Dziennik Macieja Morawskiego, 28 stycznia 2018 r.

Utworzono 28 stycznia 2018 przez Red. VP

Czytelnik pyta, kiedy dokładnie opuściłem Polskę, i czy to prawda, że jadąc z matką do Paryża liczyłem na powrót do kraju po wyższych studiach za granicą, oraz jakim cudem z matką otrzymaliśmy paszport.

Zacznę od sprawy paszportu. Bliski przyjaciel mych rodziców, ówczesny minister odbudowy w rządzie Edwarda Osóbki-Morawskiego (działacz tak zwanej „reżymowej” PPS), profesor urbanistyki, szlachetny Michał Kaczorowski – na prośbę mej matki – załatwił jej paszport na wyjazd do Francji w lipcu 1946. Poszedł do de facto kierującego MSZ-em wiceministra Zygmunta Modzelewskiego (minister Wincenty Rzymowski był figurantem bez znaczenia), prosząc o paszport dla mej matki. Zygmunt Modzelewski, śmiejąc się, powiedział mu: Dałem paszport Natalii Zarembinie, dam i Morawskiej!! Ja, wówczas jeszcze nieletni, znalazłem się na paszporcie matki. Był z tym później pewien kłopot; matka wyjazd opóźniała, wyjechaliśmy dopiero w pierwszych dniach listopada 1946, a ja 20 9 1946 skończyłem 17 lat. Rzecz zabawna, tę mą pełnoletność zauważył – gdyśmy pociągiem jechali przez Niemcy – żandarm amerykański, kontrolujący paszporty. Ale w końcu pozwolił mi jechać dalej…

Jadąc do Paryża, wiozłem w pamięci posłanie dla ojca od jego dawnego szefa, Eugeniusza Kwiatkowskiego, wzywające ojca do powrotu do Polski i pracy nad obudową Wybrzeża (Kwiatkowski był wówczas ministrem odbudowy Wybrzeża). Ojciec powrotu odmówił. Powiedział, że Stalin to nie człowiek politycznie myślący, lecz podejrzliwy terrorysta – lada chwila zarządzi on nowe czystki w Polsce. To samo ojciec powiedział innemu ze swych przyjaciół, Tadeuszowi Chromeckiemu, naczelnikowi wydziału zachodniego w „warszawskim” MSZ-cie, który w roku 1947 (?) odwiedzał nas w Chaville pod Paryżem i obiecywał mi, gdy skończę studia w Paryżu, posadę w polskiej dyplomacji… (W 1948 Kwiatkowski poszedł w całkowitą odstawkę, ledwo miał z czego żyć, Chromecki zaś w tym czasie (?) trafił do więzienia. Skazano go na 12 lat, wyszedł w roku 1956, lecz szybko zmarł czy też popełnił samobójstwo (??).
W drugiej połowie roku 1948, matka i ja otrzymywaliśmy posłania np. od Michała Kaczorowskiego i innych: Na Boga nie wracajcie, tu obłędny terror!!!

Kończąc, podkreślę wielką wagę dat. Gdy z matką opuszczałem Polskę, krajem jeszcze w zasadzie rządził „Rząd Jedności Narodowej”, narzucony Polsce umową między zachodnimi aliantami i Stalinem… Sporo przyzwoitych ludzi w Polsce, mimo wybryków SB i NKWD, całkowicie się myląc , liczyło, że sprawy się powoli jako tako „ułożą”. Usunięcie Gomułki, natężenie terroru nastąpiło dopiero w połowie 1948 roku. Wtedy dopiero nasi tak wówczas zwani „polityczni pozytywiści” zrozumieli, że się całkowicie pomylili!!! A matka i ja, zrozumieliśmy, że nie Michał Chromecki i Eugeniusz Kwiatkowski, lecz mój ojciec miał rację.

Tak, daty są ważne! Na przykład jakiś czas temu pewien facet twierdził, że dobrze pamięta (!!!) jak w Warszawie w roku 1948 entuzjastycznie oklaskiwałem zjednoczenie OM TUR-u i ZMP. A tymczasem w rzeczywistości od listopada 1946 byłem już w Paryżu! Kończąc, odnotuję, że w roku 1946-tym opowiadano mi, że Gomułka – będąc wówczas ministrem Ziem Odzyskanych – w rozmowie z grupą pracujących w owym ministerstwie „przedwojennych urzędników państwowych” obiecywał im swą opiekę, mówiąc też, że polscy patrioci zawsze powinni móc się dogadać!!!???

Komentuj...

*



sobota, 24 sierpnia, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART