'Taguj' blogi | "dzienniki"

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 15 sierpnia 2016 r.

Utworzono 17 sierpnia 2016 przez Red. VP

Morawski foto 02.06.2016Wczoraj, w niedzielę, przybyły z kraju w celach turystycznych do Paryża młody polski intelektualista udał się w godzinach popołudniowych do paryskiej katedry Notre-Dame. Wielkie wrażene zrobiła na nim ilość strzegących tego gmachu policjantów i wojskowych. Cały plac przed katedrą był ogrodzony barierkami. Tłumy ludzi czekały na zewnątrz. Do katedry wpuszczono – po dokładnym sprawdzeniu np. damskich torebek – tylko pewną liczbę osób. W czasie Mszy Św. już nikogo nie wpuszczano. Następnie ów rodak udał się pod wieżę Eiffla. Tam też ogromne wrażenie zrobiła na nim ilość wojskowych i policjantów. Jedno rzuca się w oczy! Świadomość potencjalnego zagrożenia terrorystycznego jest tu wielka i „Francja czuwa”.

Gdy chodzi o mnie, to bynajmniej nie wykluczam jakichś nowych i zaskakujących działań terrorystów… Liczę się z możliwością groźniejszych niż dotychczasowe zamachów.

Narasta też inny, wysoce na dłuższą metę poważny, problem. Np. na Korsyce doszło ostatnio do konfliktów między miejscową korsykańską ludnością a jednak tam licznymi społecznościami wyznania islamskiego. Chodzi o zjawisko wielce niepokojące. Wszak we Francji żyje kilka milionów muzułmanów, działa bodajże 2500 meczetów… Propaganda Daechu robi co może, by w tym środowisku werbować zwolenników; próbować przemieniać tych tutejszych muzułmanów w żołnierzy dżihadu. Jak wiadomo, już kilkuset młodych tutejszych wyznawców islamu walczy i przechodzi specjalne przeszkolenie militarne i terrorystyczne w Syrii czy w Iraku. Dobrze tu we Francji czy też np. w Belgii czy w Niemczech zasymilowani muzułmanie, mogą z czasem stawać się szczególnie groźnymi terrorystami. Wszak świetnie znają teren, dzięki temu mogą być szczególnie niebezpieczni…

image

image

Bastia – miasto w północnej Korsyce, położone niedaleko miejscowości Sisco, w której doszło do zamieszek, fot. AP

Jednym słowem, weszliśmy w nowy okres. W okres stanowiący nowum wojny z terroryzmem, która może przybierać coraz to nowe kształty i nas całkowicie zaskakiwać, siać grozę i zamęt, i – jak można się domyślać – w ciągu nadchodząego okresu, niebezpiecznie się nasilać. Wszak nie można do końca wykluczać tego, że pewnego dnia staniemy w obliczu jakiegoś spotęgowanego ataku, wykorzystującego szeroką gamę współczesnych możliwości masowego rażenia, także różnorakich nowych broni, być może chemicznych czy nawet atomowych, a następnie np. „cyberataku”, itd., itd.

Jasne chyba, że wobec takich „perspektywicznych zagrożeń” władze naszych państw są „jak tabaka w rogu”, no i że do sztabów naszych armii jeszcze nie doszło, że powoli wchodzimy w zupełnie inną niż dotychczas falę „wojennego zagrożenia”. Wedle niesprawdzalnych pogłosek, myśliciele i nowocześnie myślący stratedzy – owi ludzie, którzy widzą ku czemu iść może, dostrzegają (drogą analizy myślowej czy być może w oparciu o mózgi elektronowe) ogrom czających się za rogiem nadchodzących, być może nieuniknionych, zagrożeń; są źle widziani przez polityków niepatrzących dalej niż czubek ich nosa, ze względów wyborczych, minimalizujących niebezpieczeństwa!

Komentarzy (0)

Tags: , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 2 sierpnia 2016 r.

Utworzono 02 sierpnia 2016 przez Red. VP

DSC02279Niedawne zamachy terrorystyczne we Francji miały – jak pokreślają obserwatorzy –charakter jednak nieco amatorski, choć były tak mordercze. Nie można jednak wykluczać możliwości, że z czasem pojawi się terroryzm – jak to się określa – „wysoce fachowy”, przypominający „rozmiarem” to, co w USA zaszło 11 września 2001 roku! Wszak wśród zwolenników „djihadu” są np. studenci nauk ścisłych, w tym także inżynierowie – jednym słowem osoby mogące sfabrykować je i użyć takich czy innych groźnych broni.

Tak, trzeba jasno zdać sobie sprawę z tego, iż „ten miecz Damoklesa nad nami wisi”, że terroryzm to niesamowicie groźna współczesna forma wojny. Musimy nauczyć się żyć ze świadomością, iż nie można wykluczać nowych, mogących siać zamęt i wywoływać panikę zamachów. Nikt nie jest w stanie przewidzieć planów i metod terrorystów. Ci lub inni rzeczownawcy są zdania, że mogą oni użyć dronów…? Można też spotkać się z przypuszczeniem (o czym już nieraz pisałem), iż tak czy inaczej, zaatakują oni elektrownie nuklearne, aby wywołać katastrofę „w stylu Czarnobyla”. A być może po prostu swą starą, czasem stosowaną np. w Iraku metodą, gdzieś ustawią samochód naładowany środkami wybuchowymi i w pewnym momencie zdalnie spowodują jego wybuch!

Poważni eksperci nie wykluczają też tego, że islamscy terroryści mogą na dalszą metę sfabrykować broń atomową czy też – co o wiele łatwiejsze – wyposażyć się w tak zwane „brudne bomby”, zdolne rozsiać materiał radioaktywny; doprowadzić do promieniotwórczego skażenia jakichś terenów. Materiałem do produkcji takiej bomby mogą być radioaktywne izotopy. W obawie przed tymi tak zwanymi „brudnymi bombami”, ponoć przygotowuje się teraz „polimerową strukturę”(?), która dodana do wody używanej przez straż pożarną, zatrzymuje większość radioaktywnych substancji, a także specjalny żel, zdolny zaabsorbować więcej niż 98% radioaktywnych atomów w 30 minut!

Jednym słowem: idzie nowe! Na szczęście jednak (dość powoli, lecz chyba logicznie myśląc), wchodzimy w zupełnie nowe, „wysoce niebepieczne czasy”! Z tego należałoby jasno sobie zdać sprawę! Nie jest to jednak łatwe. Ci, którzy nami rządzą wolą z oczywistych przyczyn wyborczo-politycznych nadrabiać miną i minimalizować zagrożenia…

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 31 lipca 2016 r.

Utworzono 01 sierpnia 2016 przez Red. VP

Morawski foto 02.06.2016Czytelnik pyta dlaczego przywiązuję tak wielką wagę do roli Francji w Europie i do przyjaźni Polska-Francja? Moja odpowiedź prosta: w ślad za wskazaniami mego ojca, walczę o „EUROPĘ NA FRANCUSKIM SOSIE”, to znaczy opartą na najpiękniejszych wartościach francuskiej kultury politycznej; na kulcie: swobód demokratycznych, dobrze pojętej tolerancji, wiedzy, literatury, sztuki; na otwarciu na świat i na szacunku dla wszystkich narodów… Ojciec mój (dyplomata ceniony przez de Gaulle’a) zawsze też podkreślał, że nie wolno nam zapominać, iż Francja dawała ogromne wsparcie polskiej walce o wolność. Po roku 1831, polska pierwsza wielka emigracja polityczna znalazła schronienie i mogła działać właśnie we Francji.Tu również swe arcydzieła tworzyli Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki i inni… A po drugiej wojnie światowej w Maisons-Laffitte pod Paryżem publikował „Kulturę”, wydawał dziesiątki jakże ważnych dla nas książek. W Maisons-Laffite żył też i malował, pisał i działał Józef Czapski, o którym Henry Chapier w wysoce intelektualnym „Le Quotidien de Paris” (12 7 1975) napisał „le plus grand peintre polonais”, a którego tak cenili i popierali np. André Malraux i François Mauriac, (Mauriac wagę prozy Czapskiego podkreślał np. na łamach „Le Figaro”). A wówczas cenioną i popularną postacią w czołowych kręgach intelektuanych Paryża był Kot Jeleński. No i, jak dobrze wiem, ożywioną działalność rozwijała tu aktywna w walce o wolność emigracyjna „Ambasada Wolnej Polski” mego ojca, przez Francuzów nie tylko tolerowana lecz i wspierana!

Teraz w Paryżu nadal działa pod kierownictwem Kazimierza Lubicz-Zaleskiego na Wyspie Św. Ludwika zwana mickiewiczowską Biblioteka Polska. A w Maisons-Laffitte archiwa Jerzego Giedroycia uczonym udostępnia „Instytut Litetacki”, kierowany przez Wojciecha Sikorę.
We Francji – chyba bez obawy pomyłki mogę napisać – żyją setki tysięcy Polaków i także osób polskiego pochodzenia.Owa Polonia Francuska to naturalny pomosł łączący oba bratnie kraje! Ważne, by owe więzy, ową wspólpracę umacniać i rozwijać! Dlatego nie od dzis walczę o WIĘCEJ POLSKI WE FRANCJI I FRANCJI W POLSCE. Ta współpraca gospodarcza i intelektualna, a także bój o obecność w Polsce języka francuskiego, to sprawa ogromnej wagi. Jak dobrze wiem, naprawdę wiele w tej dziedzinie robi ostatnio Ambasada Francji i instytuty francuskie w Polsce! Gdy chodzi o mnie, to szczególną wagę przywiązuję do współpracy polskich i francuskich miast i gimin. Już od lat obserwuję owocną współpracę Krzywinia z normandzka gminą Le Beny Bocage. Dzięki bibliotekarzowi, pisarzowi i regionaliście Andrzejowi Kuźmińskiemu, ta współpraca – jeśli wolno mi to tak określić – ma aktywny i bardzo barwny charakter, obejmuje np. nawet wielce godną uwagi wymianę przepisów gastronomicznych, no i niewątpliwie może służyć za model! W tamtych okolicach Wielkopolski, w całej Ziemi Nadobrzaśkiej propagatorem języka francuskiego jest też jego nauczyciel IwonaJęcz! A gdy chodzi o mnie, to moim marzeniem jest, by me ukochane niegdyś królewskie miasto Kościan mogło rozwinąć jeszcze swą współpracę partnerską z Francją. 20 września br. będę w Kościanie (promocja 3. tomu mych „dzienników”; me 87. urodziny). Chcę w czasie tego pobytu w tym mieście, którego mam zaszczyt być obywatelem honorowym apelować o to, aby Kościan wydatnie zacieśnił swą współpracę z Francją. Wszak z Ziemi Kościańskiej wywodzi się szereg osób zasłużonych przyjaźni Polska-Francja:generał Dezydery Chłapowski (niegdyś oficer ordynansowy cesarza Napoleona), Alfred Chłapowski (przez lat 14 znakomity ambasador RP w Paryżu), Kajetan Morawski (przez ćwierć wieku! „ambasador Wolnej Polski” w tym kraju!).
Kończąc dodam tylko, że owa ambasada wolnej Polski utrzymywała, że mój ojciec utrzymywał stałą wymianę myśli z przybyszami z kraju. Dziś wzruszył mnie email od profesora dr hab. historii sztuki na UW oraz na uniwersytecie w Poitiers Piotra Skubiszewskiego, w którym ten wybitny naukowiec pisze: ”(…) po raz pierwszy przyjechałem do Francji w zimie 1956-1957. Nigdy nie zapomnę prowadzonych wówczas rozmów z Twoim bardzo mądrym ojcem.”

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 30 lipca 2016 r.

Utworzono 30 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (2)Najnowszy numer tego tak godnego uwagi i bogato ilustrowanego czasopisma, jakim jest organ prasowy Związku Polskich Kawalerów Maltańskich „KRZYŻ MALTAŃSKI” przyniósł wiele informacji o imponującym współudziale Maltańskiej Służby Medycznej w obsłudze Światowych Dni Młodzieży 2016. Pod sztandarem maltańskim, obok Polaków, w MSM znaleźli się wolotariusze z innych krajów, np. także z Ukrainy.

Jak już na swej stronie tytułowej zaznacza ten najnowszy numer „Krzyża Maltańskiego”, MSM postawiła do dyspozycji Światowych Dni Młodzieży 32 ambulanse (12 naszych polskich karetek pogotowia, 18 niemieckich oraz 2 węgierskie), 1 wóz dowodzenia, 9 pojazdów logistyki, 40 pieszych patroli medycznych i około 200 dobrze przeszkolonych wolontariuszy. Jednym słowem, ów nasz zakonny wkład w konieczną opiekę medyczną ŚDM jest imponujący!

Tenże numer „Krzyża Maltańskiego” przynosi też wysoce godne uwagi „Słowo” naszego Prezydenta hr. Aleksandra Tarnowskiego – człowieka niewątpliwie bardzo wybitnego, który jasno widzi kluczową rolę, jaką także właśnie teraz (!) daje naszemu Zakonowi jego wielowiekowa obecność na styku Wschodu i Zachodu oraz jego ogólnie uznawane struktury międzynarodowe. A inny artykuł, pt. „Ambasadorowie Dobroczyności” uwydatnia to, że 3 członków ZPKM (Maciej Heydel – Niemcy, Paweł Gierymski – Macedonia, Andrzej Mier-Jędrzejowcz – Cypr) pełni z ramienia naszego suwerennego Zakonu ważne funkcje dyplomatyczne.

Dodam, że naprawdę głęboko wzruszyło mnie w tym numerze „Krzyża” piękne, kolorowe zdjęcie śp. Witolda Sulimirskego „bankiera, filantropa i Kawalera Matańskiego”, mego przyjaciela z młodośći z lat 1953-54 w kolegium Wolnej Europy w Strasburgu.

Kończąc, złożę gratulacje za ów piękny i ciekawy numer tego czasopisma Krzysztofowi Nowinie-Konopka i jego zespołowi.

No i może jeszcze jedno: jestem pod wrażeniem faktu, że obecna działalność naszego Zakonu; jego tak pożyteczna i – dodam – nacechowana długowiekowym doświadczeniem obecność, np. (lecz nie tylko) na Bliskim Wschodzie – wszystko to powoduje obecnie niewątpliwy wzrost jego znaczenia i roli. No i coraz to więcej osób żywo się teraz Zakonem interesuje, docenia wagę jego działań dobroczynnych i jego nacechowanych chrześciańskim rozsądkiem postaw. Wyczuwam to np. w różnych polskich środowiskach. Tak, jasne, że nasz Zakon to wielki i wpływowy autoryret moralny!

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 29 lipca 2016 r.

Utworzono 29 lipca 2016 przez Red. VP

DSC02293Wczoraj wizyta z kierownictwem poczytnej internetowej gazety Vector Polonii w Polskim Domu Spokojnej Starości w Lailly-en-Val. Mile podejmował nas prezes mającego Dom w swej pieczy Polskiego Funduszu Humanitarnego, Marek Szypulski wraz ze swą małżonką. Spotkaliśmy też obecnego dyrektora Domu – wyraźnie wysoce inteligentną Francuzkę, świetnie rozumiejącą to, że należy dołożyć starań, by zachować polski charakter Domu tego sanktuarium drugiej wielkiej polskiej emigracji, której tak liczni przedstawiciele spoczywają na cmentarzu w Lailly.

Tak więc Vector Polonii będzie zabiegał o to, by o tym tak znakomicie prowadzonym i – co ważne – „zmedykalizowanym” (dającym stałą opiekę lekarską) Domu wiedziały liczne rzesze polonijne.

DSC02587

DSC02550

Na obecny okres przypada 60. rocznica powstania Polskiego Funduszu Humanitarnego we Francji. W pięćdziesiątą rocznicę Dom swą wizytą zaszczyciła prezydentowa Maria Kaczyńska! Może teraz w Domu złożyć rocznicową wizytę mogłaby pani Agata Duda, np. wraz z Domu wiernym przyjacielem, ks. arcybiskupem Hoserem? (Zapewne warto, aby Pierwsza Dama RP odwiedziła też ostatnio wydatnie powiększony Dom Akademicki im. Jana Pawła II w Arcueil pod Paryżem…).

Co do Domu w Lailly, będącego od roku 2008 pod wysokim protektoratem Parlamentu Europejskiego, to – jak już pisałem – należałoby, w porozumieniu z Donaldem Tuskiem – przewodniczącym Rady Europejskiej przekształcić go w unijny ośrodek eksperymentowania nowych metod opieki nad ludźmi starymi, np. w oparciu o łączność internetową (chodzi o zwalczanie ich izolacji…); projekt ten ponoć interesuje wielkie firmy internetowe; w pewnym okresie w tej sprawie Lailly odwiedzał Marek Klukowski.

Zwracam się tą drogą z prośbą o zainteresowanie się całą tą sprawą do Ambasady RP w Paryżu, a za jej pośrednictwem, do władz polskich…

DSC02629

DSC02637

Komentarzy (0)

Tags: , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 27 lipca 2016 r.

Utworzono 27 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (1)

Zagadnieniem, które już od pewnego czasu żywo mnie interesuje, jest modernizacja domów dla starców. W związku ze starzeniem się społeczeństw naszych krajów, liczba tych domów wzrasta i wzrastać będzie. Ważne jest więc, by w porozumieniu z Komisją Europejską wziąć byka za rogi i we współpracy z gerontologami i socjologami w jednym czy dwu odpowiednio wybranych domach tego typu przeprowadzić szereg eksperymentów. Jednym z problemów tych domów jest to, że ich pensjonariusze są osamotnieni, nie mają stałego kontaktu z rodzinami i z przyjaciółmi… Należy więc wypracować koncepcję stosunkowo łatwej łączności informatycznej, pozwalającej (w oparciu o odpowiednio dobrany gatunek komputerów) pensjonariuszom na prowadzenie dialogu i utrzymywanie kontaktu wizualnego z bliskimi… Jak słyszę, wielkie firmy produkujące odpowiedni sprzęt komputerowy już wiele uwagi poświęcają temu tak „przyszłościowemu” zagadnieniu.

Inny istotny problem, to potrzeba utrzymania pensjonariuszy w niezłej formie fizycznej i w dobrym nastroju. Zdaniem ekspertów, dużą pomocą mogłaby tu być joga – kursy jogi fachowo prowadzone przez dobrych w tej dziedzinie specjalistów.

Skądinąd ważne, by domy dla starców były otwarte na świat, często przez ludzi z zewnątrz odwiedzane; by np. dysponowały pewną liczbą pokoi hotelowych.

Polsko-Europejski Dom Spokojnej Starości w Lailly-en-Val w przepięknej Dolinie Loary, powołany do życia na początku drugiej połowy lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia dzięki dotacji Wysokiego Komisarza do Spraw Uchodźców – dotacji uzyskanej przez Ambasadę Wolnej Polski w Paryżu i skupione wokół niej wielkie organizacje emigracyjne. Pierwszym i długoletnim pensjonariuszem Domu był nasz bohater narodowy waleczny obrońca Helu, admirał Józef Unrug. Jest on pochowany w odległym o 80 km Montresorze. A na cmentarzu w Lailly znajduje się kilkadziesiąt grobów polskich bojowników o niepodległość (np. ambasadora Kajetana Morawskiego, kawalera Orderu Orła Białego; generała Kruszewskiego, długoletniego dowódcy tak znienawidzonego przez komunę KOP-u; generała Antoniego Trzaska-Durskiego; redaktora Syreny, Stanisława Paczyńskiego; Władysława Wolskiego; Tadeusza Parczewskiego…). W Domu przebywali też wybitni polscy pisarze, np. Zofia Romanowicz czy Jan Winczakiewicz, a często odwiedzał go również Józef Czapski z siostrą Marią.

Obecnie Dom ten powoli traci polski charakter. Dziś jest w nim tylko 10 pensjonariuszy Polaków…

Prezesem mającego Dom w swej pieczy Polskiego Funduszu Humanitarnego we Francji jest doktor Nauk Humanistycznych UKSW, Marek Szypulski.

Dom od roku 2008 jest pod wysokim protektoratem Parlamentu Europejskiego. Uważam, że ów ośrodek winien stać się europejskim centrum eksperymentalnym owych nowych metod opieki na starcami, a także nawiązać w porozumieniu z rządem RP i w oparciu o polskich naukowców dialog z odpowiednimi, niekiedy ponoć już bardzo nowoczesnymi Domami w kraju (jak na razie, dom ściśle współpracuje tylko z Domem Helclów w Krakowie). Dom skądinąd mym zdaniem winie we współpracy z Vectorem Polonii oraz Ambasadą czy Konsulatem Generalnym RP w Paryżu stać się znowu ostatnią przystanią dla polskich artystów i intelektualistów, przystanią zapewniającą im możliwość dalszej pracy twórczej.

Swego czasu Dom odwiedziła i otoczyła go swą czynną opieką pani prezydentowa Maria z Mackiewiczów Kaczyńska, osoba tak szlachetnej i patriotycznej postawy. Towarzyszyła jej jakże zasłużona dyrektor Izabela Tomaszewska. Może teraz zechciałaby nasz Dom odwiedzić i pomóc nam podnieść jego rangę pani Agata Duda?! Ośmielam się wystąpić z taką sugestią. Apeluję także do polskich europosłów, by poparli koncepcję zacieśnienia współpracy naszego Domu z zajmującymi się tak ważnym problemem potęgującej się liczby starych obywateli Unii komisjami Parlamentu Europejskiego i dyrekcjami Komisji Europejskiej.

Komentarzy (0)

Tags: , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 26 lipca 2016 r.

Utworzono 26 lipca 2016 przez Red. VP

DSC09121_Raz jeszcze śpieszę wyrazić moją dumę z faktu, że nasza Maltańska Służba Medyczna odegra znaczną rolę w czasie Światowych Dni Młodzieży i wizyty papieża Franciszka w Polsce. Będzie to niełatwe zadanie. Wszak zabezpieczenie medyczne tak ogromnych tłumów zawsze stanowi trudny problem. A teraz dochodzi do tego obawa przed terrorystami! Jasne, iż nie można całkowicie wykluczać prób zamachu czy prób zabicia Ojca Świętego. Pod adresem papieża Franciszka nie od dziś pogróżki formułują fanatycy dżihadu. Do tego trzeba też pamiętać, że jego śmierć byłaby również na rekę nienawidzącym go mafiom.

Jak dobrze pamiętamy, nie od dziś te lub inne siły, czując się zagrożone postawami kolejnych Ojców Świętych, nie wahają starać się ich zgładzić. Nie do końca wyjaśnionym jest kto był mocodawcą zamachu na Jana Pawła II, papieża, który – co stale podkreślam – tak wielką rolę odegrał w odzyskaniu przez nas wolności. Ale można domyślać się komu najbardziej zależało na wyeliminowaniu go…

Jedno pewne! Nasz Zakon jest w imię swej wielowiekowej tradycji szczególnie powołany do pełnienia w obliczu teraz potęgujących się niebezpieczeństw swej tradycyjnej służby rycersko-szpitalniczej. Tak, jasne chyba, że właśnie teraz, w okresie rozkwitu terroru, Zakon Maltański staje w obliczu wielkich i pięknych – lecz trudnych – zadań. Przyznam, iż dziś, jeszcze mocniej niż jakiś czas temu, odczuwam radość z faktu, że jestem członkiem tego szlachetnego grona. Dobrze też wiem, że niedawno nasz Związek Polskich Kawalerów Maltańskich położył znaczne zasługi na Ukrainie.

Odnotuję z kolei, że ostatnio 14 lipca w Nicei, gdzie miał miejsce ów krwawy zamach terrorystyczny (około 82 zabitych, wielu rannych), miejscowa delegatura Zakonu Maltańskiego (dokładnie delegatka na departament Alpes-Maritmes, Amicie de Saint Louvent) z miejsca zmobizowała zakonną grupę licząca 25 osób (w tym kilku lekarzy). Grupa ta otoczyła opieką wielu rannych oraz rodziny zabitych.

Skądinąd Zakon Maltański nadal aktywnie działa w Libanie, Iraku i np. w Syrii. Jednym słowem, w obliczu obecnej sytuacji, rola naszego Zakonu stale wzrasta. Jest to rzeczą naturalną. Wszak Zakon od wieków na wskroś zna mentalność i metody postępowania fanatyków dżihadu i umie nieść pomoc bliźnim w wielce niebezpieczych czy trudnych sytuacjach.

Kończąć odnotuję, że w ten wtorek rano miał miejsce atak 2 terrorystów na kościół w Saint-Étienne-du-Rouvray (departament Seine-Maritime, okolice normadzkiego miasta Rouen). Terroryści-nożownicy zamordowali 86-letniego księdza, który odprawiał Mszę Świętą oraz ciężko ranili obecnego na tej porannej Mszy wiernego. W wyniku szybkiej interwencji specjalnej jednostki policji, obaj napastnicy ponieśli śmierć. Daech ponoć już w specjalnym komunikacie stwierdził, że szło o akcję jego „bojowników”. Arcybiskup Rouen, Dominique Lebrun, który towarzysząc dużej grupie młodych ze swej archidiecezji przebywał w Krakowie, z miejsca powrócił do Francji, by – będąc przy boku swych kapłanów i wiernych – pomóc im wspólną modlitwą przezwyciężyć szok, jakiego doznali i być apostołami cywilizacji miłości.

Jedno chyba teraz ewidentnie rzuca sie w oczy: w tych czy innych miejscowościach Francji (i zapewne kilku innych krajów Zachodu) – jak się okazuje – żyje pewna liczba (?) całkowicie sfanatyzowanych wyznawców jakiejś krwawej odmiany islamu, gotowa ponieść śmierć, siejąc terror. To zjawisko zarówno zdumiewające, jak i dość chyba groźne!

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 25 lipca 2016 r.

Utworzono 25 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (2)Jak się dowiaduję, Fundacja Maltańska Służba Medyczna – jedyna struktura ratownictwa medycznego Zakonu Maltańskiego – odegra znaczną rolę w czasie Światowych Dni Młodzieży w Krakowie i wizyty papieża Franciszka. Zadanie ogromne, wszak ponoć mówi się, że udział w owych dniach weźmie 2 miliony (?) młodych…

Tak wielkie zgromadzenia z zasady wymagają „odpowiednich zabezpieczeń medycznych”. Tym razem należy też pamietać, iż teraz nad nami jak miecz Damoklesa wisi być może groźba terroryzmu… Wszak obecnie to ponure zjawisko pojawia się w wielu krajach. Islamscy terroryści tu i ówdzie – rzecz jasna zawsze niespodziewanie – uderzają. Do tego nie od dziś ci lub inni obsewatorzy biorą pod uwagę możliwość próby zamachu na papieża Franciszka. My Polacy dobrze pamiętamy (do dziś chyba jednak nie do końca wyjaśnony, gdy chodzi o jego prawdziwych inspiratorów) zamach na naszego ukochanego papieża Jana Pawła II, któremu – chyba wolno mi to powiedzieć, bo tak ja, stary „dziennikarz informacyjny” (szpion wedle komuny!), naprawdę myślę – ZAWDZIĘCZAMY WOLNOŚĆ!

Papież Franciszek wiele dokonał, jest też w szerokich masach bardzo popularny i trafia – podobnie jak Jan Paweł II – do serc młodzieży, no i niewątpliwie niesie wielką odnowę, wzmacnia promieniowanie naszego Kościoła. Umie stawiać czoła niesamowitym wyzwaniom naszych czasów, okresu tak wielkich przemian, zdumiewających postępów nauki, a także technologii. Siłą rzeczy więc i papież Fanciszek, skądinąd umiejący również stawiać kropki nad „i” oraz mocno potępiać to, co na potępienie zasługuje, musi mieć sporo wrogów, zapewne w pierwszym rzędzie dżihadystów.

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 24 lipca 2016 r.

Utworzono 25 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (1)Przed chwilą chciałem znaleźć numer telefonu jednej z mych kuzynek. Niestety w mych karnetach go nie było… Wpadłem więc na pomysł: zajrzeć do Almanachu Woreyd, którego egzemplarz z roku 2002 na szczęście zachowałem (od tego czasu, ten tak potrzebny polski Bottin Mondain, o ile wiem, niestety nie ukazuje się…?)

No i w owym Woreydzie 2002 poszukiwaną informację znalazłem! Jedno pewne: ten almanach winien nadal się ukazywać. No i może winien on nieco ewoluować, szerzej niż niegdyś objąć nowe polskie elity… Ważne też, by obejmował on pewne polskie elitarne środowiska rozrzucone po tylu krajach. (Jestem „otwarty na kontakt” ze wszystkimi rodakami(!), ale jak mawiał pewien francuski socjolog istnienie elit jest po prostu faktem socjologicznym i fakt ten powoduje np., iż jest zamówienie społeczne na les Bottins Mondains…)

A teraz przejdę do sprawy jednak o wiele poważniejszej (to stwierdzenie bynajmniej nie oznacza, bym zagadnienie braku tak potrzebnych nowych numerów Woreydu lekceważył!). Odnotuję więc teraz z kolei, że tutejsza telewizja i szereg innych tutejszych środków masowego przekazu już sporo uwagi poświęca Światowym Dniom Młodzieży w Krakowie i nadchodzącej wizycie papieża Franciszka. Według – jak by to ostrożnie powiedzieć, może użyję określenia „pogłosek z Rzymu” – owa wizyta tego tak mądrego papieża o jezuickiej formacji może jednak sporo wnieść w życie polskiego Kościoła, który być może nie do końca dostrzega pogłębiający się (patrz naukowe sondaże) proces oddalania się młodych od katolicyzmu. Proces wiążący się być może z pewnym (bardzo zresztą naturalnym) brakiem otwarcia intektualnego niektórych, dość już wiekowych i „ukształtowanych jeszcze w PRL-u” kapłanów – na ogrom wręcz rewolucyjnych przemian, jakie niosą współczesne postępy wiedzy, wynalazczośći, a także technologii…

Papież Franciszek, człowiek na wysokim poziomie, o jezuickiej formacji i mający najwyższej klasy intelekualnej doradców, niewątpliwie jest w stanie Kościół „przygotować na wszystko”, nawet na najbardziej zaskakujące postępy: nauk, medycyny, genetyki, no i np. takich lub innych odkryć we wszechświecie…. Nasza wiara, oparta na głoszącej miłość biiźniego Ewangelii, rzecz jasna potrafi stawić czoła wszelkim ewolucjom. TO TRZEBA DOBRZE WIEDZIEĆ. Swego czasu Jezuici już walnie przyczynili się do stawienia przez Kościół czoła problemom stwarzanym przez Oświecenie… Papież Franciszek i dziś potrafii stawić czoła wyzwaniom współczesności.

Kończąc dodam, że nasz Rycerski i Szpitalniczy Zakon Maltański, liczący w swych szeregach tylu ludzi o wysokim ilorazie inteligencji, prowadzący tak szlachetne działania, obecny też np. na Bliskim Wschodzie, w tym w Libanie – wiele pozytywnego wnosi w życie naszego ukochanego Kościoła, także w jego dialog z chcącą służyć bliźnim młodzieżą i w opiekę nad tak czy inaczej cierpiącymi… Kraków szczycić się może obecnością wielu „maltańczyków”, zapewne więc Zakon nasz odegra znaczną rolę w czasie Światowych Dni Młodzieży i wizyty papieża Franciszka.

Tyle na dziś…

Komentarzy (0)

Tags: , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 22 lipca 2016 r.

Utworzono 22 lipca 2016 przez Red. VP

DSC09121_Wczoraj z Toronto zadzwonił do mnie od lat pracujący tam (o ile wiem, na polu oświatowym) polski naukowiec pochodzący z tak drogiej memu sercu Wielkopolski – Rafał Musiał. Czytuje on moje dzienniki i od czasu do czasu do mnie dzwoni! Jego wczorajszy telefon dotyczył, jak oceniam, zagrożenia terrorystycznego we Francji: czy można bezpiecznie kraj ten odwiedzać, ewentualnie przysłać tu swe dzieci na studia…?

Moja odpowiedź prosta: jestem zdania, że terroryzm zagraża wszystkim krajom Zachodu, w tym – rzecz jasna – USA. Tu wprowadzę pewną poprawkę: terroryzm dżihadystów nie godzi jedynie w Zachód. Poważnie zagraża też Rosji i np. Egiptowi czy Tunezji, a nawet Chinom…

Oczywiście należy bez wahania Francję – najbardziej kulturalny kraj świata – odwiedzać i skierowywać tu swe dzieci na studia wyższe. Co do terroryzmu, to trzeba dobrze zrozumieć, że jest on współczesną formą wojny i że musimy się nauczyć z tym zjawiskiem żyć. Nie ma na to rady. Jasne, że przyszłość może nam przynieść (nie wiadomo gdzie…) nowe, kto wie; czy nie bardzo groźne zamachy. Tak więc zapewne nie można wykluczać ataku na tę czy inną siłownię jądrową. Zamachu mającego na celu spowodowanie czegoś w rodzaju katastrofy, jaka miała miejsce 26 4 1986 w Czarnobylu… Ale terroryzm może oczywiście przybierać różne postacie, w tym użycie np. gazu musztardowego czy też cyberataku…

Jak podkreślają poważni psychoanalitycy, terroryzm może przyciagać w swe szeregi najróżniejszych frustratów i psychopatów, w tym też być może ludzi o „stosunkowo wysokim wykształceniu technicznym”…

Jak się zdaje, Daech zapewne za jakiś czas straci tereny w Iraku czy w Syrii będące obecnie w jego władaniu. Zapewne przejdzie do „partyzantki i konspiracji”, no i skupi swą uwagę na wojnie terrorystycznej… Poważną siatką terrorystyczną być może dysponuje też Al-Kaida. Jasne też, że skrajni islamiści (a mogą bywać wśród nich ludzie sprawni technicznie) nie przerwą swej wojny, no i że te lub inne bogate środowiska arabskie mogą podrzucać im spore pieniądze…

Jak nieustannie piszę, np. we Francji działa pewne „błędne koło”. Niechęć do licznych tu wyznawców islamu potęguje terroryzm… A swego rodzaju poczucie frustracji czy dyskryminacji może zapewne wpychać pewną liczbę młodych muzułmanów w „objęcia Al-Kaidy czy Daechu”…

Jest chyba jasne, że „myśliciele i analitycy” służb specjalnych mocarstw Zachodu muszą dostrzegać potencjalny ogrom terrorystycznego zagrożenia… Jasne też, że nie jest łatwo skłonić rządy do podjęcia drastycznych środów ostrożności, np. do przemienienia Białego Domu w rzeczywisty schron… Opinia publiczna boi się terrorystów. Nie oznacza to jednak, że politycznie łatwo jest podejmować (siłą rzeczy wielce kosztowne) środki ostrożności.

Wydaje mi się, że największe doświadczenie w chronieniu się przed terrortyzmem ma, z oczywistych przyczyn, Izrael… Rady Mosadu, również gdy chodzi o bezpieczeństwo rządów, fabryk czy siłowni w pierwszym rządzie Szin Betu, moga być bezcenne…

Komentarzy (0)



środa, 22 maj, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART