'Taguj' blogi | "Radio Wolna Europa"

Tags: , , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 18 lipca 2016 r.

Utworzono 18 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (1)Dziś o 8. rano obudził mnie telefon z Warszawy. Dzwonił mój stryjeczny bratanek Piotr Morawski – scenarzysta i reżyser filmowy, autor bardzo wielu filmów, takich jak „Ambasador Atlantydy”, „Mój Pradziad Melchior Wańkowicz”, „Pani Zula”,„Tajne Taśmy SB’, „W Pobliżu Mirona”, „Marzec 68 – Milicyjny Zapis”, itd., itd. Doniósł mi – i prosił, bym o tym poimformował Wojciecha Sikorę, prezesa Instytutu Literackiego w Maisons-Laffitte – że w niedzielę 17 7 2016 zmarł Dominik Morawski – dziennikarz i swego czasu aktor; w latach 1973-1987 rzymski korespondent paryskiej Kultury, a od roku 1982 – watykański korespondent polskiej sekcji BBC… Dominik wspópracował też z prasą włoską, publikował w „Il Giornale”,” Corriere della Sera”,”La Nazione” ,”Il Messaggero”, ”L’Avenire”… Pisywał w pewnym okresie również w katolickich tygodnikach „Ład” i „Niedziela”.

Dominik Morawski, urodzony 20 12 1921 w Poznaniu, przybył w roku 1963 do Rzymu. Wrócił do kraju na stałe w roku 2003. Ostatnie lata życia spędził w podwarszawskim Domu dla Starców…

Może odnotuję jeszcze, iż w roku 1945 Dominik był sekretarzem Karola Popiela, prezesa Stronnictwa Pracy, a po roku 1956 – jednym z członków założycieli warszawskiego KIKu… We Włoszech do bliskich przyjaciól Dominika zaliczał się czołowy polski intelektualista i literat Gustaw Herling-Grudziński.

Dominik – jak dość liczni członkowie naszej rodziny – wiele pisał… Tacy już jesteśmy! Słynny profesor Stanisław Tarnowski niegdyś ponoć mawiał, że ze wszystkich bliskich mu rodzin Morawscy mają na pewno najwięcej błękitnej krwi w żyłach, ale to głównie z powodu przymieszki atramentu

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 15 lipca 2016 r.

Utworzono 15 lipca 2016 przez Red. VP

DSC09121_Dziś rano, otworzywszy radio France Info (radiostacja, która błyskawicznie przekazuje najnowsze informacje), dowiedziałem się, że na Lazurowym Wybrzeżu – w Nicei – wczoraj późnym wieczorem, w czasie tamtejszych obchodów francuskiego święta narodowego, podczas tradycyjnego pokazu fajerwerków, rozpędzona, ogromna ciężarówka kierowana przez terrorystę (ponoć pochodzącego z Tunezji) celowo wpadła w tłum na słynnej „Promenadzie Anglików”, i pędząc na przestrzeni około 2 km, zabiła powyżej 80 osób i bardzo wiele innych raniła. Jak się zdaje, kierowca (który poniósł śmierć) ponoć strzelał też do ludzi z pistoletu… Wśród zabitych i rannych, obok mieszkańców Nicei, jest też rzecz jasna wielu turystów różnych narodowości. W chwili, gdy piszę te słowa, jeszcze mi nie wiadomo, czy wśród ofiar znaleźli się Polacy.

Zapewne chodzi tu o jeszcze jeden wyczyn „samotnego wilka” islamskiego terroryzmu… Nie zmienia to faktu, iż poważni specjaliści spodziewają się także innego typu dobrze zaplanowanych przez odpowiednio wyszkolone ekipy ataków terrorystycznych. Tak, zagrożenie terrorystyczne mieć może, jak się zdaje, dwa różne aspekty: z jednej strony, spektakularne akcje żyjących np. we Francji muzułmańskich zwolenników Daechu i dżihadu, owych tak zwanych „samotnych wilków” (specjalną, wzmocnioną ochroną został otoczony tak popularny, będący w toku, wyścig kolarski Tour de France)… Z drugiej strony, nie można wykluczać innego typu działań w ramach dobrze przez całą ekipę zaplanowanej akcji w stylu zamachu Al Kaidy w USA z 11 września 2001. Akcji wymierzonej – być może – w jedną z siłowni jądrowych, celem spowodowania katastrofy czy kilku naraz katastrof podobnych do tej, jaka miała miejsce w kwietniu1986 w Czarnobylu… Oczywiście należy też brać pod uwagę możliwość innych zamachów, wymierzonych np. w Biały Dom, w prezydentury, rządy czy parlamenty. Wielką niewiadomą jest to, czy ci lub inni dżihadyści będą w stanie sfabrykować broń atomową, czy też groźne bronie chemiczne… Inny problem, to podejrzenie, że owi fanatycy mogą dysponować wysokiej klasy „hakerami”, zdolnymi dokonać siejącego ogromny zamęt cyberataku. Być może w takich dziedzinach groźniejsza od Daechu jest Al Kaida, tradycyjnie licząca w swych szeregach pewną liczbę „dużej klasy fachowców”…

Jedno chyba jest oczywiste: stoimy w obliczy długotrwałej wojny z terroryzmem, który zapewne będzie przybierał różnorakie formy działania. Należy brać to wysoce na poważnie. Zdać sobie w pełni sprawę z tego, że owo – tak współczesne i tak nowe – zagrożenie mieć może na dłuższą metę wielkie, w tej chwili nieobliczalne skutki… Tak, dziś za rogiem czyha terrorysta, mogący już nawet teraz dysponować naprawdę wielce groźnymi „środkami ataku”. To chyba jeden z kluczowych problemów współczesności.

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 14 lipca 2016 r.

Utworzono 14 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (2)Jak wiele zdaje się na to wskazywać, zwycięstwo „Brexitu” i tego zwycięstwa chyba dość jednak wyraźnie zapowiadające się dośc negatywne dla Wielkiej Brytanii skutki, wywołały – a może tylko wzmocniły w kręgach europejskiej skrajnej prawicy – pewne wysoce godne uwagi prądy! Zaczyna potęgować się (w owych kręgach) marzenie o nowym, skrajnie prawicowym wielkim ruchu politycznym o charakterze ogólnoeuropejskiego aliansu zwolenników: polityki silnej ręki (także zwolenników zupełnie innych niż dotychczas posunięć ekonomicznych), zerwania z ortodoksyjnym liberalizmem, nakręcania koniuktury drogą kolosalnych inwestycji opartych na całkowcie zmienionej polityce finansowej, pozwalającej inwestować metodą dodruku pieniądza, i tym samym móc zmodernizować przemysł i superstruktury (np. kolejnictwo – ultraszybkie pociągi). Tu na marginesie odnotuję, że w takiej optyce, na uwagę zapewne mogą zasługiwać niektóre (powtarzam, niektóre) koncepcje strasburskiej Akademii Europejskiej wybitnie uzdolnionego europosła Jean-Luca Schaffhausera.

Jedno jest pewe: nadchodzi nowe. Stary system polityczny i ekonomiczny nie zdał egzaminu… Rówocześnie jednak społeczeństwa szczególnie teraz, w obliczu „Brexitu” i jego przewidywalnych już skutków, zaczynają dobrze rozumieć, że „powrót w tył” (do sytuacji zbliżonej do tej sprzed powstania Unii Eurpejskiej) byłby katasrofalnym absurdem; że wspólna ogólnoeurpejska polityka ekonomiczna – i co też istotne, także militarna (zrobienie porządku na Bliskim Wschodzie, naprawa sytuacji wynikłej z absurdalnych pomyłek politycznych Zachodu, takich jak stawianie na arabską wiosnę i na demokratyzację krajów do demokracji niedojrzałych itd.) – jest dziś koniecznością! Tak więc może teraz rozwinąć się ogólnoeuropejski sojusz zwolenników polityki zgoła innej niż dotychczas, polityki „silnej ręki”, opartej na – jak to być może można określić – autorytatywnych metodach zarówno w polityce, jak i w gospodarce… Jak chyba coraz wyraźnej to widać, w europejskich społeczeństwach potęguje się pragnienie „porządku” i mogącego położyć kres bezrobociu energicznego „nakręcania koniunktury”.

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 13 lipca 2016 r.

Utworzono 13 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (1)Kierownictwa linii lotniczych – oraz banki te linie finansujące – są ponoć już od kilku miesięcy poważnie zaniepokojone dotąd przez nie lekceważonym i uważanym za mało realny projektem Elona Muska konstrukcji superszybkich „pociągów”. Rzecz w tym, że frma Hyperloop Transportation Technologies jest już ponoć w trakcie przeprowadzania – jak się zdaje, z sukcesem – pierwszych prób (na razie na małym odcinku) takiej kolei… A wedle niesprawdzonych informacji, na rok 2018 przewidziana jest już taka linia kolejowa na trasie Los Angeles-San Francisco… Ta kolej ma rzekomo pokonywać prawie 500-kilometrowy dystans dzielący te 2 miasta w ciągu 35 minut! Miast torów kolejowych; zainstaluje się stalową rurę, w której kapsuła z podróżnymi ma pędzić z szybkością 1200 km na godzinę… O tym, że sprawa jest przez fachowców brana „bardzo na serio” świadczy fakt, że za radą swych ekspertów, SNCF – francuska kolej państwowa zainwestowała ponoć kilkanaście milionów dolarów w firmach realizujących w USA tę „koncepcję” Elona Muska…

Poważni naukowcy, ekonomiści i socjologowie uważnie analizują skutki gospodarcze i „społeczne” pojawienia sie takich pociągów… Jednym z tych skutków może zapewne być spadek znaczenia linii lotniczych. Inne trudne do „wycenienia” skutki będą dotyczyć przyszłej roli wielkich miast… Jak podkreślają naukowcy, wiele zależeć będzie od tego, czy podmiejskie koleje dojazdowe też będą mogły osiągać ogromne szybkości. Jasne także, iż możliwość np. przybycia w ciągu 20 minut z Poznania do Warszawy sporo by w naszym życiu zmieniła….

Na marginesie tego wszystkiego odnotuję, że niektóre wielkie banki już dysponują biurami badań możliwych skutków ekonomicznych i finansowych coraz to wyraźniej zapowiadających się teraz ogromnej wagi przemian, jakie zapewne przyniosą coraz to wyraźniej zarysowywujące sie postępy wynalazczości i różnorakich technologii… Jest rzeczą coraz to bardziej oczywistą, że nadchodzi nowa, mogąca bardzo wiele zmienić, „rewolucja przemysłowa”… Takie zjawiska, jak: nadchodząca szybkość przemieszcznia się, robotyka, dalsze zapowiadające się niesamowite postępy manipulacji genetyczych, itd., itd., wnieść muszą w nasze życie niesamowite przemiany… Jak mawia pewien naukowiec, „tylko durnie tego nie dostrzegają!”

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 12 lipca 2016 r.

Utworzono 12 lipca 2016 przez Red. VP

DSC09121_Dzisiejsze „Le Figaro” na swej stronie szóstej w wielkim tytule głosi: „Les terroristes vont monter en puissance”. Taka zapowiedź potęgowania się zagrożenia terrorystycznego jest echem niedawnego raportu „przy zamkniętych drzwiach”, jaki we francuskim Zgromadzeniu Narodowym złożył wybitny rzeczoznawca tych problemów, Patrick Calvar, dyrektor generalny DGSI (Direction générale de la Sécurité intérieure, przyp. Red.)  czyli bezpieczeństwa wewnętrznego. 

Jak zaznacza „Le Figaro”, Calvar jest przekonany, że terroryści Daech’u mogą teraz np. zacząć się posługiwać zdalnie wywoływanymi eksplozjami naładowanych materiałem wybuchowym stacjonujących samochodów… Można przypuszczać, że we Francji przebywa obecnie kilkuset terrorystów dobrze przeszkolonych np. w pirotechnice, w Syrii… Skądinąd, groźbę coraz to większego wymiaru terroryzmu biorą też ponoć poważnie pod uwagę eksperci USA.

Nie można wykluczać, że na przestrzeni nadchodzących kilkunastu lat potęgowanie się zagrożeń terrostycznych narzuci naszym krajom konieczność całego szeregu „posunięć zabezpieczających”, np. lecz nie tylko umieszczania rządów, dowództw armii, może nawet parlamentów w „budynkach-schronach”. Fakt, że terroryzm coraz to wyraźniej będzie się stawał „nowoczesną formą wojny” może mieć rozliczne skutki. Całokształt owych nowych zagrożeń rozważają eksperci NATO. Stoi przed nimi niezwykle trudne zadanie. Tym trudniejsze, że generalicja większości naszych państw jest nawykła do dość tradycyjnego pojmowania zadań armii, i nie do końca jest w stanie pojąć jednak zgoła nowego problemu, jaki stanowi coraz wyraźniej zarysowujące się oblicze ogromu ataków terrorytycznych (wszak nie można do końca wykluczać nawet terroryzmu atomowego czy też np. cyberterroryzmu…). Jedno chyba pewne: szczegónie dobrze cały skompllikowany problem zagrożenia terrostycznego rozumieją i są w stanie „przyszłościowo przenalizować” eksperci Mossadu i innych służb izraelskich (!) Rzecz w tym, że Izrael po pierwsze dysponuje fachowcami o wyjątkowo wysokim ilorazie inteligencji, po drugie może być przez terroryzm szczególnie zagrożony.

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , , , , , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 11 lipca 2016 r.

Utworzono 11 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (2)Czołowy polski historyk wojskowości, profesor dr hab. Aleksander Woźny przypomina mi, że pułkownik Witold Dzierżykraj-Morawski, będąc dowódzcą 25 ułanów zasłynął tym, iż z własnych funduszy „dofinansowywał” furaż dla tegoż pułku… A będąc do roku 1932 attaché militaire w Berlinie, miał pełną świadomość, że – jak pisał w raportach – „za chwilę” Niemcy staną się ogromną potęgą militarną”…

Z tego, co opowiadał mi mój ojciec wiem, że następca wuja Witolda na stanowisku attaché militaire w Berlinie, pułkownik Antoni Szymański robił co mógł, by Rydza i jego sztab przekonać o wielkiej przewadze Wehrmachtu nad polską armią… Sztab Rydza, np. pułkownik Józef Jaklicz – zastępca szefa sztabu głównego dla spraw operacyjnych – ponoć uważał, iż Szymański mocno przesadza…

Ogólnie rzecz biorąc, polski drugi oddział nieźle się orientował w mocy uderzeniowej niemieckich jednostek czołgowych… W Niemczech działało szereg wysoce inteligentnych polskich „oficerów dwójki”, np. Stefan Janusz Bratkowski (kierownik polskiego konsulatu we Wrocławiu 1932-36, później zastępca konsula generalnego w Monachium)…

Dramat polskiej przedwrześniowej dwójki polegał na tym, że Rydz jej ostrzeżeń nie brał na serio; że uwierzył w propagandowy slogan głoszący, iż jesteśmy Silni, Zwarci, Gotowi! Uwierzył też pochlebcom opowiadającym, że jest „militarnym geniuszem’’.

Rydz zapewne nadmiarem inteligencji nie grzeszył… Zdumienie jednak musi budzić fakt, iż Józef Beck, człowiek bez wątpienia niegłupi, do tego pułkownik artylerii konnej, najwyraźniej też nie dostrzegał tego, że armia III Rzeszy nasze siły zbrojne w ciągu dni kilku rozwali! Nie mam tego testu w ręku, ale mówiono mi, że z diariuszy „Jacha” Szembeka wynika, iż Beck jeszcze 4 września 1939 miał dotyczące sytuacji na froncie złudzenia (?).

Wracając do mych rozmów z ojcem, to – jak sobie przypominam – był on zdania, że wiele szkód narobiły 2 rzeczy: po pierwsze, owe „narzucanie na siłę” tezy, że jesteśmy Silni, Zwarci, Gotowi; po drugie, obsesyjna wręcz walka Rydza i jego otoczenia z rzekomym „defetyzmem”… Ten bój z defetyzmem narobił mnóstwo szkód; powodował, że nie można było podjąć realistycznej debaty nad rzeczywistą sytuacją militarną, a także zmuszał do milczenia inteligentnych ludzi, którzy „przewidywali co nastąpi i co nastąpiło”. Np. słabość naszej armii zapewne dostrzegał prezydent Ignacy Mościcki, jednak obawiając się oskarżenia o defetyzm, ulegał Rydzowu i Beckowi… Do tego owa „wojna z defetyzmem” uniemożliwiała rzetelną dyskusję o sytuacji militarnej i powodowała tym samym, że – jak mawiał mój kolega z RWE, Wacio Zbyszewski – „pobierano decyzję, opierając się na fałszywych, naiwnie optymistycznych przesłankach”…

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego 9-10 lipca 2016 r.

Utworzono 11 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (1)Rozmówca zarzuca mi sianie paniki! Jest zdania, że mocno przesadzam z rzekomym zagrożeniem terrorystycznym… Jest zdania, że opowiadanie o terroryzmie na wielka skalę, to bzdura! Uważa, że obecni terroryści to małe grupki dość prymitywnych narwańców. Jest zdania, że „daleko im do broni chemicznych czy też tym bardziej atomowych!” Sądzi też, że naprawdę groźny cyberatak to „operacja wielce trudna, de facto nie do zrealizowania”…

Moja odpowiedź jest prosta: nie należy zapominać o tym, co zaszło w Nowym Jorku 11 9 2001. Jeśli już przed 15 laty skrajni islamiści potrafili dokonać takiego zamachu na sporą skalę, nie można chyba wykluczać, że teraz planują jakąś akcję jeszcze większego wymiaru! Trzeba moim zdaniem brać pod uwagę różne scenariusze takiej akcji, mającej być może na celu zadanie tym czy innym krajom Zachodu takiego czy innego niemożliwego do przewidzenia poważnego ciosu… Nie łudźmy się, skrajni dżihadyści mogą liczyć w swych szeregach taktyków o sporej inteligencji; mogą też posiadać ukrytych sojuszników i dysponować „dużymi pieniędzmi”…

Czy zachodnie służby specjalne dostrzegają ogrom takiego potencjalnego zagrożenia? Zapewne tak. Ale ich wypowiedzi są oczywiście pod ścisłym nadzorem „kierownictw politycznych państw”… A jak jasno na to wskazuje historia np. 20. wieku, te kierownictwa nie chcą do końca zagrożeń dostrzegać; ze względów politycznych są zbyt optymistyczne, jak ognia boją się paniki, karzą bijących na alarm (np. w RP Cat-Mackiewicz trafił 22 3 1939 na 17 dni do Berezy Kartuskiej pod zarzutem osłabiania ducha obronnego narodu i siania pesymizmu)… Do tego kierownictwa polityczne zawsze są przekonane, że jakoś to będzie. Nie chcą łożyć zbyt wielkich sum np. w umieszczanie rządów, parlamentów i dowództw w budynkach-schronach…

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 8 lipca 2016 r.

Utworzono 08 lipca 2016 przez Red. VP

DSC09121_W Warszawie ma miejsce w dniach 8 i 9 lipca „szczyt” NATO. Jak np. zaznacza zawsze znakomicie poinformowany paryski tygodnik „Le Courrier international”, ta narada ma potwierdzić decyzje o umieszczeniu w Polsce i w krajach bałtyckich 4 „wielonarodowych” batalionów „natowskich”, po tysiąc żołnierzy każdy! Takie posunięcie jest oczywiście wyraźnie związane z postępowaniem Rosji na Ukrainie (zapewne np. z zagarnięciem Kremla).

Mam jednak nadzieję, że skądinąd szczyt ten nie zapomni o TERRORYZMIE tej, jak już swego czasu mawiał wysoce inteligentny francuski generał Jeannou Lacaze (1924-2005), zwany Sfinksem (w przeciwieństwie do swych kolegów generałów „myślących starymi kategoriami, umiejący patrzeć dalej i wyżej”) NADCHODZĄCEJ FORMIE WOJNY. Tak ważne jest, by armie NATO jasno zdały sobie sprawę z ogromu zagrożenia (mógłby je stanowić np. równoczesny atak terrorystyczny na rządowe siedziby kilku czołowych stolic Zachodu broń chemiczna, a może atomowa…). Do tego nie można też wykluczać możliwości niesamowicie w skutkach groźnego cyberataku!

Tak, w dziedzinie wojny idzie i będzie szło nowe! Na to nowe trzeba się przygotować póki czas…

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 7 lipca 2016 r.

Utworzono 07 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (2)Poważny i zawsze ostrożnie formułujący swe opinie dziennik „Le Monde” już w dużym tytule swego numeru noszącego dzisiejszą datę stwierdza: „BREXIT: L’IMMOBILIER BRITANNIQUE FLANCHE, LA CITY REDOUTE UNE CRISE FINANCIERE”’ (załamują się ceny na brytyjskim rynku nieruchomości, City obawia się kryzysu finansowego). A inne tutejsze środki masowego przekazu poruszają też np. problem dużego niezadowolenia, jakie „Brexit” wywołał w Szkocji oraz narastania tam „dążeń separatystycznych”.

Jednym słowem, „Brexit”, jak wiele na to w tej chwili wskazuje, wprowadził Wielką Brytanię w kolosalne kłopoty… W takiej sytuacji same narzucają się pytania dlaczego mężowie stanu, którzy o „Brexit” walczyli, jak się zdaje, zupełnie nie przewidzieli obecnej zapewne można już powiedzieć „podbramkowej sytuacji” oraz kto dofinansowywał jednak niesamowicie kosztowną demagogiczną, trafiającą do naiwnych „prostych Anglików” (np. do ludzi z prowincji) kampanię za „Brexitem”? Jakim siłom (czyżby też „zagranicznym”!?) zależało na pogrążeniu Wielkiej Brytanii w obecnym kryzysie?

Jak dziś sprawy stoją, fatalne jak już wiele na to wskazuje skutki „Brexitu” muszą szkodzić stronnictwom głoszącym w innych krajach Europy pokrewne „Brexitowi” hasła (zapewne np. francuskiemu Frontowi Narodowemu). Jak słychać, powoli zaczyna się rodzić nowa, jeszcze „niewyraźna” koncepcja ogólnoeuropejskiego sojuszu zwolenników rządów silnej ręki, nakręcania drogą wielkich inwestycji koniunktury w Europie, częściowego wyzwolenia się z okowów liberalizmu ekonomicznego, „szczelnego” zamknięcia granic Europy, energicznej akcji militarnej na Bliskim Wschodzie, itd., itd.

Odzywają się też głosy apelujące o częściowe przenoszenie instytucji europejskich z Brukseli do Strasburga („Brukselskie rządy” są przez wielu Europejczyków znienawidzone, uważane za symbol biurokratyzmu i nieudolnośći)…

No i, co najważniejsze, narasta dość ogólne i coraz to mocniejsze żądanie kompletnej reorganizacji Unii, nowego traktatu europejskiego. Koncepcje takiego nowego traktatu są rzecz jasna różne… Gdy chodzi o mnie, to marzę o traktacie dającym władzom Unii możliwość wielkich imwestycji, modernizacji infrastruktur, stworzenia europejskiej sieci ultraszybkiego kolejnictwa, wyposażenia Unii (na wzór francuskiej Legii Cudzoziemskiej) w ochotniczy legion szybkiej interwencji militarnej. Pragnę też przywrócenia pilnie strzeżonych granic poszczególnych państw, całkowitego „zreformowania” układu z Schengen, skutecznego zahamowania wdzierania się do Europy „uchodźców” z Bliskiego Wschodu, Afryki, itd. Nie tracę nadziei, że społeczeństwa krajów Unii jasno zrozumieją ogrom narastających zagrożeń (terroryzm, kryzys gospodarczy, prześciganie gospodarcze i np. w „nowoczesności” Europy przez inne kontynenty itd.). Że w końcu kierownictwo Unii trafi do rąk ludzi z energią i rozmachem…

Tyle ma dziś…

Komentarzy (0)

Tags: , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 6 lipca 2016 r.

Utworzono 06 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (1)Specjalna francuska komisja parlamentarna dotycząca problemu terroryzmu, której przewodniczy deputowany Georges Fenech wysunęła propozycję powołania do życia „narodowej agencji do walki z terroryzmem”. Agencji na modłę amerykańskiego TIDE (Terrorist Identities Datamart Environment)… Taka agencja winna wedle tej propozycji bezpośrednio podlegać szefowi państwa. Jednym słowem, we Francji zaczyna się teraz dostrzegać ogrom zagrożenia terrorystycznego. Dodam od siebie, że mocnym echem odbił sie tu niedawny zamach bombowy w Bagdadzie, w wyniku którego ponoć śmierć poniosło około 250 osób…

Choć władze są przeciwne szerzeniu nadmiernej paniki, coraz to liczniejsi „obserwatorzy” nie ukrywają, że terroryzm to nowoczesna forma wojny, i że należy się liczyć z możliwością coraz to groźniejszych zamachów. Jest chyba rzeczą oczywistą, że terroryści mogą podobnie jak ma to miejsce w Iraku ustawić samochód naładowany materiałem wybuchowym np. przy jakimś targowisku i zdalnie spowodować wybuch!

Nie należy też wykluczać, że w obliczu swych porażek w Iraku i w Syrii, Daech będzie potęgował działania konspiracyjne i terrorystyczne… W tej swej walce Daech niewątpliwie może mieć tych czy innych ukrytych sojuszników, zdolnych wyposażać terrorystów w wielkie pieniądze, w te czy inne nowoczesne bronie… W gronie zwolenników Daechu mogą się też znaleźć dużej klasy „fachowcy”, zdolni dokonać cyberataku, zaatakować siłownię jądrową, posługiwać sie bronią chemiczną, a może nawet (tego nie można do końca wykluczać) atomową… Jedno pewne: należy liczyć się z możliwością najgorszego, i nawet na najgorsze się przygotować! Niestety, tak jak przed laty ci lub inni lekceważyli sobie możliwości ataku czołgowego, tak i teraz wielu nie jest w stanie pojąć, że jak miecz Damoklesa wisi nad nami zagrożenie, jakie może nieść w sobie wojna terrorystyczna. Choć problem ten zaczynają ponoć rozumieć eksperci Pentagonu czy CIA, chyba dopiero jakiś potężny zamach godzący na przykład w Waszyngton mógłby doprowadzić do wzięcia ogromu zagrożenia na serio, do wyłonienia odpowiednich dotacji, np. na przemienianie tych czy innych siedzib władz w dobrze chronione schrony; ogólnie pchnąć na nowy tor, odpowiednio przygotować się oraz odpowiednio wyposażyć na wypadek wojny z terroryzmem…

Komentarzy (0)



piątek, 28 lutego, 2020

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART