Dziennik Macieja Morawskiego, 27 marca 2017 r.

Utworzono 27 marca 2017 przez Red. VP

We wczorajszym dzienniku wspomniałem o Karczmie przy Pałacu w Głuchowie niedaleko od (niegdyś królewskiego) miasta Kościana, leżącego – mocno to podkreślę – de facto chyba w samym sercu tak mi drogiej Wielkopolski, tej Wielkopolski, skąd się wywodzi wielu Francuzów polskiego pochodzenia: wnuków czy już prawnuków wielkiej fali naszych górników i robotników, którzy wraz ze swym pismem NARODOWIEC (pismem kolejno kierowanym przez dwóch wybitnych Michałów Kwiatkowskich – ojca i syna) w latach dwudziestych 20-tego stulecia przybyli tu za chlebem i aby pomóc Francji stanąć na nogi po zniszczeniach pierwszej wojny światowej!!! Otóż wczorajszy VECTOR POLONII już dotarł do Głuchowa (piękny pałac, niegdyś własność zamordowanego w Katyniu Marcelego hr. Żółtowskiego). Obecni właściciele całego tego wspaniałego obiektu, od lat cenieni mistrzowie polskiej, dokładnie słynnej wielkopolskiej, gastronomii – Bożena i Krzysztof POKROPSCY z miejsca e-mailem zachęcają mnie i – jestem głęboko przekonany – wszystkich tak licznych czytelników VECTORA POLONII do skorzystania z wysokiej klasy usług gastronomicznych tej świetnej i niedrogiej Karczmy przy Pałacu w Głuchowie koło Kościana, 35 km od Poznania, przy drodze numer 5 z Poznania do Wrocławia… KARCZMA dysponuje już też pokojami noclegowymi. A położone zaledwie o kilka kilometrów miasto Kościan jest bogate sporą ilością świetnych i, co mnie od lat uderza, tanich (!!!) sklepów…

A teraz moja drobna prośba: jeśli ktoś z czytelników Vectora Polonii odwiedzi głuchowską KARCZMĘ PRZY PAŁACU oraz słynne od wieków z niskich cen i z jakości sklepy królewskiego miasta Kościana, proszę o skierowanie wprost do redakcji VECTORA POLONII małej relacji. Apeluję też do redaktorów Jerzego Zielonki i Teresy Masłowskiej, by wspomnieli o Vectorze w prasie kościańskiej, wszak pismo to dzień w dzień zamieszcza me – wiernego Kościaniaka – dzienniki, które skądinąd regularnie w internecie publikuje ten, co mnie przed laty do ich pisania na komputerze zachęcił – jakże wybitny magister Mariusz KUBIK… Jak mi powiedział ktoś na ogół nieźle poinformowany, w Polsce pewne wysoko postawione osoby regularnie czytują ów Pański (publikowany przez Kubika) internetowy dziennik, i wysoko go cenią, bo wie Pan więcej od innych, bo ma Pan nosa!!!

Dzisiejszy mój dziennik nie przynosi jakichś rewelacji! Jest w pewnej mierze bardzo osobisty, nawet lokalny… Pozwolę sobie jednak dorzucić doń odpowiedź na bardzo osobiste pytanie kogoś „liczącego się”. Pyta on: Czemu zabiega Pan o status inwalidy zimnej wojny? Odpowiem po prostu: bo jestem inwalidą zimnej wojny, i bo – jak stwierdza wybitny lekarz – w wyniku zimnej wojny jestem ciężko chory… I, co gorsza, ma ukochana żona, o wiele ode mnie młodsza, która uroiwszy sobie w pewnym momencie, że ja nie jestem ja, że mnie czerwone służby podmieniły, mnie opuściła, jest w fatalnym stanie zdrowia, żyje bardzo samotnie na wsi. Czuję się za jej los odpowiedzialny. Giedroyć niegdyś mawiał: PRL, w przeciwieństwie do czerwonych, Rumunów czy Bułgarów już nie morduje! Ale ja dodam: jednak psychicznie niszczy!

Swego czasu pewien „dobrze zorientowany” facet powiedział mi: Dziwne, że wiadome służby po prostu nie zastrzeliły Jeglińskiego i Ciebie – to przerwałoby dopływ na Zachód pewnych tajnych informacji!!!

Komentuj...

*



poniedziałek, 14 października, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART