'Taguj' blogi | "sytuacja w Europie"

Tags: , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 2 sierpnia 2016 r.

Utworzono 02 sierpnia 2016 przez Red. VP

DSC02279Niedawne zamachy terrorystyczne we Francji miały – jak pokreślają obserwatorzy –charakter jednak nieco amatorski, choć były tak mordercze. Nie można jednak wykluczać możliwości, że z czasem pojawi się terroryzm – jak to się określa – „wysoce fachowy”, przypominający „rozmiarem” to, co w USA zaszło 11 września 2001 roku! Wszak wśród zwolenników „djihadu” są np. studenci nauk ścisłych, w tym także inżynierowie – jednym słowem osoby mogące sfabrykować je i użyć takich czy innych groźnych broni.

Tak, trzeba jasno zdać sobie sprawę z tego, iż „ten miecz Damoklesa nad nami wisi”, że terroryzm to niesamowicie groźna współczesna forma wojny. Musimy nauczyć się żyć ze świadomością, iż nie można wykluczać nowych, mogących siać zamęt i wywoływać panikę zamachów. Nikt nie jest w stanie przewidzieć planów i metod terrorystów. Ci lub inni rzeczownawcy są zdania, że mogą oni użyć dronów…? Można też spotkać się z przypuszczeniem (o czym już nieraz pisałem), iż tak czy inaczej, zaatakują oni elektrownie nuklearne, aby wywołać katastrofę „w stylu Czarnobyla”. A być może po prostu swą starą, czasem stosowaną np. w Iraku metodą, gdzieś ustawią samochód naładowany środkami wybuchowymi i w pewnym momencie zdalnie spowodują jego wybuch!

Poważni eksperci nie wykluczają też tego, że islamscy terroryści mogą na dalszą metę sfabrykować broń atomową czy też – co o wiele łatwiejsze – wyposażyć się w tak zwane „brudne bomby”, zdolne rozsiać materiał radioaktywny; doprowadzić do promieniotwórczego skażenia jakichś terenów. Materiałem do produkcji takiej bomby mogą być radioaktywne izotopy. W obawie przed tymi tak zwanymi „brudnymi bombami”, ponoć przygotowuje się teraz „polimerową strukturę”(?), która dodana do wody używanej przez straż pożarną, zatrzymuje większość radioaktywnych substancji, a także specjalny żel, zdolny zaabsorbować więcej niż 98% radioaktywnych atomów w 30 minut!

Jednym słowem: idzie nowe! Na szczęście jednak (dość powoli, lecz chyba logicznie myśląc), wchodzimy w zupełnie nowe, „wysoce niebepieczne czasy”! Z tego należałoby jasno sobie zdać sprawę! Nie jest to jednak łatwe. Ci, którzy nami rządzą wolą z oczywistych przyczyn wyborczo-politycznych nadrabiać miną i minimalizować zagrożenia…

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 29 lipca 2016 r.

Utworzono 29 lipca 2016 przez Red. VP

DSC02293Wczoraj wizyta z kierownictwem poczytnej internetowej gazety Vector Polonii w Polskim Domu Spokojnej Starości w Lailly-en-Val. Mile podejmował nas prezes mającego Dom w swej pieczy Polskiego Funduszu Humanitarnego, Marek Szypulski wraz ze swą małżonką. Spotkaliśmy też obecnego dyrektora Domu – wyraźnie wysoce inteligentną Francuzkę, świetnie rozumiejącą to, że należy dołożyć starań, by zachować polski charakter Domu tego sanktuarium drugiej wielkiej polskiej emigracji, której tak liczni przedstawiciele spoczywają na cmentarzu w Lailly.

Tak więc Vector Polonii będzie zabiegał o to, by o tym tak znakomicie prowadzonym i – co ważne – „zmedykalizowanym” (dającym stałą opiekę lekarską) Domu wiedziały liczne rzesze polonijne.

DSC02587

DSC02550

Na obecny okres przypada 60. rocznica powstania Polskiego Funduszu Humanitarnego we Francji. W pięćdziesiątą rocznicę Dom swą wizytą zaszczyciła prezydentowa Maria Kaczyńska! Może teraz w Domu złożyć rocznicową wizytę mogłaby pani Agata Duda, np. wraz z Domu wiernym przyjacielem, ks. arcybiskupem Hoserem? (Zapewne warto, aby Pierwsza Dama RP odwiedziła też ostatnio wydatnie powiększony Dom Akademicki im. Jana Pawła II w Arcueil pod Paryżem…).

Co do Domu w Lailly, będącego od roku 2008 pod wysokim protektoratem Parlamentu Europejskiego, to – jak już pisałem – należałoby, w porozumieniu z Donaldem Tuskiem – przewodniczącym Rady Europejskiej przekształcić go w unijny ośrodek eksperymentowania nowych metod opieki nad ludźmi starymi, np. w oparciu o łączność internetową (chodzi o zwalczanie ich izolacji…); projekt ten ponoć interesuje wielkie firmy internetowe; w pewnym okresie w tej sprawie Lailly odwiedzał Marek Klukowski.

Zwracam się tą drogą z prośbą o zainteresowanie się całą tą sprawą do Ambasady RP w Paryżu, a za jej pośrednictwem, do władz polskich…

DSC02629

DSC02637

Komentarzy (0)

Tags: , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 27 lipca 2016 r.

Utworzono 27 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (1)

Zagadnieniem, które już od pewnego czasu żywo mnie interesuje, jest modernizacja domów dla starców. W związku ze starzeniem się społeczeństw naszych krajów, liczba tych domów wzrasta i wzrastać będzie. Ważne jest więc, by w porozumieniu z Komisją Europejską wziąć byka za rogi i we współpracy z gerontologami i socjologami w jednym czy dwu odpowiednio wybranych domach tego typu przeprowadzić szereg eksperymentów. Jednym z problemów tych domów jest to, że ich pensjonariusze są osamotnieni, nie mają stałego kontaktu z rodzinami i z przyjaciółmi… Należy więc wypracować koncepcję stosunkowo łatwej łączności informatycznej, pozwalającej (w oparciu o odpowiednio dobrany gatunek komputerów) pensjonariuszom na prowadzenie dialogu i utrzymywanie kontaktu wizualnego z bliskimi… Jak słyszę, wielkie firmy produkujące odpowiedni sprzęt komputerowy już wiele uwagi poświęcają temu tak „przyszłościowemu” zagadnieniu.

Inny istotny problem, to potrzeba utrzymania pensjonariuszy w niezłej formie fizycznej i w dobrym nastroju. Zdaniem ekspertów, dużą pomocą mogłaby tu być joga – kursy jogi fachowo prowadzone przez dobrych w tej dziedzinie specjalistów.

Skądinąd ważne, by domy dla starców były otwarte na świat, często przez ludzi z zewnątrz odwiedzane; by np. dysponowały pewną liczbą pokoi hotelowych.

Polsko-Europejski Dom Spokojnej Starości w Lailly-en-Val w przepięknej Dolinie Loary, powołany do życia na początku drugiej połowy lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia dzięki dotacji Wysokiego Komisarza do Spraw Uchodźców – dotacji uzyskanej przez Ambasadę Wolnej Polski w Paryżu i skupione wokół niej wielkie organizacje emigracyjne. Pierwszym i długoletnim pensjonariuszem Domu był nasz bohater narodowy waleczny obrońca Helu, admirał Józef Unrug. Jest on pochowany w odległym o 80 km Montresorze. A na cmentarzu w Lailly znajduje się kilkadziesiąt grobów polskich bojowników o niepodległość (np. ambasadora Kajetana Morawskiego, kawalera Orderu Orła Białego; generała Kruszewskiego, długoletniego dowódcy tak znienawidzonego przez komunę KOP-u; generała Antoniego Trzaska-Durskiego; redaktora Syreny, Stanisława Paczyńskiego; Władysława Wolskiego; Tadeusza Parczewskiego…). W Domu przebywali też wybitni polscy pisarze, np. Zofia Romanowicz czy Jan Winczakiewicz, a często odwiedzał go również Józef Czapski z siostrą Marią.

Obecnie Dom ten powoli traci polski charakter. Dziś jest w nim tylko 10 pensjonariuszy Polaków…

Prezesem mającego Dom w swej pieczy Polskiego Funduszu Humanitarnego we Francji jest doktor Nauk Humanistycznych UKSW, Marek Szypulski.

Dom od roku 2008 jest pod wysokim protektoratem Parlamentu Europejskiego. Uważam, że ów ośrodek winien stać się europejskim centrum eksperymentalnym owych nowych metod opieki na starcami, a także nawiązać w porozumieniu z rządem RP i w oparciu o polskich naukowców dialog z odpowiednimi, niekiedy ponoć już bardzo nowoczesnymi Domami w kraju (jak na razie, dom ściśle współpracuje tylko z Domem Helclów w Krakowie). Dom skądinąd mym zdaniem winie we współpracy z Vectorem Polonii oraz Ambasadą czy Konsulatem Generalnym RP w Paryżu stać się znowu ostatnią przystanią dla polskich artystów i intelektualistów, przystanią zapewniającą im możliwość dalszej pracy twórczej.

Swego czasu Dom odwiedziła i otoczyła go swą czynną opieką pani prezydentowa Maria z Mackiewiczów Kaczyńska, osoba tak szlachetnej i patriotycznej postawy. Towarzyszyła jej jakże zasłużona dyrektor Izabela Tomaszewska. Może teraz zechciałaby nasz Dom odwiedzić i pomóc nam podnieść jego rangę pani Agata Duda?! Ośmielam się wystąpić z taką sugestią. Apeluję także do polskich europosłów, by poparli koncepcję zacieśnienia współpracy naszego Domu z zajmującymi się tak ważnym problemem potęgującej się liczby starych obywateli Unii komisjami Parlamentu Europejskiego i dyrekcjami Komisji Europejskiej.

Komentarzy (0)

Tags: , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 26 lipca 2016 r.

Utworzono 26 lipca 2016 przez Red. VP

DSC09121_Raz jeszcze śpieszę wyrazić moją dumę z faktu, że nasza Maltańska Służba Medyczna odegra znaczną rolę w czasie Światowych Dni Młodzieży i wizyty papieża Franciszka w Polsce. Będzie to niełatwe zadanie. Wszak zabezpieczenie medyczne tak ogromnych tłumów zawsze stanowi trudny problem. A teraz dochodzi do tego obawa przed terrorystami! Jasne, iż nie można całkowicie wykluczać prób zamachu czy prób zabicia Ojca Świętego. Pod adresem papieża Franciszka nie od dziś pogróżki formułują fanatycy dżihadu. Do tego trzeba też pamiętać, że jego śmierć byłaby również na rekę nienawidzącym go mafiom.

Jak dobrze pamiętamy, nie od dziś te lub inne siły, czując się zagrożone postawami kolejnych Ojców Świętych, nie wahają starać się ich zgładzić. Nie do końca wyjaśnionym jest kto był mocodawcą zamachu na Jana Pawła II, papieża, który – co stale podkreślam – tak wielką rolę odegrał w odzyskaniu przez nas wolności. Ale można domyślać się komu najbardziej zależało na wyeliminowaniu go…

Jedno pewne! Nasz Zakon jest w imię swej wielowiekowej tradycji szczególnie powołany do pełnienia w obliczu teraz potęgujących się niebezpieczeństw swej tradycyjnej służby rycersko-szpitalniczej. Tak, jasne chyba, że właśnie teraz, w okresie rozkwitu terroru, Zakon Maltański staje w obliczu wielkich i pięknych – lecz trudnych – zadań. Przyznam, iż dziś, jeszcze mocniej niż jakiś czas temu, odczuwam radość z faktu, że jestem członkiem tego szlachetnego grona. Dobrze też wiem, że niedawno nasz Związek Polskich Kawalerów Maltańskich położył znaczne zasługi na Ukrainie.

Odnotuję z kolei, że ostatnio 14 lipca w Nicei, gdzie miał miejsce ów krwawy zamach terrorystyczny (około 82 zabitych, wielu rannych), miejscowa delegatura Zakonu Maltańskiego (dokładnie delegatka na departament Alpes-Maritmes, Amicie de Saint Louvent) z miejsca zmobizowała zakonną grupę licząca 25 osób (w tym kilku lekarzy). Grupa ta otoczyła opieką wielu rannych oraz rodziny zabitych.

Skądinąd Zakon Maltański nadal aktywnie działa w Libanie, Iraku i np. w Syrii. Jednym słowem, w obliczu obecnej sytuacji, rola naszego Zakonu stale wzrasta. Jest to rzeczą naturalną. Wszak Zakon od wieków na wskroś zna mentalność i metody postępowania fanatyków dżihadu i umie nieść pomoc bliźnim w wielce niebezpieczych czy trudnych sytuacjach.

Kończąć odnotuję, że w ten wtorek rano miał miejsce atak 2 terrorystów na kościół w Saint-Étienne-du-Rouvray (departament Seine-Maritime, okolice normadzkiego miasta Rouen). Terroryści-nożownicy zamordowali 86-letniego księdza, który odprawiał Mszę Świętą oraz ciężko ranili obecnego na tej porannej Mszy wiernego. W wyniku szybkiej interwencji specjalnej jednostki policji, obaj napastnicy ponieśli śmierć. Daech ponoć już w specjalnym komunikacie stwierdził, że szło o akcję jego „bojowników”. Arcybiskup Rouen, Dominique Lebrun, który towarzysząc dużej grupie młodych ze swej archidiecezji przebywał w Krakowie, z miejsca powrócił do Francji, by – będąc przy boku swych kapłanów i wiernych – pomóc im wspólną modlitwą przezwyciężyć szok, jakiego doznali i być apostołami cywilizacji miłości.

Jedno chyba teraz ewidentnie rzuca sie w oczy: w tych czy innych miejscowościach Francji (i zapewne kilku innych krajów Zachodu) – jak się okazuje – żyje pewna liczba (?) całkowicie sfanatyzowanych wyznawców jakiejś krwawej odmiany islamu, gotowa ponieść śmierć, siejąc terror. To zjawisko zarówno zdumiewające, jak i dość chyba groźne!

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 25 lipca 2016 r.

Utworzono 25 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (2)Jak się dowiaduję, Fundacja Maltańska Służba Medyczna – jedyna struktura ratownictwa medycznego Zakonu Maltańskiego – odegra znaczną rolę w czasie Światowych Dni Młodzieży w Krakowie i wizyty papieża Franciszka. Zadanie ogromne, wszak ponoć mówi się, że udział w owych dniach weźmie 2 miliony (?) młodych…

Tak wielkie zgromadzenia z zasady wymagają „odpowiednich zabezpieczeń medycznych”. Tym razem należy też pamietać, iż teraz nad nami jak miecz Damoklesa wisi być może groźba terroryzmu… Wszak obecnie to ponure zjawisko pojawia się w wielu krajach. Islamscy terroryści tu i ówdzie – rzecz jasna zawsze niespodziewanie – uderzają. Do tego nie od dziś ci lub inni obsewatorzy biorą pod uwagę możliwość próby zamachu na papieża Franciszka. My Polacy dobrze pamiętamy (do dziś chyba jednak nie do końca wyjaśnony, gdy chodzi o jego prawdziwych inspiratorów) zamach na naszego ukochanego papieża Jana Pawła II, któremu – chyba wolno mi to powiedzieć, bo tak ja, stary „dziennikarz informacyjny” (szpion wedle komuny!), naprawdę myślę – ZAWDZIĘCZAMY WOLNOŚĆ!

Papież Franciszek wiele dokonał, jest też w szerokich masach bardzo popularny i trafia – podobnie jak Jan Paweł II – do serc młodzieży, no i niewątpliwie niesie wielką odnowę, wzmacnia promieniowanie naszego Kościoła. Umie stawiać czoła niesamowitym wyzwaniom naszych czasów, okresu tak wielkich przemian, zdumiewających postępów nauki, a także technologii. Siłą rzeczy więc i papież Fanciszek, skądinąd umiejący również stawiać kropki nad „i” oraz mocno potępiać to, co na potępienie zasługuje, musi mieć sporo wrogów, zapewne w pierwszym rzędzie dżihadystów.

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 24 lipca 2016 r.

Utworzono 25 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (1)Przed chwilą chciałem znaleźć numer telefonu jednej z mych kuzynek. Niestety w mych karnetach go nie było… Wpadłem więc na pomysł: zajrzeć do Almanachu Woreyd, którego egzemplarz z roku 2002 na szczęście zachowałem (od tego czasu, ten tak potrzebny polski Bottin Mondain, o ile wiem, niestety nie ukazuje się…?)

No i w owym Woreydzie 2002 poszukiwaną informację znalazłem! Jedno pewne: ten almanach winien nadal się ukazywać. No i może winien on nieco ewoluować, szerzej niż niegdyś objąć nowe polskie elity… Ważne też, by obejmował on pewne polskie elitarne środowiska rozrzucone po tylu krajach. (Jestem „otwarty na kontakt” ze wszystkimi rodakami(!), ale jak mawiał pewien francuski socjolog istnienie elit jest po prostu faktem socjologicznym i fakt ten powoduje np., iż jest zamówienie społeczne na les Bottins Mondains…)

A teraz przejdę do sprawy jednak o wiele poważniejszej (to stwierdzenie bynajmniej nie oznacza, bym zagadnienie braku tak potrzebnych nowych numerów Woreydu lekceważył!). Odnotuję więc teraz z kolei, że tutejsza telewizja i szereg innych tutejszych środków masowego przekazu już sporo uwagi poświęca Światowym Dniom Młodzieży w Krakowie i nadchodzącej wizycie papieża Franciszka. Według – jak by to ostrożnie powiedzieć, może użyję określenia „pogłosek z Rzymu” – owa wizyta tego tak mądrego papieża o jezuickiej formacji może jednak sporo wnieść w życie polskiego Kościoła, który być może nie do końca dostrzega pogłębiający się (patrz naukowe sondaże) proces oddalania się młodych od katolicyzmu. Proces wiążący się być może z pewnym (bardzo zresztą naturalnym) brakiem otwarcia intektualnego niektórych, dość już wiekowych i „ukształtowanych jeszcze w PRL-u” kapłanów – na ogrom wręcz rewolucyjnych przemian, jakie niosą współczesne postępy wiedzy, wynalazczośći, a także technologii…

Papież Franciszek, człowiek na wysokim poziomie, o jezuickiej formacji i mający najwyższej klasy intelekualnej doradców, niewątpliwie jest w stanie Kościół „przygotować na wszystko”, nawet na najbardziej zaskakujące postępy: nauk, medycyny, genetyki, no i np. takich lub innych odkryć we wszechświecie…. Nasza wiara, oparta na głoszącej miłość biiźniego Ewangelii, rzecz jasna potrafi stawić czoła wszelkim ewolucjom. TO TRZEBA DOBRZE WIEDZIEĆ. Swego czasu Jezuici już walnie przyczynili się do stawienia przez Kościół czoła problemom stwarzanym przez Oświecenie… Papież Franciszek i dziś potrafii stawić czoła wyzwaniom współczesności.

Kończąc dodam, że nasz Rycerski i Szpitalniczy Zakon Maltański, liczący w swych szeregach tylu ludzi o wysokim ilorazie inteligencji, prowadzący tak szlachetne działania, obecny też np. na Bliskim Wschodzie, w tym w Libanie – wiele pozytywnego wnosi w życie naszego ukochanego Kościoła, także w jego dialog z chcącą służyć bliźnim młodzieżą i w opiekę nad tak czy inaczej cierpiącymi… Kraków szczycić się może obecnością wielu „maltańczyków”, zapewne więc Zakon nasz odegra znaczną rolę w czasie Światowych Dni Młodzieży i wizyty papieża Franciszka.

Tyle na dziś…

Komentarzy (0)

Tags: , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 22 lipca 2016 r.

Utworzono 22 lipca 2016 przez Red. VP

DSC09121_Wczoraj z Toronto zadzwonił do mnie od lat pracujący tam (o ile wiem, na polu oświatowym) polski naukowiec pochodzący z tak drogiej memu sercu Wielkopolski – Rafał Musiał. Czytuje on moje dzienniki i od czasu do czasu do mnie dzwoni! Jego wczorajszy telefon dotyczył, jak oceniam, zagrożenia terrorystycznego we Francji: czy można bezpiecznie kraj ten odwiedzać, ewentualnie przysłać tu swe dzieci na studia…?

Moja odpowiedź prosta: jestem zdania, że terroryzm zagraża wszystkim krajom Zachodu, w tym – rzecz jasna – USA. Tu wprowadzę pewną poprawkę: terroryzm dżihadystów nie godzi jedynie w Zachód. Poważnie zagraża też Rosji i np. Egiptowi czy Tunezji, a nawet Chinom…

Oczywiście należy bez wahania Francję – najbardziej kulturalny kraj świata – odwiedzać i skierowywać tu swe dzieci na studia wyższe. Co do terroryzmu, to trzeba dobrze zrozumieć, że jest on współczesną formą wojny i że musimy się nauczyć z tym zjawiskiem żyć. Nie ma na to rady. Jasne, że przyszłość może nam przynieść (nie wiadomo gdzie…) nowe, kto wie; czy nie bardzo groźne zamachy. Tak więc zapewne nie można wykluczać ataku na tę czy inną siłownię jądrową. Zamachu mającego na celu spowodowanie czegoś w rodzaju katastrofy, jaka miała miejsce 26 4 1986 w Czarnobylu… Ale terroryzm może oczywiście przybierać różne postacie, w tym użycie np. gazu musztardowego czy też cyberataku…

Jak podkreślają poważni psychoanalitycy, terroryzm może przyciagać w swe szeregi najróżniejszych frustratów i psychopatów, w tym też być może ludzi o „stosunkowo wysokim wykształceniu technicznym”…

Jak się zdaje, Daech zapewne za jakiś czas straci tereny w Iraku czy w Syrii będące obecnie w jego władaniu. Zapewne przejdzie do „partyzantki i konspiracji”, no i skupi swą uwagę na wojnie terrorystycznej… Poważną siatką terrorystyczną być może dysponuje też Al-Kaida. Jasne też, że skrajni islamiści (a mogą bywać wśród nich ludzie sprawni technicznie) nie przerwą swej wojny, no i że te lub inne bogate środowiska arabskie mogą podrzucać im spore pieniądze…

Jak nieustannie piszę, np. we Francji działa pewne „błędne koło”. Niechęć do licznych tu wyznawców islamu potęguje terroryzm… A swego rodzaju poczucie frustracji czy dyskryminacji może zapewne wpychać pewną liczbę młodych muzułmanów w „objęcia Al-Kaidy czy Daechu”…

Jest chyba jasne, że „myśliciele i analitycy” służb specjalnych mocarstw Zachodu muszą dostrzegać potencjalny ogrom terrorystycznego zagrożenia… Jasne też, że nie jest łatwo skłonić rządy do podjęcia drastycznych środów ostrożności, np. do przemienienia Białego Domu w rzeczywisty schron… Opinia publiczna boi się terrorystów. Nie oznacza to jednak, że politycznie łatwo jest podejmować (siłą rzeczy wielce kosztowne) środki ostrożności.

Wydaje mi się, że największe doświadczenie w chronieniu się przed terrortyzmem ma, z oczywistych przyczyn, Izrael… Rady Mosadu, również gdy chodzi o bezpieczeństwo rządów, fabryk czy siłowni w pierwszym rządzie Szin Betu, moga być bezcenne…

Komentarzy (0)

Tags: , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 20 lipca 2016 r.

Utworzono 20 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (2)Tej nocy francuskie Zgromadzenie Narodowe zaaprobowało przedłużenie stanu wyjątkowego o 6 miesięcy. Premier Manuel Valls stwierdził, że Francja musi sie liczyć z kolejnymi atakami! Podkreślił: „winniśmy nauczyć się żyć z tym zagrożeniem”. Stan wyjątkowy daje policji dodatkowe uprawnienia w zakresie kontroli osób i np. przeprowadzania rewizji…

Gdy chodzi o nastroje tutejszego społeczeństwa, to odnoszę wrażenie, że są one dość pesymistyczne. Potęguje się obawa! Dość chyba powszechna jest opinia, że władze niewiele mogą zrobić, gdy chodzi o zagrożenie terrorystyczne. Obawę potęgują informacje o powrotach (zapewne dobrze tam przeszkolonych) z Syrii do Francji „francuskich” dżihadystów… Dość powszechne jest też przekonanie, że władze nie są w stanie położyć kresu stałemu, trwającemu od lat, „wdzieraniu się” nielegalnych imigrantów do Francji… Jak słychać, pewne podparyskie miasteczka żyją w stałym strachu przed np. wieczornymi „wyczynami” tamtejszej, bezrobotnej muzułmańskiej młodzieży. Stoimy tu w obliczu pewnego – powiedziałbym – „błędnego koła”. Sporo pracodawców wyraźnie nie ma ochoty zatrudniać wyznawców islamu, z miejsca odrzuca ich kandydatury. Taka dyskrymincja, rzecz jasna, może wpychać pewne jednostki w krąg „dżihadystów”…

Uderza mnie potęgujące się tu przeświadczenie, że na przestrzeni ostatnich lat Zachód prowadził politykę naiwną, wręcz absurdalną; spowodował niesamowity zamęt na Bliskim Wschodzie i ogólnie w wielu krajach islamu… Coraz częściej np. wskazuje się tu na fatalne skutki: obalenia Saddama Husseina czy Kadafiego, dalej: tego, co zachodzi w Syrii… Zaczyna panować przekonanie, że obecne kierownictwa polityczne Zachodu nie są w stanie sytuacji opanować; doprowadzić w owych krajach do jakiegoś ładu i tym samym zahamować wielką falę „uchodżców”, chcącą – jak niegdyś „barbarzyńcy” do Cesarstwa Rzymskiego – teraz wedrzeć się do Europy… We Francji Marine Le Pen i jej „Front Narodowy” zdają się być zdolnymi i zdecydowanymi odtworzyć dobrze pilnowane granice, położyć kres wdzieraniu się islamskich imigrantów… Ale szanse wygrania w roku 2017 wyborów prezydenckich przez Marine całkowicie torpeduje fakt – szczególnie teraz, gdy zaczynają sie rzucać w oczy fatalne dla Wielkiej Brytanii skutki „Brexitu” – że chce wyprowadzić Francję ze strefy euro (co przeraża masy francuskich „ciułaczy”)!

Ogólnie biorąc, tutejsze społeczeństwo mym zdaniem dobrze zdaje sobie sprawę z tego, że w obliczu współczesnych zagrożeń, Unia Europejska jest koniecznością… Ale obecne brukselskie kierownictwo Unii jest surowo oceniane i wysoce niepopularne, nie budzi zaufania… Wielu Francuzów chce Unii, ale innej. Unii energicznej, sprawnej, zdolnej metodą wielkich inwestycji (modernizacja infrastruktur, superszybkie kolejnictwo…) nakręcić koniukturę, skończyć z plagą bezrobocia, a także naprawdę i szczelnie zamknąć granice Europy!

Nie można chyba wykluczać zrodzenia sie jakiegoś potężnego, ogólnooeurpejskiego „sojuszu” sił, ładu i tej nowej polityki gospodarczej? Zapewne po takiej linii pójść mogą nowe „postawy wyborcze” w wielu krajach Europy. Jedno jest pewne: społeczeństwa chcą energicznej przemiany… Coraz to wyraźniej chyba wieją nowe wiatry. Niektórzy politoldzy są zdania, że ewolucja nastrojów przypomina nieco tę z lat trzydziestych ubiegłego stulecia…

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 18 lipca 2016 r.

Utworzono 18 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (1)Dziś o 8. rano obudził mnie telefon z Warszawy. Dzwonił mój stryjeczny bratanek Piotr Morawski – scenarzysta i reżyser filmowy, autor bardzo wielu filmów, takich jak „Ambasador Atlantydy”, „Mój Pradziad Melchior Wańkowicz”, „Pani Zula”,„Tajne Taśmy SB’, „W Pobliżu Mirona”, „Marzec 68 – Milicyjny Zapis”, itd., itd. Doniósł mi – i prosił, bym o tym poimformował Wojciecha Sikorę, prezesa Instytutu Literackiego w Maisons-Laffitte – że w niedzielę 17 7 2016 zmarł Dominik Morawski – dziennikarz i swego czasu aktor; w latach 1973-1987 rzymski korespondent paryskiej Kultury, a od roku 1982 – watykański korespondent polskiej sekcji BBC… Dominik wspópracował też z prasą włoską, publikował w „Il Giornale”,” Corriere della Sera”,”La Nazione” ,”Il Messaggero”, ”L’Avenire”… Pisywał w pewnym okresie również w katolickich tygodnikach „Ład” i „Niedziela”.

Dominik Morawski, urodzony 20 12 1921 w Poznaniu, przybył w roku 1963 do Rzymu. Wrócił do kraju na stałe w roku 2003. Ostatnie lata życia spędził w podwarszawskim Domu dla Starców…

Może odnotuję jeszcze, iż w roku 1945 Dominik był sekretarzem Karola Popiela, prezesa Stronnictwa Pracy, a po roku 1956 – jednym z członków założycieli warszawskiego KIKu… We Włoszech do bliskich przyjaciól Dominika zaliczał się czołowy polski intelektualista i literat Gustaw Herling-Grudziński.

Dominik – jak dość liczni członkowie naszej rodziny – wiele pisał… Tacy już jesteśmy! Słynny profesor Stanisław Tarnowski niegdyś ponoć mawiał, że ze wszystkich bliskich mu rodzin Morawscy mają na pewno najwięcej błękitnej krwi w żyłach, ale to głównie z powodu przymieszki atramentu

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 15 lipca 2016 r.

Utworzono 15 lipca 2016 przez Red. VP

DSC09121_Dziś rano, otworzywszy radio France Info (radiostacja, która błyskawicznie przekazuje najnowsze informacje), dowiedziałem się, że na Lazurowym Wybrzeżu – w Nicei – wczoraj późnym wieczorem, w czasie tamtejszych obchodów francuskiego święta narodowego, podczas tradycyjnego pokazu fajerwerków, rozpędzona, ogromna ciężarówka kierowana przez terrorystę (ponoć pochodzącego z Tunezji) celowo wpadła w tłum na słynnej „Promenadzie Anglików”, i pędząc na przestrzeni około 2 km, zabiła powyżej 80 osób i bardzo wiele innych raniła. Jak się zdaje, kierowca (który poniósł śmierć) ponoć strzelał też do ludzi z pistoletu… Wśród zabitych i rannych, obok mieszkańców Nicei, jest też rzecz jasna wielu turystów różnych narodowości. W chwili, gdy piszę te słowa, jeszcze mi nie wiadomo, czy wśród ofiar znaleźli się Polacy.

Zapewne chodzi tu o jeszcze jeden wyczyn „samotnego wilka” islamskiego terroryzmu… Nie zmienia to faktu, iż poważni specjaliści spodziewają się także innego typu dobrze zaplanowanych przez odpowiednio wyszkolone ekipy ataków terrorystycznych. Tak, zagrożenie terrorystyczne mieć może, jak się zdaje, dwa różne aspekty: z jednej strony, spektakularne akcje żyjących np. we Francji muzułmańskich zwolenników Daechu i dżihadu, owych tak zwanych „samotnych wilków” (specjalną, wzmocnioną ochroną został otoczony tak popularny, będący w toku, wyścig kolarski Tour de France)… Z drugiej strony, nie można wykluczać innego typu działań w ramach dobrze przez całą ekipę zaplanowanej akcji w stylu zamachu Al Kaidy w USA z 11 września 2001. Akcji wymierzonej – być może – w jedną z siłowni jądrowych, celem spowodowania katastrofy czy kilku naraz katastrof podobnych do tej, jaka miała miejsce w kwietniu1986 w Czarnobylu… Oczywiście należy też brać pod uwagę możliwość innych zamachów, wymierzonych np. w Biały Dom, w prezydentury, rządy czy parlamenty. Wielką niewiadomą jest to, czy ci lub inni dżihadyści będą w stanie sfabrykować broń atomową, czy też groźne bronie chemiczne… Inny problem, to podejrzenie, że owi fanatycy mogą dysponować wysokiej klasy „hakerami”, zdolnymi dokonać siejącego ogromny zamęt cyberataku. Być może w takich dziedzinach groźniejsza od Daechu jest Al Kaida, tradycyjnie licząca w swych szeregach pewną liczbę „dużej klasy fachowców”…

Jedno chyba jest oczywiste: stoimy w obliczy długotrwałej wojny z terroryzmem, który zapewne będzie przybierał różnorakie formy działania. Należy brać to wysoce na poważnie. Zdać sobie w pełni sprawę z tego, że owo – tak współczesne i tak nowe – zagrożenie mieć może na dłuższą metę wielkie, w tej chwili nieobliczalne skutki… Tak, dziś za rogiem czyha terrorysta, mogący już nawet teraz dysponować naprawdę wielce groźnymi „środkami ataku”. To chyba jeden z kluczowych problemów współczesności.

Komentarzy (0)



środa, 22 maj, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART