Staram się jedynie, aby to, co kochałem trafiło w dobre ręce

Utworzono 02 lipca 2013 przez admin

AN_CD131_DSC_3827-2[1]Z Andrzejem Niewęgłowskim rozmawiała Julita Lech.

Czy to prawda, że pierwsze dzieło do swojej kolekcji kupił Pan w wieku piętnastu lat?

Kiedy miałem piętnaście lat, dostawałem od rodziców tzw. „kieszonkowe”. Za te pieniądze kupowałem sobie książki o architekturze, bo już wtedy wiedziałem, że chcę być architektem. Kupowałem też starą porcelanę, która mnie fascynowała od dziecka.

Pochodzi Pan z inteligenckiej rodziny…

Tak, ojciec mój był notariuszem. Był także znawcą literatury europejskiej i interesował się sztuką. Sam bardzo dobrze rysował. Rodziny – zarówno mego ojca, jak i mojej matki – pochodziły ze średnio zamożnej szlachty. Obie rodziny przeniosły się do Warszawy po 1831 roku, kiedy to ich posiadłości zostały przejęte przez rząd carski w represji za udział w powstaniu. Bardzo duża część inteligencji warszawskiej przed wojną była pochodzenia szlacheckiego.

Czy kolekcjonował pan też powieści, literaturę piękną?

Jestem bardzo wizualny, jeśli tak można powiedzieć. Mimo że lubię muzykę i literaturę, moja kultura jest bardziej wizualna niż literacka. Bardzo interesuję się historią, wolę biografie niż powieści. Będąc dzieckiem w każdy czwartek chodziłem z moją babką na krajoznawcze wycieczki po Warszawie, które kończyły się ciastkami u Lardellego na ulicy Wierzbowej! (śmiech) Polonika zacząłem zbierać dopiero w Paryżu od 1961 roku. Moje młodzieńcze zbiory spłonęły w sierpniu 1944 roku.

Które z zebranych przez Pana dzieł są najbardziej wartościowe?

Wiele „poloników” nabyłem na aukcjach w Drouot. To nie były zawrotne sumy. Najwyżej zapłaciłem za rysunek Matejki. Ale miałem na aukcji konkurenta najwyższej miary!

Co to za dzieło?

Ten rysunek, szkic do większej kompozycji, przedstawiajacy młodą księżniczkę lub królewnę (bo w koronie!) powstał w 1865 roku podczas pobytu Matejki w Paryżu z okazji „Salonu”, na którym wystawiał swe dzieła. Nigdy nie opuścił Paryża. Dwa inne rzadkie rysunki to „Scena bitewna” J. P. Norblina z 1774 roku rysowana w Warszawie i „Architektura rosyjska” Stanisława Noakowskiego z jego pobytu w Petersburgu.

Czy to wszystko, co widzieliśmy na ostatniej wystawie (Cabinet d’un Amateur), oddał Pan Bibliotece Polskiej?

To wszystko, co było na wystawie (także kilka dzieł znajdujących się na pierwszym piętrze) oddałem. Razem z listami, np. Kraszewskiego (…)

(Aby przeczytać cały artykuł, kup najnowsze e-wydanie Vectora Polonii)  

 

Komentowanie zablokowane.



czwartek, 19 września, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART