Dziennik Macieja Morawskiego, 8 czerwca 2018 r.

Utworzono 13 czerwca 2018 przez Red. VP

Wyjątek ze znakomitego tekstu Waldemara Maszendy – o ile wiem, b. pułkownika UOP-u -, który zamieściłem 6 6 2018 r., zainteresował dwóch mych czytelników! Ów wyjątek brzmiał: „Rodziny pracowników RWE były szykanowane i zastraszane przez bezpiekę, a żony Macieja Morawskiego i Jana Nowaka-Jeziorańskiego przypłaciły to ciężkimi schorzeniami”. (Z miejsca tu wyjaśnię, że – rzecz jasna – SB szczególną wojnę prowadziła tylko z niektórymi pracownikami RWE i z ich rodzinami. W pierwszym rzędzie, z jakże ważnym Janem Nowakiem, lecz np. także ze mną, zwykłym korespondentem informacyjnym uważanym za szkodliwego „szpiona”…

Raz jeszcze sprecyzuję, iż ów ważny tekst Waldemara MASZENDY pt. MÓWILI W WOLNEJ ukazał się w GAZECIE OBYWATELSKIEJ Kornela MORAWIECKIEGO we Wrocławiu (nr 159.2-15 lutego 2018 roku).

Z kolei odpowiem na inne pytanie. Tym razem pytanie czytelnika z Warszawy: Jak skończyła się sprawa KOŚCIAŃSKIEJ, AK-OWSKIEJ WYSPY NA MORZU CZERWONYM? Ja już wówczas byłem w Paryżu. Sprawę znam ze świetnej książki Teresy MASŁOWSKIEJ, pt. Łącznik z Paryża. Rzecz o Weteranie Zimnej Wojny. Redaktor Masłowska pisze o roku 1948: w Kościanie „atmosfera zagęszczała się wokół pierwszych władz samorządowych… Starosta Fischbach (przypomnę, ponoć narodowiec, wcześniej wyniósł się do Poznania; pierwszy sekretarz Komitetu Powiatowego PPR-u, Bech, wyrzucony z pracy, znalazł wsparcie u ks. proboszcza Tomasza Sworowskiego, u którego dorabiał długo przy malowaniu i odnawianiu dzieł sztuki w kościele farnym). AK-owcy Ignacy Minta z PPR oraz Edward Boryczko z PPS przenieśli się na Ziemie Odzyskane, gdzie nikt ich nie znał. Szacuje się, że ówczesne represje objęły 150 osób z tego rejonu. Tak przestała istnieć AK-owska wyspa na Morzu Czerwonym…”. Koniec cytatu.

Może dodam tylko jedno. Myślę, że trzeba jasno zdać sobie sprawę z tego, że w Polsce okres Tymczasowego Rządu Jedności Narodu (1945-1946) stanowił epokę zgoła inną od tego, co następnie zaszło. Później, w roku 1947 i do połowy roku 1948, jeszcze sporo osób łudziło się, że jakoś to będzie. Dorota Kłuszyńska uważała, że Stalin chce, aby Polska była oknem wystawowym bloku socjalistycznego, oknem na Zachód… Dopiero w połowie roku 1948 Stalin wprowadził w Polsce spotęgowany terror. Do Paryża wówczas dawano nam znać z kraju: Za Boga nie wracajcie, zaczęły się straszne czasy.

Wyrzucono z miejsca z pracy przedwojennych fachowców, np. Eugeniusza Kwiatkowskiego, który tak znakomicie odbudowywał Wybrzeże. (Kwiatkowski znalazł się bez odpowiedniego zajęcia i w trudnej materialnie sytuacji w Krakowie. Hilary Minc, który potrzebował do pracy nad gospodarką kraju przedwojennych fachowców, musiał na rozkaz Stalina ich przepędzić, wylać z posad; niektórym spośród nich zrobiono procesy, itd., itd.).

Zaczęła się bowiem cała fala procesów, cała fala krwawego terroru. Posłuszny Stalinowi na 102 Bierut całkowicie oparł się na UB-ecji. Tolerował jej zbrodnie, tortury i niezliczone wyroki śmierci!!!

A my w Paryżu (my, to jest matka i ja, przekonaliśmy się, że Ojciec mój miał rację, głosząc: Stalin to nie polityk, ale maniakalny zwolennik terroru… Tyle na dziś.

Komentuj...

*



poniedziałek, 18 czerwiec, 2018

  • Pogoda w Paryżu


    17°C
    Duże zachmurzenie

    Dzisiaj:
    23°C / 14°C
     
    wtośroczwpiąsobnie
    26°28°22°20°21°23°
    14°16°10°11°12°
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART