Dziennik Macieja Morawskiego, 4 sierpnia 2016 r.

Utworzono 04 sierpnia 2016 przez Red. VP

DSC09121_Wczoraj wieczorem kolacja z mą córką Natalią, z Zosią Tarnowską i Stefanem Żółtowskim. Zosia i Stefan przyjechali samochodem z Polski, via Holandia. W sobotę jadą do Normandii na wielki ślub jednej z kuzynek Stefana z jakimś Holendrem.

Ciekawa rozmowa! Podkreślali entujazm, jaki wywołały wypowiedzi i pobyt papieża Franciszka w Polsce! Zaznaczę tu, że z wielu stron dochodzą mnie informacje, iż postawy i słowa tego papieża odbijają się mocnym echem w kręgach młodzieży świata, iż ponoć w wielu krajach zahamował on proces odchodzenia młodych od Kościoła.

Dobrze pamiętam wuja Stefana – Kazimierza Żółtowskiego, który w roku 1948, w dość trudych warunkach, na statku załadowanym węglem wraz z Władyslawem Furką i jego żoną Emilią, przedostał się z Polski do Francji. Jak w swej książce autobiograficznej i o bardzo małym nakładzie napisał Stanisław Łucki, ważna i kluczowa postać tutejszej „endecji”: „Furka był znanym przed wojną działaczem ‚Młodzieży Wszechpolskiej’ i ‚Bratniej Pomocy’ na Uniwersytecie Jagiellońskim, a Żółtowski kaznodziejskim mówcą, działaczem akcji katolickiej na Pomorzu i gorącym zwolennikiem Napoleona! Wzmocnili oni wydatnie organizację Stronnictwa odowego we Francji, Furka przez objazd kół terenowych, a Żółtowski przez udział w różnych udanych zebraniach publicznych” (koniec cytatu).

Ja dobrze sobie przypominam Kazimierza Żółtowskiego z jego wystąpień na spotkaniach w zwanej mickiewiczowską Bibliotece Polskiej na Wyspie św. Ludwika w Paryżu. Swego czasu spotykałem także jego syna, cenionego paryskiego architekta.

Może warto, bym podkreślił, że w naszym życiu emigracyjnym Stronnictwo Narodowe odgrywało znaczną rolę. Do roku 1950 wydawało ono we Francji poczytny dwutugodnik „Placówka”, a nieco później (co prawda krótko) dziennik „Słowo Polskie” (dyrektor Aleksander Demidowicz-Demidecki, w czasie wojny wiceminister spraw wewnętrznych w rządzie RP w Londynie, człowiek wpływowy i ustosunkowany), pamiętam, iż w pewnym okresie miał piękny apartament w domu przy Polach Elizejskich i wydawał tam przyjęcia, na ktorych bywało wiele wybitnych osób. Demidowicz-Demidecki, człowiek wielkiego umiaru i rozsądku, był tu żartobliwie określany „Demi-Endecki”. Zaliczał się do grona bliskich przyjaciół mego ojca. Wspomnę też, że wówczas w Paryżu przebywały również 2 inne ważne osoby „orientacji narodowej”: minister Jerzy Zdziechowski i Witold Olszewski, w pewnym okresie wydawca bardzo kontrowersyjnych „Horyzontów”; obaj oni jeszcze za PRL-u wrócili do kraju. Dość częstym gościem bywał w Paryżu (oraz z reguły u mego ojca) mieszkający na stałe w Londynie Tadeusz Bielecki, prezes SN.

Jedno jasne. Przez kilkanaście lat rola endeków w naszym życiu i w walce emegracyjnej była niewątpliwie znaczna.

Komentuj...

*



środa, 22 stycznia, 2020

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART