Blog | BLOG

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 18 lipca 2018 r.

Utworzono 01 września 2018 przez Red. VP

Dociera do mnie pytanie o poufne opinie mego ojca o tym, co zaszło jesienią 1939. O roli ambasadora Francji Leona Noela w przemianach, jakie wówczas nastąpiły we władzach RP. Tak, mój ojciec był wówczas wraz z Jerzym Giedroyciem doradcą naszego ambasadora w Bukareszcie Rogera Raczyńskiego. Ów ambasador odegrał w owych przemianach znaczną rolę. Skądinąd mój ojciec miał dobre stosunki z Leonem Noelem.

O owych przemianach, o objęciu urzędu premiera przez generała Sikorskiego i prezydentury przez Władysława Raczkiewicza (z dniem 30 9 1939) ojciec w swych książkach wiele pisał. Rzecz jasna, ojciec – człowiek pełen umiaru i wyrozumiałości – w swych pisemnych wypowiedziach unikał sformułowań zbyt drastycznych. Nie stawiał kropek nad „i”. Na przykład nie uwydatniał ogromu krytyk godzących w Rydza Śmigłego i jego – jak się okazało – niemądry sztab. „Prywatnie” jednak mi mawiał, że nawet byli członkowie rządu Sławoja Składkowskiego (już w RUMUNII), jak wszyscy Polacy mieli niesamowicie za złe ekipie Rydza jej uprzedni tak naiwny – jak się okazało – optymizm, owo przedwojenne hasło NIKT NAM NIE ZROBI NIC, wręcz idiotyczną – jak się okazało – walkę z tak zwanym defetyzmem, niedocenianie mocy hitlerowskich wojsk czołgowych, tezę, że zdołamy przez ładnych kilka miesięcy, do chwili nadejścia takiej lub innej pomocy z Zachodu stawić Niemcom czoła. W rozmowach ze mną ojciec nie ukrywał, że nie do końca rozumie, jak to możliwe, że Rydz był aż tak naiwny, i że, co gorsza, jego naiwnemu optymizmowi ufał minister Beck!

Jedno z pytań mego rozmówcy dotyczy ambasadora RP we Francji (od 20 lipca 1936 do 7 listopada 1939), Łukasiewicza. Otóż – jak pamiętam – z tego, co ojciec mój mawiał wynikało, że Juliusz Łukasiewicz był tylko na 100% zaufany Becka i Rydza, w ślad za nimi z uporem głosił naiwną tezę o mocarstwowości Polski, nie rozumiał Francuzów i nie umiał zręcznie z nimi gadać. Miał niewątpliwie w Paryżu pozycję o wiele gorszą od swego poprzednika Alfreda Chłapowskiego…, no i nie bardzo wiedział, że Francja nie była w stanie podjąć natychmiast ofensywy na Niemcy po to, „by ulżyć Polsce”…

Ojciec mój mawiał, że nie rozumie, dlaczego mądry Piłsudski „zostawił” kierownictwo polskiej polityki zagranicznej w rękach niezbyt mądrego Becka, a dowództwo naszej armii w rękach generałów, których sam określał jako „wiernych, ale miernych”… Rydz był człowiekiem wysoce „przyzwoitym”, lecz militarnie nadawał się nie na naczelnego wodza, lecz na dowódcę straży granicznej… Piłsudski ponoć mawiał: „Beze mnie nie dadzą sobie oni rady…”. I miał – jak się okazało – 100% rację!!!

TRZEBA TEŻ BARDZO JASNO I DO KOŃCA ZDAĆ SOBIĘ SPRAWĘ Z FAKTU, ŻE OGROM NASZEJ BŁYSKAWICZNEJ KLĘSKI NIESAMOWICIE NASZE SPOŁECZEŃSTWO ZASKOCZYŁ. WSZAK BRAŁO ONO NA SERIO ZAPEWNIENIA WODZA, ŻE NIKT NAM NIE ZROBI NIC!!!

Co do Leona NOELA, to niewątpliwie ów ambasador, w przeciwieństwie do Rydza i Becka, świetnie się orientował w fakcie, że dywizje pancerne Hitlera armię polską w ciągu kilku dni rozbiją. Uważał stwierdzenie SILNI, ZWARCI, GOTOWI ZA ABSURD. NOEL niewątpliwie przewidywał też cios sowiecki w polskie plecy. Pod koniec września 1939 wyraźnie popierał Sikorskiego. Chciał pełnej odmiany władz RP.

Komentarzy (0)

Tags: , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 17 lipca 2018 r.

Utworzono 29 sierpnia 2018 przez Red. VP

Przed chwilą dostałem od jakże mi drogiej Wirydianny z hr. Raczyńskich hr. Xawerowej Reyowej, córki b. Prezydenta RP na wychodźstwie, Edwarda hr. Raczyńskiego (który był – obok Józefa hr. Czapskiego Jana Nowaka, Józefa hr Potockiego, Kota Jeleńskiego, Jerzego ks. Giedroycia i kilku innych – czołową i naprawdę wysoce inteligentną postacią naszej drugiej wielkiej emigracji politycznej).
CENNY PODAREK: nowa książka o (od połowy XIX wieku polskim) zamku w Turenii w Motresorze. Idzie o książkę po francusku pt. MONTRESOR, UNE VIE DE CHATEAU pióra Laurence’a Bulle – wydawca La Geste – wiosna 2018 rok. Pani Bulle, znana i superdokładna pisarka nakreśliła bogato i znakomicie ilustrowany obraz dziejów Montresoru, tego zamku oraz tej miejscowości, oficjalnie uznanej za jedną z najpiękniejszych we Francji.

Szczególnie mnie zachwycają piękne, kolorowe zdjęcia obecnego „wnętrza” tegoż zamku, i np. zdobiących go obrazów. Między innymi ową książkę zdobią też „genealogiczne” zdjęcia rodu Reyów Branickich i Reyów – tych dziedziczących po Branickich, a pochodzących od słynnego Mikołaja Reya z Nagłowic („Polacy nie gęsi, też swój język mają”). Ileż pięknych zdjęć portretowych osób tak mi drogich: Marynci z hr. Potockich i Stasia hr. Reya, Wirydianny i Xawerego i Wirydianny, „Kitusia” Reyówny i jej męża, mego ciotecznego stryjecznego kuzyna, Sewera Morawskiego, itd., itd…

Tak, chodzi o książkę wielce godną uwagi. Świetnie też i nieraz kolorowymi zdjęciami ilustrowaną.

Kończąc, wspomnę, że w sferach wiernych tradycjom wielu krajów Europy PRESTIŻ MONTRSORU, tego jednego z rzadkich, zachowanych po dziś dzień „żywych nadal ośrodków pięknego bardzo stylu zachowywania się” JEST NAPRAWDĘ WIELKI. No i – jak ktoś mądry mawiał – „MONTRESOR TO ŻYWE MUZEUM EUROPEJSKIEJ ARYSTOKRACJI”.

Komentarzy (0)

Tags: , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 16 lipca 2018 r.

Utworzono 29 sierpnia 2018 przez Red. VP

Ja, zdecydowany zwolennik mocnej UNII EUROPEJSKIEJ, dodam – używając ulubionego określenia mego ojca – UNII NA FRANCUSKIM SOSIE, jestem poważnie zaniepokojony obecną sytuacją polityczną w Europie. Już mocno zabolał mnie niewątpliwie UNIĘ osłabiający BREXIT. Absurdem godzącym w jedność Europy, jedność tak konieczną w obliczu czających się za rogiem niebezpieczeństw, wydaje mi się być separatyzm kataloński, wskazujący drogę innym absurdalnym separatyzmom… Niepokoi mnie potęgowanie się nacjonalizmów w Europie. Wedle mych przyjaciół, w Niemczech skrajna, nieodpowiedzialna prawica mogłaby uzyskać w przyszłych wyborach aż 80 posłów!!! To źle pachnie! Ponoć nawet w Szwecji ruchy nacjonalistyczne potęgują swe wpływy…

Jedno pewne, prezydent Macron ma 100% rację wskazując na potrzebę szybkiego wzmocnienia UNII!!! Ale to wymaga przyjacielskiego dialogu z całą Europą, także i z Polską, Czechami, Węgrami, a także i z Włochami…

UNIA musi puścić w ruch jakiś ENERGICZNY jakby PLAN MARSHALA dla Afryki i Bliskiego Wschodu. Skądinąd, stanowczo zahamować nacisk na nią „uchodźców” z owych krajów. No i dodam także, choć to już nieco inna sprawa, zacieśnić swe więzy z Izraelem… Słuchać rad Izraela…
Nacisk mas uchodźców na nasze europejskiej kraje oburza i drażni szerokie masy Europejczyków. Wpycha ich siłą rzeczy w objęcia skrajnej prawicy. Zagraża też pojawianiem się w Europie nowych islamskich terrorystów… Jednym słowem, i z tego TRZEBA JASNO ZDAĆ SOBIE SPRAWĘ, JEST WIATREM W ŻAGLE SKRAJNEJ PRAWICY!!!!! Tego właśnie do końca nie dostrzegła pani kanclerz MERKEL!!!

Komentarzy (0)

Tags: , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 15 lipca 2018 r.

Utworzono 29 sierpnia 2018 przez Red. VP

Wczoraj, 14 lipca, francuskie święto narodowe. W telewizji oglądałem paryską defiladę! Wspaniała! Zrobiła na mnie ogromne wrażenie! Tak, kocham nie od dziś francuską armię! W Jurkowie przed laty, będąc dzieckiem, wychowywałem się pod wizerunkami mych przodków, żołnierzy Napoleona: generała Franciszka Morawskiego, wojskowego i poety, generała Dezyderego Chłapowskiego (czupurny Dezyderek, niegdyś oficer ordynansowy owego cesarza), generała Jana Henryka Dąbrowskiego, szefa Legionów Polskich wchodzących w skład francuskiej armii, generała Turno…

Tak, kocham francuską armię i kocham Francję! Ojciec mój i Józef Czapski wlali w me serce kult francuskiej kultury, także i politycznej, nacechowanej szacunkiem wszystkich narodów, duchem tolerancji, kultem autentycznej sprawiedliwości, rozwagi, rozsądku, oraz – i to też wielce istotne – sztuki i literatury!! Obaj: ojciec mój i Józio Czapski niewątpliwie stawiali na EUROPĘ NA FRANCUSKIM SOSIE, opartą na owych powyżej wymienionych wielkich wartościach francuskiej kultury. Wysoko też cenili tak precyzyjny język francuski, walczyli o FRANKOFONIĘ!

Wierny memu ojcu i Józefowi Czapskiemu, walczę o FRANKOFONIĘ, przygotowuję apel po francusku skierowany także do tak licznych Francuzów polskiego pochodzenia, do polonijnych organizacji tutaj, do między innymi WSPÓLNOTY FRANCUSKO-POLSKIEJ, do Krzysztofa Jussaca, Barbary Miechówki, Romana Czajki – o podjęcie boju o zwiększenie umów o współpracy (jumelages) między francuskimi i polskimi miastami, o zwiększenie liczby klas francuskiego w polskich liceach, no i rzecz jasna o rozbudowę przyjacielskiego dialogu politycznego Francja-Polska, dialogu opartego na przyjaźni i chęci wzajemnego zrozumienia się… Projekt takiego mego APELU już rozesłałem wielu osobistościom. Czekam na uwagi i reakcję!!!

Komentarzy (0)

Tags: , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 9 lipca 2018 r.

Utworzono 29 sierpnia 2018 przez Red. VP

Ojca mego czasem nazywano najbardziej profrancuskim z Polaków. I rzeczywiście, hasłem jego życia była walka o Europę na francuskim sosie, to znaczy opartą na pięknych wartościach francuskiej kultury politycznej, takich jak pełne poszanowanie prawa i sprawiedliwości, kult wiedzy i sztuki, poszanowanie wszystkich narodów i duch tolerancji. Cechowały go też: przyjaźń do i podziw Generała de Gaulle’a… Dość podobnie jak mój ojciec myśleli jego najbliżsi paryscy przyjaciele Józio Czapski i Kot Jeleński.

A mnie – choć byłem i jestem 100% Polakiem, wiernym synem Wielkopolski – ojciec i Józio Czapski do serca wlali kult i miłość Francji, jej – powiedziałbym – WOLNOŚCIOWEJ KULTURY, jej literatury i sztuki. Tak, będąc 100% Polakiem równocześnie nie od dziś wiodę bój po hasłem WIĘCEJ FRANCJI W POLSCE I POLSKI WE FRANCJI.

Ostatnio podjąłem bój o więcej klas języka francuskiego w polskich liceach, oraz o zwiększenie ilości umów o braterskiej współpracy miast i miasteczek francuskich i polskich. Apeluję do mego kościańskiego liceum oraz do niegdyś królewskiego miasta KOŚCIAN o odegranie, w oparciu o radcę Stanislasa PIERRETA z AMBASADY FRANCJI W WARSZAWIE, pewnej roli w tej akcji!!! KOŚCIAN, bogaty tradycją oddanych Francji przyjaciół: Generała Dezyderego CHŁAPOWSKIEGO z Turwi i ambasadorów Alfreda CHŁAPOWSKIEGO z Bonikowa i Kajetana MORAWSKIGO z Jurkowa, jest do odegrania takiej roli wyraźnie powołany!!

Tak, jasne dla mnie, że my Polacy winniśmy walczyć o Frankofonię, o rolę w świecie języka francuskiego, tak – jak to podkreślał mój ojciec – ścisłego i, w przeciwieństwie do angielskiego, PRECYZYJNEGO!!!

Myślę, że wierni swej narodowej tradycji winniśmy my Polacy walczyć o rolę Francji w Europie i w świecie!!!! Poprze nas w tej dziedzinie czołowy działacz Frankofonii, niegdyś bliski przyjaciel Jerzego JANOWSKIEGO, Joël BROQUET. Stawiam w tej dziedzinie między innymi na WSPLÓNOTĘ FRANCUSKO-POLSKĄ, na Krzysztofa JUSSACA, na Barbarę MIECHÓWKĘ, licealnego profesora języka francuskiego, na Romana CZAJKĘ….
Mam nadzieję, że ze strony francuskiej do tej akcji włączą się np. miasta takie jak LENS, gdzie przez lata ukazywał się dziennik NARODOWIEC oraz AMIENS, skąd wywodził się młodo zmarły, tak ceniony przez Józia CZAPSKIEGO malarz Jean Colin d’Amiens (patrz biografia Jeana Colin d’Amiens pióra Vincenta Guillier – Editions Encrage. Jean CoIin d’Amiens był mężem Elżbiety Plater Zyberg, siostrzenicy Czapskiego. Ośmielam się przypuszczać, że dzieła tego jakże wybitnego zdaniem Czapskiego malarza winna znać tak sztuką piękną zainteresowana pani Brigitte Macron, żona obecnego prezydenta Francji, także wywodząca się, tak jak jej mąż i jak Jean Colin, z AMIENS!!! Kończąc, wyrażę nadzieję, że świetna paryska GALERIA LE ROI DORE zainteresuje się Jeanem Colin d’Amiens…

Komentarzy (0)

Tags: , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 4 lipca 2018 r.

Utworzono 24 lipca 2018 przez Red. VP

We wczorajszym dzienniku pisałem o walce o „więcej Francji w Polsce i Polski we Francji!”. Rzuciłem hasło współpracy polskich i francuskich liceów. Apelowałem do mego dawnego liceum w Kościanie, do jego kierownictwa, do związku absolwentów (do Pani Albińskiej), rzecz jasna także do tak mi drogiego wicedyrektora Wojciecha Morawskiego o zatelefonowanie w tej sprawie do sekretariatu Radcy Stanislasa PIERRETA w Ambasadzie Francji w Warszawie (trzeba się pośpieszyć, bo niezadługo opuszcza on Warszawę), o znalezienie dla naszego liceum w Kościanie dobrego PARTNERA we Francji! Takie UMOWY MIĘDZY POLSKIMI I FRANCUSKIMI LICEAMI WINNY SIĘ MNOŻYĆ. W POLSKICH LICEACH WINNY POWSTAWAĆ KLASY NAUCZANIA FRANCUSKIEGO! STARE, KRÓLEWSKIE MIASTO KOŚCIAN, MIASTO Z, KTÓRYM TAK PRZEZ DŁUGIE LATA ZWIĄZANI BYLI WYBITNI UMACNIACZE PRZYJAŹNI POLSKA-FRANCJA, NP. AMBASADOROWIE ALFRED CHŁAPOWSKI I KAJETAN MORAWSKI, TAKŻE W PEWNYM OKRESIE ulubiony OFICER ORDYNANSOWY NAPOLEONA, DEZYDERY CHŁAPOWSKI („czupurny Dezyderek” – samo też winno pod hasłem współpracy, także i gospodarczej wejść w umowę z jakimś odpowiednim francuskim miastem! Apeluję w tej sprawie do licznych w naszym regionie przyjaciół Francji, do Pani Jęcz, do rodu Kuźmińskich, itd., itd.

RZECZ W TYM, BY WE FRNCJI ZNALEŹĆ DYNAMICZNE MIASTO SKŁONNE NA SERIO WZIĄĆ SIĘ ZA MODELOWĄ WSPÓŁPRACĘ Z KOŚCIANEM, ZA ROZDUDOWĘ WSPÓŁPRACY KULTROWEJ, LECZ TAKŻE I WYMIANY HANDLOWEJ I GOSPODARCZEJ Z TYM STARYM POLSKIM KRÓLEWSKIM, NIEGDYŚ GRODEM.

OBECNOŚC CORAZ TO WIĘKSZEJ LICZBY TAKICH SPRZĘŻONYCH Z FRANCUSKIMI MIASTAMI POLSKICH MIAST TO SPRAWA WIELKIEJ WAGI. I DLA POLSKI, I DLA FRANCJ, I NAWET DLA UNII… To byłby jednak chyba mały, lecz istotny krok NAPRZÓD W BUDOWIE ZWARTEJ I BEZPIECZNEJ EUROPY.

Takie posunięcia mają szczególną wagę dziś, gdy to pewne obce siły – jak mi się zdaje – nie chcą dopuścić do dalszego jednoczenia się Europy. Gdy BYĆ MOŻE WSPOMAGAJĄ ONE TAK CZY INACZEJ BREXIT, I KTO WIE, CZY NIE SEPARATYSTÓW KATALOŃSKICH. Być może sprytnie PODSYCAJĄ ONE OGIEŃ EUROPEJSKICH NAJRÓŻNIEJSZYCH SPORÓW – w każdym razie ja, stary ekspert, mocno odnoszę czasem takie wrażenie!!!

Komentarzy (0)

Tags: , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 3 lipca 2018 r.

Utworzono 24 lipca 2018 przez Red. VP

Dziś pragnę się zająć kluczową w mym pojęciu sprawą! Walką pod hasłem WIĘCEJ FRANCJI W POLSCE I POLSKI WE FRANCJI!! Jako pierwszy krok w tej dziedzinie widz budowanie „ścisłej współpracy między pewną liczbą polskich i francuskich liceów”. Więcej niż dotychczas polskich liceów winno wyposażyć się w klasy języka francuskiego. Liczę w tej dziedzinie na panią Andrzejową JĘCZ, na Pana Kuźmińskiego, na Wojtka MORAWSKIEGO – wicedyrektora mego ukochanego liceum w Kościanie (chętnie uznaję pana Wojtka za mego krewnego – jak to dawniej mawiano – „przyjmuję go do herbu, za krewnego chcę uważać…”. Misja w Polsce mego przyjaciela Pierreta dobiega końca. Ważne więc, by jak najszybciej zadzwonić do jego sekretariatu we francuskiej ambasadzie w Warszawie, by z miejsca PUŚCIŁ W RUCH WSPÓŁPRACĘ liceum w Kościanie z jakimś DUŻYM PROWINCJONALNYM LICEUM WE FRANCJI.

Liczę, że sprawę poprą Wiadomości Kościańskie, a także RADIO MERKURY, oraz czasem docierający do Paryża znakomity GŁOS WIELKOPOLSKI!!!

Ziemia Kościańska, ojczyzna Generała Dezyderego CHŁAPOWSKIEGO (tak cenionego przez NAPOLEONA jego oficera ordynansowego – jak mawiał ów cesarz – „czupurnego Dezyderka”), ambasadorów Alfreda Chłapowskiego z Bonikowa, który przez lat kilkanaście (1924-1936) umacniał przyjaźń polsko-francuską, i Kajetana Morawskiego z Jurkowa – w październiku 1943 pierwszego ze wszystkich ambasadorów akredytowanych przy rezydującym wtedy w Algierze Rządzie Wolnej Francji, później przez ćwierć wieku ambasadora WOLNEJ POLSKI PRZY FRANCJI – ambasadora nieuznawanego, lecz TOLEROWANEGO, człowieka walczącego o Europę na francuskim sosie, to jest o Europę opartą na pięknych wartościach francuskiej kultury politycznej, takich jak kult wiedzy, tolerancyjność, umiejętność prowadzenia rozładowującego napięcie dialogu.

Komentarzy (0)

Tags: , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 1 lipca 2018 r.

Utworzono 24 lipca 2018 przez Red. VP

Odnoszę wrażenie, że coraz to większą ilość ludzi „o niezłym wykształceniu” niepokoi MIECZ DAMOKLESA TERRORYZMU NUKLEARNEGO ZAWIESZONY NAD NASZYMI GŁOWAMI. Wedle uparcie krążących pogłosek, już swego czasu islamscy terroryści planowali w Belgii atak na jedną z elektrowni atomowych tego kraju. Nie jest do końca jasne, dlaczego w końcu do takiego zamachu nie doszło (???).

O ile wiem, rzeczoznawcy organizacji GREENPEACE są zdania, że nie można wykluczać możliwości jakiegoś ataku na tę czy inną siłownie jądrową krajów Zachodu, i także Rosji. Jasne, że taki atak mógłby być może mieć wysoce groźne skutki… Do ataków na elektrownie atomowe mogą służyć np. drony…

Upadek państwa islamskich skrajnych fanatyków w Syrii i w Iraku niestety skłania wielu zachodnich mężów stanu do BAGATELIZOWANIA TERRORYZMU!! Ponoć jedynie w Rosji w „sferach elitarnych” panuje do dziś mocne przekonanie, że islamscy fanatycy „coś po cichu przygotowują, mogą – poparci przez te czy inne państwa jeszcze próbować poważnie dobrać się także i Rosjanom za skórę. „Wódz” Tatarów Krymskich, Mustafa Dżemiliew jest ponoć zdania, że Putin chce owych Tatarów zastraszyć, zmusić do milczenia, przegonić z Krymu. Ów leader głosi ponoć, że dziś na Krymie gorzej niż za Stalina. (Dodam tu, że polscy Tatarzy prowadzą dość szeroką akcję charytatywnej pomocy krymskim współbraciom).

Zdaniem specjalistów, jednak główne zagrożenie terrorystyczne dla Rosji stanowią nie Tatarzy, lecz inne ludy fanatycznie muzułmańskie federacji rosyjskiej… Owe ludy niewątpliwie są w kontakcie z TAJNYNYMI GRUPAMI BLISKOWSCHODNICH FANATYKÓW ISLAMU… Być może mają ukrytych sojuszników także i w Turcji…

Do tego wiadomo, że mimo upadku ich państwa, konspiracje wywodzące się z owego tak zwanego DAESH-u nadal prowadzą propagandę internetową, „propagandę odwetu i terroru” – jak czasem się to określa, i nadal mają, jak się zdaje, spore środki (…).

Co do zagrożenia terroryzmem atomowym, chyba byłoby lekkomyślnie na 100% wykluczać, że służby tych czy innych państw ziejących nienawiścią do Zachodu (i także do Rosji /?/), mogą tak czy inaczej dopomóc skrajnym islamskim konspiracjom (???). Dodam, że zapewne rzeczą niepokojącą jest, że czasem na lep propagandy skrajnych islamistów idą też np. islamscy studenci nauk ścisłych!! No i eksperci Greenpeace mają zapewne rację, gdy głoszą jak niebezpiecznymi mogą się okazać tak trudne gdy chodzi o ochronę np. przed dronami (???) nasze siłownie jądrowe. W tej dziedzinie nie wolno nam zapominać o wypadku, jaki miał miejsce 25 kwietnia 1986 w CZARNOBYLU. Wtedy szło – jak podkreśliłem – o wypadek. Ale przecież takie wydarzenie zapewne można też sprowokować może np. przy pomocy (???) drona…

Komentarzy (0)

Tags: , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 30 czerwca 2018 r.

Utworzono 23 lipca 2018 przez Red. VP

W bardzo różnych środowiskach Paryża pewne zainteresowanie jednak budzi mój projekt „puszczenia w ruch” szerokiej akcji umacniania przyjaźni polsko-francuskiej drogą zacieśnionej współpracy liceów obu tych bratnich krajów. Tak, idąc śladami mego ojca, walczę o rozwój związków Francja-Polska; boleję nad tym, że teraz ci lub inni, z tych czy innych powodów robią we Francji Polsce złą prasę, miotają przesadnymi zarzutami godzącymi np. w obecne polskie sfery rządowe. Jak mawiał mój ojciec, w interesie Polski leży Europa na francuskim sosie, to znaczy oparta na takich cechach jak kult wiedzy i kultury, wyrozumiałość i tolerancja… Nie trzeba też zapominać, że Francja otoczyła swego czasu przyjaźnią i opieką naszą pierwszą i drugą emigrację… Naszą drugą o wolność walczącą emigrację wydatnie wsparły USA, tworząc np. KOMITET i RADIO WOLNA EUROPA. Ale rola Francji w udzielanym nam wówczas poparciu też była olbrzymia. Tu – mimo nacisków i kalumnii „czerwonego” – działała tak wielkiej wagi KULTURA i Giedroycia Instytut Wydawniczy. Tu profesor Zygmunt Lubicz-Zaleski ocalił zwaną mickiewiczowską Bibliotekę Polską w Paryżu, którą PRL chciała zagarnąć, by ją przemienić w swój ośrodek propagandowy, podczas gdy od XIX wieku była ona ważnym w Paryżu centrum Wolnej Polskiej Myśli. Tu ożywioną działalność rozwijała mego ojca AMBASADA WOLNEJ POLSKI. A de GAULLE swego czasu ojca mego zapewniał, że ustroje komunistyczne muszą runąć, bo ustroje policyjne nie są na dłuższą metę przystosowane do życia…

Jedno też pewne. Przyjaźń POLSKO-FRANCUSKA jest ważnym elementem równowagi europejskiej, jest dziejową koniecznością… Tak więc musimy teraz dokładać wysiłków, by ROZŁADOWYWAĆ WSZELKIE NIEPOROZUMIENIA FRANCUSKO-POLSKIE. Nieprozumienia sztucznie i przesadnie podsycane przez ukrytych wrogów obu naszych narodów!!! Tak, my Polacy musimy odbudowywać przyjacielski dialog z Francją, rozładowywać wszystkie tak wyraźnie celowo przesadzone RÓŻNICE ZDAŃ. Gdzie dwóch się spiera, tam trzeci korzysta!!! Jedno pewne: należy z Francją znowu wrócić na drogę przyjacielskiego dialogu. Musimy też w pełni popierać FRANKOFONIĘ, rozwijać u nas naukę francuskiego, NO I BUDOWAĆ, ROZBUDOWYWAĆ DALEKO POSUNIĘTĄ WSPÓŁPRACĘ NP. FRANCUSKICH I POLSKICH LICEÓW!!!

PIŁSUDSKI MOCNO PODKREŚLAŁ PODCZAS KRYZYSU: STRZEŻCIE SIĘ AGENTUR!!! A dziś coraz to wyraźniej wyczuwam, że „ktoś” „mąci europejską wodę”, pcha np. do nieporozumień Francja-Polska, i tym samym osłabia jedność Europy. Spotkałem się z pytaniem, kto wspierał finansowo angielski BREXIT, kto wspiera separatystów katalońskich, kto w Europie mąci wodę i wspomaga niebezpieczne dla UNII w spory (???). Być może mamy do czynienia z jakąś antyeuropejską GRĄ. Zapewne tym czy innym zwarta i zgodna EUROPA JEST NIE NA RĘKĘ!!!

Jedno chyba pewne! Winniśmy przezwyciężać nieuniknione rzecz jasna spory, nie zezwolić, by narastały wewnątrzeuropejskie ostre niechęci… W naszym wspólnym ogólnoeuropejskim interesie stawiajmy na ogólnounijny dialog… Nie dajmy się skłócić. Nasze kłótnie, nasza nieumiejętność budowania przyjacielskiego dialogu z innymi krajami UNII służy tylko tejże UNII WROGOM I KONKURENTOM!!!

Kończąc, dodam, że warto, by cały ten jednak groźny na dłuższą metę dla UNII problem przemyśleli francuscy działacze europejscy. Na przykład dawni przyjaciele Jerzego Jankowskiego, działaczy i ruchów Wspólnota Francusko-Polska, oraz la FEDERATION… Liczę, że ludzie tacy jak Joël BROQUET, Christophe JUSSAC, Barbara MIECHOWKA, Roman CZAJKA oraz ich wpływowi przyjaciele, zorganizują jakiś poświęcony tej sprawie UNIVERSYTET LETNI…

Komentarzy (0)

Tags: , , , , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 29 czerwca 2018 r.

Utworzono 23 lipca 2018 przez Red. VP

Kilka ech poniedziałkowego spotkania w Ambasadzie RP w Paryżu z profesorem Rafałem HABIELSKIM – spotkania dotyczącego mających (WRESZCIE) chyba już za kilka miesięcy ukazać się wspólnym nakładem MSZ-u i IPN-u tajnych raportów mego ojca Kajetana Dzierżykraj- Morawskiego (Kademora), ambasadora legalnego Rządu RP w Londynie przy Francji od października 1943 do końca lat sześćdziesiątych (po cofnięciu przez Francję uznania w lipcu 1945 legalnemu rządowi RP w Londynie, ambasadora „TOLEROWANEGO, lecz nieuznawanego oficjalnie). Te raporty rzucają nowe, niekiedy wręcz rewelacyjne światło na dzieje drugiej polskiej wielkiej emigracji politycznej we Francji… Jak dotąd, pewne uważające się za postępowe czynniki, czynniki teraz wrogie obecnemu kierownictwu Polski, skutecznie hamowały publikacje tych tak autentycznych dokumentów uwydatniających wiele kluczowych aspektów walki o wolność Polski prowadzonej przez czasem celowo i niesłusznie lekceważoną przez ludzi PRL-owskiego chowu DYPLOMACJĘ EMIGRACYJNĄ… Dodam, że wagę tych raportów w pełni doceniał Jerzy GIEDROYC.

W czasie owego spotkania w Ambasadzie RP wyświetlono także 2 filmy laureata wielu nagród, Piotra Morawskiego… Film o mym ojcu i film o mnie, INWALIDZIE ZIMNEJ WOJNY.

Jeden w uczestników owego spotkania w Ambasadzie RP w Paryżu, krajowy intelektualista jest zdania, że jest ogromnej wagi, by obecnie nawiązywać do tradycji KADEMORA – tego przeciwnika Becka, i zwolennika mocnych związków Polska-Francja, oraz – jak mawiał – Europy na francuskim sosie, by polepszać obecnie nie najlepsze stosunki polsko-francuskie… Ów rozmówca jest zdania, że trzeba pilnie się przeciwstawić obecnie rozwijanemu we Francji „przez wiadome koła kampanii oczerniania obecnych postaw Polaków i wybranego przez nich rządu”… Dobrze wiadomo, kto prowadzi „tę nieco dziwaczną nagonkę”… Są to sfery wpływowe i rzekomo „postępowe”…

Inny rozmówca jest zdania, że niestety cofa się w Polsce znajomość języka francuskiego, a przecież – jak mawiał Kajetan Morawski – Polacy winni być ściśle z Francją związani, walczyć o „ową Europę na francuskim sosie”, opartą o wielkie wartości francuskiej, tolerancyjnej i wolnościowej kultury politycznej…

W pełni popieram ten punkt widzenia! Ostatnio Stowarzyszenie Absolwentów Liceum w Kościanie nadało mi zaszczytny tytuł swego członka honorowego. Pozwalam sobie zaapelować do tego LICEUM o zawarcie przez nie umowy o współpracy z jakimś francuskim dużym LICEUM. Radzę, by zwróciło się np. do radcy Stanislasa PIERRET w Ambasadzie Francuskiej w Warszawie o znalezienie francuskiego liceum skłonnego do podjęcia takiej AMBITNEJ, „MODELOWEJ” współpracy!!!

Skądinąd wzywam też Joëla Broquet, do poinformowania organizmów FRANKOFONII o mym planie podjęcia takiej obejmującej wiele polskich i francuskich LICEÓW AKCJI pod hasłem WIĘCEJ FRANCJI W POLSCE I POLSKI WE FRANCJI. Liczę w tej dziedzinie na LA COMMUNAUTE FRANCO-POLONAISE, na Prezesa JUSSACA, na panią profesor Barbarę MIECHÓWKĘ, na prezesa Romana CZAJKĘ… Tak, musimy w tej dziedzinie dokonać PRADZIWEGO PRZEŁOMU!!! TO SPRAWA OLBRZYMIEJ WAGI DLA POLSKI I DLA CAŁEJ EUROPY.

Komentarzy (0)



niedziela, 23 wrzesień, 2018

  • Pogoda w Paryżu


    20°C
    Mżawka

    Dzisiaj:
    21°C / 7°C
     
    ponwtośroczwpiąsob
    18°18°21°24°21°19°
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART