'Taguj' blogi | "Kościan"

Tags: , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 6 czerwca 2018 r.

Utworzono 07 czerwca 2018 przez Red. VP

Czytelnik pyta: Dlaczego powstał film o mnie pt. WETRERAN ZIMNEJ WOJNY, i czy IPN przyznał mi zaświadczenie osoby pokrzywdzonej…? Zacznę od drugiego pytania. Otóż już 14 04 2004 IPN wydał mi ZAŚWIADCZENIE NR 719 04, że jestem osobą pokrzywdzoną!!! SB prowadziło szczególnie ostrą walkę ze mną, bo byłem korespondentem infomacyjnym RWE… To jest od przyjezdnych z kraju do Francji, i z innych źródeł zdobywałem informacje o tym, co się naprawdę w PRL-u dzieje. Prasa reżymowa zwała mnie mianen SZPIONA. Zarówno Jan Nowak jak i Kazimierz Zamorski, szef polskiego wydziału w departamencie analiz i ocen informacji RWE, jak wynika z ich pism, wysoko cenili mą pracę korespondenta informacyjnego – zdobywałem ważne i prawdziwe informacje.

W numerze z 15 lutego 2018 Gazety Obywatelskiej Kornela Morawieckiego pt. Waldemar Maszenda, b. pułkownik UOP-u w świetnym artykule o RWE pisze między innymi: „Rodziny (dodam od siebie, NIEKTÓRYCH) pracownilków RWE były szykanowane przez bezpiekę, a żony Macieja Morawskiego i Jana Nowaka-Jeziorańskiego przypłaciły to ciężkimi schorzeniami…”.

Z kolei zajmę się ostatnim pytaniem tego czytelnika. Chce on wiedzieć, dlaczego moje nazwisko pojawia się na słynnej liście Wildsteina. Sprawę tę wyjaśniłem jakiś czas temu w Warszawie w czasie zebrania w IPN-ie, w czasie konferencji prasowej z udziałem mego przyjaciela Bronisława WILDSTEINA, kawalera Orderu Orła Białego. Chodzi o me postawy polityczne wieku 15. i 16. lat (1945 i 1946). Sprawę tę rzeczowo opisuje znakomita książka Teresy MASŁOWSKIEJ o mnie pt. „ŁĄCZNIK Z PARYŻA. Rzecz o Weteranie Zimnej Wojny” – wydawca Instytut im. Generała Stefana „Grota” Roweckiego w Lesznie… Rzecz w tym, że w roku 1945 i 1946 Kościan – jak to określa historyk regionalista, słynny Jerzy ZIELONKA – stanowił AK-owską Wyspę na Morzu Czerwonym. Partiami i miastem rządzili „zakamuflowaniI” byli AK-owcy – Stefan Bech do jesieni roku 1947 kierował PPR-em, Edward Boryczko w roku 1945 kierował PPS-em, starostą powiatowym był mecenas Karol Fiszbach (z przekonań narodowiec), itd., itd.

Do tekstu Teresy Masowskiej mogę dodać tylko jedno. Kierownik PPS-u w Kościanie, b. AK-owiec Edward Boryczko latem 1945 przedstawił mi jakiegoś pracownika powiatowego UB – mówiąc: To, nasz człowiek, godny zaufania, pomaga nam w sporach z grupą tych, którzy atakują nas także za tolerowwanie ciebie, potomka obszarników, syna emigranta politycznego, itd., itd.”. Kilka miesięcy później, już w Poznaniu, zgłosił się do mnie jakiś młody UB-ek, by mi powiedzieć, że ów (polecony mi przez Boryczkę) pracownik powiatowego SB w Kościanie to zdrajca, i że MSW go szuka…. Jednym słowem, tajemnicza sprawa!! Mam nadzieję, że z czasem – dzięki badaniom mych przyjaciół w archiwach UB – coś się więcej o niej dowiem (??). Jedno pewne: owemu młodemu SB-kowi w Poznaniu odmówiłem wszelkich dalszych kontaktów z nim, i dość niezadlugo potem, na paszporcie matki (do chwili wydania paszportu byłem jeszcze nieletni), wyjechałem do Paryża…

Komentarzy (0)

Tags: , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 1 czerwca 2018 r.

Utworzono 04 czerwca 2018 przez Red. VP

Czytelnik pyta o me postawy polityczne w latach 1945 i 1946, i czy to prawda, że moja matka i ja chcieliśmy mego ojca skłonić do powrotu z Francji do kraju…

Tak, rzeczywiście marzyliśmy o powrocie ojca do Polski. Przedwojenny szef ojca, Eugeniusz Kwiatkowski, był wówczas ministrem (?) odbudowy Wybrzeża. Inny z ojca przyjaciół, profesor Michał Kaczorowski, ministrem odbudowy kraju… Oni obaj byli zdania, że ojciec – dobry fachowiec-administrator – przydałby się w pracy dla ojczyzny! Jednak gdyśmy w listopadzie 1946 przybyli do ojca, do Paryża, z miejsca oświadczył on nam, że nie chce wracać; że jego zadaniem jest na emigracji walczyć o Wolną Polskę. Dodał, że „Stalin to nie polityk, lecz zwolennik policyjnego terroru”; i że „nie wierzy, by Kwiatkowski i mu podobni mogli długo urzymać się na swych stanowiskach”! I miał rację: już w połowie 1948 roku nastąpiły ostre czystki. Na przykład Kwiatkowski poszedł w całkowitą odstawkę, zabroniono mu nawet mieszkać na Wybrzeżu – bez posady wylądował w Krakowie…

A do nas – do matki i do mnie – zaczęły z kraju dochodzić ostrzeżenia: „Za Boga nie wracajcie! Przyszły straszne czasy!”.

W mym ukochanym Kościanie – dotąd (jak to określa słynny historyk regionalista, Jerzy ZIELONKA) „AK-OWSKIEJ WYSPIE NA MORZU CZERWONYM – „też nastąpiła ostra czystka”. Pierwszy sekretarz Komitetu Powiatowego PPR, były AK-owiec Stefan BECH, z trzaskiem wyleciał z tego stnowiska, znalazł się bez pracy. Ówczesne represje objęły 150 osób z tego regionu (???).

Kościańscy AK-owcy, ci z PPS i z PPR-u w owym okresie (rok 1947 i połowa 1948 roku) stawiali na tak zwaną narodową orientację w partii, to znaczy na Gomułkę… No i już od roku 1945 szukali dialogu z tradycyjnie mocnymi w Wielkopolsce endekami, uważając ich za skłonnych do rozsądnego dialogu z Rosją. U podstaw postaw owych kościańskich AK-owcow leżała świadomość dramatu POWSTANIA WARSZAWSKIEGO, hasło „nigdy więcej powstań, dosyć strat!”. Mowa była o „pracy pozytywnej”!!! Nie dostrzegali oni jednak, że wielkimi krokami nadchodzi KRWAWY STALINIZM!!

Ojciec mój natomiast z miejsca wyczuwał, ku czemu iść musi. Dobrze orientował się w mentalności Stalina… Miał nosa. Podziwiałem jego zdolność przewidywania. Ojciec żywił prawdziwy kult de Gaulle’a. Uważał go za najmądrzejszego z przywódców Zachodu. Podobnie jak de Gaulle, uważał, że system sowiecki upadnie, bo nie można na dłuższą metę rządzić w oparciu tylko o policję. Ale podobnie jak i de Gaulle wyczuwał, że ów upadek zajmie sporo czasu…

W paryskich dyskusjach z ojcem zastanawiałem się nad wagą – jeśli to tak można określić – „orientacji narodowej” w Związku Walki Młodych i w PZPR. Ojciec był zdania, że stalinowska policja szybko sobie da radę z tymi „nacjonalistycznymi ciągotami”… Uważał, że tylko muszący prędzej czy później nadejść kryzys gospodarczy rozwali owe czysto policyjne, z natury rzeczy ekonomicznie nieudolne, ustroje. I ojciec mój, który w tej dziedzinie w pełni podzielał opinie de Gaulle’a, miał rację… Ów nieunikniony rozpad ustrojów komunistycznych zajął pół wieku!!!

Co do mych postaw w latach 1945 – listopad 1946 (wyjazd do Paryża jeszcze na paszporcie matki – w momencie wydawania paszportu byłem jeszcze nieletni) i co do specyficznej sytuacji kościańskiej, polecam świetną książkę – mym zdaniem naprawdę bacznej i mądrej dziennikarki, Teresy MASŁOWSKIEJ – pt. ŁĄCZNIK Z PARYŻA. RZECZ O WETERANIE ZIMNEJ WOJNY… (Wydawca Instytut Im. Generała Stefana „GROTA” ROWECKIEGO, LESZNO).

Kończąc, dodam, że ów okres kościański – byłem uczniem Liceum Kościańskiego (matura: styczeń 1946) – spowodował, że do dziś czuję się na 102 Kościaniakiem. Naprawdę kocham to miasto, w mych oczach nacechowane specyficznym rozsądkiem i wielką inteligencją oraz godnym uwagi poziomem intelektualnym (patrz np. kościańska prasa – np. znakomite, żywo redagwane WIADOMOŚCI KOŚCIAŃSKIE)!

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 28 lutego 2018 r.

Utworzono 01 marca 2018 przez Red. VP

Jeden z czytelników błyskawicznie zareagował na mój wczorajszy dziennik! Stawia kilka pytań. Pierwsze z nich: Czy, i jakim cudem, miałem dostęp do czołowego politologa USA, Jamesa Burnhama, związanego z pismem „Natonal Review”, autora kilku wielkiej wagi książek, np. proroczego dzieła „The Coming Defeat of Communism”, opublikowanego już w 1950 roku, czołowego doradcy wysokich władz USA?

Moja odpowiedź prosta. James Burnham zaliczał się do grona amerykańskich bliskich znajomych mego przyjaciela, opiekuna oraz dalekiego powinowatego, Józefa Czapskiego (także bliskiego przyjaciela mych rodziców)… Miałem jedną z książek Burnhama z jego dedykacją, ale w związku z przeprowadzkami związanymi z chorobą mej żony – żony „weterana zimnej wojny” – owa książka mi zaginęła… Rzecz jasna, moim marzeniem było pod nadzorem Burnhama doktoryzować się w politologii.

Drugie pytanie owego czytelnika dotyczy tego, jak zareagowałem na DONOS pozbawiający mnie wówczas, w roku 1954, szansy uzyskania stypendium Wolnej Europy do USA (zarzut, że mając 15 lat byłem w Kościanie w roku 1945 „krwawym komunistą”, oraz że jestem homoseksualistą” – co wtedy było jeszcze bardzo źle widziane)… Wówczas nie do końca pojąłem – co teraz dobrze wiem – że DONOS ów całkowicie „przekształcił” moje życie, rozbił me marzenia stania się naukowcem politologiem, uczniem czołowego politologa ówczesnego świata… Tak, wtedy sprawę potraktowałem dość lekko. Rozpocząłem pracę w banku. Zostałem wybrany prezesem Polskiej Młodzieży Chrześcijańsko-Społecznej (na miejsce Janka Kułakowskiego, który bez reszty poświęcił się kierowaniu Międzynarodówką Chrześcijańskich Związków Zawodowych). Przy boku Stanisława Gebhardta, w pewnym okresie jej sekretarza generalnego, działałem w wówczas tak aktywnej Międzynarodówce Młodych Chrześcijańskich Demokratów. Po pewnym czasie, Komitet i Radio Wolna Europa zaproponowały mi współpracę, wyjaśniając, że ów donos, który pozbawił mnie możliwości studiów doktoranckich z politologii w USA, pochodził z „tamtej strony”, był inspirowany przez „czerwone służby’; że takie donosy to ulubiony proceder „czerwonego”….(Później, będąc korespondentem informacyjnym RWE, znowu na własnej skórze – co mało ważne, ale co gorzej, na skórze mej żony – odczułem owe ponure działania, ową wojnę psychologiczną, owe ANONIMOWE LISTY i INSYNUACJE CZY POGRÓŻKI…

Ostatnie pytanie tegoż czytelnika dotyczyło KOŚCIANA – AK-OWSKIEJ WYSPY NA MORZU CZERWONYM… Ale tym zajmę się dopiero jutro.

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 27 lutego 2018 r.

Utworzono 27 lutego 2018 przez Red. VP

Wczoraj spotkanie z profesor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, historyczką i kulturoznawcą, specem od problemów przymusowych migracji, nacjonalizmu, zagadnień etnicznych, a także kultury i „polityki pamięci”, Beatą Halicką. Jak już niedawno temu zanotowałem w tym dzienniku, profesor Halicka pisze obecnie osadzoną w szerokim kontekście historycznym książkę o profesorze Z. A. KRUSZEWSKIM z Uniwersytetu w El Paso w Teksasie, niegdyś powstańcu warszawskim, który w roku 1945 przebywał we Francji i widywał tu mego ojca, wówczas jeszcze na kilka tygodni oficjalnego ambasadora RP przy rządzie Francji…

Profesor Halicka – z miejsca to odnotuję – za swą książkę POLISH WILD WEST w roku 2016 otrzymała THE IDENTITAS PRIZE in the category THE BEST HISTORICAL BOOK O THE YEAR… Owa tak ceniona znawczyni ważnej kategorii zagadnień historycznych zainteresowała się także i moją biografią. Biografią człowieka, który do Francji wyjechał jeszcze na paszporcie matki, bo w chwili wydawania owego paszportu był jeszcze na krótko nieletni; który uprzednio w Kościanie w roku 1945, mając 15 lat, czynnie współpracował z grupą byłych A\k-owców-realistów, którzy ukrywając swą przeszłość AK-owską opanowali kierownictwo, w powiecie kościańskim całą władzę, kierownictwo PPR-u, PPS-u itd. (Owi AK-owcy zostali dopiero odsunięci od władzy (represje SB objęły wtedy 150 /?/ osób) jesienią 1948 – ja byłem już od 2. lat w Paryżu… A w roku 1954 – gdy będąc studentem Kolegium Wolnej Europy w Strasburgu, napisawszy niezłą pracę o stachanowizmie w PRL-u, miałem dostać stypendium na doktoranckie studia politologiczne w USA (pod kierownictwem słynnego Jamesa Burnhama (1905-1987) – nagle dowiedziałem się, że nic z tego, bo do „Wolnej Europy” przyszedł donos, że w roku 1945 byłem w Kościanie „krwawym komunistą”, i że jestem homoseksualistą. Donos zmienił bieg mego życia. Nie stałem się naukowcem-politologiem. W kilka lat później, gdy RWE brało mnie już na etat korespondenta informacyjnego („szpiona” wedle PRL-u), spytałem angażujących mnie „personalnych W.E.” o ten zarzut. Powiedzieli mi: „Już wiemy, że to był donos Z TAMTEJ STRONY!!!”. Zresztą SB z uporem później np. drogą anonimów lansowało przeciw mnie ów zarzut! Jan Nowak mawiał: „To TYPOWA ich METODA”.

Powiedziałem profesor Beacie HALICKIEJ, że ceniony pisarz i historyk regionalista południowo-wielkopolski, redaktor Jerzy Zielonka chce napisać książkę pt. KOŚCIAN – AK-OWSKA WYSPA NA MORZU CZERWONYM… Ja proponuję, by zwołać w Kościanie – póki ja jeszcze żyję – konferencję naukową z udziałem redaktora ZIELONKI, profesora Waldemara HANDKE, dra KOŚCIAŃSKIEGO, profesor Beaty HALICKIEJ, konferencję pod tytułem KOŚCIAN – AK-OWSKA WYSPA NA MORZU CZERWONYM… Może wrzesień bieżącego roku?

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 12 lutego 2018 r.

Utworzono 15 lutego 2018 przez Red. VP

Rozmówca pyta: Dlaczego pisząc o Donaldzie Tusku uwydatniam to, że jest on Kaszubem? Moja odpowiedź prosta: sam Tusk czasem nawiązuje do swego kaszubskiego pochodzenia!

Przed laty raz czy dwa nagrywałem z Paryża dla RWE na polecenie dyrektora Marka Łatyńskiego wywiady telefoniczne z Donaldem Tuskiem. Rozmowy te dotyczyły rzecz jasna ówczesnej polskiej sytuacji. Byłem pod wrażeniem rzeczowości i „sprawności intelektualnej” Tuska… A teraz z Brukseli dochodzą mnie echa świadczące o tym, że Tusk jest cenionym przewodniczącym Rady Europejskiej…

Przyznaję, że np. w wyborach prezydenckich w 2007 roku nie głosowałem na Tuska. Teraz jest on siłą rzeczy wielką nadzieją polskiej opozycji. Ale tak jak dziś sprawy stoją, nie sądzę, by miał szanse pokonać coraz to bardziej popularnego Dudę w wyborach prezydenckich 2020 roku (?). Jednak zaznaczam: wszelkie tak dalekie prognozy są z reguły wątpliwymi…

Ale wracając do sprawy określania Tuska Kaszubem, to mocno zaznaczę, że ja czuję się 100% Wielkopolaninem!!! Ojciec mój też podkreślał, że pochodzi z rodziny na wskroś wielkopolskiej. Uważał, że my Wielkopolanie (czasem półżartem dodawał: „my dzieci Ziemi Nadobrzańskiej”) winniśmy rodaków z innych dzielnic uczyć umiaru w sporach, rzetelnej pracy, rozsądku… Do mnie mawiał: „Wielkopolska to nie tylko szneki z glancem, to poczucie wyniesione z czasów pruskiej okupacji, że Polakom nie wolno nadmiernie się między sobą kłócić; że musimy być zwarci. To poczucie należy wpajać Polakom z innych dzielnic, skłonnym do PRZESADNEJ KŁÓTLIWOŚCI, DO SZKODLIWYCH DLA KRAJU HISTERYCZNYCH PODZIAŁÓW I PRZESADY W OSKARŻANIU PRZECIWNIKÓW POLITYCZNYCH.

Ojciec mój potępiał zamach majowy; to, że Polacy bili się z Polakami; sam został w roku 1934 przez Becka (którego politykę dość surowo oceniał) wylany z MSZ-u. Mimo to, później w interesie Polski poszedł na współpracę z wicepremierem Eugeniuszem Kwiatkowskim (którego inteligencję wysoko cenił) – został przy boku Kwiatkowskiego wiceministrem skarbu, a to aby móc POLSCE SŁUŻYĆ!!!

Ojciec był zdania, że my Wielkopolanie winniśmy walczyć o wzajemną wyrozumiałość, przeciwstawiać się HISTERII SPORÓW!!! Jasne dla mnie, że ojciec w dzisiejszych czasach potępiłby nadmierną histerię obecnej polskiej opozycji; jej samej najwyraźniej szkodzącą w oczach wyborców skłonność do przesady i do niedostrzegania, że obecny polski rząd jednak nieźle sobie radzi, ma dobre wyniki gospodarcze i „społeczne”…
Tak, ja – zaszczycony swego czasu tytułem honorowego obywatela KOŚCIANA – chcę pozostać wierny umiarowi i rozsądkowi cechującemu to niegdyś królewskie miasto, Ziemię Nadobrzańską, CAŁĄ WIELKOPOLSKĘ!!!

Komentarzy (0)

Tags: , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 31 stycznia 2018 r.

Utworzono 02 lutego 2018 przez Red. VP

Jak świadczy o tym kilka pytań, pewną liczbę mych czytelników interesuje problem „Kościan – AK-owska Wyspa Na Morzu Czerwonym w latach 1945-1948”! Mam nadzieję, że wybitny regionalista redaktor Jerzy Zielonka wraz z redaktorką Gazety Kościańskiej (nota bene, świetne pismo) – Teresą Masłowską – coś na ten temat napiszą… Ostatnio dotarło do mnie pytanie, czy pono de facto rządzący w Kościanie do jesieni 1948 AK-owcy wchodzili w skład jakiejś po-AKowskiej konspiracji! Odpowiem z miejsca: rzecz jasna, nie. Natomiast mieli liczne kontakty z myślącymi także, że trzeba ratować co się da, np. z tymi, co nazywano grupą „Radosława”. Z pewną jednak różnicą. Owi kościańscy AK-owcy nie ujawniali swej byłej przynależności do AK… Mieli – jak pamiętam – liczne kontakty: raz odwiedził nas były pracownik wywiadu AK, który stał na stanowisku, że powstanie warszawskie było (!) celowo sprowokowane przez zamaskowanych zwolenników „czerwonego” i także przez „wzywające Polaków do czynnej walki z Niemcami przemówienia ludzi PKWN i nawet Wandy Wasilewskiej” (???). Wywiad AK był wedle niego powstaniu przeciwny. Ów b. pracownik wywiadu AK nie wierzył w trzecią wojnę światową, mówił: Oddano nas Sowietom, a więc musimy ratować: byt biologiczny narodu, i co się da.

Taką właśnie była postawa, która cechowała tych naszych kościańskich AK-owców! Chcieli oni mieć swych ludzi wszędzie. Latem 1945 b. AK-owiec, szlachetny Edward Boryczko, wówczas szef (???) kościańskiego PPS-u przedstawił mi nawet „naszego człowieka” w kościańskim UB. (Później – rok 1946 – poznańskie UB tego faceta szukało. Widocznie go rozszyfrowali i uciekł im, ponoć na Zachód, do Niemiec???).

Wówczas w Kościanie i w Poznaniu już było wiadomo, że w PPR patriotą polskim był Gomułka; tak, wiedziano już wtedy, że choć jest on 100% komunistą, jest też dobrym Polakiem. Niezła opinią cieszył się też ówczesny premier Edward Osóbka-Morawski, ponoć nawet czasem wyciągał ludzi z więzienia.

Owi kościańscy AK-owcy szukali też dialogu z endekami. Uważali, że ci wychowankowie Romana Dmowskiego winni potrafić się z Rosją dogadać. Tę koncepcję popierał Feliks Widy-Wirski, wojewoda poznański od 5 maja 1945 do 8 sierpnia 1946… – także b. AK-owiec, uwięziony na 4 lata w roku 1950…

Tyle o tym na dziś.

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 23 stycznia 2018 r.

Utworzono 23 stycznia 2018 przez Red. VP

Czytelnik stawia pytanie związane z mym dziennikiem z 21< bieżącego miesiąca, w którym była mowa o sytuacji politycznej w Kościanie w roku 1945. Zastanawia się, jak to się stało, że byli AK-owcy poszli tam na współpracę z reżymem. Zajęli kierownicze stanowiska w PPR i w PPS. Jak doszło do tego, że w Kościanie przyzwoici ludzie, byli AK-owcy – jak już pisałem – w wyniku zbiegu okoliczności, mogli objąć pewne kluczowe stanowiska, szczegółowo wyjaśnia Teresa Masłowska w swej świetnej książce o mnie pt. „Łącznik z Paryża. Rzecz o weteranie Zimnej Wojny”! Ale pytanie czytelnika dotyczy czegoś zgoła innego! Jak się stało, że owi AK-owcy poszli na współpracę z siłą narzuconą Polsce władzą, podczas gdy wielu ich kolegów zbrojnie przeciwstawiało się reżymowi, nadal prowadziło walkę zbrojną (w powiecie kościańskim działał poakowski oddział Mariana Rączki ps. Kościuszko).

Otóż owi kościańscy byli AK-owcy, np. Stefan Bech (pierwszy sekretarz powiatowy PPR-u) i Edward Boruczko, byli pod kolosalnym wrażeniem klęski powstania warszawskiego. Hasłem ich było: Dosyć strat… Sami doszli do przekonania, że trzeba ratować, co się da. Wierzyli, że można reżim „ucywilizować”… Podobne stanowisko zajmował Jan Mazukiewicz, płk. Radosław (były dowódca mej siostry Magdy, poległej na początku powstania), który za zgodą władz reżymowych powołał do życia (8 wrzesień 1945) Centralną Komisję Likwidacyjną AK. W możność „ucywilizowania” reżymu w interesie Polski wierzył były szef mego ojca, Egeniusz Kwiatkowski, który na przełomie lat 1945-46 (?) chciał mego ojca ściągnąć do Polski, do pracy przy odbudowie Wybrzeża. Ojciec mój propozycję odrzucił, mówiąc nam później, że jest pewien, iż lada chwila Stalin nakaże zrobić czystkę; że Stalin to krwawy psychopata, nieufający nikomu – wyznawca terroru, a nie polityk.

Radosława aresztowano 4. lutego 1949. Kwiatkowskiego już kilka miesięcy wcześniej wyrzucono ze stanowiska Ministra dla Odbudowy Wybrzeża… Jak już pisałem 21 1 2018, w Kościanie dokonano wielkiej czystki jesienią 1948. A dr med. Feliks Widy Wirski, wierny na 102 reżymowi; który zaraz po wojnie, w roku 1945 czy 46 był wojewodą. Był w Poznaniu, i rzekomo próbował przyciągać do reżymu wielkopolskich endeków, został aresztowany pod jakimiś fałszywymi zarzutami w roku 1950…

Tak więc cała koncepcja „zhumanizowania” reżimu była nie do zrealizowania. Jak jasno wynika z rozmów Jakuba Bermana z Teresą Torańską, Stalin pilnie Polskę nadzorował, mieszał się do wielu spraw, nakazywał czystki. Stawiał na policyjny terror…, był obsesyjnie podejrzliwy!

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 22 stycznia 2018 r.

Utworzono 22 stycznia 2018 przez Red. VP

Wczoraj ciekawa rozmowa z francuskim naukowcem, który dopiero co wrócił z Polski. Ów ostrożny i zrównoważony przyjaciel naszego kraju dowodzi, iż według jego przyjaciół – obecnie polskich politologów, gdyby teraz doszło do wyborów parlamentarnych, rządząca obecnie partia (PiS) mogłaby uzyskać dobrze powyżej 40% głosów, może nawet prawie 50 %, a główna partia opozycji około 16%. Niewątpliwie dość wysoką pozycję w sondażach mają Prezydent Duda i premier Morawiecki.

Pewien polski politolog przekazał jeszcze temu francuskiemu naukowcowi 3 swe „bezstronne obserwacje”: 1). wszelkie interwencje z zewnątrz, np. z Brukseli, Polaków drażnią. Modna ponoć w Polsce jest opinia: Czemu kraje Zachodu nie ratowały Węgier, gdy wtargnęła tam Armia Czerwona; czemu w sposób oczywisty, mimo obietnic (?), tolerowano w roku 1946 sfałszowanie wyborów w Polsce; czemu na serio nie zaprotestowano na wprowadzenie u nas stanu wojennego, itd., itd.; 2). czemu obecna polska opozycja zachowuje się niepoważnie i „niefachowo”; czemu daje społeczeństwu na nerwy, organizując np. blokadę Sejmu, itd., itd.; 3). sądy i sędziowie nie są w Polsce popularni; dość powszechnie uważa się, że już przed ćwierć wieku trzeba było sądownictwo całkowicie zreformować.

Tyle o relacji z Polski owego francuskiego naukowca, który spotkał sporo Polaków, w tym owego politologa…

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 21 stycznia 2018 r.

Utworzono 21 stycznia 2018 przez Red. VP

Czytelnik pyta, skąd bierze się me najwidoczniej niezwykle mocne przywiązanie do miasta Kościana? Odpowiem, iż mój pradziad, Kajetan Morawski z Jurkowa (1817-1880) – poseł na Sejm Pruski z ziemi kościańskiej – na zebraniu wyborczym w Kościanie wysunął swe sławne Punkty Kościańskie – zaproponował, by kandydaci na posłów składali deklarację, iż w sejmie berlińskim będą występować w obronie praw Kościoła i Papieża!

Tak, cała ma rodzina, w tym rzecz jasna ojciec mój (także Kajetan), ceniła to wyjątkowe miasto Kościan. Dlaczego wyjątkowe? Bo niewątpliwie to niegdyś królewskie miasto stało na szczególnie wysokim poziomie intelektualnym, i cechowało je przywiązanie do tradycji, w tym do np. tradycji rycerskiego Zakonu Maltańskiego, który – jeśli to tak można określić – owym miastem niegdyś w pewnej mierze „władał”…

Skądinąd z tego miasta wywodzi się szereg wybitnych ludzi pióra, np. Adam TOMASZEWSKI (1918-20O2 ), autor kilku świetnych „wspomnieniowych” książek o Kościanie, później przez długie lata ceniony polski pisarz i działacz emigracyjny w Kanadzie, w Toronto, laureat wielu nagród literackich, obywatel honorowy KOŚCIANA…

A ja, gdy wczesną wiosną 1945 przebyłem, by tam odbyć me studia licealne (zdałem tam maturę w styczniu 1946 r. i udałem się do Poznania), byłem zaskoczony atmosferą tego miasta, owej – jak to określa tak wybitny pisarz regionalista, redaktor Jerzy ZIELONKA „AK-owskiej Wyspy na Morzu Czerwonym”. Tak, w wyniku okoliczności, które szczegółowo opisuje Teresa Masłowska w swej znakomitej książce o mnie pt. ŁĄCZNIK Z PARYŻA – Rzecz o weteranie „Zimnej Wojny”, Kościanem i powiatem (dodam: do połowy 1948 roku) rządzili byli AK-owcy. Starostą powiatu był narodowiec Karol Fischbach, pierwszym sekretarzem Komitetu Powiatowego PPR był Stefan Bech, szefem miejscowego PPS – Edward Boryczko. Ci byli AK-owcy byli zdania, iż dosyć strat i powstań; że trzeba „opanowywać” od wewnątrz partie rządzące krajem, wszędzie wpychać porządnych ludzi. Zjazd PPR-u w Poznaniu wybrał Becha… (bardzo popularnego) do jakichś (?) wyższych władz PPR-u. Ale kierownictwo PPR-u w Warszawie wybór anulowało.

Boryczko miał nawet swego człowieka w powiatowym UB. Ten jednak jeszcze pod koniec roku 1945 zniknął. SB go szukało. Podobno uciekł do zachodnich Niemiec. A całą ową kościańską grupę „AK-owców realistów” rozpędzono. Stefana Becha wyrzucono z partii i pozbawiono możliwości znalezienia stałej pracy, znalazł on wsparcie u miejscowego księdza, u którego odnawiał dzieła sztuki i wykonywał różne prace w kościele farnym… Ogółem represje w powiecie objęły 150 osób. Stosując stalinowski terror, można powiedzieć, że reżym sam pod sobą dołki kopał!

Kończąc dodam, że gdy w roku 1990 znowu po latach przyjechałem do Kościana, z miejsca znalazłem się w gronie przyjaciół. Witano mnie naprawdę bardzo serdecznie!! Ale tych kościańskich przyjaciół jest tylu, że nie będę ich wymieniał. I tak zarzuca mi się, iż mam skłonność do pisania książki telefonicznej! Powiem jedno: KOŚCIAN TO NAPRAWDĘ MIASTO NA UNIKLANIE WYSOKIM POZIOMIE. ŚWADCZY O TYM TEŻ NAPRAWDĘ ŚWIETNA GAZETA KOŚCIAŃSKA I INNE ORGANY MIEJSCOWEJ PRASY!!! JESTEM DUMNY Z TEGO, IŻ NADANO MI OBYWATELSTWO HONOROWE KOŚCIANA. SPOTKAŁ MNIE WÓWCZAS WIELKI ZASZCZYT!!!

Komentarzy (0)

Tags: , , , ,

Spotkanie z red. MACIEJEM MORAWSKIM – autorem książki „Dwa brzegi. Zapiski Weterana Zimnej Wojny” w Kościanie, 20 września 2016 r.

Utworzono 18 września 2016 przez Red. VP

Bez nazwy-1Burmistrz Miasta Kościana Michał Jurga, Przewodniczący Rady Miejskiej Piotr Ruszkiewicz i Prezes Instytutu im. Stefana „Grota” Roweckiego dr hab. Waldemar Handle zapraszają na spotkanie z redaktorem Maciejem Morawskim – autorem książki pt. „Dwa brzegi. Zapiski Weterana Zimnej Wojny”, które odbędzie się 20 września 2016 r. o godz. 13.00 w Kościańskim Ośrodku Kultury.

W programie:
– Spektakl „Zawsze jesteś tu mile widziany” w wykonaniu aktorów Kościańskiego Teatru Kameralnego. Scenariusz i reżyseria: Janusz Dorot.
– Promocja 3. tomu książki Macieja Morawskiego „Dwa brzegi. Zapiski Weterana Zimnej Wojny”. Moderatorzy: Marcin Libijki i Jerzy Zielonka.
– Maciej Morawski w 87. rocznicę urodzin.

Spotkaniu towarzyszy wystawa „W aurze Petroniusza. Henryk Sienkiewicz –  Kazimierz Morawski”, przygotowana przez Miejską Bibliotekę Publiczną im, Stanisława Grochowiaka w Lesznie.

Kościański Ośrodku Kultury
Kościan, ul. Mickiewicza 11

Komentarzy (0)



wtorek, 11 grudzień, 2018

  • Pogoda w Paryżu


    5°C
    Pochmurno

    Dzisiaj:
    8°C / 1°C
     
    śroczwpiąsobniepon
    10°10°
    -1°-3°-2°
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART