Dziennik Macieja Morawskiego, 23 grudnia 2016 r.

Utworzono 23 grudnia 2016 przez Red. VP

Operowanie analogiami historycznymi w ocenie obecnej sytuacji jest – bo nie znajduję lepszego określenia – rzeczą nieco zdradliwą! Narzuca mi się jednak „stwierdzenie”, że obecny stan rzeczy nieco, a może nawet bardzo, przypomina to, co zachodziło w latach trzydziestych ubiegłego stulecia… I teraz społeczeństwa wielu krajów Zachodu ogarnia niepokój, poczucie, że „rządzące dotąd elity” nie są w stanie skończyć z bezrobociem, czy też na serio wejść na drogę modernizacji ekonomicznej i szybkiego rozwoju… Że narobiły one sporo głupstw na Bliskim Wschodzie, biorąc zbyt na poważnie tak zwaną „arabską wiosnę”, nie dostrzegając w porę rodzenia się „dżihadu”, nienawiści fanatyków islamu do świata zachodniego, „apetytów mas islamskich na wdarcie się do bogatej w ich pojęciu Europy…”. No i nie dostrzegając do końca, że terroryzm to nowa forma wojny, że może on w przyszłości narobić szkód KOLOSALNYCH (atom. bronie chemiczne, cyberatak na duża skalę, itd., itd.).

Tak, zaniepokojone są społeczeństwa, i to jednak może okazać się „nieobliczalne w skutkach”– gorączkowo stawiają one (te społeczeństwa) na nowe; czasem marzą o wysoce opiekuńczych rządach SILNEJ RĘKI…

Ojciec mój mawiał mi w latach 50-tych i 60-tych, że jego zdaniem tylko de Gaulle jasno widzi ku czemu idzie; wie, że w Rosji komunizm pewnego dnia runie z trzaskiem. Z Polaków – zdaniem mego ojca – właściwie oceniali sytuację, bliscy rozumowaniu de Gaulle’a Edward Raczyński i Józef Czapski… Teorie i teoryjki obcych i polskich „czcicieli rewizjonizmu” były zdaniem ojca mało realne… A to, bo – w wielkim skrócie – post-stalinowski komunizm to system policyjny, który rozwali tylko nieunikniona katastrofa gospodarcza.

Kończąc dodam, że mówiąc o okresie przed wrześniem 1939, ojciec podkreślał, że uderza go, jak elity polskie i nasze ówczesne kierownictwo państwa żyli w świecie złudzeń… Błyskawicznej klęski, także sowieckiego ciosu w plecy nie przewidziano, no i nic na wypadek „wielkiej katastrofy” (co charakterystyczne) nie przygotowano… (Piłsudski ponoć mawiał: Beze mnie oni nie dadzą sobie rady, tylko ja mam dostateczne autorytet i pomysłowość, by zręcznie grać. Dodawał ponoć, mówiąc o ówczesnych ministrach i generałach: są oni wierni, ale mierni… (Relata refero – ojciec mój miał jakiegoś (?) znajomego w adiutanturze Marszałka (???), niestety przed laty tych rozmów, tych poufnych bardzo wypowiedzi mego – nota bene superostrożnego i dyskretnego – ojca nie notowałem…)

Komentuj...

*



sobota, 24 sierpnia, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART