Dziennik Macieja Morawskiego, 30 grudnia 2016 r.

Utworzono 30 grudnia 2016 przez Red. VP

Ceniony dr hab. profesor Aleksander Woźny, znawca najnowszych dziejów Polski nawiązuje do mego boju o otoczenie patriotycznym szacunkiem naszej DYPLOMACJI EMIGRACYJNEJ (patrz np. na książkę pod takim właśnie tytułem profesora Krzysztofa Tarki, wyd. Rytm 2003) i o zainteresowanie się przez nasz MSZ ostatnimi żyjącymi jeszcze „dyplomatami Wolnej Polski” i owej dyplomacji archiwami. Co do archiwów, to za kilka miesięcy mają się ukazać pisane przez ćwierć wieku dla naszego kierownictwa w Londynie poufne raporty dyplomatyczne „Kademora” (Kajetana Dzierżykraj-Morawskiego) – ambasadora Wolnej Polski w Paryżu. Ukażą się one pod redakcją słynnego profesora Rafała Habielskiego… Historyczną wartość tych raportów niegdyś uwydatniał Andrzej Dobosz („Pustelnik z Krakowskiego Przedmieścia”), a Jerzy Giedroyc już wiele lat temu ostro mi wyrzucał, że nie spowodowałem wydania owych tekstów, stanowiących jednak w pewnej mierze „pendant” do archiwów Kultury… Jedno w mym odczuciu pewne: owa publikacja naukowa pod kierownictwem profesora Habielskiego bardzo wiele wniesie do naszych najnowszych dziejów…

Przed laty minister Skubiszewski żywo interesował się ową emigracyjną dyplomacją. Mawiał mi, iż bierze pod uwagę możliwość zamianowania nas, jej dawnych współpracowników honorowymi attaché obecnych polskich placówek. Sprawa nie doszła do skutku! Jak powiedział mi śp. ambasador Ludwik Dembiński, „wiadome lewicowe siły ten projekt storpedowały”…

Jak dziś na wstępie wspomniałem, do mych zabiegów dotyczących uwydatnienia roli naszej emigracyjnej dyplomacji nawiązał teraz profesor Woźny. W swym emailu, ów ceniony historyk pisze mi: „Mogę stwierdzić tylko, że Pańska inicjatywa jest uzasadniona i cenna. POWINNA BYĆ WSPARTA ZE STRONY MSZ-u”…

Z kolei pewien inny czytelnik, mi nieznany, zajmuje stanowisko zgoła odmienne… Zarzuca mi – jak mówi – że rzekomo idę drogą wytyczoną przez PiS, i – jak się zdaje – nie wiem, że po październiku 1956, polski MSZ w „niełatwej sytuacji bronił polskich interesów” (??), że cały szereg dyplomatów PRL-u, choćby minister Adam Rapacki, sporo dokonali…

A tymczasem ja wcale nie neguję, że wśród dyplomatów PRL-u było sporo dobrych Polaków… Twierdzę natomiast, że PRL-owski MSZ ujęty w blokowe okowy, ściśle przez ZSRR nadzorowany, nie może być określany mianem „całkowicie niezależnej polskiej instytucji”. Wolną polską myśl dyplomatyczną, i walkę o wyzwolenie ojczyzny reprezentowali i prowadzili tylko dyplomaci emigracyjni, de facto w dużej merze skupieni wokół Edwarda Raczyńskiego… No a co do PiS-u to ja – obserwator i od kilkudziesięciu lat polski korespondent z Paryża – nie mieszam się do polskiej polityki ściśle wewnętrznej. MÓJ BÓJ O UZNANIE ROLI DYPLOMACJI EMIGRACYJNEJ MA CZYSTO P A T R I O T Y C Z N E PODŁOŻE!!! No i jestem zdania, że najwyższy czas, by i w tej dziedzinie jasno wykazać cała prawdę historyczną, podkreślić – siłą rzeczy służebną wobec ZSRR – rolę ambasad PRL-u, jak wiadomo, przez sowieckie placówki w danym kraju bacznie kontrolowanych…

Komentuj...

*



wtorek, 12 grudzień, 2017

  • Pogoda w Paryżu


    3°C
    Pochmurno

    Dzisiaj:
    6°C / 2°C
     
    śroczwpiąsobniepon
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART