'Taguj' blogi | "Tomasz Rudomino"

Tags: , ,

Saudade i Bacalhau

Utworzono 25 czerwca 2013 przez admin

tomasz rudominoTomasz Rudomino

Dziś rozmawiałem z Santosem. To consierge w domu, gdzie mieszkam. W Paryżu akurat nie dziwota, bo co drugi tutejszy dozorca nazywa się Santos. Są przecież Portugalczykami. Dziś spotkaliśmy się przy klatce schodowej. Powiedział mi, że liczy dni do swojego urlopu. I że tęskni… Ehh!

O Portugalczykach mówi się, że: żyją Saudade, a utrzymują przy życiu dzięki Bacalhau. Nie tylko w tym powiedzeniu, dwa słowa splotły się na wieki – oba są symbolami Portugalii. Saudade – tęsknota, piękna melancholia, słowo, które próbowano przetłumaczyć na wszystkie języki świata i nikomu się to nie udało. Bo saudade to czyste emocje wibrujące w fado – muzyce, którą po zachodzie słońca rozbrzmiewają zakamarki Lizbony, granej przez amatorów i zawodowców. Saudade wyrosło z obawy i ciekawości, co kryje się za horyzontem, lęku przed nieznanym, woli przetrwania oraz potrzeby wielkich dokonań. Saudade jest jak oczyszczające duszę łzy.

O fale słonego morza, skąd wasz słony smak, z łez wylanych na plażach Portugalii – to słowa jednej z pieśni. Emocji i powodów do łez w portugalskiej historii było bez liku. Pomysł księcia Henryka Żeglarza, by wykorzystać wiedzę o nawigacji i mapy templariuszy do podboju kryjących się za horyzontem ziem, który Portugalii przyniósł potęgę, okupiony był setkami ludzkich dramatów i istnień. Z pierwszych wypraw nie wracało trzy czwarte wysłanych statków. Później też było niewiele lepiej.

 (Aby przeczytać cały artykuł, kup najnowsze e-wydanie Vectora Polonii)  

Możliwość komentowania Saudade i Bacalhau została wyłączona

Tags: ,

Francuskie aromaty

Utworzono 19 czerwca 2013 przez admin

tomasz rudomino

Tomasz Rudomino

Francuzi mają wiele zasług w dziedzinach światowego stylu bycia, na pewno w branży perfumeryjnej, a także mlecznej. W tej pierwszej kwestii wiele nie dodam do ogólnej wiedzy, poza tym, że niedawno odkryłem, iż Balanciaga kolaborował z nazistami, antysemitami, narodowcami i złem wszelakim. No i teraz chyba będę bojkotował Balanciagę, ale fenomenalna, dla facetów w moim wieku, Chanel także pokazała świński charakter w czasie wojny. I czym tu się skrapiać?

Życie nie pozostawia złudzeń, potrzebne są kompromisy. Wedle tej zasady, polski król Henryk Walezy, kiedy mu się w Krakowie znudziło i wziął tron francuski dla siebie, postanowił, że na dworach i w pałacach staną… toalety. Podpatrzył ów wynalazek w Polsce właśnie. Już wtedy Francuzi potrafili pachnieć dwojako. Raz, pięknie przy pomocy jaśminu i piżma, a dwa za sprawą straszliwego obyczaju załatwiania się gdzie popadnie: do kominka albo pod łóżko, za kotarę albo wprost na trawę. W zasadzie nikomu to nie przeszkadzało.

Historia pachnidła jest jak najbardziej doświadczeniem tamtego czasu. Ekskrementy i fetor odpadków były wszak nieodłącznym elementem życia codziennego. W Blois czy Chambord, gdzie kunszt architektury rzucał świat na kolana, brakło miejsca, gdzie spokojnie można było się wypróżnić, a jedzenie nie było na owe czasy lekkie i smakowite.

Kiedy król wpadał z orszakiem, to zabawom i obżarstwu nie było końca. Jak wiemy z własnego doświadczenia, picie i obżeranie się źle wróży naszemu żołądkowi. Ale w dzisiejszych czasach, idziemy w takim przypadku do toalety, zamykamy drzwi, bierzemy Agatę Christie i wyczekujemy końca, bez pośpiechu i ponagleń. A wtedy? (…)

(Aby przeczytać cały artykuł, kup najnowsze e-wydanie Vectora Polonii)  

Możliwość komentowania Francuskie aromaty została wyłączona



piątek, 10 kwietnia, 2020

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART