'Taguj' blogi | "sytuacja we Francji"

Tags: , , , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 13 lipca 2016 r.

Utworzono 13 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (1)Kierownictwa linii lotniczych – oraz banki te linie finansujące – są ponoć już od kilku miesięcy poważnie zaniepokojone dotąd przez nie lekceważonym i uważanym za mało realny projektem Elona Muska konstrukcji superszybkich „pociągów”. Rzecz w tym, że frma Hyperloop Transportation Technologies jest już ponoć w trakcie przeprowadzania – jak się zdaje, z sukcesem – pierwszych prób (na razie na małym odcinku) takiej kolei… A wedle niesprawdzonych informacji, na rok 2018 przewidziana jest już taka linia kolejowa na trasie Los Angeles-San Francisco… Ta kolej ma rzekomo pokonywać prawie 500-kilometrowy dystans dzielący te 2 miasta w ciągu 35 minut! Miast torów kolejowych; zainstaluje się stalową rurę, w której kapsuła z podróżnymi ma pędzić z szybkością 1200 km na godzinę… O tym, że sprawa jest przez fachowców brana „bardzo na serio” świadczy fakt, że za radą swych ekspertów, SNCF – francuska kolej państwowa zainwestowała ponoć kilkanaście milionów dolarów w firmach realizujących w USA tę „koncepcję” Elona Muska…

Poważni naukowcy, ekonomiści i socjologowie uważnie analizują skutki gospodarcze i „społeczne” pojawienia sie takich pociągów… Jednym z tych skutków może zapewne być spadek znaczenia linii lotniczych. Inne trudne do „wycenienia” skutki będą dotyczyć przyszłej roli wielkich miast… Jak podkreślają naukowcy, wiele zależeć będzie od tego, czy podmiejskie koleje dojazdowe też będą mogły osiągać ogromne szybkości. Jasne także, iż możliwość np. przybycia w ciągu 20 minut z Poznania do Warszawy sporo by w naszym życiu zmieniła….

Na marginesie tego wszystkiego odnotuję, że niektóre wielkie banki już dysponują biurami badań możliwych skutków ekonomicznych i finansowych coraz to wyraźniej zapowiadających się teraz ogromnej wagi przemian, jakie zapewne przyniosą coraz to wyraźniej zarysowywujące sie postępy wynalazczości i różnorakich technologii… Jest rzeczą coraz to bardziej oczywistą, że nadchodzi nowa, mogąca bardzo wiele zmienić, „rewolucja przemysłowa”… Takie zjawiska, jak: nadchodząca szybkość przemieszcznia się, robotyka, dalsze zapowiadające się niesamowite postępy manipulacji genetyczych, itd., itd., wnieść muszą w nasze życie niesamowite przemiany… Jak mawia pewien naukowiec, „tylko durnie tego nie dostrzegają!”

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 12 lipca 2016 r.

Utworzono 12 lipca 2016 przez Red. VP

DSC09121_Dzisiejsze „Le Figaro” na swej stronie szóstej w wielkim tytule głosi: „Les terroristes vont monter en puissance”. Taka zapowiedź potęgowania się zagrożenia terrorystycznego jest echem niedawnego raportu „przy zamkniętych drzwiach”, jaki we francuskim Zgromadzeniu Narodowym złożył wybitny rzeczoznawca tych problemów, Patrick Calvar, dyrektor generalny DGSI (Direction générale de la Sécurité intérieure, przyp. Red.)  czyli bezpieczeństwa wewnętrznego. 

Jak zaznacza „Le Figaro”, Calvar jest przekonany, że terroryści Daech’u mogą teraz np. zacząć się posługiwać zdalnie wywoływanymi eksplozjami naładowanych materiałem wybuchowym stacjonujących samochodów… Można przypuszczać, że we Francji przebywa obecnie kilkuset terrorystów dobrze przeszkolonych np. w pirotechnice, w Syrii… Skądinąd, groźbę coraz to większego wymiaru terroryzmu biorą też ponoć poważnie pod uwagę eksperci USA.

Nie można wykluczać, że na przestrzeni nadchodzących kilkunastu lat potęgowanie się zagrożeń terrostycznych narzuci naszym krajom konieczność całego szeregu „posunięć zabezpieczających”, np. lecz nie tylko umieszczania rządów, dowództw armii, może nawet parlamentów w „budynkach-schronach”. Fakt, że terroryzm coraz to wyraźniej będzie się stawał „nowoczesną formą wojny” może mieć rozliczne skutki. Całokształt owych nowych zagrożeń rozważają eksperci NATO. Stoi przed nimi niezwykle trudne zadanie. Tym trudniejsze, że generalicja większości naszych państw jest nawykła do dość tradycyjnego pojmowania zadań armii, i nie do końca jest w stanie pojąć jednak zgoła nowego problemu, jaki stanowi coraz wyraźniej zarysowujące się oblicze ogromu ataków terrorytycznych (wszak nie można do końca wykluczać nawet terroryzmu atomowego czy też np. cyberterroryzmu…). Jedno chyba pewne: szczegónie dobrze cały skompllikowany problem zagrożenia terrostycznego rozumieją i są w stanie „przyszłościowo przenalizować” eksperci Mossadu i innych służb izraelskich (!) Rzecz w tym, że Izrael po pierwsze dysponuje fachowcami o wyjątkowo wysokim ilorazie inteligencji, po drugie może być przez terroryzm szczególnie zagrożony.

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , , , , , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 11 lipca 2016 r.

Utworzono 11 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (2)Czołowy polski historyk wojskowości, profesor dr hab. Aleksander Woźny przypomina mi, że pułkownik Witold Dzierżykraj-Morawski, będąc dowódzcą 25 ułanów zasłynął tym, iż z własnych funduszy „dofinansowywał” furaż dla tegoż pułku… A będąc do roku 1932 attaché militaire w Berlinie, miał pełną świadomość, że – jak pisał w raportach – „za chwilę” Niemcy staną się ogromną potęgą militarną”…

Z tego, co opowiadał mi mój ojciec wiem, że następca wuja Witolda na stanowisku attaché militaire w Berlinie, pułkownik Antoni Szymański robił co mógł, by Rydza i jego sztab przekonać o wielkiej przewadze Wehrmachtu nad polską armią… Sztab Rydza, np. pułkownik Józef Jaklicz – zastępca szefa sztabu głównego dla spraw operacyjnych – ponoć uważał, iż Szymański mocno przesadza…

Ogólnie rzecz biorąc, polski drugi oddział nieźle się orientował w mocy uderzeniowej niemieckich jednostek czołgowych… W Niemczech działało szereg wysoce inteligentnych polskich „oficerów dwójki”, np. Stefan Janusz Bratkowski (kierownik polskiego konsulatu we Wrocławiu 1932-36, później zastępca konsula generalnego w Monachium)…

Dramat polskiej przedwrześniowej dwójki polegał na tym, że Rydz jej ostrzeżeń nie brał na serio; że uwierzył w propagandowy slogan głoszący, iż jesteśmy Silni, Zwarci, Gotowi! Uwierzył też pochlebcom opowiadającym, że jest „militarnym geniuszem’’.

Rydz zapewne nadmiarem inteligencji nie grzeszył… Zdumienie jednak musi budzić fakt, iż Józef Beck, człowiek bez wątpienia niegłupi, do tego pułkownik artylerii konnej, najwyraźniej też nie dostrzegał tego, że armia III Rzeszy nasze siły zbrojne w ciągu dni kilku rozwali! Nie mam tego testu w ręku, ale mówiono mi, że z diariuszy „Jacha” Szembeka wynika, iż Beck jeszcze 4 września 1939 miał dotyczące sytuacji na froncie złudzenia (?).

Wracając do mych rozmów z ojcem, to – jak sobie przypominam – był on zdania, że wiele szkód narobiły 2 rzeczy: po pierwsze, owe „narzucanie na siłę” tezy, że jesteśmy Silni, Zwarci, Gotowi; po drugie, obsesyjna wręcz walka Rydza i jego otoczenia z rzekomym „defetyzmem”… Ten bój z defetyzmem narobił mnóstwo szkód; powodował, że nie można było podjąć realistycznej debaty nad rzeczywistą sytuacją militarną, a także zmuszał do milczenia inteligentnych ludzi, którzy „przewidywali co nastąpi i co nastąpiło”. Np. słabość naszej armii zapewne dostrzegał prezydent Ignacy Mościcki, jednak obawiając się oskarżenia o defetyzm, ulegał Rydzowu i Beckowi… Do tego owa „wojna z defetyzmem” uniemożliwiała rzetelną dyskusję o sytuacji militarnej i powodowała tym samym, że – jak mawiał mój kolega z RWE, Wacio Zbyszewski – „pobierano decyzję, opierając się na fałszywych, naiwnie optymistycznych przesłankach”…

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego 9-10 lipca 2016 r.

Utworzono 11 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (1)Rozmówca zarzuca mi sianie paniki! Jest zdania, że mocno przesadzam z rzekomym zagrożeniem terrorystycznym… Jest zdania, że opowiadanie o terroryzmie na wielka skalę, to bzdura! Uważa, że obecni terroryści to małe grupki dość prymitywnych narwańców. Jest zdania, że „daleko im do broni chemicznych czy też tym bardziej atomowych!” Sądzi też, że naprawdę groźny cyberatak to „operacja wielce trudna, de facto nie do zrealizowania”…

Moja odpowiedź jest prosta: nie należy zapominać o tym, co zaszło w Nowym Jorku 11 9 2001. Jeśli już przed 15 laty skrajni islamiści potrafili dokonać takiego zamachu na sporą skalę, nie można chyba wykluczać, że teraz planują jakąś akcję jeszcze większego wymiaru! Trzeba moim zdaniem brać pod uwagę różne scenariusze takiej akcji, mającej być może na celu zadanie tym czy innym krajom Zachodu takiego czy innego niemożliwego do przewidzenia poważnego ciosu… Nie łudźmy się, skrajni dżihadyści mogą liczyć w swych szeregach taktyków o sporej inteligencji; mogą też posiadać ukrytych sojuszników i dysponować „dużymi pieniędzmi”…

Czy zachodnie służby specjalne dostrzegają ogrom takiego potencjalnego zagrożenia? Zapewne tak. Ale ich wypowiedzi są oczywiście pod ścisłym nadzorem „kierownictw politycznych państw”… A jak jasno na to wskazuje historia np. 20. wieku, te kierownictwa nie chcą do końca zagrożeń dostrzegać; ze względów politycznych są zbyt optymistyczne, jak ognia boją się paniki, karzą bijących na alarm (np. w RP Cat-Mackiewicz trafił 22 3 1939 na 17 dni do Berezy Kartuskiej pod zarzutem osłabiania ducha obronnego narodu i siania pesymizmu)… Do tego kierownictwa polityczne zawsze są przekonane, że jakoś to będzie. Nie chcą łożyć zbyt wielkich sum np. w umieszczanie rządów, parlamentów i dowództw w budynkach-schronach…

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 8 lipca 2016 r.

Utworzono 08 lipca 2016 przez Red. VP

DSC09121_W Warszawie ma miejsce w dniach 8 i 9 lipca „szczyt” NATO. Jak np. zaznacza zawsze znakomicie poinformowany paryski tygodnik „Le Courrier international”, ta narada ma potwierdzić decyzje o umieszczeniu w Polsce i w krajach bałtyckich 4 „wielonarodowych” batalionów „natowskich”, po tysiąc żołnierzy każdy! Takie posunięcie jest oczywiście wyraźnie związane z postępowaniem Rosji na Ukrainie (zapewne np. z zagarnięciem Kremla).

Mam jednak nadzieję, że skądinąd szczyt ten nie zapomni o TERRORYZMIE tej, jak już swego czasu mawiał wysoce inteligentny francuski generał Jeannou Lacaze (1924-2005), zwany Sfinksem (w przeciwieństwie do swych kolegów generałów „myślących starymi kategoriami, umiejący patrzeć dalej i wyżej”) NADCHODZĄCEJ FORMIE WOJNY. Tak ważne jest, by armie NATO jasno zdały sobie sprawę z ogromu zagrożenia (mógłby je stanowić np. równoczesny atak terrorystyczny na rządowe siedziby kilku czołowych stolic Zachodu broń chemiczna, a może atomowa…). Do tego nie można też wykluczać możliwości niesamowicie w skutkach groźnego cyberataku!

Tak, w dziedzinie wojny idzie i będzie szło nowe! Na to nowe trzeba się przygotować póki czas…

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 7 lipca 2016 r.

Utworzono 07 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (2)Poważny i zawsze ostrożnie formułujący swe opinie dziennik „Le Monde” już w dużym tytule swego numeru noszącego dzisiejszą datę stwierdza: „BREXIT: L’IMMOBILIER BRITANNIQUE FLANCHE, LA CITY REDOUTE UNE CRISE FINANCIERE”’ (załamują się ceny na brytyjskim rynku nieruchomości, City obawia się kryzysu finansowego). A inne tutejsze środki masowego przekazu poruszają też np. problem dużego niezadowolenia, jakie „Brexit” wywołał w Szkocji oraz narastania tam „dążeń separatystycznych”.

Jednym słowem, „Brexit”, jak wiele na to w tej chwili wskazuje, wprowadził Wielką Brytanię w kolosalne kłopoty… W takiej sytuacji same narzucają się pytania dlaczego mężowie stanu, którzy o „Brexit” walczyli, jak się zdaje, zupełnie nie przewidzieli obecnej zapewne można już powiedzieć „podbramkowej sytuacji” oraz kto dofinansowywał jednak niesamowicie kosztowną demagogiczną, trafiającą do naiwnych „prostych Anglików” (np. do ludzi z prowincji) kampanię za „Brexitem”? Jakim siłom (czyżby też „zagranicznym”!?) zależało na pogrążeniu Wielkiej Brytanii w obecnym kryzysie?

Jak dziś sprawy stoją, fatalne jak już wiele na to wskazuje skutki „Brexitu” muszą szkodzić stronnictwom głoszącym w innych krajach Europy pokrewne „Brexitowi” hasła (zapewne np. francuskiemu Frontowi Narodowemu). Jak słychać, powoli zaczyna się rodzić nowa, jeszcze „niewyraźna” koncepcja ogólnoeuropejskiego sojuszu zwolenników rządów silnej ręki, nakręcania drogą wielkich inwestycji koniunktury w Europie, częściowego wyzwolenia się z okowów liberalizmu ekonomicznego, „szczelnego” zamknięcia granic Europy, energicznej akcji militarnej na Bliskim Wschodzie, itd., itd.

Odzywają się też głosy apelujące o częściowe przenoszenie instytucji europejskich z Brukseli do Strasburga („Brukselskie rządy” są przez wielu Europejczyków znienawidzone, uważane za symbol biurokratyzmu i nieudolnośći)…

No i, co najważniejsze, narasta dość ogólne i coraz to mocniejsze żądanie kompletnej reorganizacji Unii, nowego traktatu europejskiego. Koncepcje takiego nowego traktatu są rzecz jasna różne… Gdy chodzi o mnie, to marzę o traktacie dającym władzom Unii możliwość wielkich imwestycji, modernizacji infrastruktur, stworzenia europejskiej sieci ultraszybkiego kolejnictwa, wyposażenia Unii (na wzór francuskiej Legii Cudzoziemskiej) w ochotniczy legion szybkiej interwencji militarnej. Pragnę też przywrócenia pilnie strzeżonych granic poszczególnych państw, całkowitego „zreformowania” układu z Schengen, skutecznego zahamowania wdzierania się do Europy „uchodźców” z Bliskiego Wschodu, Afryki, itd. Nie tracę nadziei, że społeczeństwa krajów Unii jasno zrozumieją ogrom narastających zagrożeń (terroryzm, kryzys gospodarczy, prześciganie gospodarcze i np. w „nowoczesności” Europy przez inne kontynenty itd.). Że w końcu kierownictwo Unii trafi do rąk ludzi z energią i rozmachem…

Tyle ma dziś…

Komentarzy (0)

Tags: , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 6 lipca 2016 r.

Utworzono 06 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (1)Specjalna francuska komisja parlamentarna dotycząca problemu terroryzmu, której przewodniczy deputowany Georges Fenech wysunęła propozycję powołania do życia „narodowej agencji do walki z terroryzmem”. Agencji na modłę amerykańskiego TIDE (Terrorist Identities Datamart Environment)… Taka agencja winna wedle tej propozycji bezpośrednio podlegać szefowi państwa. Jednym słowem, we Francji zaczyna się teraz dostrzegać ogrom zagrożenia terrorystycznego. Dodam od siebie, że mocnym echem odbił sie tu niedawny zamach bombowy w Bagdadzie, w wyniku którego ponoć śmierć poniosło około 250 osób…

Choć władze są przeciwne szerzeniu nadmiernej paniki, coraz to liczniejsi „obserwatorzy” nie ukrywają, że terroryzm to nowoczesna forma wojny, i że należy się liczyć z możliwością coraz to groźniejszych zamachów. Jest chyba rzeczą oczywistą, że terroryści mogą podobnie jak ma to miejsce w Iraku ustawić samochód naładowany materiałem wybuchowym np. przy jakimś targowisku i zdalnie spowodować wybuch!

Nie należy też wykluczać, że w obliczu swych porażek w Iraku i w Syrii, Daech będzie potęgował działania konspiracyjne i terrorystyczne… W tej swej walce Daech niewątpliwie może mieć tych czy innych ukrytych sojuszników, zdolnych wyposażać terrorystów w wielkie pieniądze, w te czy inne nowoczesne bronie… W gronie zwolenników Daechu mogą się też znaleźć dużej klasy „fachowcy”, zdolni dokonać cyberataku, zaatakować siłownię jądrową, posługiwać sie bronią chemiczną, a może nawet (tego nie można do końca wykluczać) atomową… Jedno pewne: należy liczyć się z możliwością najgorszego, i nawet na najgorsze się przygotować! Niestety, tak jak przed laty ci lub inni lekceważyli sobie możliwości ataku czołgowego, tak i teraz wielu nie jest w stanie pojąć, że jak miecz Damoklesa wisi nad nami zagrożenie, jakie może nieść w sobie wojna terrorystyczna. Choć problem ten zaczynają ponoć rozumieć eksperci Pentagonu czy CIA, chyba dopiero jakiś potężny zamach godzący na przykład w Waszyngton mógłby doprowadzić do wzięcia ogromu zagrożenia na serio, do wyłonienia odpowiednich dotacji, np. na przemienianie tych czy innych siedzib władz w dobrze chronione schrony; ogólnie pchnąć na nowy tor, odpowiednio przygotować się oraz odpowiednio wyposażyć na wypadek wojny z terroryzmem…

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 5 lipca 2016 r.

Utworzono 05 lipca 2016 przez Red. VP

DSC09121_Wybitny historyk wojskowości, dr hab. profesor Aleksander Woźny przesłał mi (za co mu serdecznie dziękuję) dane dotyczące mego wuja płk. Witolda Dzierżykraj-Morawskiego (1895-1944), mianowanego pośmiertnie przez naczelnego wodza Władysława Andersa generałem… Gdy chodzi o mnie, to z dzieciństwa pamiętam, iż wuj Witold w roku 1939 był przekonany, iż niemieckie dywizje czołgowe błyskawicznie naszą armię rozbiją; że Rydz i jego sztab mają „niemądre i niebezpieczne złudzenia…”

Po klęsce wrześniowej Witold Morawski znalazł się w oflagu. Tam pod koniec wojny kierownictwo AK, mające z nim tajny kontakt, mianowało go dowódcą konspiracyjnego batalionu Odra (oficerowie z oflagów, polscy robotnicy rolni itd.), na którego trop w lecie 1944 wpadło gestapo… Z tekstu nadesłanego mi przez profesora Woźnego dowiedziałem się, iż wuj Witold był takiegoż zdania: „Jest to kompletny nonsens tworzyć oddział, którego nie można uzbroić! Jestem jednak wojskowym i muszę rozkaz wykonać!” A gdy gestapo wpadło na trop tego konspiracyjnego oddziału, gdy go aresztowano, wuj Witold oświadczył: „Ja byłem dowódcą i wydawałem rozkazy, oficerowie są niewinni”. Wyznaniem tym wydał wyrok śmierci na siebie”… Witold Morawski został jesienią 1944 zamordowany w obozie koncentracyjnym w Mauthausen. Przed śmiercią (wedle nadesłanego mi tekstu) powiedział do swych współtowarzyszy: „Panowie, pogodziliśmy się z Bogiem i spełniliśmy nasz żołmierski obowiązek. Mamy jeszcze 5 minut czasu nim przyidą po nas. Zapalmy papierosa, a potem chodźmy umierać”….

Na podstawie relacji rodzinnych dodam, że wuj Witold właściciciel pięknego dworku w Oporowie koło Leszna; były polski attaché militaire w Berlinie w latach 1928-1932 surowo oceniał poziom intelektualny Rydza i jego sztabu… Bolał nad cechującym ten sztab brakiem zrozumienia jak przebiegać będzie nowoczesna wojna… Był on człowiekiem całkowicie w służbie ojczyzny; rzetelnym, oddanym owej służbie krajowi i polskiej armiii… Jednym słowem był uosobieniem wielkopolskich cnót, na 100 % Wielkopolaninem. Tak, cechą naszego rodu wywodzącego sie ponoć z Morawska (obecnie dzielnica wielkiego Poznania) była ta tak bardzo wielkopolska chęć bezinteresownego służenia naszemu narodowi oraz mocne poczucie obowiązku. Dodam, że ja w ślad za tymi tradycyjnymi wytycznymi, i w ślad za np. moim ojcem, zwanym Kademorem, chciałem i chcę być naszego narodu sługą. Ciągiem dalszym tej służby są moje dzienniki… Owe dzienniki w mym odczuciu mają pokazywać naszym co czai się za rogiem. Jest to chyba ważne? Czasem boleję nad tym, że przed rokiem 1939 Witold Morawski mocno i jasno nie podkreślał ku czemu sytuacja zmierzała. Ale jest prawdą, że będąc wojskowym był ujęty w ramy militarnej dyscypliny i nie miał prawa ujawniać „braku orientacji” swych dowódców…

Tyle na dziś.

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 4 lipca 2016 r.

Utworzono 04 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (2)Rozmówca pyta: „Jak po « Brexicie » widzisz sytuację Europy? Czy ruchy populistyczne Unię rozwalą?” Nie jestem jasnowidzem, ale dostrzegam dwa ważne zjawiska. Po pierwsze, „Brexit” co rzuca się w oczy „uderzył” Brytyjczyków po kieszeni: funt stracił na wartości, sytuacja ekonomiczna Wielkiej Brytanii, jak się zdaje, pogarsza się. Po drugie, bardzo spotęgowały się w Szkocji (i też ponoć w Irlandiii Północnej) dążenia separatystyczne…

Co do operacji w stylu „Brexitu” w innych krajach Unii, to mam wrażenie, że mogłyby się one nie udać… Rzecz w tym, że społeczeństwa teraz już dość jasno zdają sobie sprawę z tego, że Europa jest zagrożona zamętem na jej obrzeżach, terroryzmem, naciskiem wielkich mas „uchodźców”, i że to wymaga wspólnych, „unijnych” posunięć… Dalej że wyrwać Europę z zastoju, unowocześnić (np. nowe superstruktury, super szybkie koleje), nakręcić europejską koniunkturę metodą wielkich inwestycji może też tylko Unia… Myślę, że np. we Francji Marine Le Pen, źle doradzana, głosząc hasła antyunijne i chęć wyjścia ze strefy euro, dzięki takiemu właśnie „antyeuropejskiemu” stawianiu sprawy nie ma żadnych szans, by w roku 2017 wygrać wybory prezydeckie, do tego obecny program Frontu Narodowego może mym zdaniem poważnie przyhamować jego postępy wyborcze…

Społeczeństwa (co, jak sie zdaje, dobrze zrozumiał Nicolas Sarkozy) chcą Unii, ale INNEJ niż dotychczas. Brukselskie kierownictwo Unii jest wysoce niepopularne! Szybko należy Unię zreorganozować, opracować nowy „Traktat Europejski”, umożliwiający sprawne działanie, inwestycje, nakręcanie koniunktury, działania na Bliskim Wschodzie, puszczenie w ruch czegoś na modłę planu Marshalla dla Afryki i krajów Orientu… Brukselskie kierownictwo Unii jest w oczach mas skompromitowane! Może warto by zacząć przenosić instytucje kierownicze Unii do Strasburga? Byłoby to dobre świadectwo tego, iż naprawdę „idzie nowe”…

Jak już nieraz pisałem, pilnie potrzebny jest też na modłę słynnej francuskiej Legiii Cudzoziemskiej „Europejski Ochotniczy Legion Szybkiej Interwencjii” dobrze uzbrojona i dobrze wyszkolona jednostka, mogąca „wyplenić bliskowschodnie czy afrykańskie gniazda (czy centrale) terroru…” Myślę, że do takiej jednostki dającej dobre przeszkolenie militarne i dobre gaże ochotników by nie zabrakło! I to także np. w Polsce czy na Węgrzech…

Jedno pewne: w życiu UNII konieczna jest „wymiana elit i WIELKI PRZEŁOM”!

Komentarzy (0)

Tags: , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 3 lipca 2016 r.

Utworzono 03 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (1)Dlaczego pisuję me dzienniki? Z poczucia obowiązku! Mój Dyrektor, przyjaciel i opiekun cenił moje (poufne wówczas) raporty. Mawiał mi: „Masz dobrego nosa, więcej niż inni wiesz, jesteś czołowym polskim dziennikarzem informacyjnym, to kładzie na Twe barki sporą odpowiedzialność…”

Jasne chyba, że – jak mawiał Wacio Zbyszewski (W.A.Z.) – np. w drugiej połowie lat trzydziestych ubiegłego stulecia zaciążył nad Polską brak (?) rzetelnych danych i w pierwszym rzędzie brak realistycznej oceny sytuacji, w tym: niedostrzeganie, że niemiecki atak czołgowy błyskawicznie może rozwalić naszą armię, oraz wykluczanie tego, że Stalin może uderzyć w nasze plecy…

Nie będę mnożył przykładów! Dodam tylko, że dzisiejszy mocny rozkwit terrorystycznego fanatyzmu islamskiego niewątpliwie dość mocno wiąże się z serią błędów popełnionych przez Zachód na Bliskim Wschodzie: między innymi z naiwną wiarą w arabską wiosnę, w rozkwit demokracji w krajach arabskich, a także np. z  drugą wojną iracką…

Co do obecnych zagrożeń, to oczywiste, że nie można wykluczać powtórki o wiele groźniejszej, może nawet „atomowej” powtórki nowojorskiego zamachu z 11 września 2001… O ile wiem, poważni, np. belgijscy czy francuscy eksperci, w szczególności obawiają się „spowodowania katastrofy” w tej czy innej elektrowni jądrowej! (Nad tymi siłowniami już jakiś czas temu nocami krążyły tajemnicze drony… Nie można też wykluczać tego, że terroryści nawiążą kontakt z byłymi czy nawet obecnymi pracownikami tych siłowni…)

Do tego poważny problem stanowi to, że islamscy terroryści mogą mieć sojuszników w kręgach studentów i ludzi o wysokim wykształceniu technicznym…

Jedno pewne! Terroryzm to współczesna forma wojny. Dobrze o tym ponoć wiedzą spece Pentagonu… Jasne chyba, że NATO – mimo, iż to niełatwe – winno poważnie zająć się tym problemem. Wszak nie można wykluczać ataków godzących w siedziby prezydentów, rządów, parlamentów, i w np. w sztaby armii… Tak więc pilnie potrzebne są budynki będące schronami… Nie można też wykluczać cyberataku… (Jak się zdaje, są na Zachodzie ludzie dostrzegający ogrom takich czających się za rogiem zagrożeń, np. prezydent Obama czy premier Francji Manuel Valls…)

Istotne także, by nasze opinie publiczne były przygotowane na takie niebezpieczeństwo, i były na wypadek spektakularnych, groźnych zamachów zdolne odpowiednio reagować, nie ulegać siejącej zamęt panice…

Tyle na dziś.

Kończąc podkreślę, że w obliczu ogromu zagrożeń i szeregu poważnych problemów, jakie dostrzegam; że w obliczu informacji, które do mnie docierają czuję, iż mym obowiązkiem jest – mimo pewnego zmęczenia – mój dziennik w miarę regularnie jednak pisywać… Zależy mi rzecz jasna na tym, by się on przydawał i by się SZEROKO ROZCHODZIŁ… Wersja zapięta na ostatni guzik, przejrzana przez jakże wybitnego magistra Mariusza Kubika ukazuje się na mych stronach internetowych (http:\\ maciejmorawski.blox.pl), ale dla pośpiechu, tak nieraz ważnego, me bruliony z miejsca wysyłam wielu pismom i osobom!

Komentarzy (0)



wtorek, 16 lipiec, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART