wyjaśni, spróbuje tak czy inaczej uspokoić tutejszych rencistów i „ciułaczy” (??). Tak, jeszcze wczoraj jedna z mych sąsiadek tłumaczyła mi, że w trosce o swój złożony w banku „kapitalik” nie będzie na „sympatyczną Panią Marine” głosować…

Komentarzy (0)



czwartek, 22 sierpnia, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART