Dziennik Macieja Morawskiego, 20 lutego 2018 r.

Utworzono 20 lutego 2018 przez Red. VP

Czytelnik pisze mi: A może Pan zechce napisać, jak Pan – który przebywał w Polce przez cały okres okupacji, i miał wówczas już od dziesięciu do czternastu lat – pamięta reakcje polskiego społeczeństwa na zorganizowany przez okupanta globalny pogrom Żydów?

Pierwsze, co mi na myśli przychodzi, to opowieść już powojenna członków mej rodziny, o tym jak legalnie w roku 1940-tym jechali do Włoch (szlachetna Włoszka Luciana Gawrońska załatwiła im i naszemu wujowi Witoldowi odpowiednie „paszporty”). Otóż wuj Witold – jak mi oni po wojnie opowiadali – jechał przebrany za jezuitę. Miał on matkę Żydówkę. Dość wyglądał na Żyda, co jego i owe osoby z nim jadące niepokoiło… Ale na szczęście Niemcy się doń nie przyczepili – szczęśliwie dotarł do wówczas jeszcze neutralnych Włoch. Słyszałem też o kilku innych osobach pochodzenia żydowskiego, które wtedy zdołały via Włochy wyjechać na Zachód. Jak przez mgłę pamiętam, iż opowiadano mi, że przedstawiciele Mussoliniego w Generalnym Gubernatorstwie di Stefano i Pietrabissa (???) Żydom czasem wyjazd po cichu ułatwiali…

Z lat 194O i 1941 przypominam sobie, że siostra moja Magda (rocznik 1922) w naszym warszawskim mieszkaniu (Zimorowicza 4) gościła kolegów Żydów, wyrabiała im fałszywe, „aryjskie” dokumenty. Chyba już szło o tak zwane Kenkarty (???). Ona i jej koledzy, np. z pisma SZTUKA I NARÓD, młodzi polscy narodowcy, uważali za święty obowiązek ratować Żydów. Wiem, że w zdobywaniu fałszywych metryk pomagał im jakiś stary ksiądz, jak się zdaje, bliski Stronnictwa Narodowego, lecz w czasie okupacji całkowicie poświęcający się pomaganiu zagrożonym śmiercią ŻYDOM!!!

Później matka wysłała mnie na wieś do Małej Wsi. Ale od matki wiedziałem, że Magda – sierżant wywiadu AK – nadal opiekowała się Żydami, i domagała się od dowództwa AK likwidacji polskich donosicieli na służbie gestapo (?). (Magda następnie będąc łączniczką Radosława poległa w powstaniu warszawskim).

W Małej Wsi koło Grójca mój stryj Tadeusz i jego żona Julia z Lubomirskich starali się ratować Żydów; pomagała im w tym administracja dużego majątku oraz miejscowe AK, starające się tak czy inaczej wytrzebić tych, co o Żydach byli skłonni donosić do gestapo. W pałacu w Małej Wsi moi stryjostwo aż do końca wojny przechowywali senator Dorotę Kłuszyńską z domu Pilcer, krewną (?) Róży Luksemburg… Zgodnie z hitlerowskimi przepisami, ponoć wykrycie tego mogło spowodować rozstrzelanie wszystkich mieszkańców małowiejskiego pałacu.

Ze swej strony, ojciec żony Tadeusza Morawskiego, Książę Regent Zdzisław Lubomirski (aresztowany przez gestapo w listopadzie 1942, siedział przez 2 miesiące, został zwolniony ponoć (???) na interwencję Carla Gustawa Manerheima, wówczas „władcy” (?) Finlandii, a przyjaciela tych Lubomirskich sprzed pierwszej wojny światowej) prowadził rozmowy z delegaturą rządu RP, dotyczące akcji ratowania Żydów, nalegał też na nadanie tej ponurej hitlerowskiej zbrodni światowego rozgłosu… (No i minister spraw zagranicznych rządu Generała Sikorskiego na Wychodźstwie w Londynie, Edward Raczyński, w oparciu o dane przywiezione z Polski przez Jana Karskiego, wszystkim aliantom przedstawił te ponure fakty; mocno „zadzwonił na alarm”…

Tyle o tym, co działo się w czasie okupacji pamiętam. Jednego jestem pewien: moja sfera, ogólnie ludzie, z którymi wówczas się spotykałem niezwykle ostro potępiali ową hitlerowską ponurą, ohydną ZBRODNIĘ!!!

Komentuj...

*



piątek, 21 lutego, 2020

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART