Dziennik Macieja Morawskiego, 5 sierpnia 2017 r.

Utworzono 05 sierpnia 2017 przez Red. VP

Krajowi przyjaciele wyjaśnili mi, dlaczego tych lub innych irytuje mocno me podkreślanie znaczenia dyplomacji emigracyjnej i fakt, że (NARESZCIE) mają się ukazać w IPN-ie tajne, pisane przez chyba ćwierć wieku (???) raporty mego ojca, „emigracyjnego ambasadora Wolnej Polski we Francji”, przeznaczone dla „legalnych władz RP w Londynie”…

Rzeczywiście, cała ta sprawa zbiegła się z ostrą kampanią godzącą w dyplomację PRL-u, i dyplomację kierowaną – jak się teraz bardzo mocno uwydatnia – przez ludzi szkolonych w ZSRR… Z miejsca, dla uniknięcia nieporozumień, zaznaczę, że w mym pojęciu w służbie zagranicznej PRL-u pracowało jednak sporo (!!!) przyzwoitych Polaków, którzy starali się krajowi w miarę możności służyć, a także pomagać podróżującym za granicę rodakom (bardzo ludziom pomagali np. radca Breza i ambasador Gajewski…). Jednak – jak przed chwilą powiedział mi telefonicznie dawny, bardzo (!!!) zasłużony informator RWE, do stosunkowo niedawna czołowy, ceniony i na Zachodzie parlamentarzysta już Wolnej Polski – za PRL-u dwie dziedziny były pod ścisłą kontrolą radziecką: WOJSKO I DYPLOMACJA. Jak też dodał, niegdyś słusznie i zabawie mawiano: WCZORAJ KLUSKI, DZISIAJ KLUSKI, PAŃSTWO NASZE, A RZĄD RUSKI!!!

Co do dyplomacji emigracyjnej, to rzecz jasna twardo popierały ją bardzo bojowe odłamy naszego uchodźstwa, np. kombatanci i ich paryski tygodnik SYRENA (główni redaktorzy: Ryszard Wraga i Stanisław Paczyński bardzo ostro – jak dobrze pamiętam – atakowali Czesława Miłosza i Jerzego Giedroycia), dalej: kręgi „miłośników Polski przedwrześniowej” (a takich wówczas było sporo!!!). Ojciec mój rzecz jasna był przez owych NIEZŁOMNYCH uznawany jako legalny ambasador RP, choć oczywiście jego stosunek do wielu spraw i ludzi nie był „twardogłowy”, lecz wielce „wyniuansowany”. Na przykład cenił MIŁOSZA i z nim (chyba jednak b. rzadko???) po przyjacielsku rozmawiał. Ku oburzeniu twardogłowych, widywał też posłów z koła ZNAK, np. swego kuzyna Kostka Łubieńskiego, dalej: Jerzego Zawieyskiego, oraz skądinąd też np. swego eks-szwagra Tadeusza Brezę, w pewnym momencie radcę kulturalnego ambasady PRL-u w Paryżu, no i dosłownie dziesiątki innych przyjezdnych z Polski, w tym np. profesora Krzysztofa Skubiszewskiego… Miał pewne fundusze na małe stypendia dla tych lub innych gości z kraju (3-osobowa komisja stypendialna: mój Ojciec, Totuś Parczewski i Staszek Gebhardt…).

Jedno jednak pewne: Ambasada Wolnej Polski, a później delegatury Rządu, zasadniczo odrzucały zbytnie stawianie na PZPR-owskich rewizjonistów, nie ufały EWOLUCJI OWEJ LEWICY… Ojciec podchodził do tej sprawy ostrożnie, choć nie ukrywał, że uważa REWIZJONIZM ZA (często) CHYTRĄ PRZYGRYWKĘ MĄDRZEJSZEJ CZĘŚCI NOMENKLATURY, KTÓRA W CZASACH POSTALINOWSKICH POCZUŁA PISMO NOSEM I CHCIAŁA OCZYWIŚCIE, COKOLWIEK BY ZASZŁO, ZOSTAĆ PRZY ŻŁOBIE…

Jak pisze Maria de Hernandez-Paluch – autorka jego biografii pt. „SPISKOWY ŻYWOT KRESOWEGO PANICZA” (Wyd. ARCONA) – JERZY URSYN-NIEMCEWCZ, ostatni delegat rządu zwanego londyńskim w Paryżu, NIE LUBIŁ I NIE CENIŁ GIEDROYCIA!!!

Ursyn-Niemcewicz – który 22 grudnia 1990 roku towarzyszył prezydentowi Ryszardowi Kaczorowskiemu gdy ten udał się z Londynu do Warszawy, by przekazać Wałęsie insygnia władzy państwowej… – nie znał Giedrycia, nie chciał go widywać… Niezłomny Jerzy Ursyn-Niemcewicz – b. podchorąży AK, ranny w powstaniu warszawskim (zgrupowanie Bartkiewicz), a później delegat kontrwywiadu WiN-u we Francji, dziedzic majątku ziemskiego pod Tuluzą, wybitny prawnik, zapalony konspirator – miał pretensje do Giedroycia, m.in. o to, że Giedroyć uważał „post-AK-owską konspirację w latach PRL-u za niebezpieczną bzdurę”.

Jerzy Ursyn-Niemcewicz był nie tylko DELEGATEM RZĄDU RP, lecz też prezesem SPK Francja. We władzach SPK jego głównym „pomagierem” był, przez pewien czas mieszkający w DOMU SPK na 20, rue Legendre, Rafał GAN-GANOWICZ, ściśle związany z SOLIDARNOŚCIĄ WALCZĄCĄ, autor słynnej książki KONDOTIERZY (później bohater filmu Piotra Zarębskiego pt. „Pistolet do wynajęcia”, 1996 rok), dalej: członek mającej swą siedzibę w Londynie RADY NARODOWEJ RP i przez kilka lat mój stały współpracownik w sekcji polskiej biura RWE w Paryżu (felietonista polityczny – pseudonim „Jerzy Rawicz”)! Miałem z nim pewne problemy – bardzo uparty, w przeglądach prasy z uporem (!!!) pisywał: LEWICOWY DZIENNIK „LE MONDE”; w Monachium technicy klęli: musieli wycinać przymiotnik lewicowy… Gan-Ganowicz zwalczał „KULTURĘ” GIEDROYCIA i – jak mawiał – WSZELKI DIALOG Z KONIUNKTURALNIE PRZEMALOWANYMI członkami CZERWONEJ NOMENKLATURY. Mawiał również z uporem: NIE WOLNO NIC WYBACZAĆ!!!… W okresie OKRĄGŁEGO STOŁU, GAN-GANOWOCZ MUSIAŁ ODEJŚĆ Z RWE – głosił bowiem konieczność KONTRREWOLUCJI; uważał, że CZERWONYCH TRZEBA „STAWIAĆ POD MUR”. Nieco później głosił, że dawna nomenklatura POLSKĘ ROZKRADŁA…

GAN-GANOWICZ – były kondotier w Kongo, a później w Jemenie – MAWIAŁ TEŻ: ZABIJAŁEM, ALE TYLKO KOMUNISTÓW!!! GAN-GANOWICZ uciekł z Polski (bo jego tajna organizacja antykomunistyczna wpadła w ręce UB) mając 18 lat, w roku 1952 – ukryty pod pociągiem jadącym do Berlina. Następnie służył w Niemczech w Kompaniach Wartowniczych US, a później dostał się do Francji, i skończył tu tajną polsko-emigracyjną szkołę oficerską. Wódz Naczelny Generał Anders mianował go podporucznikiem. Na tej podstawie został KONDOTIEREM, walczył w Kongo, a później w Jemenie, gdzie np. zasłużył się w akcji zestrzelenia samolotu pilotowanego przez szefa grupy radzieckich doradców wspomaganych przez ZSRR „czerwonych” SIŁ walczących o panowanie nad owym (strategicznie ważnym /??/) krajem…

Gan-Ganowicz miał moc różnych pomysłów. Na przykład w pewnym okresie (???) wysuwał koncepcję powołania do życia EUROPEJSKIEGO, UNIJNEGO LEGIONU SZYBKIEJ INTERWENCJI (na wzór francuskiej LEGII CUDZOZIEMSKIEJ), „by tu – czy gdzie indziej – robić porządek.

Dodam, że zawsze odnosiłem wrażenie, że on mnie – swego jednak szefa w RWE – nie bardzo cenił (???). Ja Gana i jego uroczą żonę lubiłem. GAN PONOĆ KIEDYŚ KOMUŚ POWIEDZIAŁ, ŻE JA NIESTETY NIE MAM ANTYKOMUNISTYCZNEGO KRĘGOSŁUPA I WSZYSTKO WSZYSTKIM WYBACZAM. PONOĆ TEŻ GAN – I NAWET ZAWSZE W SWYCH MANIERACH ZGOŁA OD GANA RÓŻNY URSYN-NIEMCEWICZ – MIELI MI ZA ZŁE MÓJ „KULT” GIEDROYCIA, tego – jak oni uważali -EKS-PIŁSUDCZYKA, KTÓRY CZĘŚCIOWO ZDRADZIŁ IDEAŁY MARSZAŁKA (???), NP. NIE BRONIĄC KONSTYTUCJI KWIETNIOWEJ (???) I „TOLERUJĄC KOMPROMISY Z KLIKĄ WYWODZĄCĄ SIĘ Z ANTYPOLSKIEJ KPP (komunistycznej partii Polski!!!).

Tyle od ręki na dziś…

Komentuj...

*



niedziela, 22 październik, 2017

  • Pogoda w Paryżu


    11°C
    Zachmurzenie umiarkowane

    Dzisiaj:
    13°C / 9°C
     
    ponwtośroczwpiąsob
    14°19°22°21°17°18°
    13°11°10°12°11°12°
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART