'Taguj' blogi | "Weteran Zimnej Wojny"

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 16 listopada 2016 r.

Utworzono 17 listopada 2016 przez Red. VP

DSC02279Jedna niegłupia i wielce na ogół rozsądna dama zarzuca mi „typowo dziennikarską chęć epatowania opowiastkami o zagrożeniu terrorystycznym, o brudnych bombach, o możliwości niesamowicie groźnych zamachów…” Uważa, że gbyby na serio coś takiego byłoby możliwe, nasze rządy i nasi politycy inaczej (??) „by się zachowywali… przygotowywali nasze kraje na takie ataki”. Moja odpowiedź prosta. Jak mawiał mój ojciec, historia Europy 20. wieku, to jeden wielki dowód na to, że cii co rządzą nie widzą ku czemu idzie… U nas w Polsce sympatyczny i przyzwoity, lecz niestety niemądry marszałek Śmigły-Rydz najwyraźniej przeceniał możliwości naszej armii, odrzucał (słuszne) jak się okazało ostrzeżenia naszej „dwójki”, walczył z defetyzmem!!! Mądrzejszy od niego Beck też nie dostrzegł, że nasza armia runie w ciągu de facto 10. dni, oraz, że jak ponoć zapewniał wydział wschodni nasze świetnej (!!!) „dwójki”, Rosjanie uderzą nas w plecy… Ale sprawy te o wiele lepiej niż ja zna dr hab. profesor Aleksander Woźny…

Ojciec mój czuł pismo nosem. Podbnie jak pułkownik Witold Dzierżykraj Morawski, ks. regent Zdzisław Lubomirski czy mój dziadek finansista Stanisław Turno, wiedział, że nadchodzi katastrofa. Uważał, że rozsądek nakazuje umieścić pieniądze w Szwajcrii. Ale dokonać tego zakazywały mu względy patriotyczne!

A teraz? Uważam, że mające świetnych ekspertów od np. „FUTUROLOGII ZAGROŻEŃ” sfery kierownicze USA jasno widzą ogrom problemu. Zna go też – jak jasno wynika z pewnych jego tegorocznych wypowiedzi, np. w czasie szczytu antynuklearnego w Waszyngtonie – Barack Obama… No i owo niebezpieczeńtwo jasno dostrzega Donald Tusk… Co do Polaków, to ponoć wagę problemu bierze na serio „otwarty na nadchodzący świai”, nowoczesny Andrzej Duda…

W krajach Europy Zachodniej ci lub inni eksperci muszą też dostrzegać ten MIECZ DAMOKLESA… Lecz wojskowym i urzędnikom być może gębę zatykają rządy ich krajów, które ze względów politycznych (wyborczych) obawiają się paniki…

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 14 listopada 2016 r.

Utworzono 14 listopada 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (2)Wczoraj, w niedzielę 13 listopada we Francji uroczyście obchodzono w Paryżu pierwszą rocznicę krwawych zamachów terrorystycznych, jakie miały miejsce tu w tym mieście i w pobliskiej miejscowości Saint Denis… Dobrze pamiętam tę dramatyczną noc. Już spałem, obudził mnie dzwonek telefonu. Z mego ukochanego królewskiego miasta Kościana dzwonili moi tak bliscy i tak mi drodzy przyjaciele. Dwie osoby, które pchnęły me życie na nowy tor. Namówiły mnie do opublikowania drukiem mych dzienników, podkreślając, że stanowią one dokument historyczny!!! Znaleźli wydawcę: ceniony Instytut Im. Generała Stefana „Grota” Roweckiego w Lesznie, kierowany przez świetnego historyka dr hab. profesora Waldemara Handke. Zajęli się opracowywaniem mych tekstow do wydania… Ludzie ci, to redaktor Teresa Masłowska, uprzednio już autorka między innymi wysoko cenionej książki o mnie pt. „Łącznik z Paryża. Rzecz o weteranie zimnej wojny”, oraz bardzo płodny pisarz regionalista południowo-wiekopolski, laureat kilku nagród i wyróżnień, Jerzy Zielonka!

Tak, to właśnie z mego Kościana dowiedziałem się owej nocy 13 11 2015 , że w Paryżu pod mym bokiem krew leje się strumieniami, szaleją terroryści islamscy… Rzecz jasna, zaraz chwyciłem me podręczne radio. Na bieżąco słuchałem relacji radia France-Info.

Dodam, że od dawna się czegoś takiego spodziewałem. Ale tego dramatu nie opisałem z miejsca w mym dzienniku, ku zdumieniu mych czytelników! Rzecz w tym, że wszystkie mass media podawały fakty. Ja zaś chciałem przemyśleć, wyczuć tego wydarzenia ciąg dalszy… Zaraz zrozumiałem, że już definitywnie nadeszły nowe czasy. Że jak już przed kilkunastu laty zapowiadał „sfinks” generał Jeannou Lacaze, stanęliśmy w obliczu nowej formy wojn, wojny terrorystycznej i że to przyniesie wprost niesmowitą zmianę, zupełnie nowe, ogromne potencjalnie zagrożenie. Za rogiem czają się wyraźnie, w każdym razie już stały się niewykluczalnymi cyberataki, użycie broni chemicznych i gazów bojowych, nawet – zdaniem specjalistów – ataki nuklearne, nie mówiąc już o atakach na siłownie jądrowe, itd., itd.

Można odnieść wrażenie, że ci co rządzą krajami Zachodu, że te nasze „sztaby generalne” nie dostrzegają rozmiarów i wszystkich możliwych implikacji takiego nowego stanu rzeczy, tej jednak dość prawdopodobnej groźby…? Jeden z mych przyjaciół jest zdania, że „wielcy tego świata” po prostu „chowają głowę w piasek”, nie chcą wywoływać paniki, boją się ewentualnych politycznych skutków paniki. Zapewne „dobrze czuje terrorystyczne pismo nosem” Donald Trump… On i jego doradcy, świadomi ku czemu iść może, poszukują skutecznych metod walki z tym zagrożeniem. Wiedzą dobrze, że to trudne zadanie, wymagające wielkiego wysiłku w dziedzinie kontroli, podjęcia drastycznych działań w dziedzinie nadzoru, usuwania potencjalnycch dżihadystów z USA, specjalnej ochrony pewnych urzędów i – rzecz jasna, co najtrudniejsze – ochrony samego Trumpa, wroga numer jeden „dżihadu”… !!! Trump niezwykle jasno też widzi ogrom błędów popełnionych w czasie niedawnych lat przez USA na Bliskim Wschodzie, takich jak np. obalenie Saddama Husajna, który co prawda był złym facetem, ale skutecznie likwidował gorszych odeń terrorystów!!!

Jedno pewne: IDZIE GROŹNE NOWE!!!

Komentarzy (0)

Tags: , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 13 września 2016 r.

Utworzono 13 września 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (2)Czytelnik na wstępie stwierdza: jest Pan być może ostatnim, który jeszcze wie pewne tajemne rzeczy!? oraz stawia pytanie: Czemu rząd na wygnaniu nie zapewnił sobie w roku 1945 mocnej bazy finansowej, w porę zabezpieczając polskie złoto, np. przewożąc je do Irlandii lub Hszpanii? Dodaje: wszak dyplomaci Litwy, Łotwy i Estonii uratowali złoto swych krajów, co dało im bazę materialną do długotrwałej walki o wolność ich krajów!

Z miejsca odpowiem, że całej tej sprawy złota po prostu nie znam! Wiem natomast, iż ojciec mój uważał, że nasz rząd (zwany londyńskim) ogólnie biorąc nie potrafił w porę zabezpieczyć sobie pewnych zasobów finansowych… Długo nasze londyńskie kierownictwo nie wierzyło, iż aliancji nas wiernych sojuszników po prostu puszczą w trąbę! Wiem też, iż rzekomo była możliwość uratowania dla legalnego rządu RP naszej floty handlowej, liczącej kilkanaście (?) okrętów, ale ponoć PPS-owiec Jan Kwapiński, wicepremier i minister żeglugi w rządzie Tomasza Arciszewskiego, sprawę „zawalił”: za długo się wahał…

W pewnym momencie była też ponoć szansa uratowania dla legalnego rządu Funduszu Obrony Kraju; nasze ministerstwo wojny powierzyło go jednak trzem powiernikom: generałowi Stanisławowi Tatarowi, płk. Stanisławowi Nowickiemu, podpułkownikowi Marianowi Utnikowi. Ci samowolnie przekazali Fundusz do Warszawy. Szczegółow sprawy niestety nie znam…

Co do Francji, to – jak słyszałem – można było dla legalnego rządu RP ocalić tutejszy oddział banku PKO, ale… też ktoś nawailł.

Jakże wybitny historyk, profesor dr hab. Rafał Habielski – jeden z rzadkich polskich uczonych, którzy doceniają rolę de facto skupionej wokół Edwarda Raczyńskiego naszej emigracyjnej służby dyplomatycznej, bada obecnie rewelacyjne tajne raporty, które mój ojciec – ambasador Wolnej Polski w dawnych latach – dyktował na maszynę, najprzód Żanecie Zabiełło i Jasiowi Siemieńskiemu, później Totusiowi Parczewskiemu, mnie, czasem Edziowi Borowskiemu i wysyłał naszym władzom w Londynie (przez ostatnie lata były one kierowane na ręce ministra Jana Starzewskiego, kierownika działu spraw zagranicznych Egzekutywy Zjednoczenia Narodowego). Otóż w tych raportach: wiele o boju o fundusze dla legalnego rządu RP, o debatach z powiernikami, także być może coś w sprawie domu na rue Lauriston w Paryżu. No i rzecz jasna wiele tam o walce o utrzymanie w naszych rękach zwanej Mickiewiczowską Biblioteki Polskiej na wyspie Św. Ludwika w Paryżu. Rzecz wręcz niesamowita: cała francuska Izba Deputownych (rzecz jasna za wyjątkiem grupy KPF) de facto jasno się wypowiedziała za tym, że owa Biblioteka musi pozostać w rękach emigracji politycznej, że nie można ulec naciskom PRL-u.

Wracając do problemu naszej emigracyjnej dyplomacji – jak pisałem – de facto skupionej wokól Edwarda Raczyńskiego (który, jak się zdaje, przez kilkanaście lat finansował ją dzięki subwencjom US), to do dziś nie rozumiem, że po roku 1990 MSZ nie zajął sie tym poblemem, a to mimo tego, że śp. wielki mojej rodziny przyjaciel Krzysztof Skubiszewski coś wspominał mi – przyznaję, że nie pamiętam jednak dokładnie kiedy, może wiosną 1991? – o honorowych paszportach dyplomatycznych, o stałym obecnych ambasad RP kontakcie z nami… Śp. ambasador Ludwik Dembiński w kilka lat później powiedział mi, że sprawę storpedowały pewne wielce wpływowe lewicowe siły (nie chciał sprecyzować kto, ale stwierdzał, że szło o ludzi bardzo ważnych), mówiąc: Nie należy sobie zawracać głowy tymi na 102 reakcyjnymi snobiszonami i „upiorami przedwrześniowej Polski pułkowników oraz domagającymi się reprywatyzacji majątków i pałacy b. obszarnikami!?” (sic!). Do tej sprawy wrócę, jeśli odnajdę me stare notatki lub gdy sobie coś więcej przypomnę…

Kończąc wspomnę tylko, że w czasach PRL-u Krzyszotof Skubiszewski odwiedzał w Paryżu mego ojca i przekazywał mu cenne uwagi o sytuacji w Polsce.

Korekta: AP

Komentarzy (0)

Tags: , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 12 września 2016 r.

Utworzono 12 września 2016 przez Red. VP

Morawski foto 02.06.2016W drugiej połowie września mają mieć miejsce uroczyste obchody moich 87. urodzin (jak mawiali „czerwoni”, szpiona PRL-u). Urodzin weterana (!) wojny i zimnej wojny. Przy tej okazji ukaże się też wydany staraniem Instytutu imienia Generała Stefana „Grota” Roweckiego, Teresy Masłowskiej, Jerzego Zielonki i dr hab. profesora Waldemara Handke kolejny tom mych dzienników. Postanowiłem 11 września, że obchody winny też być okazją do złożenia przeze mnie hołdu dwóm śp. wspaniałym Polkom, które tak niezwykle ceniłem: Marii z Mackiewiczów KACZYŃSKIEJ i Jolancie z Głowackich TOMASZEWSKIEJ, zmarłym 10 kwietnia 2010 pod Smoleńskiem… Pamięć o nich jest stale w mym umyśle obecna! Znajomość z nimi wywarła na mnie mocny wpływ, zrobiła na mnie niezapomniane, naprawdę wielkie wrażenie. Szczerze podziwiałem ich Obu mądrość, uczynność, umiar w osądach, kolosalny patriotyzm, kult i znajomość naszej najnowszej historii.

Chcę mocno uwydatnić tę tak wspaniałą niezwykłość obu tych Pań, często o nich i o dzieciach, z najwyższym i pokornym przywiązaniem, myślę.

Tyle ze szczerej potrzeby serca, na dziś.

Komentarzy (0)



niedziela, 19 stycznia, 2020

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART