Dziennik Macieja Morawskiego, 4 sierpnia 2017 r.

Utworzono 04 sierpnia 2017 przez Red. VP

Dociera do mnie BARDZO POUFNE (!) OSTRZEŻENIE, ŻE FAKT, IŻ PODKREŚLAM ZNACZENIE DYPLOMACJI EMIGRACYNEJ I NP. PARYSKIEJ AMBASADY WOLNEJ POLSKI „KADEMORA”, KAJETANA DZIERŻYKRAJ-MORAWSKIEGO ORAZ JEGO NASTĘPCÓW, DELEGATÓW RZĄDU ZWANEGO „LONDYŃSKIM”, JEST PRZEZ PEWNE (?) NADAL JEDNAK WPŁYWOWE LEWICOWE KRĘGI BARDZO ŹLE WIDZIANY. Ktoś ponoć przypomina w Warszawie stary dowcip z roku 1945…, wedle którego w owym czasie Kademor musiał się przydomkiem wymienić z Edwardem OSÓBKA-Morawskim i tym samym wylądował na całkowitym UBOCZU HISTORII…

Są ponoć ludzie wiele znaczący w pewnych kręgach w kraju, którzy głoszą, że rola dyplomacji emigracyjnej była bliska ZERU.

Oficjalnie dość długo polski rząd uznawali: 1). Watykan (Kazimierz Papee miał mocną pozycję, był nawet dziekanem Korpusu Dyplomatycznego akredytowanego przy Watykanie – ale tylko do śmierci Piusa XII-ego – później był tylko /do 17 10 1972/ admistratorem ambasady RP; jego znaczenie było wówczas raczej mininalne…); 2). Do swej śmierci w roku 1968, nasz rząd, zwany „londyńskim”, reprezentował w Hiszpanii wysoce szanowany przez samego Generała Franco Józef Potocki – człowiek wychowany w młodości w angielskich prestiżowych szkołach, świetnie wprowadzony w świat anglosaski, później lubiany przez Johna Fitzgeralda Kennedy’ego, który wysoko cenił jego wyjątkową inteligencję i zdolność przewidywania!!!

Co do paryskiej ambasady Wolnej Polski Kademora, to miała ona coś w rodzaju statutu półoficjalnego – niektórzy Francuzi, i to nawet dyplomaci, przyjmowali od Kademora ordery. Zaplecze owej „ambasady” w gruncie rzeczy stanowiły „bojowe”, na 102 nastawione antykomunistycznie organizacje takie jak SPK, wówczas liczące kilka tysięcy członków, i mające duże lokale w Paryżu (Dom im. Generała Broni Władysława Andersa) i w Lille…

Kademor zasiadał też we władzach Polskiego Towarzystwa Historyczno-Literackiego we Francji. Dopomagał profesorowi Zygmuntowi Lubicz-Zaleskiemu w obronie zwanej mickiewiczowską BIBLIOTEKI POLSKIEJ W PARYŻU, KTÓRĄ CHCIAŁ PRZEJĄĆ PRL.

Pozycja osobista Kademora w Paryżu była mocna; de Gaulle i Gaulliści dobrze pamiętali, iż był ON w październiku 1943 pierwszym z ambasadorów akredytowanych przy władzach Wolnej Francji, które wówczas jeszcze rezydowały w Algierze… Gaston Palewski mawiał o Kademorze „nasz pierwszy dziekan Korpusu Dyplomatycznego”. Rzecz jasna pozycja Morawskiego dawała PRL-owi i jego jawnym czy ukrytym zwolennikom, oraz także – to bynajmniej NIE TO SAMO, ludziom stawiającym na rewizjonizm, wierzącym w szansę dziejową rewizjonizmu – MOCNO NA NERWY. Już po 1989 roku pewne kręgi (???) określały ponoć (???) Kademora mianem „urzędnika” Biblioteki Polskiej w Paryżu, a on nigdy urzędnikiem Biblioteki nie był!!! Do swego wyjazdu do Lailly „ambasadorował”…

Kademor – podobnie zresztą jak ja – był przemiotem fali oszczerstw. Pewne tak czy inaczej proPRL-owskie kręgi prowadziły z nami wojnę oszczerstw na całego…

Skądinąd ktoś opowiada, że Giedroyć i Mieroszewski surowo oceniali REAKCYJNEGO KADEMORA, i – ubocznie – także mnie… Wiem jedno: ojciec mój, podobnie jak de GAULLE, uważał, iż na 102 policyjne ustroje komunistyczne nie będą ewoluować w wyniku akcji rewizjonistów, lecz runą, bo system czysto policyjny musi być z natury rzeczy gospodarczo mało sprawny i „demoralizujacy” społeczeństwo. Hamować musi też wszystkie twórcze inicjatywy. Wywoływać pewien „bezruch gospodarczy” i subtelne formy korupcji czy też trzymania się zasady CZY SIĘ STOI, CZY SIĘ LEŻY, 2 TYSIĄCE SIĘ NALEŻY…

Jest prawdą, że ojciec mój pokpiwał sobie czasem z lekka z wiary Mieroszewskiego w rewizjonizm. A co do mego ojca stosunków z Giedroyciem, to w niektórych okresach bywały one nieco trudne. Natomiast ojca bardzo bliskimi przyjaciółmi byli Józef Czapski i Kot Jeleński. Co do wielkiej wagi pisanych przez długie lata tajnych raportów mego ojca (dla władz RP w Londynie przez ładnych kilka lat zablokowanych w związku ze sfinansowanym przez rodzinę Lubicz-Zaleskich kompletnym remontem GMACHU BIBLIOTEKI POLSKIEJ W PARYŻU), to Giedroyć próbował je przejąć. Słusznie uważał je za najwyższej wagi pendant do archiwów KULTURY (?). Wiele o ich treści wiedział w pewnym okresie od znakomitego opiekuna owych raportów, jakże wybitnego Andrzeja DOBOSZA…

Na zakończenie dodam, że – jak mi poufnie donoszą z chyba poważnego (???) źródła – fakt, że te raporty teraz ukażą się w IPN-ie jest z pewnych przyczyn pewnym sferom, szczególnie teraz, bardzo nie na rękę. (Przyznam, że nie do końca „kapuję”, o co dokładnie tu chodzi i dlaczego to ma mieć związek z polską sytuacją polityczną (???). Ale cóż – od zawsze pewne sprawy i pewna – jak to określam – nasza nieco histeryczna, polityczna, zacietrzewiona głupota są MI PO PROSTU OBCE, CHCĘ ŚWIADOMIE NIE BRAĆ ICH ZA BARDZO NA SERIO, JAKBY JE IGNOROWAĆ…

Tyle na dziś; komputer nadal robi mi kawały, ale ma przyjść technik!!!

Komentuj...

*



sobota, 7 grudnia, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART