Dziennik Macieja Morawskiego, 8 kwietnia 2017 r.

Utworzono 09 kwietnia 2017 przez Red. VP

Dopiero wczoraj dotarł do mnie numer z 12 3 2017 poczytnego, dobrze i ciekawie redagowanego tygodnika ANGORA – numer zawierający wywiad ze mną, przeprowadzony przez tak pozytywnie swego czasu ocenianego przez Jerzego GIEDROYCIA redaktora Leszka TURKIEWICZA. W tekście tym ja, między innymi, mocno podkreślam, iż należy dla kraju lepiej wykorzystywać fakt, iż kilkanaście milionów rodaków żyje za granicą… Trzeba owych rodaków mądrze zachęcać do inwestowania w kraju, oraz do rozbudowywania stosunków gospodarczych między ich obecnymi krajami zamieszkania a Polską, dalej, np. zachęcać ich do nabywania w owych krajach tych czy innych polskich towarów, np. żywnościowych, lecz OCZYWIŚCIIE nie tylko… Wiele można się w tej dziedzinie nauczyć od Żydów: wszak żydowska diaspora w świecie stanowi dla państwa izraelskiego, i także dla jego życia gospodarczego, tak duży atut!!!

Światowa Polonia być może winna mieć swych takim lub innym systemem wybieranych przedstawicieli np. w Senacie RP. Przedstawicieli zdolnych być prawdziwym „pomostem: między krajem a Polonią, zdolnych przedstawiać polskim władzom postulaty Polonii, podtrzymywać stały dialog mający na celu ożywianie wymiany myśli z masami polonijnymi, umacnianie patriotycznych postaw naszych z zagranicy”. Rzecz w tym, by rodziły się „inicjatywy zbliżeniowe”; by umacniano także u młodych, urodzonych już poza krajem, poczucie ich związku z Polską; świadomość, że ten związek wiele pozytywnego może wnieść w ich życie!!! Ja dbam o to, by me wnuczki, mające ojca obcokrajowca, uczyły się po polsku. Jedna z nich regularnie już bywa w Polsce na obozach letnich czy zimowo-narciarskich, druga jest polską harcerką tu…(Rola naszego harcerstwa za granicą nie od dziś jest z patriotycznego punktu widzenia NAPRAWDĘ wielka!!! Ważne, by w wielu krajach prowadziły działalność zwarte, przyjacielskie, także w razie potrzeby samopomocowe polskie bratnie zespoły…, i aby łączność tych ludzi z krajem była coraz to większa… Kluczową rolę w tym wszystkim rzecz jasna odgrywają tak patriotyczne i dynamiczne polskie parafie na obczyźnie…

Ważne też, by podtrzymywać pamięć o wszak zakończonej dopiero 18 lat temu walce o wolność ujarzmionego w wyniku układów jałtańskich kraju. Walce tu wiedzionej przez polską emigrację polityczną… Dobrze wiedzieć, że bój ten wiodła np. w Paryżu „Ambasada Wolnej Polski” mego ojca, podczas gdy placówki dyplomatyczne PRL-u pełniły siłą rzeczy jednak rolę służebną wobec ZSRR, były oczywiście i „z natury rzeczy pod czujną służb radzieckich kontrolą”. Mój przyjaciel, b. ambasador PRL-u w Paryżu, Stanisław Gajewski, w roku 1990 opowiadał mi, że będąc tu ambasadorem stale ścierał się z pseudodyplomatami z SB. Raz jeden z nich zgłosił się doń dopiero po miesiącu pobytu w Paryżu. Gajewski zapytał: Czemu się Pan u mnie dopiero teraz melduje; co właściwie Pan tu robi? Facet po chamsku mu odpowiedział: Co ja tu robię, to g… was obchodzi!!! Gajewski powiedział mi też, że w suterynach (???) Ambasady ci „cisi panowie” mieli swe lokale, do których ów ambasador nie miał wstępu… Dodał, że ci SB-ecy zgrywający dyplomatów sprawiali mu niesamowite kłopoty; robili między innymi jakieś pachnące kryminałem ciemne operacje finansowe. Skarżył się na nich Kliszce, ale bez żadnego rezultatu…

A inny PRL-owski ambasador opowiadał mi, że pod osłoną paszportu dyplomatycznego PRL-u woził z Warszawy do Paryża walizki z pieniędzmi dla Francuskiej Partii Komunistycznej, która w zamian finansowała także i w prasie niekomunistycznej np. idące po linii Moskwy wypowiedzi w sprawie Katynia, a także takie lub inne ATAKI na polskich emigrantów politycznych, itd., itd.

NA MARGINESIE TYCH UWAG ZAUWAŻĘ, ŻE W MYM POJĘCIU, ANTYPATRIOTYCZNYM FAKTEM ŚWIADCZĄCYM O NIEMĄDRYCH I BARDZO SZKODLIWYCH WPŁYWACH POST-PRLOWSKICH KLIK JEST TO, ŻE OBECNY POLSKI MSZ NIE OTACZA PIETYZMEM EMIGRCYJNEJ DYPOLOMACJI; że placówki Polski, wszak teraz wolnej, nie dokładają wysiłków, by składać należny hołd pamięci o tej przez długie lata o wolność kraju walczącej, autentycznie polskiej, niepodległościowej służbie dyplomatycznej. Sprawa tylko z pozoru błaha… Wszak figurujący w oficjalnych spisach rzekomi ambasadorowie POLSKI np. we Francji w latach po cofnięciu uznania legalnemu RZĄDOWU RP, de facto byli tylko aparatczykami kontrolowanej przez Moskwę sztucznej struktury. W żadnym wypadku nie mogą ONI być uznani za reprezentantów Wolnej Polski. Że bywali wśród nich dobrzy Polacy i przyzwoici ludzie, to zgoła inny problem. Po prostu państwo, które ich desygnowało nie było rzecz oczywista wolnym polskim państwem, lecz sztucznym pojałtańskim tworem… APELUJĘ DO POLSKICH POLITYKÓW I DO POLSKICH HSTORYKÓW O „PRZEANALIZOWANIE SPRAWY; O WYWOŁANIE DEBATY JEJ DOTYCZĄCEJ”.

Komentuj...

*



czwartek, 19 września, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART