Blog | AKTUALNOŚCI

Tags: , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 20 lutego 2018 r.

Utworzono 20 lutego 2018 przez Red. VP

Czytelnik pisze mi: A może Pan zechce napisać, jak Pan – który przebywał w Polce przez cały okres okupacji, i miał wówczas już od dziesięciu do czternastu lat – pamięta reakcje polskiego społeczeństwa na zorganizowany przez okupanta globalny pogrom Żydów?

Pierwsze, co mi na myśli przychodzi, to opowieść już powojenna członków mej rodziny, o tym jak legalnie w roku 1940-tym jechali do Włoch (szlachetna Włoszka Luciana Gawrońska załatwiła im i naszemu wujowi Witoldowi odpowiednie „paszporty”). Otóż wuj Witold – jak mi oni po wojnie opowiadali – jechał przebrany za jezuitę. Miał on matkę Żydówkę. Dość wyglądał na Żyda, co jego i owe osoby z nim jadące niepokoiło… Ale na szczęście Niemcy się doń nie przyczepili – szczęśliwie dotarł do wówczas jeszcze neutralnych Włoch. Słyszałem też o kilku innych osobach pochodzenia żydowskiego, które wtedy zdołały via Włochy wyjechać na Zachód. Jak przez mgłę pamiętam, iż opowiadano mi, że przedstawiciele Mussoliniego w Generalnym Gubernatorstwie di Stefano i Pietrabissa (???) Żydom czasem wyjazd po cichu ułatwiali…

Z lat 194O i 1941 przypominam sobie, że siostra moja Magda (rocznik 1922) w naszym warszawskim mieszkaniu (Zimorowicza 4) gościła kolegów Żydów, wyrabiała im fałszywe, „aryjskie” dokumenty. Chyba już szło o tak zwane Kenkarty (???). Ona i jej koledzy, np. z pisma SZTUKA I NARÓD, młodzi polscy narodowcy, uważali za święty obowiązek ratować Żydów. Wiem, że w zdobywaniu fałszywych metryk pomagał im jakiś stary ksiądz, jak się zdaje, bliski Stronnictwa Narodowego, lecz w czasie okupacji całkowicie poświęcający się pomaganiu zagrożonym śmiercią ŻYDOM!!!

Później matka wysłała mnie na wieś do Małej Wsi. Ale od matki wiedziałem, że Magda – sierżant wywiadu AK – nadal opiekowała się Żydami, i domagała się od dowództwa AK likwidacji polskich donosicieli na służbie gestapo (?). (Magda następnie będąc łączniczką Radosława poległa w powstaniu warszawskim).

W Małej Wsi koło Grójca mój stryj Tadeusz i jego żona Julia z Lubomirskich starali się ratować Żydów; pomagała im w tym administracja dużego majątku oraz miejscowe AK, starające się tak czy inaczej wytrzebić tych, co o Żydach byli skłonni donosić do gestapo. W pałacu w Małej Wsi moi stryjostwo aż do końca wojny przechowywali senator Dorotę Kłuszyńską z domu Pilcer, krewną (?) Róży Luksemburg… Zgodnie z hitlerowskimi przepisami, ponoć wykrycie tego mogło spowodować rozstrzelanie wszystkich mieszkańców małowiejskiego pałacu.

Ze swej strony, ojciec żony Tadeusza Morawskiego, Książę Regent Zdzisław Lubomirski (aresztowany przez gestapo w listopadzie 1942, siedział przez 2 miesiące, został zwolniony ponoć (???) na interwencję Carla Gustawa Manerheima, wówczas „władcy” (?) Finlandii, a przyjaciela tych Lubomirskich sprzed pierwszej wojny światowej) prowadził rozmowy z delegaturą rządu RP, dotyczące akcji ratowania Żydów, nalegał też na nadanie tej ponurej hitlerowskiej zbrodni światowego rozgłosu… (No i minister spraw zagranicznych rządu Generała Sikorskiego na Wychodźstwie w Londynie, Edward Raczyński, w oparciu o dane przywiezione z Polski przez Jana Karskiego, wszystkim aliantom przedstawił te ponure fakty; mocno „zadzwonił na alarm”…

Tyle o tym, co działo się w czasie okupacji pamiętam. Jednego jestem pewien: moja sfera, ogólnie ludzie, z którymi wówczas się spotykałem niezwykle ostro potępiali ową hitlerowską ponurą, ohydną ZBRODNIĘ!!!

Komentarzy (0)

Tags: , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 19 lutego 2018 r.

Utworzono 20 lutego 2018 przez Red. VP

Państwo islamskie nadal prowadzi walkę na wielu frontach, i krwawym wyczynom swych bojowników nadaje rozgłos. Ów rozgłos to swoista forma propagandy i oddziaływania na swych potencjalnych zwolenników. Chodzi o budowanie np. przy pomocy internetu ochotniczej sieci islamskiego terroru, chodzi o werbowanie nowych bojowników… Tak więc dżihadystyczna agencja prasowa AMAK podaje, iż wczoraj – w niedzielę – islamski młody bojownik w Rosji, w dagestańskim mieście Kizlyar otworzył ogień do tłumu wiernych wychodzących po mszy z cerkwi. Pięć osób zginęło, a kilka innych poniosło rany. Napastnika zdołali zabić funkcjonariusze sił policyjnych. Zapewne ograniczyło to ilość ofiar tej agresji. Tak więc jedno pewne. „Międzynarodówka” skrajnego islamu nadal terrorem daje znać o sobie i o swych rewindykacjach. Można się spodziewać, czy tu czy tam, jej „aktów terroru”…

Komentarzy (0)

Tags: , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 18 lutego 2018 r.

Utworzono 20 lutego 2018 przez Red. VP

Profesor dr hab. Aleksander Woźny przypomina mi: Przed laty pisałem do Pana, że bez planu na wzór Planu Marshalla dla Afryki nie uda się zatrzymać (wdzierających się do Europy) emigrantów ekonomicznych. Rządzący, nieznający historii politycznej i społecznej (także kolonialnej i neokolonialnej) tego kontynentu, będą nadal popełniać błędy… Do tego skrócił się dystans informacyjny. Tyle ów ceniony naukowiec, spec od problemów wojny i wojskowości…

Do tych jego uwag dodam, że oczywiście teraz pchający się „za wszelka cenę” do Europy owi ludzie znakomicie wiedzą o ile wyższy od poziomu życia w ich krajach, jest tenże poziom na naszym kontynencie. Przed wiekami upadek bogatego Cesarstwa Rzymskiego spowodował długi „nacisk” nań tak zwanych „barbarzyńców”… Mym zdaniem mimo wszystko istnieje obecnie pewna analogia z tamtym okresem.

Do tego stoimy w obliczu zdumiewającego przebudzenia się skrajnego islamu… Spora część wyznawców tej religii marzy o przywróceniu dawnej potęgi i świetności państw owego wyznania. Jak słyszę, chęć historycznego rewanżu i wrogi Zachodowi nacjonalizm potęguje się np. w Turcji. Wedle świadków tego wydarzenia, obchody rocznicy zdobycia Konstantynopola przez Turków w 1453 roku wyraźnie świadczą (??) o woli rewanżu historycznego, która cechuje prezydenta Erdogana i kierowany przez niego „reżym”, reżym – co warto podkreślić – bardzo religijny, bardzo „islamski”. Warto też odnotować, iż Erdogan oświadczył ostatnio, że decyzja prezydenta USA Trumpa o uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela nie ma dla jego kraju żadnego znaczenia. Według Erdogana, Izrael jest państwem okupacyjnym, „państwem terroru”. Takie swe poglądy Erdogan wyrażał też w czasie szczytu w Stambule Organizacji Wspólnoty Islamskiej (OWI – 57 państw). W grudniu 2017 roku, w wyniku tego swego szczytu OWI ogłosiła: „Uznajemy Państwo Palestyńskie ze stolicą w Jerozolimie Wschodniej”, oraz stwierdziła, iż decyzja prezydenta Trumpa jest „nieważną oraz niebezpieczną” (?).

Jednak rząd Turcji ponoć jest zdania, że niektóre kraje arabskie zareagowały zbyt słabo na decyzje Trumpa w sprawie Jerozolimy… Proreżymowe tureckie środki masowego przekazu kładą też nacisk na niedostateczną solidarność islamską tych czy innych arabskich rządów… Turecka dyplomacja i inne służby tego państwa lansują ponoć teraz dość wyraźnie koncepcję rewanżu islamu, popierają idące po tej linii działania propagandowe, stacje telewizyjne i radiowe, strony internetowe (???).

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 17 lutego 2018 r.

Utworzono 20 lutego 2018 przez Red. VP

Przenoszenie się na stałe do Izraela francuskich Żydów osiągnęło w latach 2014 i 2015 kolejno cyfry: 7238 i 7835 osób. Ale w roku 2016 już tylko około 5000 Żydów wyemigrowało stąd do Izraela, zaś w roku 2017 jedynie 3556…
Co do ogólnej liczby Żydów z różnych krajów, osiadających w Izraelu, to w roku ubiegłym wyniosła ona około 28000 osób (w tym np. około 7000 z Rosji, 6881 z Ukrainy, kilka tysięcy z USA)…

AGENCJA ŻYDOWSKA (Jewisch Agency for Israel, nazywana w skrócie JAFI albo SOCHNUT) rozwija działalność w wielu krajach świata. Poświęca wiele uwagi rozwojowi gospodarczemu Izraela oraz problemowi zwiększania jego zdolności do przyjmowania Żydów z diaspory chcących się tam, w Izraelu, na stałe osiedlić! Jest organem wykonawczym Światowej Federacji Syjonistycznej.

W Polsce – jak słyszę – sprawnie działalność rozwija biuro Fundacji Agencji Żydowskiej… Prowadzi ono działalność edukacyjną, oraz udziela pomocy osobom pochodzenia żydowskiego, chcącym osiąść w Izraelu, tam wyemigrować w ramach tak zwanej alii, czyli powrotu do ojczyzny przodków.

Stosunkowo wysoka liczba francuskich Żydów, którzy przenieśli się na stałe do Izraela w latach 2014 i 2015 wiązała się wtedy z wówczas sporą aktywnością islamskich terrorystów – np., lecz oczywiście nie tylko, z zamachem na sklep koszerny w Paryżu, w którym zginęły 4 osoby.

Skądinąd ostatnio prasa paryska uwydatnia to, że w szeregu krajów na nowo pojawia się teraz – propagowany przez środowiska skrajnie islamskie, lecz nie tylko – ANTYSEMITYZM… Na przykład sprawę tę sygnalizuje już w wielkim pierszostronicowym tytule poważny tygodnik l’OBS, który sprawie tej w swym numerze z 5 2 2018 poświęcił sporo stron. Tak, kartka tytułowa tego intelektualnie utrzymanego na wysokim poziomie pisma przynosi zdjęcie propalestyńsknej manifestacji w Berlinie w grudniu 2017. Na zdjęciu widać płonący izraelski sztandar podpalany przez manifestantów. A w innym tytule, już wewnątrz pisma, przed kilku artykułami ów problem analizującymi, znaleźć można wybite grubym drukiem stwierdzenie: SZWECJA, NIEMCY, BELGIA, FRANCJA – NOWA FALA JUDEOFOBII. (Przytoczę tytuł niektórych artykułów: Wielki strach Żydów z Malmo; Niemcy – widma przeszłości, itd., itd.
Kończąc, pokreślę, iż młody polski naukowiec, który z jednej strony ma wiele do czynienia z analizą socjologiczną nastrojów w Polsce, a z drugiej strony wiele podróżuje, twierdzi, że sympatia dla Izraela do niedawna była u nas b. mocna, o wiele mocniejsza od tej w wielu innych krajach. Nie wie jednak, jak na te tak dotąd Izraelowi przychylne postawy wpłyną jego zdaniem mocno przesadzone i dziwnie niezręczne reakcje Izraelczyków na nową ustawę dotyczącą IPN-u… Dodaje, że zna w Polsce gotowych w razie potrzeby walczyć w obronie Izraela kilku polskich studentów. Ci studenci-katolicy są także naprawdę przejęci cienkim losem starodawnych wspólnot chrześcijańskich z Bliskiego Wschodu, oraz panoszeniem się nawet w Libanie fanatyków spod znaku Hezbollahu. Zabawnie mówią: To Hezbollah Izraelowi zagraża, a nie jakaś polska ustawa…

Komentarzy (0)

Tags: , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 16 lutego 2018 r.

Utworzono 20 lutego 2018 przez Red. VP

Zdaniem poważnego politologa, badacza ewolucji postaw narodów Europy, trwający napływ tak zwanych „uchodźców” z Bliskiego Wschodu i z Afryki (de facto, gdy chodzi o wyznawców islamu, w większości imigrantów ekonomicznych, tylko bliskowschodni chrześcijanie są autentycznymi uchodźcami) już zaczyna mieć znaczny wpływ na postawy polityczne wielu Europejczyków. Po zachodniej interwencji militarnej w Libii w roku 2011, która walnie przyczyniła się do upadku reżymu pułkownika Kadhafi, do Włoch przybyło wedle ostatnich obliczeń już 625 tysięcy owych „uchodźców”… Centrowo-lewicowy rząd tego państwa „odesłał” do ich krajów w ciągu ostatnich 3. lat mniej więcej 60.000 tych imigrantów. Jednak trzeba dobrze zdać sobie sprawę z tego, że takie „odsyłanie” jest jednak dość kosztowne…

Poważny paryski tygodnik VALEURS ACTUELLES już w dużym tytule daje jasno wyraz przekonaniu, że owi „imigranci” pchają Włochy (gdzie za niecały miesiąc mają mieć miejsce wybory) NA PRAWO. Do tego Włochów porusza sprawa ohydnego mordu młodej włoskiej dziewczyny, o którego dokonanie jest podejrzewany jeden z owych imigrantów…

Problem wdzierania się imigrantów z Bliskiego Wschodu i z Afryki może w co najmniej kilku krajach Europy wywołać reakcje niezadowolenia, mieć pewne skutki polityczne… W mym odczuciu absolutną koniecznością są: jakiś jakby Plan Marshalla dla owych regionów, wyposażenie Unii Europejskiej w sprawną, wspólną europejską straż graniczną, zdolną zapewnić efektywną ochronę granic Unii, wreszcie interwencja wojskowa, by „zrobić porządek w Libii” (jak słyszę, np. czechosłowacki rząd nie wyklucza (???) wysłania w tym celu jakiejś czeskiej jednostki wojskowej do Libii. Ja co prawda jestem zdania, że Unia winna stworzyć na modłę słynnej francuskiej legii cudzoziemskiej OCHOTNICZY EUROPEJSKI LEGION SZYBKIEJ INTERWENCJI!!!

Tyle na dziś o tym zagadnieniu, które zapewne np. też osłabiło pozycję kanclerz Merkel…

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 15 lutego 2018 r.

Utworzono 18 lutego 2018 przez Red. VP

Przywiązuję wagę do tego, by nasz kraj, nasi badacze, naukowcy i publicyści wiele uwagi poświęcali naszej światowej POLONII, w tym żyjącym za granicą wybitnym rodakom. Tak więc ucieszyła mnie wiadomość, że Beata Halicka – ceniony profesor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w tak mi drogim Poznaniu – idzie właśnie tą drogą!! (Nade wszystko kocham 3 miasta: Poznań, gdzie 20 9 1929 się urodziłem; Kościan, niegdyś AK-owską wyspę na Morzu Czerwonym, gdzie przeżyłem jako licealista dużą część roku 1945, i Paryż – gdzie od jesieni 1946-tego roku mieszkam). Tak, profesor UAM Beata Halicka, autor kilku wysoce wartościowych dzieł, pisze teraz książkę o profesorze Zbigniewie Antonim KRUSZEWSKIM – w czasie powstania warszawskiego żołnierzu AK, a obecnie w USA wybitnym politologu, jednym z czołowych znawców tej dziedziny na University of Texas w El Paso (w roku 1972 został mianowany profesorem tej uczelni), aktywnym działaczu Kongresu Polonii Amerykańskiej, a przed laty szefie Ogólnoamerykańskiego Związku Studentów Polskich!

Książka profesor Beaty Halickiej o Z. A Kruszewskim – i to mym zdaniem jest wysoce istotne – będzie osadzona w szerokim kontekście historycznym, i wzbogacona o obszerne informacje biograficzne o innych współpracujących z nim i ważnych dla niego osobach, które zaangażowane były w działania na rzecz Polski i Polonii… Tyle w kilku zdaniach o tym ciekawie zapowiadającym się dziele…, o tym niewątpliwie ważnym wkładzie w dzieje naszej emigracji politycznej, tak przez PRL-owców oczernianej. Do dziś niekiedy trwa (??) roli tej emigracji minimalizowanie…

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 14 lutego 2018 r.

Utworzono 18 lutego 2018 przez Red. VP

Czytelnik pyta: Jak to się działo, że Pana Ojciec, kierownik w obalonym zamachem majowym Rządzie Witosa, choć wyrzucony z MSZ-u przez ministra Becka, jednak został wiceministrem skarbu, i wyraźnie współpracował z reżymem pomajowym?!

Odpowiem słowami mego Ojca: Nie było systemu pomajowego! Był tylko najpierw Piłsudski, genialny szlachcic kresowy, mąż stanu o temperamencie rewolucjonisty, wielkopański i rubaszny, równie bliski trywialności jak i legendy. Piłsudski, dla którego Polska była jakimś wielkim Zułowem czy Piekieliszkami; że chodził po niej gderząc i dziwacząc, i kijem sękatym poganiał lub przepędzał ekonomów parobków. Swą renesansową bujnością, i z litewskim uporem, szerokością swych koncepcji i małostkową mściwością, swą osobą i legendą przesłonił i przytłoczył cały okres dziejów Polski, wdarł się do życia każdego z nas. Wszyscy ci co chcieli i co nie chcieli – bardziej niż samymi sobą – byliśmy jego współczesnymi… A potem był Piłsudski stary i chory, a potem walki diadochów. Do maja rozszarpywały Polskę, chcąc jej służyć, partie. Po śmierci Piłsudskiego czynili to najczęściej z tym samym patriotycznym przeświadczeniem poszczególni ludzie. Piłsudski, będąc bardziej narodu władcą niż wykładnikiem, łamiąc raczej niż schlebiając, słuchając głosu wewnętrznego a nie powszechnej opinii, pogłębiał dystans między rządzącymi a rządzonymi. Towarzysze jego i nastęcy nie zrozumieli, że trzeba być wielkim, aby mieć prawo być samotnym… (Kajetan Morawski – rozdział BILANS DWUDZIESTOLECIA, książka TAMTEN BRZEG, wyróżniona w roku 1960 prestiżową nagrodą „Wiadomości” Grydzewskiego).

Tyle napisał mój ojciec. Na podstawie mych wspomnień dodam, iż uważał on, że nie biorąc pod uwagę swych urazów, należy zawsze czynnie Polsce służyć, rozładować polskie, tak nieraz ostre, spory, a to właśnie w interesie Polski, której w przeszłości tak zaszkodziły owe libera veto, kłótnie i brak solidnej władzy (w latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku Jerzy Giedroyc mawiał: Niestety, dziś nie ma Piłsudskiego…).

Znając realistyczną ojca wolę służenia Polsce, Eugeniusz Kwiatkowski w roku 1946-tym uważał, jak mi to tłumaczył, że ojciec winien wrócić do Polski, pracować nad jej odbudową… Gdy w listopadzie 1946 przybyłem do Paryża, z miejsca przekazałem tę opinię jego byłego szefa – dawnego ministra finansów i wicepremiera – ojcu. Dodałem też, że Dorota Kłuszyńska z kierownictwa PPS-u uważa, że Stalin chce zrobić z Polski okno wystawowe na świat bloku socjalistycznego…

Ojciec odpowiedział mi, że już w Algierze radziecki ambasador Aleksander Bogomołow mawiał doń: Winien Pan z nami się dogadać. Postawił Pan na zdychającego konia, a tu idzie nowe! Ojciec odpowiedział Bogomołowi, że nie ceni sprzymierzonych z ZSRR Polaków. Na to Bogomołow powiedział coś w tym duchu: Niech się Pan z nami dogada; to wystarczy… Ojciec dodał w paryskiej rozmowie ze mną z listopada 1946 , iż jest przekonany, że Stalin lada chwila spotęguje w Polsce terror, bo tylko terrorowi ufa… (tak w każdym razie ówczesne słowa mego ojca dziś sobie przypominam!).

Co do Kwiatkowskiego, to już w połowie 1948 roku pozbawiono go stanowska ministra delegata rządu dla spraw odbudowy Wybrzeża, i przeniesiono na przymusową emeryturę z administracyjnym zakazem pobytu na Wybrzeżu i w Warszawie.. Był to ponoć osobisty nakaz Stalina, choć Minć niechętnie pozbywał się dobrych, przedwojennych fachowców..

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 13 lutego 2018 r.

Utworzono 15 lutego 2018 przez Red. VP

Krajowy czytelnik tego mego dziennika zwraca uwagę na wielce jego zdaniem istotny fakt: na to, iż rozładować spór polsko-żydowski mądrze i skutecznie próbuje wielki rabin polski Michael SCHUDRICH, który jest co prawda zdania, że ustawa o IPN niestety nie jest dostatecznie klarowna, lecz jasno jednak stwierdza, że jego zdaniem ta ustawa nie jest próbą fałszowania historii stosunków polsko-żydowskich…

Czytelnik ów uważa, że również zręcznie i bardzo inteligentnie do tej całej sprawy podchodzi premier RP Mateusz MORAWIECKI, który spotkał się z prasą izraelską i zapewnił, że nikt nie zamierza cenzurować debaty i badań dotyczących Holokaustu…

Czytelnik mówi też o tym, że Jarosław Kaczyński chyba również najwyraźniej chce „całą tę awanturę rozładować i nie zaprzecza, że były przypadki, jednak bardzo marginesowe, „obrzydliwego” Polaków wobec Żydów zachowania w czasie okupacji… Kaczyński daje też jasno wyraz przekonaniu, że cała poważna prasa świata TERAZ ODNOTOWAŁA, ŻE NIE BYŁO „POLSKICH” OBOZÓW ŚMIERCI… JAROSŁAW KACZYŃSKI UWYDATNIA – jak podkreśla ów czytelnik – ŻE JEST ZDECYDOWANYM PRZECIWNIKIEM ANTYSEMITYZMU!

Tyle o tej rozmowie. Kończąc, od siebie dodam, że w mym odczuciu ważne, by szybko cały ten żydowsko-polski spór zażegnać; nie dopuścić, by „ci lub inni” (!!!) dolewali oliwy do tego ognia… To leży w interesie Polski, jak i niewątpliwie w interesie Izraela, który stoi w obliczu zagrożenia przez Hezbollah, i tym samym przez Iran…!!!

Tyle na dziś!

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 12 lutego 2018 r.

Utworzono 15 lutego 2018 przez Red. VP

Rozmówca pyta: Dlaczego pisząc o Donaldzie Tusku uwydatniam to, że jest on Kaszubem? Moja odpowiedź prosta: sam Tusk czasem nawiązuje do swego kaszubskiego pochodzenia!

Przed laty raz czy dwa nagrywałem z Paryża dla RWE na polecenie dyrektora Marka Łatyńskiego wywiady telefoniczne z Donaldem Tuskiem. Rozmowy te dotyczyły rzecz jasna ówczesnej polskiej sytuacji. Byłem pod wrażeniem rzeczowości i „sprawności intelektualnej” Tuska… A teraz z Brukseli dochodzą mnie echa świadczące o tym, że Tusk jest cenionym przewodniczącym Rady Europejskiej…

Przyznaję, że np. w wyborach prezydenckich w 2007 roku nie głosowałem na Tuska. Teraz jest on siłą rzeczy wielką nadzieją polskiej opozycji. Ale tak jak dziś sprawy stoją, nie sądzę, by miał szanse pokonać coraz to bardziej popularnego Dudę w wyborach prezydenckich 2020 roku (?). Jednak zaznaczam: wszelkie tak dalekie prognozy są z reguły wątpliwymi…

Ale wracając do sprawy określania Tuska Kaszubem, to mocno zaznaczę, że ja czuję się 100% Wielkopolaninem!!! Ojciec mój też podkreślał, że pochodzi z rodziny na wskroś wielkopolskiej. Uważał, że my Wielkopolanie (czasem półżartem dodawał: „my dzieci Ziemi Nadobrzańskiej”) winniśmy rodaków z innych dzielnic uczyć umiaru w sporach, rzetelnej pracy, rozsądku… Do mnie mawiał: „Wielkopolska to nie tylko szneki z glancem, to poczucie wyniesione z czasów pruskiej okupacji, że Polakom nie wolno nadmiernie się między sobą kłócić; że musimy być zwarci. To poczucie należy wpajać Polakom z innych dzielnic, skłonnym do PRZESADNEJ KŁÓTLIWOŚCI, DO SZKODLIWYCH DLA KRAJU HISTERYCZNYCH PODZIAŁÓW I PRZESADY W OSKARŻANIU PRZECIWNIKÓW POLITYCZNYCH.

Ojciec mój potępiał zamach majowy; to, że Polacy bili się z Polakami; sam został w roku 1934 przez Becka (którego politykę dość surowo oceniał) wylany z MSZ-u. Mimo to, później w interesie Polski poszedł na współpracę z wicepremierem Eugeniuszem Kwiatkowskim (którego inteligencję wysoko cenił) – został przy boku Kwiatkowskiego wiceministrem skarbu, a to aby móc POLSCE SŁUŻYĆ!!!

Ojciec był zdania, że my Wielkopolanie winniśmy walczyć o wzajemną wyrozumiałość, przeciwstawiać się HISTERII SPORÓW!!! Jasne dla mnie, że ojciec w dzisiejszych czasach potępiłby nadmierną histerię obecnej polskiej opozycji; jej samej najwyraźniej szkodzącą w oczach wyborców skłonność do przesady i do niedostrzegania, że obecny polski rząd jednak nieźle sobie radzi, ma dobre wyniki gospodarcze i „społeczne”…
Tak, ja – zaszczycony swego czasu tytułem honorowego obywatela KOŚCIANA – chcę pozostać wierny umiarowi i rozsądkowi cechującemu to niegdyś królewskie miasto, Ziemię Nadobrzańską, CAŁĄ WIELKOPOLSKĘ!!!

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dziennik Macieja Morawskiego, 11 lutego 2018 r.

Utworzono 11 lutego 2018 przez Red. VP

Znowu pytanie: Po czyjej stronie ty jesteś?! Czy popierasz bez zastrzeżeń Kaczyńskiego i PiS? Przecież dawniej byłeś człowiekiem Wałęsy?

Odpowiem, jeśli to tak można określić, od końca! Nigdy nie byłem „człowiekiem Wałęsy”… Natomiast jestem głęboko wdzięczny za reklamę, jaką mi on zrobił, m.in. prosząc mnie – korespondenta Rozgłośni Polskiej RWE, swego wielokrotnego rozmówcę, w czasie wielkiej, paryskiej, międzynarodowej konferencji prasowej – O AUTOGRAF (wiadomość o tym chyba bezprecedensowym wydarzeniu podały wielkie agencje prasowe, np. USA. Otrzymałem w związku z tym wydarzeniem nieco listów np. z Waszyngtonu, itd., itd.) Do dziś wysoko oceniam Wałęsę i jego historyczną rolę. Próby podważania jego pozycji w oparciu o teczki UB, uważam za (nie do uniknięcia) szkodliwy dla kraju bezsens… Wałęsa, ze względu na swe dokonania, JEST POLAKIEM ZNANYM W CAŁYM ŚWIECIE. W mym paryskim mieszkanku wisi afisz – portret WAŁĘSY. Różni pojawiający się u mnie z tych czy innych powodów Francuzi, np. elektryk i inni, z miejsca poznają o kogo chodzi! Znają wizerunek tego lidera Solidarności… Afisz ten – portret ten w mym mieszkaniu zawiesił politolog mgr Mariusz Kubik.

Ale ad rem; na pytanie: Po czyjej stronie jesteś?, odpowiem słowami mego Ojca: JESTEM PO STRONIE POLSKI (i przyjaźni polsko-francuskiej, no i Europy na francuskim sosie!).

Ojciec mój – odnotuję w dużym skrócie – kierownik MSZ-u w wieku 35. lat w obalonym zamachem majowym rządzie Witosa, został przez Becka 31 grudnia 1934 usunięty z MSZ-u, przeniesiony na emeryturę, w wieku 42. lat, czemu towarzyszyło obniżenie (na rozkaz Becka) jego stopnia służbowego… Jednak w listopadzie 1936 na propozycję Eugeniusza Kwiatkowskiego, wicepremiera i ministra finansów RP, ojciec zgodził się zostać pierwszym (???) wiceministrem finansów. Kwiatkowski, związany z prezydentem Mościckim, reprezentował – jak mawiał mój stryj Tadeusz Morawski, popierający Giedroycia – mądrzejsze skrzydło ówczesnego reżymu… W czasie 2-giej wojny światowei ojciec w Londynie popierał Sikorskiego, był przy boku kierującego MSZ-em Edwarda Raczyńskiego sekretarzem generalnym tegoż ministerstwa… A 10 9 1943 został ambasadorem RP, pierwszym ze wszystkich ambasadorów akredytowanych nieco później przy francuskim Komitecie Narodowym, rezydującym wtedy w Algierze…

Ojca cechował jakby pewien kult i wielka przyjaźń do de Gaulle’a, bo ojciec stawiał w interesie Polski na WIELKOŚĆ I POTĘGĘ FRANCJI.

Będąc następnie w Paryżu od lipca 1945 już oficjalnie nieuznawanym, lecz przez Francuzów tolerowanym i nawet popieranym AMBSADOREM WOLNEJ POLSKI, starał się dialogować, i czasem przychodzić z pomocą wszystkim odłamom naszej tak skłóconej EMIGRACJI POLITYCZNEJ. Chętnie też dialogował i pomagał ludziom z kraju, patriotom różnych orientacji, w tym – lecz nie tylko – posłom z koła ZNAK, itd., itd.

Mnie uczył: Trzeba się wznosić ponad spory i podziały, służyć nie tej lub innej grupie lecz POLSCE – przez duże P – jak mawiał!!!

I ja po dziś dzień idę tą drogą (pamiętam też co ojciec, a także Józef CZAPSKI, mówili mi o tak szkodliwej KŁÓTLIWOŚCI POLAKÓW, O ICH SKŁONNOŚCI DO PRZESADY I BRAKU WZAJEMNEJ WYROZUMIAŁOŚCI!!!

W mych dziennikach przytaczam opinię ludzi bardzo różnych orientacji. Od czasów RWE jak lew chronię swe „źródła” (Nowak tę mą super-ostrożność wysoko cenił, mawiał Amerykanom, że nawet dygnitarze reżymu, nie bojąc się wpadki, mnie informują, a to np. w ramach walki frakcyjnej.

Przed laty Michał Kwiatkowski – senior założyciel dziennika NARODOWIEC – mawiał mi: Gdy ja umrę, kto będzie pisał listy do redakcji? Otóż ja, dobrze przez Jana NOWAKA wyszkolony, takiego procederu nie uprawiam! No i dodam, starym zwyczajem dociera do mnie wiele informacji. Nieraz ludziom bardzo zależy, by coś trafiło na łamy mego dziennika… Ktoś półżartem powiedział mi: BO CIEBIE, STAREGO SZPIONA RWE, WAŻNI BIORĄ NIE OD DZIŚ NA SERIO!!!

Komentarzy (0)



środa, 21 luty, 2018

  • Pogoda w Paryżu


    1°C
    Bezchmurne niebo

    Dzisiaj:
    5°C / -3°C
     
    czwpiąsobnieponwto
    -4°-3°-2°-6°-7°-6°
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART