'Taguj' blogi | "Polacy we Francji"

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 12 stycznia 2017 r.

Utworzono 12 stycznia 2017 przez Red. VP

Jakiś czas temu telefon z Warszawy. Już gdy podnosiłem słuchawkę, mój (czasem niezawodny) instynkt kazał mi się niepokoić. I instynkt miał rację. Dzwonił mąż mej drogiej przyjaciółki, Aldony Gaweckiej. Ta tak mi droga osoba, od lat wiodąca bój o frankofonię, zmarła 25 12 2016 roku. Tak, ta nauczycielka akademicka UW, doktór nauk humanistycznych, autorka szeregu książek (wysoko cenię np. jej „Żoliborsko-montmartcki kolaż”), w pełni ze swym przebojowym entuzjazmem aprobowała me zaczerpnięte od mego ojca „Kademora” hasło: WIĘCEJ FRANCJI W POLSCE I POLSKI WE FRANCJI!!! Owa animatorka życia kulturalnego jej ukochanego Żoliborza, podkreślająca związki tego Joli Bord z Francją, robiła co mogła, by te związki zacieśniać…. Dość długo mieszkała wraz ze swym mężem na słynnym paryskim Montmartrze, tej tak artystycznej, tak swoiście malowniczej dzielnicy Paryża… Nieraz z mężem siadywała w kawiarni na placu Jean Marais, między kościolem St Pierre a place du Tertre, gdzie odbywają się spektakle ulicznych teatrzyków, grają zespoły muzyczne… No i nawet tu w Paryżu organizowała różnorakie imprezy, spotkania, wieczory artystyczne. Była pełna energii, rozmachu, dobrego humoru… Ale także świetnie gotowała. Pamiętam znakomitą kolację (bardzo polskie potrawy: bliny, barszcz czerwony, kasza gryczana, jakieś kotlety, szarlotka. Pani Aldona, wilnianka z pochodzenia wysoko ceniła też i przyrządzać umiała także kołduny litewskie… Jak mawiano, jej kołduny były równie smaczne jak przed laty te Totusia Parczewskiego, radcy tak przez czerwonych znienawidzonej, a dziś CAŁKOWICIE (!!!) ZAPOMNIANEJ „Ambasady Wolnej Polski” mego ojca „Kademora”…. W państwa Gaweckich mieszkanku gdzieś na Montmartrze, o ile pamiętam na rue Lepic (?), bywało wiele godnych uwagi osób.

Istotne też, że pani Aldona ludziom często szła z pomocą. W pewnym okresie puściła w ruch na Żoliborzu słynny program pomocy psychicznej o nazwie „Wysłuchiwanie zwierzeń”… Umiała do każdego właściwie podejść… No i znała – jak już zaznaczyłem – „w polskim Paryżu” mnóstwo ciekawych ludzi, ich życie oraz problemy. Szczególnie jej bliskie były kręgi artystyczne i literackie… Współpracowała z dynamiczną tu organizacją APAJTE (Stowarzyszenie Polskich Autorów, Dziennikarzy i Tłumaczy)…

JAK MOCNO CHCĘ UWYDATNIĆ, PANI ALDONA NIEWĄTPLIWIE BYŁA BOJOWNICZKĄ FRANKOFONII, DOCENIAŁA W PEŁNI ROLĘ MIĘDZYNARODOWĄ FRANCUSKIEJ KULTURY I JEJ NOŚNIKA: FRANCUSKIEGO JĘZYKA; WALCZYŁA WŁAŚNIE O WIĘCEJ: FRANCJI W POLSCE I POLSKI WE FRANCJI. Wiedziała, jak mocne winny być związki ŻOLIBORZA (JOLI BORD) z PARYŻEM, Z JEJ UKOCHANYM MONTMARTREM. APELUJĘ WIĘC DO WŁADZ ŻOLIBORZA, TAKŻE DO „STOWARZYSZENIA NA PIĘKNYM BRZEGU”, DO PANI IZABELI ANNY ZAREMBY O NIE ZAPOMINANIE TEJ TAK ISTOTNEJ SPRAWY, NIE ZAPOMINANIE TEGO, ŻE WARSZAWSKI JOLI BORD WINIEN DBAĆ O PODTRZYMANIE I ROZWIJANIE SWYCH WIĘZÓW Z FRANCJĄ!!!

Komentarzy (0)

Tags: , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 20 lipca 2016 r.

Utworzono 20 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (2)Tej nocy francuskie Zgromadzenie Narodowe zaaprobowało przedłużenie stanu wyjątkowego o 6 miesięcy. Premier Manuel Valls stwierdził, że Francja musi sie liczyć z kolejnymi atakami! Podkreślił: „winniśmy nauczyć się żyć z tym zagrożeniem”. Stan wyjątkowy daje policji dodatkowe uprawnienia w zakresie kontroli osób i np. przeprowadzania rewizji…

Gdy chodzi o nastroje tutejszego społeczeństwa, to odnoszę wrażenie, że są one dość pesymistyczne. Potęguje się obawa! Dość chyba powszechna jest opinia, że władze niewiele mogą zrobić, gdy chodzi o zagrożenie terrorystyczne. Obawę potęgują informacje o powrotach (zapewne dobrze tam przeszkolonych) z Syrii do Francji „francuskich” dżihadystów… Dość powszechne jest też przekonanie, że władze nie są w stanie położyć kresu stałemu, trwającemu od lat, „wdzieraniu się” nielegalnych imigrantów do Francji… Jak słychać, pewne podparyskie miasteczka żyją w stałym strachu przed np. wieczornymi „wyczynami” tamtejszej, bezrobotnej muzułmańskiej młodzieży. Stoimy tu w obliczu pewnego – powiedziałbym – „błędnego koła”. Sporo pracodawców wyraźnie nie ma ochoty zatrudniać wyznawców islamu, z miejsca odrzuca ich kandydatury. Taka dyskrymincja, rzecz jasna, może wpychać pewne jednostki w krąg „dżihadystów”…

Uderza mnie potęgujące się tu przeświadczenie, że na przestrzeni ostatnich lat Zachód prowadził politykę naiwną, wręcz absurdalną; spowodował niesamowity zamęt na Bliskim Wschodzie i ogólnie w wielu krajach islamu… Coraz częściej np. wskazuje się tu na fatalne skutki: obalenia Saddama Husseina czy Kadafiego, dalej: tego, co zachodzi w Syrii… Zaczyna panować przekonanie, że obecne kierownictwa polityczne Zachodu nie są w stanie sytuacji opanować; doprowadzić w owych krajach do jakiegoś ładu i tym samym zahamować wielką falę „uchodżców”, chcącą – jak niegdyś „barbarzyńcy” do Cesarstwa Rzymskiego – teraz wedrzeć się do Europy… We Francji Marine Le Pen i jej „Front Narodowy” zdają się być zdolnymi i zdecydowanymi odtworzyć dobrze pilnowane granice, położyć kres wdzieraniu się islamskich imigrantów… Ale szanse wygrania w roku 2017 wyborów prezydenckich przez Marine całkowicie torpeduje fakt – szczególnie teraz, gdy zaczynają sie rzucać w oczy fatalne dla Wielkiej Brytanii skutki „Brexitu” – że chce wyprowadzić Francję ze strefy euro (co przeraża masy francuskich „ciułaczy”)!

Ogólnie biorąc, tutejsze społeczeństwo mym zdaniem dobrze zdaje sobie sprawę z tego, że w obliczu współczesnych zagrożeń, Unia Europejska jest koniecznością… Ale obecne brukselskie kierownictwo Unii jest surowo oceniane i wysoce niepopularne, nie budzi zaufania… Wielu Francuzów chce Unii, ale innej. Unii energicznej, sprawnej, zdolnej metodą wielkich inwestycji (modernizacja infrastruktur, superszybkie kolejnictwo…) nakręcić koniukturę, skończyć z plagą bezrobocia, a także naprawdę i szczelnie zamknąć granice Europy!

Nie można chyba wykluczać zrodzenia sie jakiegoś potężnego, ogólnooeurpejskiego „sojuszu” sił, ładu i tej nowej polityki gospodarczej? Zapewne po takiej linii pójść mogą nowe „postawy wyborcze” w wielu krajach Europy. Jedno jest pewne: społeczeństwa chcą energicznej przemiany… Coraz to wyraźniej chyba wieją nowe wiatry. Niektórzy politoldzy są zdania, że ewolucja nastrojów przypomina nieco tę z lat trzydziestych ubiegłego stulecia…

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , , , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 19 lipca 2016 r.

Utworzono 20 lipca 2016 przez Red. VP

DSC09121_Dowiaduję się od redaktora Jerzego Zielonki, iż Instytut im. Generała Stefana „Grota” Roweckiego zorganizuje promocję 3. tomu mych dzienników 20 września 2016 roku w Kościanie. Równocześnie mają tam mieć miejsce obchody przypadającej na ten dzień 87. rocznicy mych urodzin… Dla mnie będzie to okazja do złożenia hołdu Kościanowi, Ziemi Nadobrzańskiej, całej Wielkopolsce! Złożenia hołdu wielkpolskim postawom, nacechowanym kultem rzetelnej pracy, rozsądkiem i umiarem…

Gdy chodzi o mnie, to naprawdę i dogłębnie czuję się Wielkopolaninem, chcę Wielkopolsce służyć! Zabiegam również nie od dziś o zacieśnianie więzów naszych stron z Francją.Ojciec mój, stuprocentowy Wielkopolanin, w interesie Polski walczył o „Europę na francuskim sosie”, o Europę opartą na pięknych wartościach francuskiej kultury politycznej. Jestem wierny tej jego postawie… Z uporem zabiegam o więcej Francji w Polsce, i Polski we Francji. Tak więc pragnę, by te wrześniowe kościańskie obchody uwydatniły me przywiązanie do Francji, do jej języka, do przyjaźni Polska-Francja!

Cieszę się, że redaktor Jerzy Zielonka, znawca historii naszych okolic, autor wielu dotyczących tego tematu książęk, a także redaktor Teresa Masłowska, autorka książki o mnie pt. „Łącznik z Paryża. Rzecz o weteranie zimnej wojny” są owego przewidzianego na 20. września spotkania organizatorami! Liczę też na udział w tej imprezie SDP (swego czasu byłem prezesem – póki ono istniało – koła Paryż SDP). O owym spotkaniu trzeba powiadomić sekretarza generalnego SDP, Stefana Truszczyńskiego – tel./fax 22 827 87 20).

Wspomnę jeszcze, iż wówczas w Kościanie zostaną zapewne nakręcone przez reżysera i scenarzystę Piotra Morawskiego kolejne sekwencje filmu o mnie – dziennikarzu określanym przez PRL-owców mianem „groźnego szpiona RWE”.

No i co jeszcze? Będąc od AD 1977 kawalerem honoru i dewocji Rycerskiego i Szpitalniczego Zakonu Maltańskiego, i będąc do tego Zakonu wielce przywiązanym, chciałbym móc – korzystając z owej okazji – nawiązać do sięgających średniowiecza (?) związków mego ukochanego Zakonu (któremu tyle zawdzięczam) z królewskim miastem Kościanem! Może warto także powiadomić o tych obchodach polskie towarzystwo ziemiańskie, oddział w Poznaniu…?

Chcę mocno podkreślić, iż chciałbym, aby ta skromna ceremonia w królewskim niegdyś Kościanie była w pierwszym rzędzie hołdem złożonym przez to miasto i przez całą naszą ukochaną Wiekopolskę cnotom i PATRIOTYZMOWI! Dodam, że Wielkopolska – w odczuciu moim, starego obieżyświata – to jeden z najbardziej europejskich regionów EUROPY! Na marginesie także pozwolę sobie starannie odnotować, że gdy chodzi o Francję, to dwóch ważnych i wybitnych ambasadorów RP w tym kraju: Alfred Chłapowski z Bonikowa koło Kościana i „Kademor” (Kajetan Dzierżykraj-Morawski z Jurkowa, gmina Krzywiń) to stuprocentowi Wielkopolanie… A co naważniesze, Wielkopolaninem był tak kochany we Francji Le Bon Roi Stanislas Leszczyński.

Ośmielam się żywić nadzieję, że tak świadome naszego lokalnego, wielkopolskiegio patriotyzmu świetne poznańskie dzienniki i rozgłośnie radiowe ten mój kult naszych postaw i tradycji odnotują! Dodam, że chodzi mi też o zmoblizowanie pod hasłem wierności tradycjom naszych ojców czy dziadów wszystkich losem po świecie rozrzunych potomków ziemi poznańskiej! Winniśmy wszyscy odwiedzać to województwo, starać się tak czy inaczej mu służyć, rozbudowywać jego kontakty i współpracę z zagranicą… No i naszą milość owych stron wpoić naszym dzieciom i wnukom. Wydaje mi sie też, że nasze sejmiki, rady miejskie, samorządy lokalne winny rozważyć problem kontaktu z naszymi z zagranicy… Potomkowie Wielkopolan nieraz nieco znaczą w świecie; mogą być dla ziemi i miast ojców godnym uwagi kontaktem…

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 18 lipca 2016 r.

Utworzono 18 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (1)Dziś o 8. rano obudził mnie telefon z Warszawy. Dzwonił mój stryjeczny bratanek Piotr Morawski – scenarzysta i reżyser filmowy, autor bardzo wielu filmów, takich jak „Ambasador Atlantydy”, „Mój Pradziad Melchior Wańkowicz”, „Pani Zula”,„Tajne Taśmy SB’, „W Pobliżu Mirona”, „Marzec 68 – Milicyjny Zapis”, itd., itd. Doniósł mi – i prosił, bym o tym poimformował Wojciecha Sikorę, prezesa Instytutu Literackiego w Maisons-Laffitte – że w niedzielę 17 7 2016 zmarł Dominik Morawski – dziennikarz i swego czasu aktor; w latach 1973-1987 rzymski korespondent paryskiej Kultury, a od roku 1982 – watykański korespondent polskiej sekcji BBC… Dominik wspópracował też z prasą włoską, publikował w „Il Giornale”,” Corriere della Sera”,”La Nazione” ,”Il Messaggero”, ”L’Avenire”… Pisywał w pewnym okresie również w katolickich tygodnikach „Ład” i „Niedziela”.

Dominik Morawski, urodzony 20 12 1921 w Poznaniu, przybył w roku 1963 do Rzymu. Wrócił do kraju na stałe w roku 2003. Ostatnie lata życia spędził w podwarszawskim Domu dla Starców…

Może odnotuję jeszcze, iż w roku 1945 Dominik był sekretarzem Karola Popiela, prezesa Stronnictwa Pracy, a po roku 1956 – jednym z członków założycieli warszawskiego KIKu… We Włoszech do bliskich przyjaciól Dominika zaliczał się czołowy polski intelektualista i literat Gustaw Herling-Grudziński.

Dominik – jak dość liczni członkowie naszej rodziny – wiele pisał… Tacy już jesteśmy! Słynny profesor Stanisław Tarnowski niegdyś ponoć mawiał, że ze wszystkich bliskich mu rodzin Morawscy mają na pewno najwięcej błękitnej krwi w żyłach, ale to głównie z powodu przymieszki atramentu

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 15 lipca 2016 r.

Utworzono 15 lipca 2016 przez Red. VP

DSC09121_Dziś rano, otworzywszy radio France Info (radiostacja, która błyskawicznie przekazuje najnowsze informacje), dowiedziałem się, że na Lazurowym Wybrzeżu – w Nicei – wczoraj późnym wieczorem, w czasie tamtejszych obchodów francuskiego święta narodowego, podczas tradycyjnego pokazu fajerwerków, rozpędzona, ogromna ciężarówka kierowana przez terrorystę (ponoć pochodzącego z Tunezji) celowo wpadła w tłum na słynnej „Promenadzie Anglików”, i pędząc na przestrzeni około 2 km, zabiła powyżej 80 osób i bardzo wiele innych raniła. Jak się zdaje, kierowca (który poniósł śmierć) ponoć strzelał też do ludzi z pistoletu… Wśród zabitych i rannych, obok mieszkańców Nicei, jest też rzecz jasna wielu turystów różnych narodowości. W chwili, gdy piszę te słowa, jeszcze mi nie wiadomo, czy wśród ofiar znaleźli się Polacy.

Zapewne chodzi tu o jeszcze jeden wyczyn „samotnego wilka” islamskiego terroryzmu… Nie zmienia to faktu, iż poważni specjaliści spodziewają się także innego typu dobrze zaplanowanych przez odpowiednio wyszkolone ekipy ataków terrorystycznych. Tak, zagrożenie terrorystyczne mieć może, jak się zdaje, dwa różne aspekty: z jednej strony, spektakularne akcje żyjących np. we Francji muzułmańskich zwolenników Daechu i dżihadu, owych tak zwanych „samotnych wilków” (specjalną, wzmocnioną ochroną został otoczony tak popularny, będący w toku, wyścig kolarski Tour de France)… Z drugiej strony, nie można wykluczać innego typu działań w ramach dobrze przez całą ekipę zaplanowanej akcji w stylu zamachu Al Kaidy w USA z 11 września 2001. Akcji wymierzonej – być może – w jedną z siłowni jądrowych, celem spowodowania katastrofy czy kilku naraz katastrof podobnych do tej, jaka miała miejsce w kwietniu1986 w Czarnobylu… Oczywiście należy też brać pod uwagę możliwość innych zamachów, wymierzonych np. w Biały Dom, w prezydentury, rządy czy parlamenty. Wielką niewiadomą jest to, czy ci lub inni dżihadyści będą w stanie sfabrykować broń atomową, czy też groźne bronie chemiczne… Inny problem, to podejrzenie, że owi fanatycy mogą dysponować wysokiej klasy „hakerami”, zdolnymi dokonać siejącego ogromny zamęt cyberataku. Być może w takich dziedzinach groźniejsza od Daechu jest Al Kaida, tradycyjnie licząca w swych szeregach pewną liczbę „dużej klasy fachowców”…

Jedno chyba jest oczywiste: stoimy w obliczy długotrwałej wojny z terroryzmem, który zapewne będzie przybierał różnorakie formy działania. Należy brać to wysoce na poważnie. Zdać sobie w pełni sprawę z tego, że owo – tak współczesne i tak nowe – zagrożenie mieć może na dłuższą metę wielkie, w tej chwili nieobliczalne skutki… Tak, dziś za rogiem czyha terrorysta, mogący już nawet teraz dysponować naprawdę wielce groźnymi „środkami ataku”. To chyba jeden z kluczowych problemów współczesności.

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 14 lipca 2016 r.

Utworzono 14 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (2)Jak wiele zdaje się na to wskazywać, zwycięstwo „Brexitu” i tego zwycięstwa chyba dość jednak wyraźnie zapowiadające się dośc negatywne dla Wielkiej Brytanii skutki, wywołały – a może tylko wzmocniły w kręgach europejskiej skrajnej prawicy – pewne wysoce godne uwagi prądy! Zaczyna potęgować się (w owych kręgach) marzenie o nowym, skrajnie prawicowym wielkim ruchu politycznym o charakterze ogólnoeuropejskiego aliansu zwolenników: polityki silnej ręki (także zwolenników zupełnie innych niż dotychczas posunięć ekonomicznych), zerwania z ortodoksyjnym liberalizmem, nakręcania koniuktury drogą kolosalnych inwestycji opartych na całkowcie zmienionej polityce finansowej, pozwalającej inwestować metodą dodruku pieniądza, i tym samym móc zmodernizować przemysł i superstruktury (np. kolejnictwo – ultraszybkie pociągi). Tu na marginesie odnotuję, że w takiej optyce, na uwagę zapewne mogą zasługiwać niektóre (powtarzam, niektóre) koncepcje strasburskiej Akademii Europejskiej wybitnie uzdolnionego europosła Jean-Luca Schaffhausera.

Jedno jest pewe: nadchodzi nowe. Stary system polityczny i ekonomiczny nie zdał egzaminu… Rówocześnie jednak społeczeństwa szczególnie teraz, w obliczu „Brexitu” i jego przewidywalnych już skutków, zaczynają dobrze rozumieć, że „powrót w tył” (do sytuacji zbliżonej do tej sprzed powstania Unii Eurpejskiej) byłby katasrofalnym absurdem; że wspólna ogólnoeurpejska polityka ekonomiczna – i co też istotne, także militarna (zrobienie porządku na Bliskim Wschodzie, naprawa sytuacji wynikłej z absurdalnych pomyłek politycznych Zachodu, takich jak stawianie na arabską wiosnę i na demokratyzację krajów do demokracji niedojrzałych itd.) – jest dziś koniecznością! Tak więc może teraz rozwinąć się ogólnoeuropejski sojusz zwolenników polityki zgoła innej niż dotychczas, polityki „silnej ręki”, opartej na – jak to być może można określić – autorytatywnych metodach zarówno w polityce, jak i w gospodarce… Jak chyba coraz wyraźnej to widać, w europejskich społeczeństwach potęguje się pragnienie „porządku” i mogącego położyć kres bezrobociu energicznego „nakręcania koniunktury”.

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 13 lipca 2016 r.

Utworzono 13 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (1)Kierownictwa linii lotniczych – oraz banki te linie finansujące – są ponoć już od kilku miesięcy poważnie zaniepokojone dotąd przez nie lekceważonym i uważanym za mało realny projektem Elona Muska konstrukcji superszybkich „pociągów”. Rzecz w tym, że frma Hyperloop Transportation Technologies jest już ponoć w trakcie przeprowadzania – jak się zdaje, z sukcesem – pierwszych prób (na razie na małym odcinku) takiej kolei… A wedle niesprawdzonych informacji, na rok 2018 przewidziana jest już taka linia kolejowa na trasie Los Angeles-San Francisco… Ta kolej ma rzekomo pokonywać prawie 500-kilometrowy dystans dzielący te 2 miasta w ciągu 35 minut! Miast torów kolejowych; zainstaluje się stalową rurę, w której kapsuła z podróżnymi ma pędzić z szybkością 1200 km na godzinę… O tym, że sprawa jest przez fachowców brana „bardzo na serio” świadczy fakt, że za radą swych ekspertów, SNCF – francuska kolej państwowa zainwestowała ponoć kilkanaście milionów dolarów w firmach realizujących w USA tę „koncepcję” Elona Muska…

Poważni naukowcy, ekonomiści i socjologowie uważnie analizują skutki gospodarcze i „społeczne” pojawienia sie takich pociągów… Jednym z tych skutków może zapewne być spadek znaczenia linii lotniczych. Inne trudne do „wycenienia” skutki będą dotyczyć przyszłej roli wielkich miast… Jak podkreślają naukowcy, wiele zależeć będzie od tego, czy podmiejskie koleje dojazdowe też będą mogły osiągać ogromne szybkości. Jasne także, iż możliwość np. przybycia w ciągu 20 minut z Poznania do Warszawy sporo by w naszym życiu zmieniła….

Na marginesie tego wszystkiego odnotuję, że niektóre wielkie banki już dysponują biurami badań możliwych skutków ekonomicznych i finansowych coraz to wyraźniej zapowiadających się teraz ogromnej wagi przemian, jakie zapewne przyniosą coraz to wyraźniej zarysowywujące sie postępy wynalazczości i różnorakich technologii… Jest rzeczą coraz to bardziej oczywistą, że nadchodzi nowa, mogąca bardzo wiele zmienić, „rewolucja przemysłowa”… Takie zjawiska, jak: nadchodząca szybkość przemieszcznia się, robotyka, dalsze zapowiadające się niesamowite postępy manipulacji genetyczych, itd., itd., wnieść muszą w nasze życie niesamowite przemiany… Jak mawia pewien naukowiec, „tylko durnie tego nie dostrzegają!”

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 12 lipca 2016 r.

Utworzono 12 lipca 2016 przez Red. VP

DSC09121_Dzisiejsze „Le Figaro” na swej stronie szóstej w wielkim tytule głosi: „Les terroristes vont monter en puissance”. Taka zapowiedź potęgowania się zagrożenia terrorystycznego jest echem niedawnego raportu „przy zamkniętych drzwiach”, jaki we francuskim Zgromadzeniu Narodowym złożył wybitny rzeczoznawca tych problemów, Patrick Calvar, dyrektor generalny DGSI (Direction générale de la Sécurité intérieure, przyp. Red.)  czyli bezpieczeństwa wewnętrznego. 

Jak zaznacza „Le Figaro”, Calvar jest przekonany, że terroryści Daech’u mogą teraz np. zacząć się posługiwać zdalnie wywoływanymi eksplozjami naładowanych materiałem wybuchowym stacjonujących samochodów… Można przypuszczać, że we Francji przebywa obecnie kilkuset terrorystów dobrze przeszkolonych np. w pirotechnice, w Syrii… Skądinąd, groźbę coraz to większego wymiaru terroryzmu biorą też ponoć poważnie pod uwagę eksperci USA.

Nie można wykluczać, że na przestrzeni nadchodzących kilkunastu lat potęgowanie się zagrożeń terrostycznych narzuci naszym krajom konieczność całego szeregu „posunięć zabezpieczających”, np. lecz nie tylko umieszczania rządów, dowództw armii, może nawet parlamentów w „budynkach-schronach”. Fakt, że terroryzm coraz to wyraźniej będzie się stawał „nowoczesną formą wojny” może mieć rozliczne skutki. Całokształt owych nowych zagrożeń rozważają eksperci NATO. Stoi przed nimi niezwykle trudne zadanie. Tym trudniejsze, że generalicja większości naszych państw jest nawykła do dość tradycyjnego pojmowania zadań armii, i nie do końca jest w stanie pojąć jednak zgoła nowego problemu, jaki stanowi coraz wyraźniej zarysowujące się oblicze ogromu ataków terrorytycznych (wszak nie można do końca wykluczać nawet terroryzmu atomowego czy też np. cyberterroryzmu…). Jedno chyba pewne: szczegónie dobrze cały skompllikowany problem zagrożenia terrostycznego rozumieją i są w stanie „przyszłościowo przenalizować” eksperci Mossadu i innych służb izraelskich (!) Rzecz w tym, że Izrael po pierwsze dysponuje fachowcami o wyjątkowo wysokim ilorazie inteligencji, po drugie może być przez terroryzm szczególnie zagrożony.

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , , , , , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 11 lipca 2016 r.

Utworzono 11 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (2)Czołowy polski historyk wojskowości, profesor dr hab. Aleksander Woźny przypomina mi, że pułkownik Witold Dzierżykraj-Morawski, będąc dowódzcą 25 ułanów zasłynął tym, iż z własnych funduszy „dofinansowywał” furaż dla tegoż pułku… A będąc do roku 1932 attaché militaire w Berlinie, miał pełną świadomość, że – jak pisał w raportach – „za chwilę” Niemcy staną się ogromną potęgą militarną”…

Z tego, co opowiadał mi mój ojciec wiem, że następca wuja Witolda na stanowisku attaché militaire w Berlinie, pułkownik Antoni Szymański robił co mógł, by Rydza i jego sztab przekonać o wielkiej przewadze Wehrmachtu nad polską armią… Sztab Rydza, np. pułkownik Józef Jaklicz – zastępca szefa sztabu głównego dla spraw operacyjnych – ponoć uważał, iż Szymański mocno przesadza…

Ogólnie rzecz biorąc, polski drugi oddział nieźle się orientował w mocy uderzeniowej niemieckich jednostek czołgowych… W Niemczech działało szereg wysoce inteligentnych polskich „oficerów dwójki”, np. Stefan Janusz Bratkowski (kierownik polskiego konsulatu we Wrocławiu 1932-36, później zastępca konsula generalnego w Monachium)…

Dramat polskiej przedwrześniowej dwójki polegał na tym, że Rydz jej ostrzeżeń nie brał na serio; że uwierzył w propagandowy slogan głoszący, iż jesteśmy Silni, Zwarci, Gotowi! Uwierzył też pochlebcom opowiadającym, że jest „militarnym geniuszem’’.

Rydz zapewne nadmiarem inteligencji nie grzeszył… Zdumienie jednak musi budzić fakt, iż Józef Beck, człowiek bez wątpienia niegłupi, do tego pułkownik artylerii konnej, najwyraźniej też nie dostrzegał tego, że armia III Rzeszy nasze siły zbrojne w ciągu dni kilku rozwali! Nie mam tego testu w ręku, ale mówiono mi, że z diariuszy „Jacha” Szembeka wynika, iż Beck jeszcze 4 września 1939 miał dotyczące sytuacji na froncie złudzenia (?).

Wracając do mych rozmów z ojcem, to – jak sobie przypominam – był on zdania, że wiele szkód narobiły 2 rzeczy: po pierwsze, owe „narzucanie na siłę” tezy, że jesteśmy Silni, Zwarci, Gotowi; po drugie, obsesyjna wręcz walka Rydza i jego otoczenia z rzekomym „defetyzmem”… Ten bój z defetyzmem narobił mnóstwo szkód; powodował, że nie można było podjąć realistycznej debaty nad rzeczywistą sytuacją militarną, a także zmuszał do milczenia inteligentnych ludzi, którzy „przewidywali co nastąpi i co nastąpiło”. Np. słabość naszej armii zapewne dostrzegał prezydent Ignacy Mościcki, jednak obawiając się oskarżenia o defetyzm, ulegał Rydzowu i Beckowi… Do tego owa „wojna z defetyzmem” uniemożliwiała rzetelną dyskusję o sytuacji militarnej i powodowała tym samym, że – jak mawiał mój kolega z RWE, Wacio Zbyszewski – „pobierano decyzję, opierając się na fałszywych, naiwnie optymistycznych przesłankach”…

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego 9-10 lipca 2016 r.

Utworzono 11 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (1)Rozmówca zarzuca mi sianie paniki! Jest zdania, że mocno przesadzam z rzekomym zagrożeniem terrorystycznym… Jest zdania, że opowiadanie o terroryzmie na wielka skalę, to bzdura! Uważa, że obecni terroryści to małe grupki dość prymitywnych narwańców. Jest zdania, że „daleko im do broni chemicznych czy też tym bardziej atomowych!” Sądzi też, że naprawdę groźny cyberatak to „operacja wielce trudna, de facto nie do zrealizowania”…

Moja odpowiedź jest prosta: nie należy zapominać o tym, co zaszło w Nowym Jorku 11 9 2001. Jeśli już przed 15 laty skrajni islamiści potrafili dokonać takiego zamachu na sporą skalę, nie można chyba wykluczać, że teraz planują jakąś akcję jeszcze większego wymiaru! Trzeba moim zdaniem brać pod uwagę różne scenariusze takiej akcji, mającej być może na celu zadanie tym czy innym krajom Zachodu takiego czy innego niemożliwego do przewidzenia poważnego ciosu… Nie łudźmy się, skrajni dżihadyści mogą liczyć w swych szeregach taktyków o sporej inteligencji; mogą też posiadać ukrytych sojuszników i dysponować „dużymi pieniędzmi”…

Czy zachodnie służby specjalne dostrzegają ogrom takiego potencjalnego zagrożenia? Zapewne tak. Ale ich wypowiedzi są oczywiście pod ścisłym nadzorem „kierownictw politycznych państw”… A jak jasno na to wskazuje historia np. 20. wieku, te kierownictwa nie chcą do końca zagrożeń dostrzegać; ze względów politycznych są zbyt optymistyczne, jak ognia boją się paniki, karzą bijących na alarm (np. w RP Cat-Mackiewicz trafił 22 3 1939 na 17 dni do Berezy Kartuskiej pod zarzutem osłabiania ducha obronnego narodu i siania pesymizmu)… Do tego kierownictwa polityczne zawsze są przekonane, że jakoś to będzie. Nie chcą łożyć zbyt wielkich sum np. w umieszczanie rządów, parlamentów i dowództw w budynkach-schronach…

Komentarzy (0)



sobota, 20 lipiec, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART