'Taguj' blogi | "Paryż"

Tags: , , , , , , ,

Michał Partyka wyśpiewał finał w Cardiff

Utworzono 23 lipca 2013 przez admin

IMG_0605

Michał Partyka (w środku) w towarzystwie Andrzeja Szadkowskiego, również śpiewaka operowego, organizatora „Międzynarodowych Spotkań Muzycznych w Międzyborowie” i Pawła Rygalskiego, asystenta Danuty Hubner w Parlamencie Europejskim w Brukseli.

Michał Partyka, polski baryton mieszkający od kilku lat we Francji, rok 2013 może już zaliczyć do udanych. W styczniu br. zdobył  pierwszą nagrodę na  Międzynarodowym Konkursie Wokalnym Francisco Vinas w Barcelonie  (o czym pisaliśmy w 22 nr „Vectora Polonii”). Miesiąc temu został finalistą jednego z najbardziej prestiżowych konkursów  operowych na świecie: BBC Cardiff Singer of the World.

Co dwa lata, w drugiej połowie czerwca uwaga świata operowego: agentów, managerów, dyrektorów oper, skupia się na stolicy Walii. Powstały w 1983 roku BBC Cardiff Singer of the World, szybko stał się jednym z najważniejszych konkursów wokalnych dla rozpoczynających karierę  śpiewaków.

Zgłaszają się do niego setki młodych talentów operowych z całego świata. Tylko 20 z nich zostaje wybranych do finałowego konkursu. Michał Partyka znalazł się właśnie w tej wymarzonej 20-stce. Na scenie w Cardiff, przed gronem wybitnych jurorów i wymagającą publicznością śpiewał utwory z oper Liszta, Rachmaninowa, Mozarta, Czajkowskiego, Korngolda i Massenet’a.

Gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów Michałowi, którego można zobaczyć i posłuchać na scenach oper francuskich, w tym Opéra Bastille i Palais Garnier.

Redakcja VP

Możliwość komentowania Michał Partyka wyśpiewał finał w Cardiff została wyłączona

Tags: , ,

Alert ekologiczny: bardzo silne zanieczyszczenie powietrza ozonem

Utworzono 22 lipca 2013 przez admin

OLYMPUS DIGITAL CAMERAAirparif, zajmujące się monitorowaniem jakości powietrza w rejonie paryskim, ogłosiło wczoraj, iż w dniu dzisiejszym (22.07.) nastąpi w Île-de-France dotkliwe stężenie ozonu, przekraczające pierwszy próg ostrzegawczy. Ten stan utrzyma się przez min. 24 godziny. Wysokie temperatury ostatnich dni i brak wiatru spowodowały, że zanieczyszczenia nie rozpraszają się. 

Prefektura Policji w Paryżu radzi, aby dzieci i osoby wrażliwe unikały w dniu dzisiejszym wysiłku fizycznego, a także prosi kierowców, żeby w tym okresie, w miarę możliwości, wstrzymali się z podróżowaniem w Île-de-France.

 

Możliwość komentowania Alert ekologiczny: bardzo silne zanieczyszczenie powietrza ozonem została wyłączona

Tags: , , , ,

Spostrzeżenia polskiej paryżanki: Dzielnice Paryża

Utworzono 17 lipca 2013 przez admin

_DSC5763Krystyna Mazurówna

Paryż – niby jedno, zwarte miasto, a jednak każda z jego dzielnic jest zupełnie różna: w atmosferze, klimacie i uczęszczającej je grupie ludzi. Panująca przez wiele lat moda na Dzielnicę Łacińską, obejmującą wielką część lewego brzegu Sekwany, skupisko gmachów uniwersyteckich Sorbony, związana była niejako z ówczesnym prądem intelektualnym. Bulwar Saint-Germain (gdzie w kawiarniach przesiadywali egzystencjaliści, Sartre flirtował z Simone de Beauvoir, a rzesze studenciaków biegały po sąsiadujących uliczkach), krzyżujący się z nim Bulwar Saint-Michel – to były miejsca kultowe, bez których Paryż lat pięćdziesiątych nie byłby Paryżem. Tam powstała masa wykwintnych barów, restauracji i kawiarni, i stopniowo – masa taniutkich restauracyjek greckich, do dziś dnia wypełnionych po brzegi przez turystów, poszukujących autentycznej atmosfery paryskiej.

Jasne, Francuzów spotkacie tam niewielu, ale przecież Paryż, jak i wszystkie metropolie światowe, posiada niewielki procent krajan – większość jego mieszkańców to przybysze, niektórzy za chlebem, inni to ci, którzy świadomie wybrali swoje miejsce na świecie tu właśnie…

Po modzie na Dzielnicę Łacińską, przez dziesiątki lat najpopularniejsze były Hale. Stare hale targowe, brzuch Paryża, po przeniesieniu hurtowych transakcji mięs, ryb i warzyw pod miasto, stały się modnym miejscem przechadzek, zakupów w kilkupiętrowych podziemiach Forum, no i uczęszczania do pobliskiego Centrum Pompidou, czyli Beaubourga, który wabi swoimi spektaklami i wystawami, ale też i kolorowym tłumem artystów i pseudo-artystów, produkujących się na placu przed tym ośrodkiem sztuki nowoczesnej.

A potem raptem najmodniejszą, najbardziej branche stała się dzielnica Oberkampf (…)

(Aby przeczytać cały artykuł, kup najnowsze e-wydanie Vectora Polonii)  

Możliwość komentowania Spostrzeżenia polskiej paryżanki: Dzielnice Paryża została wyłączona

Tags: , ,

Hôtel Lambert w ogniu

Utworzono 17 lipca 2013 przez admin

IMG_2294Julita Lech

Hôtel Lambert stanie się niedługo symbolem. Jego nazwa nabierze odpowiedniego ciężaru. Będzie się kojarzyła (o ile już się nie kojarzy) z zaprzepaszczoną szansą, niespełnionymi aspiracjami, a w dalszym ciągu – z katastrofą. A nawet w sensie dosłownym.

My, Polacy, lubimy takie słowa. Dramat, tragedia, klęska – to jedne z naszych ulubionych wyrazów. Używając ich, czujemy w powietrzu patetyczność i w takiej aurze jesteśmy zdolni do wielkich czynów, przełomowych dokonań, głębokich przemyśleń. Uwielbiamy się nad sobą użalać i szukać winy gdzie indziej, byleby jak najdalej od nas samych. Nazwa „Hôtel Lambert” już niebawem będzie wywoływać tyle samo emocji, co kontrowersji.

Historia obiektu sięga XVII wieku. To dzieło architekta Louisa Le Vau, powstałe na zamówienie Jean-Baptiste Lamberta. Wojciechowi Grzymale w 1843 r. udało się namówić rodzinę Czartoryskich do zakupu budynku, który z czasem przestał pełnić jedynie funkcję rezydencji, a stał się ośrodkiem działań politycznych, oświatowych i kulturalnych środowiska polonijnego. To tam spotykała się elita polskiej emigracji, to tam odbywały się istotne rozmowy, podczas których podejmowano kluczowe decyzje. Nazwę Hotelu Lambert przejęło stronnictwo polityczne, jakim kierował Adam Jerzy Czartoryski, który po wybuchu powstania listopadowego był prezesem Rządu Tymczasowego. Organizował przyjęcia, na których gościli m.in. Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Fryderyk Chopin i George Sand (…)

(Aby przeczytać cały artykuł, kup najnowsze e-wydanie Vectora Polonii)  

Możliwość komentowania Hôtel Lambert w ogniu została wyłączona

Tags: , ,

Pożar w Hôtelu Lambert

Utworzono 10 lipca 2013 przez admin

Tej nocy na Wyspie św. Ludwika w Paryżu wybuchł pożar w Hôtelu Lambert. Budynek gasiło 140 strażaków. Akcja nadal trwa, dym nadal unosi się w powietrzu. Na Moście Sully znajduje się wiele wozów strażackich. Straty są ogromne.

Budynek, należący wcześniej do rodziny Czartoryskich, został wykupiony przez emira Kataru w 2007. Był on w trakcie remontu.

Możliwość komentowania Pożar w Hôtelu Lambert została wyłączona

Tags: , , ,

Staram się jedynie, aby to, co kochałem trafiło w dobre ręce

Utworzono 02 lipca 2013 przez admin

AN_CD131_DSC_3827-2[1]Z Andrzejem Niewęgłowskim rozmawiała Julita Lech.

Czy to prawda, że pierwsze dzieło do swojej kolekcji kupił Pan w wieku piętnastu lat?

Kiedy miałem piętnaście lat, dostawałem od rodziców tzw. „kieszonkowe”. Za te pieniądze kupowałem sobie książki o architekturze, bo już wtedy wiedziałem, że chcę być architektem. Kupowałem też starą porcelanę, która mnie fascynowała od dziecka.

Pochodzi Pan z inteligenckiej rodziny…

Tak, ojciec mój był notariuszem. Był także znawcą literatury europejskiej i interesował się sztuką. Sam bardzo dobrze rysował. Rodziny – zarówno mego ojca, jak i mojej matki – pochodziły ze średnio zamożnej szlachty. Obie rodziny przeniosły się do Warszawy po 1831 roku, kiedy to ich posiadłości zostały przejęte przez rząd carski w represji za udział w powstaniu. Bardzo duża część inteligencji warszawskiej przed wojną była pochodzenia szlacheckiego.

Czy kolekcjonował pan też powieści, literaturę piękną?

Jestem bardzo wizualny, jeśli tak można powiedzieć. Mimo że lubię muzykę i literaturę, moja kultura jest bardziej wizualna niż literacka. Bardzo interesuję się historią, wolę biografie niż powieści. Będąc dzieckiem w każdy czwartek chodziłem z moją babką na krajoznawcze wycieczki po Warszawie, które kończyły się ciastkami u Lardellego na ulicy Wierzbowej! (śmiech) Polonika zacząłem zbierać dopiero w Paryżu od 1961 roku. Moje młodzieńcze zbiory spłonęły w sierpniu 1944 roku.

Które z zebranych przez Pana dzieł są najbardziej wartościowe?

Wiele „poloników” nabyłem na aukcjach w Drouot. To nie były zawrotne sumy. Najwyżej zapłaciłem za rysunek Matejki. Ale miałem na aukcji konkurenta najwyższej miary!

Co to za dzieło?

Ten rysunek, szkic do większej kompozycji, przedstawiajacy młodą księżniczkę lub królewnę (bo w koronie!) powstał w 1865 roku podczas pobytu Matejki w Paryżu z okazji „Salonu”, na którym wystawiał swe dzieła. Nigdy nie opuścił Paryża. Dwa inne rzadkie rysunki to „Scena bitewna” J. P. Norblina z 1774 roku rysowana w Warszawie i „Architektura rosyjska” Stanisława Noakowskiego z jego pobytu w Petersburgu.

Czy to wszystko, co widzieliśmy na ostatniej wystawie (Cabinet d’un Amateur), oddał Pan Bibliotece Polskiej?

To wszystko, co było na wystawie (także kilka dzieł znajdujących się na pierwszym piętrze) oddałem. Razem z listami, np. Kraszewskiego (…)

(Aby przeczytać cały artykuł, kup najnowsze e-wydanie Vectora Polonii)  

 

Możliwość komentowania Staram się jedynie, aby to, co kochałem trafiło w dobre ręce została wyłączona

Tags: , ,

Muzyka wszędzie, koncert nigdzie!

Utworzono 02 lipca 2013 przez admin

IMG_2384 (Large)[1]

fot. Raphaël Rotenier

Paulina Bajer i Julita Lech

Z założenia Święto Muzyki (Fête de la Musique), to niecodzienna możliwość bezpłatnego wysłuchania wielu różnorodnych koncertów. To dobra okazja nie tylko dla słuchaczy, ale również dla muzyków, przed którymi otwiera się więcej perspektyw wystąpienia.

Pierwsza edycja odbyła się w 1982 roku. Jego organizatorem był Maurice Fleuret, który powiedział wtedy: Muzyka wszędzie, koncert nigdzie! Tak się też stało, i tak jest do dziś. Całe miasto stanowi jedną ogromną scenę.

Wiadomo, że nie starczy nocy, aby uczestniczyć we wszystkich koncertach. Jazz, blues, latino, elektro, raggae, rock – to tylko niektóre spośród muzycznch gatunków, przy jakich tańczył wtedy Paryż. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. A jak świętowała Polonia?

Jedno z polskich wydarzeń muzycznych miało miejsce przy ulicy Saint-Honore, na placu przed kościołem polskim. Stowarzyszenie Pomost-Passerelle oraz Polska Parafia pw. Wniebowzięcia NMP zorganizowały występy dwóch grup. Jeszcze przed rozpoczęciem, przechodzący ludzie, zatrzymywali się i z zastanowieniem patrzyli na ustawione na kościelnych schodach stoły do miksowania. Z pewnością było to całkiem intrygujące. Stowarzyszenie Pomost-Passerelle obok „sceny” ustawiło stół z ciastami, które pełniły funkcję cegiełek dla biednych ludzi.

Pierwszy wystąpił chór Oratorio – parafialny zespół młodzieżowy, wykonując muzykę sakralną i przekazując innym radość uwielbienia. Później nastąpiła całkowita zmiana stylu. Na „scenę” wszedł Mirek „Kolah” Kolczyk wraz z zespołem Royal Rap. Dzięki bogatym tekstom, zgromadzeni ludzie słuchali ich z zainteresowaniem. Nie tylko Polacy, ale też Francuzi i turyści, którzy akurat przechodzili obok. Zatrzymywali się, robili zdjęcia i nic z tego zapewne nie rozumieli, bo jak można się domyślić, wszystkie grane utworzy były wykonywane w języku polskim. Mimo że był to hip-hop, prawie wszystkie dzieci szalały i tańczyły na placu. Niektórzy starsi też nie mogli się powstrzymać od pląsów (…)

(Aby przeczytać cały artykuł, kup najnowsze e-wydanie Vectora Polonii)  

 

Możliwość komentowania Muzyka wszędzie, koncert nigdzie! została wyłączona

Tags: , ,

Spostrzeżenia polskiej paryżanki: Pomysły i koncepty

Utworzono 05 czerwca 2013 przez admin

Mazurowna2Krystyna Mazurówna 

Jakoś już tak jestem skonstruowana, że najbardziej w życiu zachwycają mnie i mi imponują nie dobre materialne, nawet pokaźne, nie zalety urody, często przypadkowe a zawsze przemijające, a wyłącznie zalety intelektu. Rzutkość umysłu, szybkość reakcji i talent twórczy spotykanych ludzi wprawiają mnie w stan pełnego podziwu, poczucie humoru interlokutora powoduje u mnie pełną adorację, a już kreatywna pomysłowość facetów – rzuca mnie na kolana… Blondyn czy brunet, starzec czy młodzik, wysoki czy malutki – wszystko to jest nieważne, byle oszołomił mnie swoją głębią intelektualną i precyzyjną, akuratną pracą błyskawicznych koneksji swoich szarych komórek!

Pomysł się liczy! Pomysł na własne życie, na wybór swego zawodu, na stworzenie koncepcji swojej drogi życiowej – a potem na konsekwentną jej realizację. Dlatego szanuję ludzi, którzy wiedzą, czego chcą – a przynajmniej wiedzą, czego nie chcą (…)

(Aby przeczytać cały artykuł, kup najnowsze e-wydanie Vectora Polonii)   

Możliwość komentowania Spostrzeżenia polskiej paryżanki: Pomysły i koncepty została wyłączona

Tags: , , , , , ,

Życie i twórczość Karola Szymanowskiego według Didiera van Moere’a

Utworzono 05 czerwca 2013 przez admin

DidierW sobotę 25 maja b.r. gościem Galerii Roi Doré był Didier van Moere – krytyk muzyczny, wykładowca, muzykolog, przewodniczący Stowarzyszenia Presse Musicale Internationale, autor wnikliwej monografii o Karolu Szymanowskim. Interesuje go nie tylko muzyka Szymanowskiego, ale też Moniuszki, Szopena, Bartoka, Dvoraka, Berlioza, itd.  

Leszek Bernat, który poprowadził sobotnie spotkanie, stwierdził, że van Moere to humanista iście renesansowy. Poza muzyką ogarnia swoją wyobraźnią także literaturę, rzeźbę, poezję. Posiada również rozbudowaną wrażliwość na wspólnotę sztuk, na ich wzajemne przenikanie się. Jest otwarty na współczesną kreację, ale też mocno osadzony w tradycji. Regularnie odbywał podróże do Grecji, interesuje się jej kulturą, gdzie widoczne jest przenikanie się liryki i muzyki. Od wielu lat pasjonuje go również kultura polska. W 1993 r. obronił doktorat na Sorbonie: Karol Szymanowski et la France – recepcja muzyki polskiego kompozytora we Francji. Monografia Karol Szymanowski (2008), ukazała się nakładem wydawnictwa Fayard. Cała praca osadzona jest w realiach właściwych kompozytorowi. Jest to owoc drobiazgowych badań, niezwykłe źródło wiedzy. Didier van Moere sprawnie połączył walory literackie z faktami biograficznymi.

L.B.: Jak to się stało, że znalazłeś się w Polsce? 

D.v.M.: Kiedy dostałem propozycję, żeby wyjechać do Lublina, gdzie wykładałem na KUL-u, wydawało mi się, że między Szopenem a Lutosławskim i Pendereckim jest jakaś dziura w polskiej muzyce. Odwiedzając sklepy muzyczne, zauważyłem, że często pojawia się nazwisko Szymanowskiego. Kupiłem wiec płytę, później książkę, której nie potrafiłem przeczytać, ponieważ była po polsku. Z ilustracji rozszyfrowałem, że Szymanowski bywał we Francji, a jego muzykę grali wielcy pianiści (…). Zainteresowałem się tą postacią…

L.B.: Pierwotnym projektem było napisanie doktoratu, a dopiero później pojawił się pomysł napisania książki? 

D.v.M.: Tak. Przeglądając wydany przez Wydawnictwo Fayard Guide de la musique, zauważyłem kilka błędów. Napisałem więc do nich w sprawie tych nieścisłości. Odpisali, proponując mi napisanie książki o Karolu Szymanowskim. Po doktoracie więc, napisałem książkę. Musiałem nauczyć się języka polskiego, żeby czytać o Szymanowskim (śmiech) (…)

(Aby przeczytać cały artykuł, kup najnowsze e-wydanie Vectora Polonii)   

Możliwość komentowania Życie i twórczość Karola Szymanowskiego według Didiera van Moere’a została wyłączona

Tags: , , , , , , ,

Tam i z powrotem do Krakowa, by świętować jubileusz 40-lecia Zespołu Tańca Ludowego „Krakowiak” Akademii Wychowania Fizycznego

Utworzono 31 maja 2013 przez admin

Widziane z… Krakowa
Jean-Claude Kociołek

Tam i z powrotem do Krakowa, by świętować jubileusz 40-lecia Zespołu Tańca Ludowego „Krakowiak” Akademii Wychowania Fizycznego

Historia zespołu AWF w Krakowie nie jest banalna. Przez niespełna pół wieku, miała wpływ na wielu młodych ludzi z Akademii Wychowania Fizycznego podczas ich studiów, ale także stworzyła więzi z publicznością spotykaną zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami. Jubileusz 40-lecia, to wydarzenie, które zasługuje na to, by o nim mówić: początki tej pięknej przygody uniwersyteckiej sięgają lat 1950-70, kiedy to z inicjatywy Heleny Kubalskiej, emerytowanego profesora wychowania fizycznego, stworzono wówczas sekcję sportu, tańca i śpiewu – formę wewnętrznej i spontanicznej animacji.

Choć początki były trudne, istniała jednocześnie chęć ukazania piękna folkloru, i budowania relacji opartych na zrozumieniu i poszanowaniu różnic, wszystko to w nieokiełznanym rytmie tańców narodowych bądź regionalnych, kultury i tradycji. Pierwsze występy przyspieszyły wyjazdy za granicę: do Lwowa, a także do Belgii, na 150-lecie Uniwersytetu w Liège. Niezapomniane koncerty skłoniły Barbarę Janowską (dyrektorka w latach 1972-2006) do utworzenia „Zespołu Tańca Ludowego Krakowiak Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie”. Grupa jest następnie oficjalnie zarejestrowana i rozpoczną się liczne koncerty. Nowa dyrektorka artystyczna i choreografka włoży cały swój talent w przygotowanie programów koncertów z myślą o prezentacji oryginalnego polskiego folkloru, dostosowanego do wymogów sceny artystycznej. Tańce, pieśni i obrzędy ludowe zebrane i wykonywane w sekwencjach z Krakowa, Śląska, Rzeszowa, Sącza, Lublina, Łowicza, z Żywca i z Beskidu w żywy i malowniczy sposób obrazują piękno i różnorodność tych regionów, będąc jednocześnie dowodem autentyczności i bogactwa polskich strojów ludowych. (…)

SONY DSC

 

 

 

 

 

(Aby przeczytać cały artykuł, kup najnowsze e-wydanie Vectora Polonii)      

 

 

 

Możliwość komentowania Tam i z powrotem do Krakowa, by świętować jubileusz 40-lecia Zespołu Tańca Ludowego „Krakowiak” Akademii Wychowania Fizycznego została wyłączona



czwartek, 27 lutego, 2020

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART