Dziennik Macieja Morawskiego, 26 kwietnia 2018 r.

Utworzono 29 kwietnia 2018 przez Red. VP

Magdalena Jastrzębska z Dąbrowy Górniczej, która jest w trakcie pisania biografii Zdzisława Lubomirskiego, tak ogólnie zwanego Księcia Regenta, to znaczy w 1918 jednego z trzech regentów, którzy jednomyślnie jesienią tegoż roku władzę przekazali Piłsudskiemu, pyta mnie o me wspomnienia dotyczące tej tak wybitnej postaci, o księcia Zdzisława, którego spotykałem w Małej Wsi, gdzie bywałem, a nawet część okresu wojny spędziłem u mych stryjostwa (mój stryj Tadeusz był mężem Julii, córki księcia Zdzisława)…

Znalazłem się z matką mą w Małej Wsi chyba 3-go (??) września 1939. Był tam wówczas także książę Zdzisław. Pamiętam jego „bolesny pesymizm”. Mówił: Silni, Zwarci, Gotowi to ponura bzdura”. Uważał, że Polska „runie na długo”. Irytował go optymizm tych, co wówczas jeszcze na kilkanaście dni Polską rządzili. W gruncie rzeczy wyraźnie uważał tezę piosenki NIKT NAM NIE ZROBI NIC, BO Z NAMI NASZ DZIELNY WÓDZ MARSZAŁEK ŚMIGLY RYDZ za „ponura bzdurę”. Mawiał: „Idą straszne czasy!”.

Książę Regent w czasie okupacji też bywał w Małej Wsi. Przysłał tam także swą byłą koleżankę z Senatu RP, Dorotę Kłuszyńską z PPS, z pochodzenia Żydówkę. Ukrywano ją w pałacu w Małej Wsi pod fałszywym nazwiskiem przez cały dalszy przebieg wojny… W razie jej wykrycia przez Gestapo, wszyscy mieszkańcy pałacu mogli być rozstrzelani! A córkę księcia Zdzisława, ciocię Julcię, bardzo drażnił fakt, że pani Dorota, ponoć krewna Róży Luksemburg (??) starała się propagować socjalizm wśród tamtejszej młodzieży. Wśród np. właśnie synów Tadeusza i Julii z Lubomirskich. Także mnie „skłaniała do PPS-u”. Skutek: po „wyzwoleniu” w roku1945 wstąpiłem do OM TUR-u… (Po wojnie pani Dorota przez pewien czas łudziła się, że Stalin w celach propagandowych nada Polsce względnie ludzki status… Ale jesienią 1948 przysłała mej matce i mnie już do Paryża posłanie, by „za Boga nie wracać do kraju, bo sprawy potoczyły się innym torem niż ten, którego się spodziewała…”.

Księcia Zdzisława pamiętam też z okresu, gdy po wyjściu z Pawiaka (ponoć wypuszczono go /???/ na interwencję jego przyjaciela sprzed 1914 roku, finlandzkiego Marszałka Mannerheima /?/) – już ciężko w wyniku swego pobytu w więzieniu chory – znalazł się w Małej Wsi i tam zmarł. Pamiętam jego wielki – jak na wojenne warunki (tłum gości) – pogrzeb…

Niektórzy moi czytelnicy uparcie domagają się starych anegdot. O księciu regencie znam jedną. Zapewne fałszywą… Brzmi ona: na posiedzenie Rady Regencyjnej przychodzi książę Zdzisław i mówi do Kardynała Kakowskiego (także regenta): „Dostałem ściśle tajny list od cesarza Austrii. W najwyższym sekrecie zapoznam Kardynała z jego treścią”. Na to Kakowski: „Już wszystko wiem!”. Zdumiony książę Zdzisław pyta: „Jak to możliwe?”. Kakowski odpowiada: Mamy tego samego pedicura”. (Inna też być może fałszywa anegdota głosi, że gdy Kardynała Kakowskiego mianowano regentem, „kościelny warszawskiej katedry” miał rzekomo powiedzieć księciu Zdzisławowi: Taka wysoka funkcja, to za wiele na głowę eminencji Kakowskiego…”.

Tyle na dziś – ośmielam się prosić mgra Mariusza Kubika o przekazanie tego odcinka dziennika Magdalenie Jastrzębskiej…

Komentuj...

*



wtorek, 18 czerwiec, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART