Dziennik Macieja Morawskiego, 9 września 2016 r.

Utworzono 09 września 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (1)Nawiązując do mego dziennika z 7 września, na wstępie mocno podkreślę, że bardzo poważny paryski tygodnik „Courrier International”, powołując się na prestiżowe pismo ukazujące się w USA „Foreign Policy”, mocno zaznacza, że DAECH posiada bronie chemiczne (tytuł artykułu: „Comment Daech s’est procuré des armes chimiques”).

Skądinąd, ja – dobry obserwator i człowiek z czujnym nosem, jak dobrze mawiał Jan Nowak, nie wykluczam, że lada dzień ci lub inni terroryści rzeczywiście mogą dokonać takiej czy innej, może spotęgowanej powtórki tego, co zaszło w USA 11 września 2001. Pamiętam, że wtedy we wrześniu przed 15 laty  (!) moja śp., tak mi bliska intelektualnie i mądra kuzynka Dorota Mycielska powiedziała mi: „stało się jak przewidziałeś”!

Józio Czapki, mego ojca bliski przyjaciel i z „kilku stron powinowaty”, mawiał: ”Kajetan niekiedy w 4 oczy o wiele jaśniej formułuje swe opinie, niż ma piśmie”. I tak rzeczywiście było. Ojciec tego nigdy wprost nie napisał, ale np. do mnie mawiał: „Pamiętaj dobrze, że światem na ogół rządzą durnie. Z zasady odrzucają ostrzeżenia, z uporem afiszują optymizm, mącą w głowach opinii publicznej… Typowym przykładem tego był okres, który w Polsce zaczął się po śmierci Józefa Piłsudskiego. Ten dobrze wiedział dwie rzeczy: że jego następcy nie dadzą sobie rady, i że czeka nas klęska! Ale Rydz i Beck na serio uważali, że jesteśmy silni, zwarci, gotowi, że nikt nam nie zrobi nic! Ku czemu może iść, częściowo wyczuwał niewątpliwie bardzo inteligentny Eugeniusz Kwiatkowski oraz także Kwiatkowskiego protektor, poważny naukowiec Mościcki. Ale Mościcki dosłownie bał się z różnych, także i osobistych (!) powodów Rydza i Becka, zawsze w końcu im ustępował (sprawa próby powierzenia teki ministra spraw zagranicznych o niebo mądrzejszemu od Becka ks. Januszowi Radziwiłłowi, sprawa Zaolzia, problem niebrania pod uwagę ostrzeżeń pułkowników Witolda Dzierżykraj- Morawskiego i Antoniego Szymańskiego, a także ostrzeżeń Stanisława Cata-Mackiewicza)…

Ojciec był zdania, że w naszej epoce niewątpliwie mądrym, mającym nogi na ziemi mężem stanu był w pierwszym rzędzie de Gaulle. Stosunkowo nisko oceniał poziom intelektualny czołowych przywódców USA, w pierwszym rzędzie Roosevelta, który naprawdę naiwnie uważał, że Stalin staje się „bardziej cywilizowany”. Za zagubionych w ówczesnym stanie rzeczy ojciec uznał też następców Roosevelta, którzy po kapitulacji Japonii mogli domagać się od Stalina wolnych wyborów pod kontrolą międzynarodową np. w Polsce, którzy nie zdobyli się (na swe nieszczęście) na jakąś „twarda grę” ze Stalinem, który pod nieco mocniejszym naporem zapewne poszedłby na „koncesję”. Ojciec mój uważał także, że całkowite (?) cofnięcie uznania rządowi RP na wygnaniu w Londynie, przed wyborami pod kontrolą międzynarodową w Polsce, było z punktu widzenia interesów Zachodu „niedorzecznym błędem” oraz było wysoce niemoralne, a za niemoralność w polityce jednak zawsze się w końcu tak czy inaczej płaci…

Komentuj...

*



czwartek, 27 lutego, 2020

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART