'Taguj' blogi | "Kademor"

Tags: , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 30 czerwca 2018 r.

Utworzono 23 lipca 2018 przez Red. VP

W bardzo różnych środowiskach Paryża pewne zainteresowanie jednak budzi mój projekt „puszczenia w ruch” szerokiej akcji umacniania przyjaźni polsko-francuskiej drogą zacieśnionej współpracy liceów obu tych bratnich krajów. Tak, idąc śladami mego ojca, walczę o rozwój związków Francja-Polska; boleję nad tym, że teraz ci lub inni, z tych czy innych powodów robią we Francji Polsce złą prasę, miotają przesadnymi zarzutami godzącymi np. w obecne polskie sfery rządowe. Jak mawiał mój ojciec, w interesie Polski leży Europa na francuskim sosie, to znaczy oparta na takich cechach jak kult wiedzy i kultury, wyrozumiałość i tolerancja… Nie trzeba też zapominać, że Francja otoczyła swego czasu przyjaźnią i opieką naszą pierwszą i drugą emigrację… Naszą drugą o wolność walczącą emigrację wydatnie wsparły USA, tworząc np. KOMITET i RADIO WOLNA EUROPA. Ale rola Francji w udzielanym nam wówczas poparciu też była olbrzymia. Tu – mimo nacisków i kalumnii „czerwonego” – działała tak wielkiej wagi KULTURA i Giedroycia Instytut Wydawniczy. Tu profesor Zygmunt Lubicz-Zaleski ocalił zwaną mickiewiczowską Bibliotekę Polską w Paryżu, którą PRL chciała zagarnąć, by ją przemienić w swój ośrodek propagandowy, podczas gdy od XIX wieku była ona ważnym w Paryżu centrum Wolnej Polskiej Myśli. Tu ożywioną działalność rozwijała mego ojca AMBASADA WOLNEJ POLSKI. A de GAULLE swego czasu ojca mego zapewniał, że ustroje komunistyczne muszą runąć, bo ustroje policyjne nie są na dłuższą metę przystosowane do życia…

Jedno też pewne. Przyjaźń POLSKO-FRANCUSKA jest ważnym elementem równowagi europejskiej, jest dziejową koniecznością… Tak więc musimy teraz dokładać wysiłków, by ROZŁADOWYWAĆ WSZELKIE NIEPOROZUMIENIA FRANCUSKO-POLSKIE. Nieprozumienia sztucznie i przesadnie podsycane przez ukrytych wrogów obu naszych narodów!!! Tak, my Polacy musimy odbudowywać przyjacielski dialog z Francją, rozładowywać wszystkie tak wyraźnie celowo przesadzone RÓŻNICE ZDAŃ. Gdzie dwóch się spiera, tam trzeci korzysta!!! Jedno pewne: należy z Francją znowu wrócić na drogę przyjacielskiego dialogu. Musimy też w pełni popierać FRANKOFONIĘ, rozwijać u nas naukę francuskiego, NO I BUDOWAĆ, ROZBUDOWYWAĆ DALEKO POSUNIĘTĄ WSPÓŁPRACĘ NP. FRANCUSKICH I POLSKICH LICEÓW!!!

PIŁSUDSKI MOCNO PODKREŚLAŁ PODCZAS KRYZYSU: STRZEŻCIE SIĘ AGENTUR!!! A dziś coraz to wyraźniej wyczuwam, że „ktoś” „mąci europejską wodę”, pcha np. do nieporozumień Francja-Polska, i tym samym osłabia jedność Europy. Spotkałem się z pytaniem, kto wspierał finansowo angielski BREXIT, kto wspiera separatystów katalońskich, kto w Europie mąci wodę i wspomaga niebezpieczne dla UNII w spory (???). Być może mamy do czynienia z jakąś antyeuropejską GRĄ. Zapewne tym czy innym zwarta i zgodna EUROPA JEST NIE NA RĘKĘ!!!

Jedno chyba pewne! Winniśmy przezwyciężać nieuniknione rzecz jasna spory, nie zezwolić, by narastały wewnątrzeuropejskie ostre niechęci… W naszym wspólnym ogólnoeuropejskim interesie stawiajmy na ogólnounijny dialog… Nie dajmy się skłócić. Nasze kłótnie, nasza nieumiejętność budowania przyjacielskiego dialogu z innymi krajami UNII służy tylko tejże UNII WROGOM I KONKURENTOM!!!

Kończąc, dodam, że warto, by cały ten jednak groźny na dłuższą metę dla UNII problem przemyśleli francuscy działacze europejscy. Na przykład dawni przyjaciele Jerzego Jankowskiego, działaczy i ruchów Wspólnota Francusko-Polska, oraz la FEDERATION… Liczę, że ludzie tacy jak Joël BROQUET, Christophe JUSSAC, Barbara MIECHOWKA, Roman CZAJKA oraz ich wpływowi przyjaciele, zorganizują jakiś poświęcony tej sprawie UNIVERSYTET LETNI…

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 29 czerwca 2018 r.

Utworzono 23 lipca 2018 przez Red. VP

Kilka ech poniedziałkowego spotkania w Ambasadzie RP w Paryżu z profesorem Rafałem HABIELSKIM – spotkania dotyczącego mających (WRESZCIE) chyba już za kilka miesięcy ukazać się wspólnym nakładem MSZ-u i IPN-u tajnych raportów mego ojca Kajetana Dzierżykraj- Morawskiego (Kademora), ambasadora legalnego Rządu RP w Londynie przy Francji od października 1943 do końca lat sześćdziesiątych (po cofnięciu przez Francję uznania w lipcu 1945 legalnemu rządowi RP w Londynie, ambasadora „TOLEROWANEGO, lecz nieuznawanego oficjalnie). Te raporty rzucają nowe, niekiedy wręcz rewelacyjne światło na dzieje drugiej polskiej wielkiej emigracji politycznej we Francji… Jak dotąd, pewne uważające się za postępowe czynniki, czynniki teraz wrogie obecnemu kierownictwu Polski, skutecznie hamowały publikacje tych tak autentycznych dokumentów uwydatniających wiele kluczowych aspektów walki o wolność Polski prowadzonej przez czasem celowo i niesłusznie lekceważoną przez ludzi PRL-owskiego chowu DYPLOMACJĘ EMIGRACYJNĄ… Dodam, że wagę tych raportów w pełni doceniał Jerzy GIEDROYC.

W czasie owego spotkania w Ambasadzie RP wyświetlono także 2 filmy laureata wielu nagród, Piotra Morawskiego… Film o mym ojcu i film o mnie, INWALIDZIE ZIMNEJ WOJNY.

Jeden w uczestników owego spotkania w Ambasadzie RP w Paryżu, krajowy intelektualista jest zdania, że jest ogromnej wagi, by obecnie nawiązywać do tradycji KADEMORA – tego przeciwnika Becka, i zwolennika mocnych związków Polska-Francja, oraz – jak mawiał – Europy na francuskim sosie, by polepszać obecnie nie najlepsze stosunki polsko-francuskie… Ów rozmówca jest zdania, że trzeba pilnie się przeciwstawić obecnie rozwijanemu we Francji „przez wiadome koła kampanii oczerniania obecnych postaw Polaków i wybranego przez nich rządu”… Dobrze wiadomo, kto prowadzi „tę nieco dziwaczną nagonkę”… Są to sfery wpływowe i rzekomo „postępowe”…

Inny rozmówca jest zdania, że niestety cofa się w Polsce znajomość języka francuskiego, a przecież – jak mawiał Kajetan Morawski – Polacy winni być ściśle z Francją związani, walczyć o „ową Europę na francuskim sosie”, opartą o wielkie wartości francuskiej, tolerancyjnej i wolnościowej kultury politycznej…

W pełni popieram ten punkt widzenia! Ostatnio Stowarzyszenie Absolwentów Liceum w Kościanie nadało mi zaszczytny tytuł swego członka honorowego. Pozwalam sobie zaapelować do tego LICEUM o zawarcie przez nie umowy o współpracy z jakimś francuskim dużym LICEUM. Radzę, by zwróciło się np. do radcy Stanislasa PIERRET w Ambasadzie Francuskiej w Warszawie o znalezienie francuskiego liceum skłonnego do podjęcia takiej AMBITNEJ, „MODELOWEJ” współpracy!!!

Skądinąd wzywam też Joëla Broquet, do poinformowania organizmów FRANKOFONII o mym planie podjęcia takiej obejmującej wiele polskich i francuskich LICEÓW AKCJI pod hasłem WIĘCEJ FRANCJI W POLSCE I POLSKI WE FRANCJI. Liczę w tej dziedzinie na LA COMMUNAUTE FRANCO-POLONAISE, na Prezesa JUSSACA, na panią profesor Barbarę MIECHÓWKĘ, na prezesa Romana CZAJKĘ… Tak, musimy w tej dziedzinie dokonać PRADZIWEGO PRZEŁOMU!!! TO SPRAWA OLBRZYMIEJ WAGI DLA POLSKI I DLA CAŁEJ EUROPY.

Komentarzy (0)

Tags: , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 26 czerwca 2018 r.

Utworzono 23 lipca 2018 przez Red. VP

Wczoraj w przepięknych salonach Ambasady RP w Paryżu odbyło się spotkanie dotyczące mego ojca, przez ćwierć wieku ambasadora polskich władz na wychodźstwie w Londynie przy Francji!!! Najprzód w październiku 1943 pierwszego ze wszystkich ambasadorów akredytowanych przy rządzie Wolnej Francji, wówczas jeszcze przebywającym w Algierze. Później, po cofnięciu przez Francję uznania władzom RP rezydującym w Londynie, nieuznawanego lecz tolerowanego ambasadora Wolnej Polski w Paryżu. Spotkanie dotyczyło też mnie – inwalidy wojny i zimnej wojny, b. korespondenta INFORMACYJNEGO („szpiona”, jak mawiali PRL-owcy) RWE!!! Zaprezentowano opatrzone francuskimi podtytułami filmy o mym ojcu i o mnie (dzieła świetnego reżysera Piotra Morawskiego, laureata wielu nagród…).

Spotkaniu przewodniczył minister pełnomocny RP w Paryżu, Tomasz Majchrowski. A całe to spotkanie świetnie zorganizował attaché prasowy ambasady, Michał Dobosz.

O przygotowywanych przez niego do druku (w IPN) tajnych raportach Kajetana Morawskiego, zdających sprawę z życia i działań polskiej emigracji politycznej, raportach dla władz RP w Londynie – ciekawie mówił słynny dr hab. Rafał HABIELSKI, profesor zwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, uchodzący za jednego z najlepszych w Polsce znawców polskiej historii najnowszej, autor prac naprawdę dużej wagi. Wskazał on na znaczenie tych wielce obiektywnych, niekiedy rewelacyjnych tajnych raportów Ambasadora Morawskiego… W czasie tego spotkania Anna z Dzierżykraj-Morawskich admirałowa Mesnetowa odczytała piękny list kondolencyjny, jaki po śmierci mego ojca do mnie napisała Generałowa de Gaulle (Generał de Gaulle wówczas już nie żył).

Na zakończenie ja zabrałem głos. Po pierwsze, by podziękować ambasadzie RP w Paryżu za zorganizowanie tego spotkania, dotyczącego tak znienawidzonej niegdyś przez PRL, a obecnie mało cenionej przez wrogie pewnym polskim „przedwrześniowym tradycjom” kręgi polityczne AMBASADY WOLNEJ POLSKI. Złożyłem hołd pamięci mego ojca i owej ambasady Wolnej Polski współpracowników, np. radcy Tadeuszowi Parczewskiemu oraz mego ojca kolejnym następcom, to jest Władysławowi hr. Ponińskiemu, Xaweremu hr. Reyowi i Jerzemu Ursyn-Niemcewiczowi, już nie ambasadorom Wolnej Polski, lecz Delegatom Legalnego Rządu RP. Podkreśliłem, że spośród współpracowników tej dyplomacji Wolnej Polski w Paryżu żyją jeszcze tylko 2 osoby: Wirydianna z hr. Raczyńskich hr. Reyowa, no i ja.

Następnie złożyłem me podziękowania Zarządowi Dzieła św. Kazimierza w Paryżu oraz tego zarządu Prezesom, hr. ORŁOWSKIEMU, oraz rzecz jasna KIERUJĄCYM tym Zakładem ZAKONNICOM (za przyjęcie mnie – INWALIDY WOJNY I ZIMNEJ WOJNY – do tego Domu Opieki… Tak, złożyłem hołd szlachetnym i tak sprawnym w swej opiece nad starcami owym Polskim Siostrom SZARTKOM. Prawdziwym Polkom w najlepszym tego słowa znaczeniu. Dodam, że na owo spotkanie mnie, nieco chorego, przywiozły dwie siostry szarytki: Regina i Katarzyna!!!
Czując się jakby spadkobiercą tradycji owej ambasady Wolnej Polski, złożyłem hołd Francji i Francuzom, którzy w naszym boju o Wolną Polskę nam pomagali: Generałowi de Gaulle’owi, Jeanowi Laloy z Quai d’Orsay, Gastonowi Palewskiemu, André Voisin, Robertowi Schumanowi, Robertowi Rochefort, Jean-Lucowi Schaffhauserowi, jakże zasłużonemu Joëlowi BROQUET, i innym…

Kończąc, złożyłem jeszcze najwyższy hołd pamięci pani prezydentowej Marii z Mackiewiczów KACZYŃSKIEJ oraz jej współpracownicy, dyrektor Izabeli z Głowackich Tomaszewskiej. Obie te wysoce patriotyczne damy – w przeciwieństwie do wielu innych (!!!) – wysoko ceniły i otaczały opieką nas, bojowników walczącej z komuną POLSKIEJ EMIGRACJI POLITYCZNEJ.

Tyle na dziś!!! Czekam na uwagi o tym spotkaniu. I na jego echa…

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 18 czerwca 2018 r.

Utworzono 02 lipca 2018 przez Red. VP

Czytelnik mego dziennika, człowiek od lat świetnie wprowadzony w paryskie sfery prasowe i międzynarodowe, na wstępie prosząc o nieujawnianie jego nazwiska (jako były korespondent informacyjny, na wskroś znam ten problem) stwierdza, iż chociaż nie chce wdawać się w dotyczące oceny naszych dyplomatów polemiki, to jednak wydaje mu się być rzeczą dość ewidentną, że polska dyplomacja emigracyjna liczyła w swych szeregach o wiele więcej jednostek pierwszoplanowych i na wysokim poziomie niż dyplomacja PRL-u. Niewątpliwie światowej klasy postacią był Edward Bernard hr. Raczyński, który np. kierując w Londynie polskim MSZ-em w rządzie Generała Sikorskiego w dniu 10 12 1942 poinformował w specjalnym raporcie – opartym na obszernej dokumentacji przywiezionej z Polski przez Jana Karskiego – alianckie rządy i światową opinię publiczną o OGROMIE niesamowitej w swym rozmiarze hitlerowskiej zbrodni holocaustu. Wielu historyków żydowskich i innych narodowości podkreśla wagę RAPORTU RACZYŃSKIEGO – dokładnie odsłaniającego całą prawdę o tej zbrodni i jej kolosalnym wymiarze. Edward Raczyński odgrywał później też znaczną rolę w Międzynarodówce Liberalnej; w pewnym okresie był (w latach powojennych w Londynie) jej prezesem. W latach 1979-1986 był prezydentem RP na wychodźstwie. Założył on też Rogalińską Fundację Raczyńskich – jedną z największych polskich fundacji rodzinnych, bogatą przepięknym zamkiem w Rogalinie i ogromną kolekcją dzieł sztuki, związaną z Muzeum Narodowym w Poznaniu… Jednym słowem, był postacią wielkiej, polskiej i także międzynarodowej, miary… Był autorem szeregu książek…

Trudno wyliczać wszystkich czołowych dyplomatów drugiej wielkiej emigracji. Wypada jednak wspomnieć np. o mającym ogromne stosunki Józefie hr. Potockim – ambasadorze Wolnej RP w Madrycie, człowieku cenionym przez generała Franco, oraz związanym więzami autentycznej przyjaźni z Prezydentem USA Kennedym. Nie można też pominąć ambasadora Kazimierza Papee, który przez długie lata reprezentował Wolną Polskę w Watykanie… Postacią dużej klasy – stwierdza ów czytelnik – był też Kajetan Dzierżykraj-Morawski, w MSZ-cie zwany Kademorem, kierownik MSZ-u w obalonym zamachem majowym rządzie Witosa, a w październiku 1943 pierwszy ze wszystkich ambasadorów przy rządzie Wolnej Francji rezydującym jeszcze w Algierze… (Rząd RP na wychodźstwie w Londynie pierwszy ze wszystkich uznał ów francuski rząd, wtedy jeszcze kierowany przez generałów de Gaulle’a i Giraud). Kajetan Morawski był do końca 1944 dziekanem korpusu dyplomatycznego akredytowanego przy francuskim rządzie, z tego wynikały pewne „trudności” z ambasadą ZSRR.

Po cofnięciu przez Francję w lipcu 1945 uznania rządowi RP w Londynie, Kademor – któremu Francuzi zachowali status dyplomatyczny ad personam – był do końca lat sześćdziesiątych (do swego przeniesienia się do Domu Spokojnej Starości w Lailly-en-Val) nieuznawanym, lecz tolerowanym ambasadorem Wolnej Polski we Francji… Sporo pisał, np. swe rewelacyjne tajne raporty dla władz emigracyjnych w Londynie, jest także autorem kilku książek. Zasiadał w Pen Clubie… Jak w liście kondolencyjnym po zgonie Kademora w Lailly pisała Generałowa de Gaulle, ten generał miał „pour l’Ambassadeur Morawski une grande estime et une affection sincère’’. Czołowym emigracyjnym dyplomatą był też minister Tadeusz Romer, były osobisty sekretarz Romana Dmowskiego (rok 1919), były ambasador w Tokio i później w Moskwie, minister spraw zagranicznych w rządzie Mikołajczyka (lipiec 1943 – 24 11 1944), po wojnie wybitny współpracownik Mc Gill University oraz prezes Polskiego Instytutu Naukowego w Kanadzie (1963-1978).

Ów mój czytelnik podkreśla, że mógłby wymienić jeszcze kilku zgoła wybitnych dyplomatów emigracyjnych!!!! Co do MSZ-u PRL, to choć można było zgadzać się lub nie z jego koncepcjami (po części dyktowanymi przez ZSRR), pewną klasę niewątpliwie miał Adam Rapacki. W Paryżu niektórzy Francuzi, i ponoć nawet wysoko postawieni gaulliści cenili Stanisława Gajewskiego, „reżymowego” ambasadora w Paryżu w latach 1954 -1961. A co do warszawskiej centrali MSZ-u PRL, to niektórzy ambasadorowie Francji uważali, że pewną klasę i obycie ma wiceminister Józef Winiewicz, ale był to – jak to się wówczas podkreślało – człowiek formacji przedwojennej…

Komentarzy (0)

Tags: , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 14 czerwca 2018 r.

Utworzono 14 czerwca 2018 przez Red. VP

Tak więc niezadługo w Ambasdzie RP w Paryżu złożony zostanie hołd pamięci naszej AMBASADY WOLNEJ POLSKI. Będą wyświetlone filmy: o mym ojcu, zwanym swgo czasu przez cenionych publicystów „Legendarnym Ambasadorem”, a także „Ambasadorem Atlantydy” czy też „Ambasadorem, który jest instytucją”, oraz o mnie, którego już w tytule swej książki mnie dotyczącej Teresa Masłowska określa mianem „Łącznika z Paryża – Weterana Zimnej Wojny”…

Następnie jeden z najlepszych znawców owej epoki, słynny profesor historii UW, Rafał HABIELSKI mówić będzie o rewelacyjnych TAJNYCH RAPORTACH KAJETANA MORAWSKIEGO, które jeszcze w czasie tego roku ma wydać w IPN-ie (o ile się nie mylę, chodzi o raporty za okres od 1943 aż po koniec lat sześćdziesiątych).

Jak wiadomo, Rząd RP w Londynie pierwszy z wszystkich (!!!) uznał już jesienią 1943 wówczas rezydujący w Algierze Rząd Wolnej Francji. Tak więc ojciec mój był aż do 31.12.1944 – do chwili przybycia już do Paryża Nuncjusza – dziekanem korpusu dyplomatycznego akredytowanego przy rządzie Francji… Gaulliści mawiali: Morawski był pierwszym z ambasadorów przy naszym rządzie, a pierwszego zawsze się dobrze pamięta…

W lipcu 1944 Francja cofnęła uznanie Rządowi RP w Londynie… Uznała Polski Rząd Jedności Narodowej!!! Ci lub inni Gaulliści – przyjaciele mego ojca – namawiali, by oddał się do dyspozycji owego TYMCZASOWEGO RZĄDU JEDNOŚCI NARODOWEJ. Ojciec mój dał im sławną wtedy odpowiedź: WOLĘ BRAĆ PRZYKŁAD Z ZACHOWANIA SIĘ WOLNYCH FRANCUZÓW NIŻ SŁUCHAĆ ICH RAD.

Ojcu Francja zachowała ad personam status dyplomatyczny. Stał się oficjalnie nie uznawanym, lecz tolerowanym „Ambadadorem WolneJ Polski”… Załatwiał rodakom dziesiątki spraw. Bronił wraz z np. profesorem Lubicz-Zaleskim niezależności zwanej mickiewiczowską Biblioteki Polskiej w Paryżu, którą PRL chciał zawładnąć… Założył dla zasłużonych starych rodaków Dom Spokojnej Starości w Lailly-en-Val. Godził skłócone polskie organizacje, walczył o stypendia dla polskich studentów i naukowców. Nadawał zasłużonym rodakom i pomagającym nam Francuzom ordery… Francuska prasa komunistyczna na swych pierwszych stronach wymyślała mu od polskich zdrajców i bandytów spod znaku Andersa…

Chory, przeniósł się do Lailly-en-Val pod koniec lat sześćdziesiątych. Zastąpili go kolejno trzej już nie ambasadorowie, lecz delegaci Rządu: Władyslaw hr. Poniński, Xawery hr. Rey. i Jerzy Ursyn-Niemcewicz…

Swego czasu Minister Skubiszewski obiecywał mi, że MSZ już wolnej Polski otoczy opieką pamięć o dyplomacji emigracyjnej, nada byłym dyplomatom emigracyjnym status dyplomatów honorowych. Sprawa upadła, a to – jak to swego czasu mówił mi mój św. pamięci kuzyn ambasador Ludwik Dembiński – pod naciskiem eks-PRL-owskich dyplomatów, głoszących, że „emigracyjna dyplomacja to dyplomacja Atlantydy, bez śladu znaczenia”… Przed laty o potrzebie uznania zasług dyplomacji emigracyjnej wspominałem pani prezydentowej Marii z Mackiewiczów-KACZYŃSKIEJ i Izabeli z Głowackich Tomaszewskiej – a to w czasie ich wizyty w Lailly-en-Val w listopadzie 2006… W kilka lat później pani Izabela powiedziała mi, że „sprawa na dobrej drodze”… Ale – jak dobrze wiemy – szlachetne damy, pani Maria Kaczyńska i Pani Tomaszewska, śmierć poniosły 10 kwietnia 2010!!!

Kilka miesięcy temu wspominałem o tej sprawie jednemu z najwybitniejszych polskich senatorów, profesorowi ŻARYNOWI. Mowa też była o problemie uczczenia tych Francuzów, którzy wspierali polską emigrację polityczną… W czasie spotkania w Ambasadzie RP mam zamiar wystąpić w imieniu tradycji naszej Ambasady Wolnej Polski o uczczenie pamięci Generała de Gaulle’a, Gastona Palewskiego, André Malraux, Roberta Schumana, Jeana Laloy z francuskiego MSZ-u, Roberta Rochefort, który pomógł nam zdobyć u Wysokiego Komisarza dla Uchodźców w ONZ-ecie fundusze na zakup domu polskiego w Lailly, Marcela Rudloffa, swego czasu prezydenta regionu Alzacja, który z inicjatywy swego współpracownika, jakże w tej sprawie zasłużonego Jean-Luca Schaffhausera, organizował w Strasburgu naprawdę imponujące, kolosalne spotkania walczących o demokrację działaczy z krajów tak zwanej Innej Europy, dalej: federalistów André Voisin i Joëla Broquet, i innych im podobnych.

APELUJĘ DO SENATORA ŻARYNA, i także do pisma VECTOR POLONII, o poinformowanie o całej tej problematyce dyplomacji emigracyjnej i Francuzów, co pomagali nam – polskim emigrantom politycznym – odpowiednich komisji naszego tak ojczyźnie zasłużonego SENATU!!!

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 1 maja 2018 r.

Utworzono 03 maja 2018 przez Red. VP

Wczoraj moja wysoce inteligentna cioteczna siostra telefonicznie doniosła mi z Warszawy, że właśnie czyta i jest pod wrażeniem „wielce godnej uwagi książki mego ojca, pt. WCZORAJ – opowieści o dwudziestoleciu niepodległości (Polska Fundacja Kulturalna Londyn 1967 – chodzi o szereg relacji nagranych niegdyś dla RWE).

To „sprawozdanie naocznego świadka, między innymi postaw naszych władz”, jest utrzymane w wysoce oględnym tonie. Mój ojciec – zawodowy dyplomata – w swych pismach i publicznych wypowiedziach był zawsze wysoce umiarkowany. Jak mawiał Józef Czapski, ostrzej swe oceny formułował „w cztery oczy” (patrz Vector Polonii – mój dziennik z 24 4 2018). Tak więc we „Wczoraj” nie stawia on „kropek nad i, nie pisze, – jak mawiał w bardzo prywatnych rozmowach ludziom zaufanym – że trzymający ster państwa w roku 1939 Rydz i Beck na serio wierzyli, że jesteśmy silni, zwarci, gotowi; że nikt nam nie zrobi nic…, nie dostrzegali faktu, że czołgi Hitlera rozbiją wręcz błyskawicznie naszą armię, no i że Stalin po kilkunastu dniach uderzy w nasze plecy… (W czasie poufnych rozmów w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych na 174, rue de l’Université – Paris 7, w naszej niestety zapomnianej i przez „czerwonych” oczernianej i do dziś celowo lekceważonej ambasadzie Wolnej Polski – ojciec nie ukrywał zdziwienia, że polscy historycy nie do końca dostrzegają „Rydza i Beckowe” zgoła błędne oceny sytuacji, ich obsesyjną ostrą walkę z „pesymizmem i defetyzmem”). A to podczas gdy ludzie tacy jak np. Cat-Mackiewicz, ks. Janusz Radziwiłł, ks. Zdzisław Lubomirski; a z dyplomatów np. Józef Potocki, później: ambasador Wolnej Polski w Madrycie, człowiek następnie wysoko ceniony przez np. prezydenta Kennedy’ego… – „czuli pismo nosem, podejrzewali, ku czemu idzie… (Podobne obawy podzielał ponoć prezydent Mościcki – całkowicie ulegał on jednak Rydzowi i Beckowi…

Kończąc, dodam, że chyba przed samym stanem wojennym (???) książkę WCZORAJ w Polsce wydał poza zasięgiem cenzury Antoni MACIEREWICZ. Ale niestety SB przechwyciła 90 % (?) nakładu!!!

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 14 lutego 2018 r.

Utworzono 18 lutego 2018 przez Red. VP

Czytelnik pyta: Jak to się działo, że Pana Ojciec, kierownik w obalonym zamachem majowym Rządzie Witosa, choć wyrzucony z MSZ-u przez ministra Becka, jednak został wiceministrem skarbu, i wyraźnie współpracował z reżymem pomajowym?!

Odpowiem słowami mego Ojca: Nie było systemu pomajowego! Był tylko najpierw Piłsudski, genialny szlachcic kresowy, mąż stanu o temperamencie rewolucjonisty, wielkopański i rubaszny, równie bliski trywialności jak i legendy. Piłsudski, dla którego Polska była jakimś wielkim Zułowem czy Piekieliszkami; że chodził po niej gderząc i dziwacząc, i kijem sękatym poganiał lub przepędzał ekonomów parobków. Swą renesansową bujnością, i z litewskim uporem, szerokością swych koncepcji i małostkową mściwością, swą osobą i legendą przesłonił i przytłoczył cały okres dziejów Polski, wdarł się do życia każdego z nas. Wszyscy ci co chcieli i co nie chcieli – bardziej niż samymi sobą – byliśmy jego współczesnymi… A potem był Piłsudski stary i chory, a potem walki diadochów. Do maja rozszarpywały Polskę, chcąc jej służyć, partie. Po śmierci Piłsudskiego czynili to najczęściej z tym samym patriotycznym przeświadczeniem poszczególni ludzie. Piłsudski, będąc bardziej narodu władcą niż wykładnikiem, łamiąc raczej niż schlebiając, słuchając głosu wewnętrznego a nie powszechnej opinii, pogłębiał dystans między rządzącymi a rządzonymi. Towarzysze jego i nastęcy nie zrozumieli, że trzeba być wielkim, aby mieć prawo być samotnym… (Kajetan Morawski – rozdział BILANS DWUDZIESTOLECIA, książka TAMTEN BRZEG, wyróżniona w roku 1960 prestiżową nagrodą „Wiadomości” Grydzewskiego).

Tyle napisał mój ojciec. Na podstawie mych wspomnień dodam, iż uważał on, że nie biorąc pod uwagę swych urazów, należy zawsze czynnie Polsce służyć, rozładować polskie, tak nieraz ostre, spory, a to właśnie w interesie Polski, której w przeszłości tak zaszkodziły owe libera veto, kłótnie i brak solidnej władzy (w latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku Jerzy Giedroyc mawiał: Niestety, dziś nie ma Piłsudskiego…).

Znając realistyczną ojca wolę służenia Polsce, Eugeniusz Kwiatkowski w roku 1946-tym uważał, jak mi to tłumaczył, że ojciec winien wrócić do Polski, pracować nad jej odbudową… Gdy w listopadzie 1946 przybyłem do Paryża, z miejsca przekazałem tę opinię jego byłego szefa – dawnego ministra finansów i wicepremiera – ojcu. Dodałem też, że Dorota Kłuszyńska z kierownictwa PPS-u uważa, że Stalin chce zrobić z Polski okno wystawowe na świat bloku socjalistycznego…

Ojciec odpowiedział mi, że już w Algierze radziecki ambasador Aleksander Bogomołow mawiał doń: Winien Pan z nami się dogadać. Postawił Pan na zdychającego konia, a tu idzie nowe! Ojciec odpowiedział Bogomołowi, że nie ceni sprzymierzonych z ZSRR Polaków. Na to Bogomołow powiedział coś w tym duchu: Niech się Pan z nami dogada; to wystarczy… Ojciec dodał w paryskiej rozmowie ze mną z listopada 1946 , iż jest przekonany, że Stalin lada chwila spotęguje w Polsce terror, bo tylko terrorowi ufa… (tak w każdym razie ówczesne słowa mego ojca dziś sobie przypominam!).

Co do Kwiatkowskiego, to już w połowie 1948 roku pozbawiono go stanowska ministra delegata rządu dla spraw odbudowy Wybrzeża, i przeniesiono na przymusową emeryturę z administracyjnym zakazem pobytu na Wybrzeżu i w Warszawie.. Był to ponoć osobisty nakaz Stalina, choć Minć niechętnie pozbywał się dobrych, przedwojennych fachowców..

Komentarzy (0)

Tags: , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 8 lutego 2018 r.

Utworzono 09 lutego 2018 przez Red. VP

Tak więc PZPR czynił co mógł, by minimalizować fakt, że AK i delegatura Rządu RP na Wychodźstwie w Londynie robiły wiele, by w czasie okupacji Żydom iść z pomocą. A tymczasem np. RADA POMOCY ŻYDOM „ŻEGOTA” podlegająca delegaturze uratowała jednak sporo Żydów. AK zaś też o wiele wydatniej niż to twierdzili historycy związani z PZPR-em wspierała powstanie w getcie… A na obczyźnie minister spraw zagranicznych Rządu Sikorskiego, Edward hr. RACZYŃSKI, w oparciu o dane przywiezione z Polski przez Jana KARSKIEGO (jak dobrze wiadomo – precyzuję, bo jeden z mych bliskich przyjaciół uważa, że jako rewelacje czasem przedstawiam ogólnie znane informacje), „uderzył na alarm”… Ale jak np. swego czasu ponoć stwierdził watykański dziennik „L’OBSERVATORE ROMANO”, alianckie rządy zbagatelizowały raporty na temat nazistowskiej akcji eksterminacji ŻYDÓW. Na przykład nawet nie zbombardowano torów kolejowych prowadzących do niemieckich obozów koncentracyjnych. Nie podjęto żadnych działań idących po linii utrudniania Shoah… (RELATA REFERO).

Uważam, że w takim kontekście, energiczne bicie na alarm hr. Edwarda RACZYSKIEO, tego najwyższej klasy europejskiego męża stanu, JEST NAPRAWDĘ WIELKIEJ WAGI FAKTEM HISTORYCZNYM…

Inny aspekt z tym wszystkim tak czy inaczej związany, to właśnie owo późniejsze radzieckie i PRL-owskie fałszowanie historii… W mym pojęciu trwało ono jeszcze po upadku PRL-u… Dotyczy ono też historii naszej emigracji politycznej. Świadczy o tym np. fakt, że dzięki zabiegom słynnego profesora HABIELSKIEGO – który je opracował – w tym roku WRESZCIE (!!!) ukażą się w IPN-ie tajne raporty dla władz RP w Londynie KADEMORA Kajetana Dzierżykraj Morawskiego, ambasadora WOLNEJ POLSKI przy rządzie Francji (Algier, jesień 1943 – Paryż, koniec lat sześćdziesiątych – dziekana Korpusu Dyplomatycznego, Korpusu akredytowanego przy rządzie z początku Generałów de Gaulle’a i Giraud, Algier, koniec 1943 do końca 1944 roku…). Nota bene de Gaulle cenił Kademora, pisywał doń, za pośrednictwem Gastona Palewskiego się nim opiekował. Także np. 18 12 1963 mego ojca i matkę de Gaulle zaprosił na obiad w Pałacu Elizejskim, i polecił, by Agence France-Presse wśród kilkunastu tego obiadu gości wymieniła Kajetana Morawskiego – byłego Ambasadora RP. Miało to ojcu pomóc w jego dotyczących polskich emigrantów kontaktach z francuską administracją…

Rzecz jasna, owe raporty mego ojca przynoszą wiele nazwisk: np. zasłużonych emigracyjnych działaczy oraz wielu cudzoziemców – przyjaciół WOLNEJ POLSKI, no a co najważniejsze, zawierają cenne dane o walce naszej emigracji politycznej z narzuconym Polsce przez Stalina reżymem.

Jak mi mówią obecne polskie władze, zarówno Prezydent Duda jak i rząd, oraz np. obecne kierownictwo Senatu, przywiązują wagę do ujawniania prawdy dotyczącej znacznej roli wiernej „ideałom przedwrześniowym” polskiej emigracji politycznej, w tym emigracyjnej dyplomacji. Swego czasu była mowa o jakimś „pełnym uznaniu” przez MSZ owej emigracyjnej dyplomacji, o statusie honorowych dyplomatów dla kilkunastu jeszcze wówczas żyjących jej członków, ale byli dyplomaci PRL-u i ich lewicujący poplecznicy storpedowali tę sprawę. Teraz, jak słyszę, niektóry zasłużeni działacze polonijni, np. prezes Roman Czajka, zastanawiają się nad sposobem utrwalenia pamięci o placówkach (np. paryskiej) emigracyjnej dyplomacji… Sprawę zna i jej wagę docenia w pełni bardzo wybitny polski senator i historyk, profesor Jan ŻARYN!!!

Komentarzy (0)

Tags: , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 1 lutego 2018 r.

Utworzono 02 lutego 2018 przez Red. VP

Spore zainteresowanie w paryskim staro-polonijnym kręgu działaczy budzi wiadomość, że istnieją i niezadługo mają się ukazać raporty, które przez długie lata ambasador Wolnej Polski w Paryżu, Kajetan Morawski, 2 razy w tygodniu wysyłał do władz RP na wychodźstwie w Londynie…

Rzecz jasna, krąg starych działaczy – względnie ich wdów czy dzieci – spodziewa się znaleźć w tych tekstach opis tak trudnych, ze względu na ówczesną potęgę ZSRR oraz francuskich komunistów, pierwszych kilkunastu lat emigracyjnej walki o wolność i demokrację dla Polski… A to tym bardziej, że w środowisku tym można się często spotkać z przekonaniem, że ówczesna walka organizacji takich jak wówczas bardzo liczne SPK, jak partie polityczne takie jak Stronnictwo Narodowe, PPS i różne jego odłamy, jak Stronnictwo Pracy, jak wrogie polskiemu Londynowi PSL Mikołajczyka itd. – jest niedoceniana… Czasem można spotkać się też z opinią, że zapomniano o pewnej liczbie pism emigracyjnych, takich jak dziennik Narodowiec (w pewnym okresie 40.000 tysięcy nakładu), jak tygodniki takie jak Placówka czy też superbojowa kombatancka Syrena, itd., itd.

Pewną liczbę działaczy cieszy, że te raporty opracował ceniony spec od spraw Drugiej Wielkiej Emigracji, dr hab. profesor UW, słynny Rafał Habielski.

Spotkałem się też z pytaniem, dlaczego te raporty mają ukazać się w druku dopiero teraz. Nie bardzo wiem, co mam na takie zapytanie odpowiedzieć. Może trzeba było energiczniej niż robiłem to ja – weteran zimnej wojny – walczyć o publikację przez IPN tych tekstów. Liczyłem na poparcie MSZ-u, nie zdając sobie do końca sprawy z tego, że długo wszechwładnym w tym MSZ-cie byłym dyplomatom PRL – co zresztą po części zrozumiałe – reklamowaniu jakby w stosunku do nich jednak nieco jakby konkurencyjnej (???) DYPLOMACJI EMIGRACYJNEJ nie było na rękę.

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 30 stycznia 2018 r.

Utworzono 01 lutego 2018 przez Red. VP

Z Krakowa dzwoni jakiś wyraźnie niemłody były pracownik naukowy. Wyraża radość z powodu wiadomości, że wreszcie ukażą się tajne raporty ambasadora Kajetana Morawskiego. Uważa, że jasne, dlaczego się dotąd nie ukazały. Pewne sfery głoszą, że w Polsce komunizm obalili czerwoni rewizjoniści. Pomniejszają rolę ludzi takich jak ambasador Morawski!

Tymczasem w rzeczywistości ludzie tacy jak ten ambasador od roku 1945 walczyli o Wolną Polskę! Mieli na Zachodzie wysokie kontakty. Na przykład ambasador M. z Robertem Schumanem i z de Gaulle’em, który zawsze dobrze wiedział, że policyjny system komunistyczny musi upaść, i który wysoko cenił ambasadora Morawskiego. A ludzie z kręgu byłej KPP byli całkowicie wierni komunizmowi jeszcze przez długie lata. Wiernie służyli Stalinowi (!) i Bierutowi. I to mimo, że w latach trzydziestych Stalin wymordował tylu polskich komunistów!!

W drugiej połowie lat pięćdziesiątych, ci tak inteligentni cwaniacy poczuli, że komunizm zdycha. Zaczęli „zmieniać front”. Poczuł to ambitny rozbójnik Moczar. Wziął się za nich. No i wtedy masowo zerwali oni z komuną! Wtedy na całego rozkwitł rewizjonizm.

Komentarzy (0)



piątek, 17 sierpień, 2018

  • Pogoda w Paryżu


    18°C
    Pochmurno

    Dzisiaj:
    25°C / 13°C
     
    sobnieponwtośroczw
    27°28°27°28°29°28°
    14°17°16°16°16°15°
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART