Dziennik Macieja Morawskiego, 24 marca 2017 r.

Utworzono 25 marca 2017 przez Red. VP

Ceniony polski reżyser filmowy, laureat szeregu poważnych nagrań dokumentalnych, np. „TAJNYCH TAŚM SB” (GRAND PRIX – Międzynarodowe Dni filmu dokumentalnego, Lublin 2013) czy też „AMERYKANINA W PRL-u” (nagroda główna „Złoty Nurt”, Kielce 2009), za przenikliwy opis wizyty Roberta Kennedy’ego w PRL-u, odkrywczo pokazujący zderzenie dwóch światów, jest w trakcie wykańczania – dla ponoć najlepszej polskiej firmy filmowej – filmu o mnie, jak mnie określali PRL-owcy: „SZPIONIE RWE”. Tak, ma praca w RWE najprzód jako freelancer Zygmunta Michałowskiego, a później jako etatowy korespondent informacyjny RWE (1965-1992) polegała na zdobywaniu informacji o tym, co się naprawdę w Polsce dzieje. Na przykład 25 II 1979, Jan NOWAK-JEZIORAŃSKI pisał do mnie z Waszyngtonu: „Chcę, by Pan wiedział, że kilka Pana raportów dotyczących wzmocnienia ruchu frakcyjnego wewnątrz partii miało dla mnie ostatnio wielkie znaczenie w rozmowach z Karlem Schmidtem, XY z departamentu stanu oraz ze Zbigniewem Brzezińskim, w związku z projektem zaproszenia tu na jesień Gierka…”. A na przykład poprzednio, 15 8 1976, Jan Nowak pisał do mnie, że otrzymał od Zygmunta Michałowskiego stos ostatnich raportów. JN precyzuje: „Olbrzymią większość stanowią raporty od Pana, a materiały od „młodego człowieka” (Piotra JEGLIŃSKIEGO) są największymi rodzynkami programu. List Andrzejewskiego poszedł kilka dni temu, a o Kuroniu słuchałem wczoraj”. Koniec cytatu…

Jak wynika z powyższego, Jegliński i ja graliśmy kluczową rolę w dostarczaniu RWE tajnych informacji z PRL-u… Nic więc dziwnego, że SB i inne „czerwone służby specjalne” planowały ZABICIE JEGLIŃSKIEGO, no i bezustannie starały się mnie i niestety także mą żonę zastraszać, terroryzować metodą pogróżek, kolportowania z uporem godzących we mnie oszczerstw, nasyłania prowokatorów… Ja miałem dobrego nosa: wyczuwałem, kto może być nasłanym, ale np. mój szlachetny kolega Totuś Parczewski, też korespondent informacyjny RWE, zawierzył jakiemuś przybyłemu z Polski człowiekowi i powierzył mu pewne zadania (zdaje się dystrybucję książek wydawanych po polsku na Zachodzie przy jednym z PRL). Niestety ów facet po roku „prysnął” do PRL-u, a nas obsmarował w reżymowej prasie… Totusia za nieostrożność usunięto z RWE… Został dyrektorem Polskiego Domu Spokojnej Starości w Lailly-en-Val…

Jak już pisałem, 19 grudnia 2011 (patrz DWA BRZEGI. Zapiski weterana zimnej wojny, strona 90) jacyś dziwni ludzie ostentacyjnie chodzili za moją ukochaną żoną i córeczką. Najwyraźniej szło o zastraszenie… Zawsze świetnie zorientowany Piotr Jegliński mnożył ostrzeżenia… W biurze RWE-RS atmosfera bywała napięta. W pewnym momencie „nieznani sprawcy” pobili przed jej paryskim domem mą rumuńska koleżankę-literata Monikę Lovinesco… A w Londynie we wrześniu 1978 r. zamordowano „bułgarskim parasolem” naszego freelancera dramaturga, powieściopisarza i „dysydenta” Georgii Markowa. A w Paryżu ofiarą próby (na szczęście nieudanej) zlikwidowania go „bułgarskim parasolem” padł nasz bułgarski korespondent, Wladimir Kostov… W lutym 1981 r. na siedzibę naszego Radia w Monachium z polecenia rumuńskiego Securitate słynny terrorysta Carlos czy też raczej jego ludzie, dokonali zamachu, powodując eksplozję ładunku materiałów wybuchowych pod jednym ze skrzydeł radiowego budynku — kilkunastu pracowników RWE odniosło rany… Uparta pogłoska głosiła też, że owa Securitate ma metodę, by wywoływać u wrogów komunizmu jakąś błyskawiczną chorobę nowotworową (???). Jednym słowem, nie brakło alarmów i napięć, nieraz przesadzonych… Dodam, że Piotra JEGLIŃSKIEGO podobno rzeczywiście zamierzano OTRUĆ!!! Jego niedawna b. ciężka choroba niewątpliwie była tak czy inaczej „skutkiem” tej przeszłości, była z tą przeszłością ściśle związana i nią spowodowana… Wyciekanie z Polski tajnych informacji, np. o sporach w kierownictwie partii, wściekało „kierownictwo PZPR-u”, które w takiej sytuacji zarzucało SB nieudolność…). Stąd ta np. tak zacięta wojna z Jeglińskim i ze mną…

A moją ciężka choroba serca też zdaniem wybitnych – kardiologa i kardiochirurga – ma swą przyczynę również w napięciach z przeszłości.

Ale, co najbardziej dla mnie bolesne i tragiczne, to to, że ciężko zachorzała moja żona. Do dziś jej stan zdrowia jest fatalny. To wręcz DRAMATYCZNIE zaciążyło nad mym i mej córki życiem… TYLE NA DZIŚ O TYM DRAMACIE!!!

Komentuj...

*



niedziela, 20 października, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART