Dziennik Macieja Morawskiego, 2 marca 2017 r.

Utworzono 02 marca 2017 przez Red. VP

Chcę być zawsze do dyspozycji czytelników! Odpowiadać na ich wszystkie pytania, nawet te nieco zaskakujące, czy też nawet mnie dotyczące, i to bardzo osobiście! Dziś więc odpowiem na dwa niesamowicie różne zapytania!

Pierwsze nawiązuje do mego dziennika z 28 2… Nieznany mi osobiście czytelnik z okolic Paryża chwali piękne zdjęcia restauracji COMME CHEZ BABCIA w Lens… Ale – jak stwierdza – do Lens trochę za daleko, by jechać tam na obiad! Pyta więc o restaurację AUX REGALS – 12, rue du Docteur Goujon, Paris 12. Chce wiedzieć, czy mają naprawdę dobre polskie dania, czy można tam zabrać dość „pretensjonalnych” francuskich teściów, zamożnych i zadzierających nieco nosa, w trosce o dyskrecję napiszę „kupców”… Rzecz w tym, żeby im tak zainteresowanym „dobrą gastronomią” pokazać, że polska kuchnia też znakomita. Może na to pytanie, zechce odpowiedzieć pani Alicja Polap?

Drugie pytanie, postawione przez kogoś innego, dotyczy wydanej ładne kilka lat temu książki Teresy Masłowskiej o mnie, noszącej tytuł ŁĄCZNIK Z PARYŻA. RZECZ O WETERANIE ZIMNEJ WOJNY. Rozmówca pyta mnie: Jakim Pan jest weteranem? Temat ten już poruszałem kilkakrotnie. Nawet – jak uważa pewna bliska mi osoba – za często! Sprawa prosta. Służby specjalne PRL-u wiedziały, że dostarczam do Monachium informacje z Polski, które kierownictwo PZPR-u chciałoby ukryć, że mam w Polsce dobrych, tajnych informatorów… Gwoli dokładności odnotuję, że przez pewien okres część informacji dostarczał mi Piotr Jegliński, przedstawiciel w Paryżu lubelskich Spotkań. Na przykład ponoć zaszyte w okładkach książek w formie mikrofilmu Jeglińskiemu przesyłał te teksty z kraju Janusz Krupski… Jedno pewne. Całokształt mych informacji wysoko cenił Jan Nowak!! Tak więc w oczach władz PRL-u byłem – rzecz oczywista i nieunikniona – „szpionem”, (Służba informacyjna stanowiła od początku istnienia tej radiostacji specjalny dział RWE—patrz książka Kazimierza Zamorskiego „Pod Anteną Radia Wolna Europa”, Wydawnictwo Wers Poznań, 1995). Siłą rzeczy, mnie oczerniano, atakowano, próbowano zniszczyć, zastraszyć. Do tego atmosfera wokół naszego paryskiego biura okresami bywała nieco nerwowa. „Nieznani sprawcy” pobili (co narobiło nieco szumu) naszą rumuńską koleżankę, słynną Monikę Lovinesco, naszego bułgarskiego kolegę Vladimira Kostowa zaatakowano, na szczęście nieskutecznie „bułgarskim parasolem” – w Londynie tą metodą zamordowano Geogija Markowa (patrz np. Maciej Morawski DWA BRZEGI, Biblioteka „GROTA” LVIII, tom 3, strona 90-ta). SB próbowało nam podsuwać prowokatorów – ofiarą prowokacji padł mój kolega, korespondent informacyjny RWE, Totuś Parczewski… Zawierzył prowokatorowi, zlecił mu jakieś misje…, a gdy facet po roku wrócił do Polski i tam nas oczerniał w prasie, Totuś stracił posadę w RWE…

Ataki i pogróżki wymierzone nie w ogół redaktorów RWE, lecz w szczególności w „korespondentów informacyjnych” RWE były ponurym chlebem codziennym! Moja młodsza ode mnie żona źle znosiła tę atmosferę zagrożenia. A to tym bardziej, że krążyły rozliczne, niesprawdzalne pogłoski, jak ta, że Noel Bernard – szef rozgłośni rumuńskiej REF został zamordowany przez Securitate, która jakąś tam metodą irradiacji wywołały u niego chorobę raka… (???).

Jedno pewne. Moja żona nie wytrzymywała tej atmosfery strachu… I do dziś jest chora. Co do mnie, to mój tak wybitny kardiolog, lekarz najwyższej klasy jest zdania, że u podstaw mej ciężkiej choroby serca leżą napięcia minionego okresu…

Przed laty minister Janusz Krupski, szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych zapewniał mnie w naszym klubie, na spotkaniu tam, czyli w Radio Café, że stworzy specjalny status inwalidzki dla weteranów walki z UB, dla nas – weteranów Zimnej Wojny. Jakoś chyba nic z tego nie wyszło… Jak mi się zdaje, ZUS, mający w pieczy opiekę nad inwalidami, nic o sprawie nie wie (?). A mi bardzo ma takim statusie zależy, głównie ze względu na stan zdrowia i przyszłe uprawnienia mej zresztą ze mną separowanej, chorej żony. Trochę w tej dziedzinie liczę na de facto przybranego syna Jana Nowaka, b. ministra Jacka Taylora… Liczę też na Piotra Jeglińskiego, który mówił mi kiedyś, że jest skłonny sprawę na wysokim szczeblu poruszyć! Ale czy jeszcze ktoś naprawdę dba o los tych, co o wolność ojczyzny walczyli, narażając się PRL-owi? No i jeszcze jedno. Raz jeszcze podkreślę, że nie żywię nienawiści do naszych dawnych wrogów. Wiem, że ludzie omamieni przez potężną propagandę PRL-u działali w dobrej wierze! Dziś już czas przeszłość zapomnieć, rodaków pogodzić…

__________
Odpowiedź AP: Jeśli chodzi o AUX REGALS, to trzeba pamiętać, że jest to niewielkie, urokliwe miejsce. Co do możliwości  zjedzenia dobrego polskiego dania, to jak najbardziej! Jeśli jednak chce się „zaimponować „pretensjonalnym” francuskim teściom, zamożnym i zadzierającym nieco nosa”, to najlepiej wybrać się tam samemu wcześniej i spróbować:), a przede wszystkim wcześniej przedzwonić, zapytać o godziny otwarcia (możliwość zjedzenia obiadu, natomiast wieczorem wcześnie zamykają…) oraz o menu, jakie serwują.

Komentuj...

*



niedziela, 16 czerwiec, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART