'Taguj' blogi | "polska dyplomacja emigracyjna"

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 15 lutego 2018 r.

Utworzono 18 lutego 2018 przez Red. VP

Przywiązuję wagę do tego, by nasz kraj, nasi badacze, naukowcy i publicyści wiele uwagi poświęcali naszej światowej POLONII, w tym żyjącym za granicą wybitnym rodakom. Tak więc ucieszyła mnie wiadomość, że Beata Halicka – ceniony profesor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w tak mi drogim Poznaniu – idzie właśnie tą drogą!! (Nade wszystko kocham 3 miasta: Poznań, gdzie 20 9 1929 się urodziłem; Kościan, niegdyś AK-owską wyspę na Morzu Czerwonym, gdzie przeżyłem jako licealista dużą część roku 1945, i Paryż – gdzie od jesieni 1946-tego roku mieszkam). Tak, profesor UAM Beata Halicka, autor kilku wysoce wartościowych dzieł, pisze teraz książkę o profesorze Zbigniewie Antonim KRUSZEWSKIM – w czasie powstania warszawskiego żołnierzu AK, a obecnie w USA wybitnym politologu, jednym z czołowych znawców tej dziedziny na University of Texas w El Paso (w roku 1972 został mianowany profesorem tej uczelni), aktywnym działaczu Kongresu Polonii Amerykańskiej, a przed laty szefie Ogólnoamerykańskiego Związku Studentów Polskich!

Książka profesor Beaty Halickiej o Z. A Kruszewskim – i to mym zdaniem jest wysoce istotne – będzie osadzona w szerokim kontekście historycznym, i wzbogacona o obszerne informacje biograficzne o innych współpracujących z nim i ważnych dla niego osobach, które zaangażowane były w działania na rzecz Polski i Polonii… Tyle w kilku zdaniach o tym ciekawie zapowiadającym się dziele…, o tym niewątpliwie ważnym wkładzie w dzieje naszej emigracji politycznej, tak przez PRL-owców oczernianej. Do dziś niekiedy trwa (??) roli tej emigracji minimalizowanie…

Komentarzy (0)

Tags: , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 1 lutego 2018 r.

Utworzono 02 lutego 2018 przez Red. VP

Spore zainteresowanie w paryskim staro-polonijnym kręgu działaczy budzi wiadomość, że istnieją i niezadługo mają się ukazać raporty, które przez długie lata ambasador Wolnej Polski w Paryżu, Kajetan Morawski, 2 razy w tygodniu wysyłał do władz RP na wychodźstwie w Londynie…

Rzecz jasna, krąg starych działaczy – względnie ich wdów czy dzieci – spodziewa się znaleźć w tych tekstach opis tak trudnych, ze względu na ówczesną potęgę ZSRR oraz francuskich komunistów, pierwszych kilkunastu lat emigracyjnej walki o wolność i demokrację dla Polski… A to tym bardziej, że w środowisku tym można się często spotkać z przekonaniem, że ówczesna walka organizacji takich jak wówczas bardzo liczne SPK, jak partie polityczne takie jak Stronnictwo Narodowe, PPS i różne jego odłamy, jak Stronnictwo Pracy, jak wrogie polskiemu Londynowi PSL Mikołajczyka itd. – jest niedoceniana… Czasem można spotkać się też z opinią, że zapomniano o pewnej liczbie pism emigracyjnych, takich jak dziennik Narodowiec (w pewnym okresie 40.000 tysięcy nakładu), jak tygodniki takie jak Placówka czy też superbojowa kombatancka Syrena, itd., itd.

Pewną liczbę działaczy cieszy, że te raporty opracował ceniony spec od spraw Drugiej Wielkiej Emigracji, dr hab. profesor UW, słynny Rafał Habielski.

Spotkałem się też z pytaniem, dlaczego te raporty mają ukazać się w druku dopiero teraz. Nie bardzo wiem, co mam na takie zapytanie odpowiedzieć. Może trzeba było energiczniej niż robiłem to ja – weteran zimnej wojny – walczyć o publikację przez IPN tych tekstów. Liczyłem na poparcie MSZ-u, nie zdając sobie do końca sprawy z tego, że długo wszechwładnym w tym MSZ-cie byłym dyplomatom PRL – co zresztą po części zrozumiałe – reklamowaniu jakby w stosunku do nich jednak nieco jakby konkurencyjnej (???) DYPLOMACJI EMIGRACYJNEJ nie było na rękę.

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 28 stycznia 2018 r.

Utworzono 28 stycznia 2018 przez Red. VP

Czytelnik pyta, kiedy dokładnie opuściłem Polskę, i czy to prawda, że jadąc z matką do Paryża liczyłem na powrót do kraju po wyższych studiach za granicą, oraz jakim cudem z matką otrzymaliśmy paszport.

Zacznę od sprawy paszportu. Bliski przyjaciel mych rodziców, ówczesny minister odbudowy w rządzie Edwarda Osóbki-Morawskiego (działacz tak zwanej „reżymowej” PPS), profesor urbanistyki, szlachetny Michał Kaczorowski – na prośbę mej matki – załatwił jej paszport na wyjazd do Francji w lipcu 1946. Poszedł do de facto kierującego MSZ-em wiceministra Zygmunta Modzelewskiego (minister Wincenty Rzymowski był figurantem bez znaczenia), prosząc o paszport dla mej matki. Zygmunt Modzelewski, śmiejąc się, powiedział mu: Dałem paszport Natalii Zarembinie, dam i Morawskiej!! Ja, wówczas jeszcze nieletni, znalazłem się na paszporcie matki. Był z tym później pewien kłopot; matka wyjazd opóźniała, wyjechaliśmy dopiero w pierwszych dniach listopada 1946, a ja 20 9 1946 skończyłem 17 lat. Rzecz zabawna, tę mą pełnoletność zauważył – gdyśmy pociągiem jechali przez Niemcy – żandarm amerykański, kontrolujący paszporty. Ale w końcu pozwolił mi jechać dalej…

Jadąc do Paryża, wiozłem w pamięci posłanie dla ojca od jego dawnego szefa, Eugeniusza Kwiatkowskiego, wzywające ojca do powrotu do Polski i pracy nad obudową Wybrzeża (Kwiatkowski był wówczas ministrem odbudowy Wybrzeża). Ojciec powrotu odmówił. Powiedział, że Stalin to nie człowiek politycznie myślący, lecz podejrzliwy terrorysta – lada chwila zarządzi on nowe czystki w Polsce. To samo ojciec powiedział innemu ze swych przyjaciół, Tadeuszowi Chromeckiemu, naczelnikowi wydziału zachodniego w „warszawskim” MSZ-cie, który w roku 1947 (?) odwiedzał nas w Chaville pod Paryżem i obiecywał mi, gdy skończę studia w Paryżu, posadę w polskiej dyplomacji… (W 1948 Kwiatkowski poszedł w całkowitą odstawkę, ledwo miał z czego żyć, Chromecki zaś w tym czasie (?) trafił do więzienia. Skazano go na 12 lat, wyszedł w roku 1956, lecz szybko zmarł czy też popełnił samobójstwo (??).
W drugiej połowie roku 1948, matka i ja otrzymywaliśmy posłania np. od Michała Kaczorowskiego i innych: Na Boga nie wracajcie, tu obłędny terror!!!

Kończąc, podkreślę wielką wagę dat. Gdy z matką opuszczałem Polskę, krajem jeszcze w zasadzie rządził „Rząd Jedności Narodowej”, narzucony Polsce umową między zachodnimi aliantami i Stalinem… Sporo przyzwoitych ludzi w Polsce, mimo wybryków SB i NKWD, całkowicie się myląc , liczyło, że sprawy się powoli jako tako „ułożą”. Usunięcie Gomułki, natężenie terroru nastąpiło dopiero w połowie 1948 roku. Wtedy dopiero nasi tak wówczas zwani „polityczni pozytywiści” zrozumieli, że się całkowicie pomylili!!! A matka i ja, zrozumieliśmy, że nie Michał Chromecki i Eugeniusz Kwiatkowski, lecz mój ojciec miał rację.

Tak, daty są ważne! Na przykład jakiś czas temu pewien facet twierdził, że dobrze pamięta (!!!) jak w Warszawie w roku 1948 entuzjastycznie oklaskiwałem zjednoczenie OM TUR-u i ZMP. A tymczasem w rzeczywistości od listopada 1946 byłem już w Paryżu! Kończąc, odnotuję, że w roku 1946-tym opowiadano mi, że Gomułka – będąc wówczas ministrem Ziem Odzyskanych – w rozmowie z grupą pracujących w owym ministerstwie „przedwojennych urzędników państwowych” obiecywał im swą opiekę, mówiąc też, że polscy patrioci zawsze powinni móc się dogadać!!!???

Komentarzy (0)

Tags: , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 27 stycznia 2018 r.

Utworzono 27 stycznia 2018 przez Red. VP

Jak się dowiaduję od reżysera Piotra Morawskiego (w odpowiedzi na pytanie czytelnika, wyjaśniam: syna mego stryjecznego brata Kazimierza, a prawnuka księcia regenta Zdzisława Lubomirskiego, który 14 listopada 1918 wraz z całą Radą przekazał władzę Józefowi Piłsudskiemu), spotkanie dotyczące paryskiej ambasady Wolnej Polski ma się jednak odbyć w lutym tegoż roku!

Piotr Morawski, ceniony, wielokrotnie nagradzany filmowiec, przedstawi na tym paryskim spotkaniu dwa ze swych licznych filmów: film o Kajetanie Dzierżykraj-Morawskim, niegdyś w MSZ-cie zwanym KADEMOREM, byłym kierowniku MSZ-u w obalonym zamachem majowym Rządzie Witosa, później przez ładnych kilkanaście lat ambasadorze legalnego Rządu RP na wychodźstwie w Londynie przy władzach Francji, człowieku cenionym przez DE GAULLE’A…; drugi film o mnie, korespondencie informacyjnym RWE w Paryżu, i także przez jakiś czas współpracowniku dyplomatycznym paryskiej delegatury tak zwanego Rządu Londyńskiego RP, weteranie Zimnej Wojny „niszczonym” jako „szpion” przez PRL… Ten film Piotr Morawski zrealizował w ramach kinematograficznej firmy Mirka Chojeckiego i Piotra Weycherta…

Ale najważniejszą zapewne cześcią tego paryskiego spotkania będzie wypowiedź dra hab. Rafała HABIELSKIEGO – profesora, ile się nie mylę – UW, członka Polskiej Akademii Umiejętności, laureata nagrody imienia Jerzego Giedroycia za książkę pt. „Życie społeczne i kulturalne emigracji”… Wypowiedź tego słynnego uczonego dotyczyć ma tajnych raportów dla władz RP w Londynie mego ojca, chyba za okress 1943 a koniec lat sześćdziesiątych. Te rewelacyjne raporty, które profesor Habielski opracował i wyda w IPN-ie, winny były ukazać się w druku już przed laty… Ktoś RZEKOMO (???) temu przeszkodził, będąc zdania, że co ważne było w tym okresie, „to dialog z lewicowym rewizjonizmem, a obrońcy Polski przedwrześniowej (???) grali rolę marginalną”.

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 15 stycznia 2018 r.

Utworzono 16 stycznia 2018 przez Red. VP

Ze zdumieniem dowiaduję się z – wedle niektórych – ponoć poważnych obliczeń, że „ocenia się, iż poza Polską żyje około18 milionów Polaków czy osób polskiego pochodzenia! Jedna trzecia tej grupy to ludzie urodzeni w Polsce! Reszta to osoby bardziej odległego polskiego pochodzenia, mające jednak świadomość związku z Polską.”

Otóż owi „nasi z zagranicy” stanowią mym zdaniem zapewne niedostatecznie wykorzystane bogactwo naszego kraju… Rzecz w tym, by upraszczać im i zachęcać ich odpowiednią akcją propagandową do budowania sobie domków wakacyjnych czy „emerytalnych” w Polsce, dalej: ułatwiać młodzieży polonijne studia w Polsce (znam np. młodych z Francji studiujących w Krakowie medycynę), dalej – istotne, by wspierać i rozwijać obozy wakacyjne dla dzieci (jedna z mych wnuczek regularnie jeździ na obozy KIK-u, już nieźle zna polski, choć u niej w domu mówi się po francusku…).

Inne zagadnienie: Polonie winny mieć dostęp do polskich towarów, także żywnościowych…, ich importerzy winni ogłaszać się w prasie polonijnej. Owej prasie, czy drukowanej, czy internetowej, grającej znaczną i – powiedziałbym -„łacznikową”… rolę w życiu polonijnym… Jeszcze inny problem, to promocja twórczości polskich artystów, w tym także tych żyjących lub zmarłych poza granicami kraju; wykazywanie ich nieraz międzynarodowej rangi! (Wielce się cieszę, że ów wielki artysta i wielki Polak, jakim był Józef Czapski staje się – i stają się jego rola i twórczość – coraz to bardziej znani i w Polsce, i np. we Francji, z ktorą był tak związany!!!).

Ważnym zagadnieniem jest dialog między Poloniami różnych krajów, wymiana doświadczeń. Jak słyszę, bardzo pozytywny wpływ na życie poszczególnych Polonii, np. na ich zabiegi o prawdziwy i korzystny dla naszego państwa obraz w świecie, ma SENAT RP!!!

Kończąc, dodam, że przywiązuję też ogromną wagę do boju o PRAWDZIWY OBRAZ naszej emigracyjno-polonijnej, uwieńczonej sukcesem w AD 1989, walki o WOLNOŚĆ I DEMOKRACJĘ DLA POLSKI. Mam nadzieję, że Senat poprze ten nasz trudny bój… Wielki krok naprzód w tej dziedzinie będzie dokonany dzięki profesorowi Rafałowi HBIELSKIEMU, który opracował, i ma wydać w IPN-ie, tajne rapory mego ojca, ambasadora legalnego Rządu RP przy władzach Francji (październik 1943 – druga połowa lat sześćdziesiątych). Stale liczę też na potektorat Senatu nad paryskim spotkaniem w ambadzie RP w Paryżu z udziałem prof. Habielskiego, spotkaniem mającym uczcić paryską ambasadę Wolnej Polski i naszą długoletnią, trudną walkę z sowieckim imperializmem!

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 10 stycznia 2018 r.

Utworzono 10 stycznia 2018 przez Red. VP

Potwierdzam, że pragnę, aby przewidziane na luty bieżącego roku (dokładna data jeszcze niewyznaczona) spotkanie w Ambasadzie RP w Paryżu (wykład profesora Rafała HABIELSKIEGO o tajnych raportach mego ojca – ambasadora Kajetana Morawskiego dla emigracyjnych władz RP w Londynie, filmy Piotra Morawskiego o mym ojcu i o mnie, „weteranie zimnej wojny”) miało mocny wydźwięk patriotyczny i polityczny! Trzeba nareszcie „postawić kropkę nad i”, i wykazać znaczną rolę dyplomacji emigracyjnej, no i także dowieść, że zimna wojna była jednak prawdziwą wojną (są tacy, którzy tego nie dostrzegają, czy z tych lub innych powodów nie chcą dostrzec). Tak, szło o prawdziwą wojnę – w mym wypadku wymierzoną we mnie, korespondenta INFORMACYJNEGO RWE, czyli w oczach PRL-u „szpiona”. Jak słyszę, SB planowało nawet otruć jednego ze zgoła czołowych naszych dostawców tajnych informacji np. o sytuacji w sferach kierowniczych PZPR-u, Piotra JEGLIŃSKIEGO, który do dziś bardzo poważnie cierpi na zdrowiu, i na pewno jest Weteranem Zimnej Wojny – podobnie jak moja żona, która psychicznie nie wytrzymała godzącej we mnie i w mą rodzinę kampanii zastraszania. Jerzy Giedroyć swego czasu mówił mi: PRL-owcy, a także Węgrzy, od lat 1956-57, już nie zabijają. Nadal robią to np. Rumuni czy Bułgarzy (słynny „bułgarski parasol”). Polacy tylko starają się zastraszyć! Nie mam pretensji do byłych SB-eków – ludzi niegdyś omamionych czerwoną propagandą, do tego poganianych przez biura KC, przez dygnitarzy wściekłych, że np. echa sporów w BP PZPR-u trafiają do audycji RWE. Jestem za pełnym ogólnonarodowym pojednaniem. Uważam, że interes Polski nakazuje nam takie pojednanie!!! Ale pragnę, by stworzono oficjalny status weterana zimnej wojny, oraz by w pełni uznano zasługi naszej emigracyjnej dyplomacji! Żyje spośród niej chyba już tylko (???) kilka osób. Swego czasu (rok 1990), mowa była o nadaniu im przez MSZ statusu czy tytułu honorowych attachés. Jak mi kilka lat później mówił chyba śp. ambasador Ludwik Dembiński, pewni byli członkowie PRL-owskiej nomenklatury MSZ-u sprawę storpedowali i ośmieszyli (???).

Liczę, że teraz Senat RP sprawy te: np. status weterana zimnej wojny czy pamięć o emigracyjnej dyplomacji przeanalizuje, nada im właściwy bieg!!!

Apeluję do kierownictwa naszego organu prasowego, tak pożytecznego VECTORA POLONII o przekazanie tych mych próśb Senatowi. Wszak jest rzeczą normalną, by poważne pisma się takimi problemami zajmowały i je nagłaśniały.

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 8 stycznia 2018 r.

Utworzono 08 stycznia 2018 przez Red. VP

Kilka osób interesuje się owym mającym się odbyć w lutym w Paryżu spotkaniu w ambasadzie RP, o którym ostatnio już pisałem. To spotkanie, które zapoczątkować ma wykład słynnego profesora HABIELSKIEGO o przez niego opracowanych dla wydania w IPN tajnych, rewelacyjnych raportach mego ojca – raportach, które przez LATA NIECHĘTNY DYPLOMACJI EMIGRACYJNEJ KRĄG PRZYJACIÓŁ MSZ-etu PRL LEKCEWAŻYŁ, PONOĆ (?) UWAŻAŁ, ŻE OWE RAPORTY SĄ BEZ ZNACZENIA – PODOBNIE JAK CAŁA DYPLOMACJA EMIGRACYJNA (TAK NP. W KAŻDYM RAZIE PEWIEN NAUCZYCIEL HISTORII Z W-WY TELEFONICZNIE MI DONIÓSŁ, DODAJĄC, ŻE W PEWNYCH KOŁACH NADAL SIĘ MÓWI O BYŁYCH OBSZARNIKACH I REAKCJONISTACH.

Jak wiemy, w czasie tego spotkania mają być wyświetlane 2 filmy: o mym ojcu i o mnie, oraz – jak się zdaje – ma się odbyć na zakończenie debata. OTÓŻ PONOĆ (?) CAŁA TEMATYKA CELOWEGO PRZEMILCZANIA PEWNYCH TEKSTÓW I FAKTÓW, LEKCEWAŻENIA PEWNYCH LUDZI, NP. LEKCEWAŻENIE NAS – WETERANÓW ZIMNEJ WOJNY, JEST ZNANA PRZEZ SZLACHETNEGO PREZYDENTA DUDĘ I JEGO ZESPÓŁ (???).

Z kolei podkreślę, bo to bardzo istotne, że mój ojciec był człowiekiem dialogu i wysoce wyrozumiałym; chętnie prowadził przyjacielski dialog z przyjezdnymi z kraju różnych orientacji, np. z ludźmi koła poselskiego ZNAK: Jerzym Zawieyskim, naszym kuzynem Kostkiem Łubieńskim, ze Stanisławem Stommą…, dalej: z licznymi naukowcami, takimi jak wielce wybitni bracia Skubiszewscy, jak Barbara Skarga, jak inni profesorowie, oraz z literatami, jak Tadeusz Breza… Ojciec mój, w „przeciwieństwie do pewnych sfer polskiego Londynu”, pozytywnie odnosił się do Czesława Miłosza. Ważne też, iż Generał de Gaulle cenił mego ojca, oraz że ojciec miał od lat ustaloną reputację stuprocentowego przyjaciela Francji… Ojciec mój i jego dwaj najbliżsi paryscy przyjaciele: Józef Czapski i Kot Jeleński, to ludzie, którzy najwyraźniej stawiali na „EUROPĘ NA FRANCUSKIM SOSIE”, to jest opartą na wolnościowych wartościach francuskiej kultury politycznej…

Myślę, że jest rzeczą wielkiej wagi, by uwydatniać zasługi owego całego kręgu emigracji walczącej o wolność Polski i polskiej kultury… Uważam, że w tym boju rola ludzi takich jak Józef Czapski, Kot Jeleński czy Kajetan Morawski była sporej wagi!!! No i ogólnie biorąc, bardzo ważna była rola DYPLOMACJI EMIGRACYJNEJ, de facto skupionej wokół jej – powiedziałbym – naturalnego szefa, b. ministra spraw zagranicznych, generała Sikorskiego Edwarda Raczyńskiego, męża stanu o międzynarodowym autorytecie!!!

Chciałbym, aby to lutowe paryskie spotkanie w ambasadzie RP było okazją do wszczęcia szerokiej akcji podkreślania znaczenia emigracyjnej dyplomacji w walce o wolność Polski! Jej tak wielkiej roli w Hiszpanii (ambasador Józef Potocki, mający kluczowe kontakty np. z prezydentem USA Kennedym i z generałem Franco), przy Watykanie (Kazimierz Papee), w Bejrucie (Zygmunt Zawadowski), itd., itd. W Warszawie jeden z bardzo wybitnych senatorów ostatnio wspominał mi, że jest mowa o umieszczeniu skromnych tablic na domach, gdzie mieściły się emigracyjne ambasady. Podobną myśl wysuwa zasłużony działacz polonijny, prezes Roman Czajka…
Jest też mowa o stworzeniu specjalnego wysokiego odznaczenia dla tych cudzoziemców, którzy oddali polskiej emigracji walczącej o wolność znaczne usługi. Ja z miejsca podałem profesora Henriego Mazeaud, męża stanu Gastona Palewskiego, dyplomatę wysokiej rangi Jeana Laloy, Roberta Rochefort, b. szefa gabinetu Roberta Schumana, a także ojca Charlesa Huvenne SJ (Conférence Olivaint, „uniwersytety letnie” dla młodzieży z KIK-u warszawskiego na wyspie Port Cros – Morze Śródziemne, okolice Tulonu…).

Podałem też radcę kulturalnego ambasady niemieckiej w Paryżu, Bernharda von Tieschowitza (lata pięćdziesiąte), który wiele ułatwiał Polakom gdy chodziło o takie czy inne stypendia…, itd., itd.

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 7 stycznia 2018 r.

Utworzono 08 stycznia 2018 przez Red. VP

Tak więc w lutym bieżącego roku ma odbyć się tu w ambasadzie RP to samo spotkanie, jakie już dwukrotnie miało miejsce w Warszawie (w IPN-ie, z debatą z udziałem Bronka WILDSTEINA, kawalera Orderu Orła Białego, oraz w Winosferze, z udzialem i Stanisława Gebhardta, i szeregu innych wybitnych osób – patrz na mym facebooku nagranie mgra Mariusza Kubika, prezesa stowarzyszenia RWE imienia Jana Nowaka (jestem od lat prezesem honorowym tego stowarzyszenia).

Owo spotkanie to:
1. wypowiedź słynnego profesora Rafała Habielskiego, który otrzymał w roku 2001 nagrodę imienia Jerzego Giedroycia za książkę „Życie społeczne i kulturalne emigracji” – członka Polskiej Akademii Umiejętności (komisja do Badań Diaspory Polskiej). Ma on mówić o tajnych raportach Kajetana Morawskiego, ambasadora legalnego Rządu RP w Londynie przy władzach Francji przez ćwierć wieku, 1953 – koniec lat sześćdziesiątych, które on opracował. Te historycznie rewelacyjne raporty winny były ukazać się w druku już wiele lat temu. Ponoć kłody pod nogi temu wydaniu rzucali nienawidzący EMIGRACYJNEJ DYPLOMACJI admiratorzy PRL-owskiego MSZ-u… Jeden z nich ponoć mawiał: DAJCIE SOBIE SPOKÓJ Z TYM STARYM OBSZARNIKIEM (???), TO KOMPLETNY MARGINES.

2. filmy o ambasadorze Kajetanie Morawskim i o mnie – WETERANIE ZIMNEJ WOJNY (jak mówiono w UB, szpionie RWE), zrealizowane przez reżysera Piotra Morawskiego, reżysera i laureata wielu nagród… Dodam, że na tym spotkaniu będzie dwóch b. dyplomatów owego przedstawicielstwa dyplomatycznego tutejszego rządu RP w Londynie (za następców mego ojca, za Xawerego Reya, i po zgonie Xawerego za Jerzego Ursyna-Niemcewicza). Owe osoby to Wirydianna z Raczyńskich Reyopwa, no i ja (jak już niedawno pisałem, pomagałem Xaweremu prowadzić ważne negocjacje z francuskimi mężami stanu…).

APELUJĘ TEŻ ZA POŚREDNICTWEM KIEROWNICTWA TAK TU POŻYTECZNEGO „VECTORA POLONII” O ZAINTERESOWANIE TĄ IMPREZĄ I SPOWODOWANIE EWENTUALNEGO PRZYBYCIA TU MARSZAŁKA STANISLAWA KARCZEWSKIEGO, KTÓREGO TAK WYSOKO CENIĘ!!!

DALEJ, APELUJĘ O SPOWODOWANIE, ABY JAKO TAKI NASZ TAK ZASŁUŻONY SENAT RP UDZIELIŁ PROTEKTORATU TEJ TAK PATRIOTYCZNEJ IMPREZIE. Liczę tu na mego przyjaciela, senatora ŻARYNA…

JUTRO WRÓCĘ DO TEGOŻ TEMATU, MOŻE TYLKO DODAM, ŻE PEWNA DAMA, ZNANA PESYMISTKA, DO MNIE DZWONI, MÓWIĄC: NIC Z TEGO NIE BĘDZIE, CZERWONY SPRAWĘ ZRĘCZENIE STORPEDUJE, I SPROWADZI DO MINIMUM. DODAJE: ONI POTRAFIĄ, oni są wszędzie!!!

Komentarzy (0)

Tags: , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 6 stycznia 2018 r.

Utworzono 06 stycznia 2018 przez Red. VP

Ważny list od Eli Skoczek, wysokiej klasy badacza – w pierwszym chyba rzędzie dziejów tej na pewno czołowej postaci, luminarza naszej tak zwanej DRUGIEJ WIELKIEJ EMIGRACJI, J. CZAPSKIEGO i otaczających go bojowników o tę samą sprawę, o prawdę i wolność dla Polski!! Pozwolę sobie tego listu przytoczyć kilka wyjątków. Pisze ona więc o CZAPSKIM, i podkreśla, iż ceny jego obrazów od października wzrosły. W szkołach więcej się mówi o otaczającym go kręgu pisarzy i malarzy. Następnie podkreśla ona, iż bez Czapskiego i jego poszukiwania zabitych w Katyniu, jego dobijania się do rządzących w USA, we Francji czy w innych krajach, zbrodnia katyńska nie wyszłaby tak szybko na jaw… Od siebie dodam, to ujawnienie owej zbrodni miało kolosalne znaczenie polityczne! Skompromitowało np. długo tak potężną prosowiecką lewicę, tę, która na Zachodzie za sowieckie czy „blokowe” pieniądze – częściowo przywożone przez reżymowych ambasadorów z PRL-u, np. francuskich komunistów – NEGOWAŁA ZBRODNIE ZSRR.

Pani Skoczek zaznacza też, że KLUCZOWY BYŁ CZAS, GDY CZAPSKI BYŁ W AMERYCE (wczesne lata pięćdziesiąte ???). WTEDY NIE TYLKO MIAŁ 18 ODCZYTÓW O KATYNIU, NIE TYLKO ZBIERAŁ PIENIĄDZE NA KULTURĘ, LECZ TAM MIAŁ BARDZO WAŻNE ROZMOWY Z (WAŻNYMI) AMERYKANAMI…

Z owego listu Eli Skoczek wynika też, że chce ona wiele uwagi poświęcać tym, których PRL naprawdę skrzywdziła! Poleca ona mi też „doskonały album” tak zasłużonego w walce o pamięć przez komunę wyklętych profesora Jana Wiktora Sienkiewicza, album pt. ARTYŚCI ANDERSA… Pani Ela uwydatnia też w swym liście do mnie to, iż Armia Andersa była nie tylko grupą żołnierzy, lecz również intelektualistów i artystów! Poza akcją bojową, charakteryzowała ją także akcja edukacyjna; wspieranie polskich artystów na tyle, ile pozwalały wojenne warunki… Ich znakomity dorobek jest niebagatelny dla historii sztuki polskiej. Pewna synteza dziejów sztuki polskiej powstanie dopiero wówczas, gdy dorobek artystów polskich, który powstał poza granicami naszego kraju zostanie połączony z osiągnięciami artystów tworzących w Polsce po 1945 roku… Jak stwierdza to w swym liście Ela Skoczek, – słusznie z uporem wysuwa taką tezę profesor J. W. SIENKIEWICZ.

I dla mnie chodzi tu o sprawę kapitalnej wagi. Polacy z zagranicy są bogactwem naszego rodu, podobnie jak żydowska diaspora w świecie, to bogactwo Izraela!! (Na marginesie tu dodam, że J. CZAPSKI wysoko cenił diasporę polsko-żydowską! Miał z nią świetny kontakt!!!

Kończąc, jeszcze jedno. Pani Ela najwyraźniej cieszy się z faktu, iż teraz WRESZCIE mają ukazać się w druku – dzięki słynnemu profesorowi Rafałowi Habielskiemu – tajne raporty dyplomatyczne mego ojca, przez ćwierć wieku ambasadora rządu RP w Londynie przy Francji! Raporty rewelacyjne, rzucające NOWE ŚWIATŁO NA DZIEJE POLSKIEJ EMIGRACJI POLITYCZNEJ WE FRANCJI, NA ROLĘ DYPLOMACJI EMIGRACYJNEJ.

Komentarzy (0)

Tags: , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 3 stycznia 2018 r.

Utworzono 03 stycznia 2018 przez Red. VP

Pytania Eli SKOCZEK, świetnego znawcy pewnych – w mym pojęciu – czołowych kręgów elity polskiej emigracji politycznej, owej emigracji, która z miejsca sprzeciwiła się PODDANIU – w pierwszym rzędzie pewna wiara w „mądrość polityczną” Stalina (?), obrzydliwe zakłamanie gdy szło o chorego i ponoć nieco już depresyjnego Roosevelta (przesadny strach przed Japonią, do tego jakby politycznie mu niewygodna prawda o zbrodni katyńskiej), POLSKI ZSRR – skłoniły mnie do przeglądnięcia mych „tajnych” archiwów. (Słowo „archiwum”, to mocna przesada).

„Regulamin” korespondenta informacyjnego RWE nie pozwalał mi przechowywać tekstów mogących – gdyby SB je wykradło – kogoś narazić na represje. Mój Dyrektor, przyjaciel i opiekun JAN NOWAK nieraz powtarzał: Sprawy w pana pracy kluczowe, to po pierwsze docierać do wiarygodnych źródeł informacji, po drugie chronić te źródła!!! Ta ich przed SB ochrona, to pana święty obowiązek! Niech pan pamięta, jak sprawnie działają wschodnie służby!!!

Skądinąd sporo mych korespondencji (np. listy Józia Czapskiego do mnie i do mego ojca, a także mego ojca archiwa) złożyłem w Bibliotece Polskiej w Paryżu. Tam w pewnym okresie, mego ojca skrzynię z dokumentami przejrzał i uporządkował wielki erudyta i znany pisarz, Andrzej Dobosz…

Zapewne z czasem zwiększę nieco mój depozyt w owej instytucji. Mam nadzieję, że Rząd RP zapewni tej wspaniałej, zwanej mickiewiczowską, Bibliotece odpowiednie środki na odpowiednią opiekę nad historycznej wagi archiwami! Świetnie się nimi opiekuje dr Rutkowska, ale zapewne przydałaby się jej pomoc. Dodam, że jednym z najwybitniejszych Polaków we Francji jest profesor uniwersytetów we Francji i w USA, fizyk atomista Kazimierz Piotr LUBICZ-ZALESKI – dyrektor i opiekun tej Biblioteki.

Na marginesie mych uwag zaznaczę, że pewien cenny dokument mego ojca – jak się zdaje – zaginął. Swego czasu Generał de Gaulle przysłał ojcu, z chyba noworocznej okazji, WŁANORĘCZNIE PISANY list życzeniowy, zawierający – o ile pamiętam – zdanie, że Polska wygra, bo umie pozostać sobą (???). Ojciec ów list podarował Janowi NOWAKOWI, który z owego zdania zrobił motto jednej ze swych książek… Nowak przed śmiercią list ten podarował Polskiemu Muzeum w Rapperswilu. Ale – jak mi kilka lat temu powiedział Jacek Taylor, de facto jakby przybrany syn Nowaka – w owym Muzeum nie mogą tego listu odnaleźć (???).

Tak więc po części za sprawą tego czujnego badacza i naukowca, którym jest Ela Skoczek, wziąłem się póki czas za me emigracyjne dokumenty (przybyłem do Paryża 3 11 1946 – jak mi mawiał Józio Czapski: Czas, a także daty, to rzecz kluczowa!!!, i z miejsca Francja dała mi dyplomatyczną kartę pobytu jako synowi mającego status dyplomatyczny ad personam Kademora).

Tak, i ja uważam, że czas za szybko mija, i że skądinąd daty są bardzo ważne. Pamiętam trudny okres – ten do 1956 roku: stałe nagonki francuskich, i tu wtedy dość jednak licznych, polskich komunistów na nas, nawet na mnie osobiście (np. ataki w „czerwonych” pismach, lansowanie wymyślnych kalumnii oraz wymyślanie od „obszarników, przeżytków minionej reakcyjnej epoki, salonowych bubków, pedałów, zdegenerowanych krwiopijców…”).

Fala „nawróceń” zaczęła się po październiku 1956. Powoli zaczęli próbować przejąć kierownictwo emigracyjnej walki nieraz b. mądrzy i w boju z czerwoną DYKTATURĄ POŻYTECZNI REWIZJONIŚCI!!! Nas niekiedy próbowali traktować PER NOGA. Rewelacyjne tajne raporty, jakie mój ojciec przekazywał przez 20 (???) lat naszym władzom w Londynie, od roku 1990 jak dotąd – mimo mych starań – nie mogły się ukazać. Dopiero teraz jakże wybitny i OBIEKTYWNY PROFESOR Rafał HABIELSKI je opracował i w roku 2018 IPN ma je wydać. Wielką historyczną wagę tych raportów dzięki pisarzowi Andrzejowi DOBOSZOWI (także ofierze prześladowań ze strony tych panów z SB) znał i podkreślał w swych rozmowach Jerzy Giedroyc).

Liczył on, że poważni polscy historycy te tak liczne raporty opracują i w IPN wydadzą. Mimo tej opinii Giedoycia, pewne postczerwone kliki wtedy ów projekty ponoć zręcznie storpedowały. Ktoś rzekomo powiedział: Dajcie sobie spokój z tym staromodnym OBSZARNIKIEM.

Tyle na dziś, do zbliżonego tematu powrócę jutro…

Komentarzy (0)



piątek, 22 luty, 2019

  • Pogoda w Paryżu


    5°C
    Bezchmurne niebo

    Dzisiaj:
    17°C / 4°C
     
    sobnieponwtośroczw
    15°14°15°17°17°17°
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART