Dziennik Macieja Morawskiego, 6 października 2016 r.

Utworzono 07 października 2016 przez Red. VP

DSC02270Pytania Mariusza Kubika, tak żywo interesującego się życiem sfer artystyczno-intelektualnych Paryża oraz ich kontaktami – także i z tak zwaną drugą wielką polsko-paryską emigracją – przypominały mi jakże interesującą mą wizytę (pod koniec lat czterdziestych ubiegłego stulecia) w jej położonym przy rue de Rivoli zdobnym obrazami czołowych malarzy wówczas już kończącej się epoki – mieszkaniu Misi Godebskiej, primo voto Natanson, następnie Edwards, wreszcie tertio voto Sert… Jak już pisałem, zaprowadził mnie do tej wówczas wielce starej słynnej damy Józio Czapski – chyba od lat 30-tu bliski jej przyjaciel. Tak, Misia Sert interesowała się od lat dwudziestych jego malarstwem, no i – co rzucało się w oczy – całym biegiem jego życia, w tym jego pobytem w ZSRR i np. jego poszukiwaniami ofiar, wówczas jeszcze otoczonej nimbem tajemnicy, zbrodni katyńskiej.
Owa wizyta u – wówczas już legendarnej – Misi Sert, zrobiła na mnie z miejsca ogromne wrażenie. Odczułem ją (tę wizytę) jako niesamowity „skok w przeszłość”, zetknięcie się z jakże artystycznie kluczowym w skali światowej, ale już odchodzącym w ciemną dal, wielkim Paryżem piewszej połowy dwudziestego wieku. Tak więc z radością przyjąłem zaproszenie tak otwartego na „polsko-paryską przeszłość” prezesa Romana Czajki, by jego elektrycznym samochodem wraz z Mariuszem Kubikiem udać się na cmentarz w Samoreau w departamencie Seine-et-Marne, na grób owej tak niegdyś słynnej i tak Józiowi Czapskiemu bliskiej Misi. Później wizyta na pobliskim grobie Stéphane’a Mallarmé. Następnie wizyta w niezbyt odległym Milly-la-Forêt, w słynnej kaplicy (XII wiek) Saint-Blaise des Simples. Tę kaplicę w czasie jej odnowienia w r. 1959, freskami ozdobił Jean Cocteau. A w roku 1963 Cocteau (mieszkaniec tego starożytnego miasteczka Milly-La- Forêt od końca lat 40.) tam zmarł i w kaplicy Saint-Blaise des Simples został pochowany.

Po dobrym obiedzie w tradycyjnej restauracji w Milly z prezesem Czajką wróciliśmy do Paryża. Mariusz Kubik został tam, by jeszcze zwiedzić dom (obecnie muzeum) Jeana Cocteau. Jedno pewne: jestem pod wielkim wrażeniem, jak by to powiedzieć możliwie krótko: kultu Francji i jej kultury, znajomości życia jej pisarzy, malarzy, poetów i słynnych, jak np. Misia, paryskich osobistości – jaki ewidentnie charakteryzuje unikalną osobowość Mariusza Kubika.

Komentuj...

*



piątek, 18 października, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART