Dziennik Macieja Morawskiego, 2 grudnia 2016 r.: , „Jak znoszę moją starość?”…

Utworzono 02 grudnia 2016 przez Red. VP

dsc07707_Czytelnik stawia mi pytanie dość jednak niedyskretne: jak znoszę moją starość! Przypomina, że ponoć już jakiś czas temu, po zgonie Wandy z Raczyńskich Dembińskiej miałem powiedzieć, „już odchodzimy”… Tak, rzecz oczywista, boleśnie odczuwam zgon osób mi bliskich. Tego roku między innymi zabolała mnie też śmierć Witolda Sulimirskiego z Nowego Jorku, mego przyjaciela z dawnych lat…

Rzecz jasna, stale mi brak dawno temu zmarłach mych rodziców, oraz mych przyjaciół i opiekunów sprzed lat: Józefa Czapskiego i dyrektora Jana Nowaka! Często myślami jakby pytam ich o radę i zdanie…

Nieraz się chwytam na tym, jak bardzo mi brak Doroty Mycielskiej, Jana Sawy, ciotki Zuli z Lasek, Adzia Morawskiego – mego przyjaciela z dzieciństwa…

A co do pytania dotyczącego tego, jak znoszę me 87 lat, to odpowiedź łatwa nie jest. Intelektualnie czuję się w formie. Mam mocne poczucie, że nadal „widzę to, co czai się za rogiem”… Fizycznie coraz to gorzej chodzę, zdarza mi się upaść (raz w nocy przeleżałem na podłodze 3 godziny – w końcu zdołałem się podnieść…). Mam kłopoty z sercem i ciśnieniem!!! Męczą mnie niekiedy jakieś ponure sny – dziwna mieszanina wspomnień z Waszawy (początek sierpnia 1944: gwałty i inne wyczyny brygady SS (?) Kamińskiego…, z pogróżkami PRL-owców…) Owe pogróżki, owa wojna „czerwonego” ze mną, „szpionem”, fachowo ponoć przez „czerwonych” opracowana (???) zrobiła mi jedną ogromną szkodę. Poważnie zaciążyła na zdrowiu mojej ukochanej żony, spododowała jej separację ze mną, separację trwającą po dziś dzień… Nie będę się o tej sprawie rozpisywał (znam inne bardzo podobne)…

Tak więc żyję dziś w Paryżu samotnie. Nie wracam do kraju: wszak ma ukochana córka, me wnuczki mieszkają w Paryżu… No i nadal czuję sie korespondentem z Paryża, obsewatorem szybko ewoluującej sytuacji w świecie, w owym świecie, którego – w mym odczuciu – stolicą jest Paryż…

Czytelnik pyta mnie także, jak sobie daję radę z „codziennym życiem i z podróżowaniem…”. Otóż do chodzenia muszę używać szczudła. Co do samolotu, to dowozi mnie doń fotelem na kółkach jakiś pracownik lotniska. Co do życia na co dzień, to: co rano wstać, umyć się i ubrać pomaga mi dochodzący pielęgniarz… Na zakupy chodzę sam. Mój wielki przyjaciel i opiekun (niegdyś niezwykle ofiarny, stały opiekun mego śp. przyjaciela Henryka Giedroycia, wysoko tu ceniony najwyższej klasy lekarz dr med. Jankowski nalega, bym 2 razy dziennie przez co najmniej kilkanaście minut spacerował!!!

Gdy piszę te słowa, dzwoni telefon! Ów czytelnik z Warszawy, reżyser filmowy mocno nalega, bym coś napisał o mych depresjach, o śladach w mej psychice wydarzeń początku sierpnia 1944 oraz później – o słynnej zimnej wojnie, kampanii zastraszania godzącej we mnie w tak przez „czerwonych” zwanego szpiona… W odpowiedzi, na wstępie odnotuję, że – w wyniku wojny, więzienia jej przez gestapo, zajść w sierpniu 44 z żołdakami tak zwanej brygady Kamińskiego, śmierci w powstaniu jej córki Magdy, później niemożności powrotu do ukochanego kraju – poważne leczenia i, o ile wiem, kurację snu przechodzić musiała ma matka. Co do mnie, to rzecz jasna niekiedy w koszmarnych snach nachodzą mnie obrazy roszalałych, pijanych żołdakow Kaminskiego!!! A co do zimnej wojny, to – jak wiadomo – padałem ofiarą zręcznie montowanych kampanii oszczerczych, obelg i pogróżek. To również czasem w mych snach wraca, i – zdaniem specjalistów naprawdę wysokiej klasy – zaciążyło na moim zdrowiu. Ale myślę, że wielce boleśnie odczułem fakt, że zimna wojna niepokoiła niewątpliwie też moją ukochaną żonę… Niewątpliwie leży u podstaw naszej separacji, która była dla mnie – i także zapewne dla mej córki – tak bolesna.

Jedno pewne: trudno ciekawie i obrazowo opisać swe koszmary i depresje…Tym, którzy na podobne zjawiska cierpią – obok pomocy specjalistów – zalecam też wolę walki, służenia innym, „świadome i energczne trzymanie się w ryzach”. Należy też umieć stanowczo odrzucać wszelką nienawiść, wszelkie pretensje do drugich, w pełni stawiać na „kartę dialogu i wyrozumiałości”!!!

Komentuj...

*



wtorek, 16 lipiec, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART