Dziennik Macieja Morawskiego, 23 listopada 2016 r.

Utworzono 23 listopada 2016 przez Red. VP

DSC02293Czytelnik stawia mi dwa pytania, na które – zgodnie z mymi zasadami, z szacunkiem jakim otaczam tych, co ten mój pisany już od lat dziennik czytują i nawet nieraz komentują, ze mna polemizują… – z miejsca odpowiadam.

Pierwsze pytanie dotyczy tego, dlaczego nie wypowiadam się na temat wyborów prezydenckich (które mają mieć miejsce we Francji 23 4 2017 – pierwsza tura; 7 5 2017 – druga tura)… Otóż uważam, że do owych wyborów sporo jeszcze może nastąpić. Można np. się obawiać, iż „dżihadyści”, którzy obecnie wyraźnie przegrywają w Syrii i w Iraku, zechcą w odwecie pokazać zęby np. właśnie we Francji, dokonać tu jakiegoś być może spektakularnego (??) zamachu czy serii zamachów terrorystycznych… Być może dość jednak liczni „żołnierze dżihadu”, wywodzący się np. właśnie z Francji, wmieszani w tłum „uchodźców”, zaopatrzeni w fałszywe dokumenty tu z Syrii czy z Iraku „przenikną” i przejdą do terrorystycznych akcji… Jest chyba rzeczą oczywistą, że terrorystyczne wyczyny, szczególnie jeśli będzie szło o jakieś „wyczyny” na o wiele większą niż dotychczas skalę, mogą tak czy inaczej (?) zaważyć na wynikach francuskich wyborów prezydenckich roku 2017-ego… Na wynikach owych wyborów może zapewne też zaciążyć trudny do przewidzenia w tej chwili przebieg wydarzeń w świecie, np., lecz nie tylko, ewolucja międzynarodowej sytuacji ekonomicznej związana m.in. z niewątpliwie chyba wysoce odmienną od dotychczas stosowanej przez USA linią postepowania „nową grą gospodarczą” Donalda Trumpa… Zresztą odnoszę wrażenie, że jeśli wolno mi to tak określić szybko teraz wchodzimy w zupełnie nowe czasy, niewątpliwie już wyraźnie zaczynające się cechować dość jednak szybką ewolucją postaw społecznych i nastrojów mas.

Drugie pytanie dotyczy szans Marine Le Pen zostania prezydentem Francji. Jak wynika z dotychczasowych sondaży, Marine Le Pen przegra w drugiej turze wyborów prezydenckich. Uderza mnie, że cały szereg osób, w zasadzie raczej przychylnych Frontowi Narodowemu w jego obecnej postaci, nie chce głosować na Panią Marine w wyborach prezydenckich, a to z obawy o swe oszczędności. A Francja to jak wiadomo naród licznych „ciułaczy”… Rzecz w tym, że Front Narodowy jak się zdaje (??) chce powrócić do franka, wyjść ze strefy euro… Ludzie uważają, że takie posunięcie spowoduje spadek wartości ich oszczędności. Wszyscy tu dobrze wiedzą, że Brexit „mocno uderzył po kieszeni” licznie tu rezydujących (173 000 osób) angielskich rencistów i emerytów, a to dlatego że obniżył kurs funta.

Jest godnym uwagi, że jak na razie Marine Le Pen, zapewnie świetnie zdając sobie sprawę z tego problemu, na ten temat milczy… Może z czasem jakoś sprawę wyjaśni, spróbuje tak czy inaczej uspokoić tutejszych rencistów i „ciułaczy” (??). Tak, jeszcze wczoraj jedna z mych sąsiadek tłumaczyła mi, że w trosce o swój złożony w banku „kapitalik” nie będzie na „sympatyczną Panią Marine” głosować…

Komentuj...

*



czwartek, 19 września, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART