Dziennik Macieja Morawskiego, 19 grudnia 2016 r.

Utworzono 19 grudnia 2016 przez Red. VP

 

Rozmówca pyta: Czemu zbyt często (!) podkreślasz, że jesteś kawalerem maltańskim? Wszak to pachnie snobizmem! Do tego teraz nagle podpisujesz się Mademor, co – trzeba wiedzieć – znaczy Maciej Dzierżykraj-Morawski! Odpowiedź moja prosta! Mego ukochanego ojca w MSZ-cie przez lata nazywano KADEMOREM… Pisząc o sobie Mademor, uwydatniam jakby mój naprawdę jednak dogłębny związek z Ojcem! A co do suwerennego, rycerskiego zakonu szpitalników Świętego Jana Jerozolimskiego, zwanego Maltańskim, to wciągnął mnie doń Szymon Konarski – człowiek wiele dla bliźnich czyniący… (słynny paryski salon państwa Konarskich na rue Taitbout był – przypominam – jakby także centrum opieki nad wieloma). Pan Szymon uważał, że pochodzenie narzuca nam zadanie braterskiej służby drugim, że służba taka zaprzecza wrogiej nam, a z niesamowitym uporem lansowanej przez np. „czerwonego”, tezie o egoizmie i pogardliwym, „wyzyskującym” stosunku do ludzi ZIEMIAŃSTWA… Głosił on hasło LA NOBLESSE OBLIGE!!! Nakazywał nam pomagać WSZYSTKIM POTRZEBUJĄCYM POMOCY… Wskazywał, że Związek Polskich Kawalerów Maltańskich to jakby bardzo braterska rodzina, starająca się w miarę swych możliwości służyć wszystkim rodakom, całemu (!!!) społeczeństwu…

A co do mnie, to dodam, że wejście do „Malty” poprzedził (pierwsza połowa lat pięćdziesiątych) zbyt barwny okres cyganerii i bohemy). Że wtedy byłem – jak to się tu mawia – très Saint Germain de Près… (Zaraz po tym okresie „bohemy”, opieką otoczyli mnie francuscy Jezuici (np. ojciec Charles Huvenne SJ i inni). Chwilę myślałem o wstąpieniu do tego tak mej rodzinie bliskiego Zakonu, czytywałem WIECZORY NAD LEMANEM, w których Ojciec Marian Morawski wskazywał, iż nie wolno być katolikiem połowicznie… Ale życie moje potoczyło się innym torem. Na ślubie Xawerego Reya z Wirydianną Rey (będąc V. świadkiem), poznałem Jadzię i po roku z kolei – mój z nią ślub!!! Gdy w roku 1977 przyjęto mnie do „Malty”, rozwinąłem działalność – z czasem przy boku dwóch wybitnych „maltańczyków”: Adzia Tarnowskiego i AK-owca, pułkownika Jurka Baranowskiego – w Fonds Humanitaire Polonais en France, mającym w swej pieczy to nasze „sanktuarium” drugiej wielkiej emigracji Polski, jakim jest przesłynny Polski Dom Spokojnej Starości w Lailly-en-Val, w tak „turystycznej” dolinie Loary… Do dziś mam zaszczyt być, podobnie jak Adzio Tarnowski, prezesem honorowym FHP (marzę o tym, by władze RP się tym ośrodkiem, który niegdyś odwiedzały Prezydentowa Maria z Mackiewiczów Kaczyńska oraz dyrektor Jolanta z Głowackich Tomaszewska, zainteresowały. Notabene, Domem bardzo na serio zajmował się swego czasu ambasador Jan Tombiński – to on zorganizował wizytę tam szlachetnej Mariii Kaczyńskiej).

Z kolei podkreślę, że KAWALEROWIE MALTAŃSCY to jakby wielka i zwarta rodzina!!! O przynależności do niej decyduje nie pochodzenie, ale szlachetność postawy życiowej, no i kult pięknych tradycji… Jak mi ktoś poufnie donosi z Rzymu, prestiż „Malty” stale wzrasta. I to nie tylko ze względu na działalność i coraz to większą rolę naszego Zakonu w Libanie i ogólnie na tak tradycyjnie nam bliskim Bliskim Wschodzie (!!!), lecz też bo obecny Ojciec Święty i coraz to większa liczba dygnitarzy Kościoła świetnie rozumie, że „Malta” to pewna szlachetna elita, to wielu ludzi na wysokim poziomie intelektualnym, O BACZNYM SPOJRZENIU NA SZYBKO EWOLUUJĄCY, I JEDNAK Z WIELU STRON PRZEZ NADCHODZĄCE „NOWE” JAKBY ZAGROŻONY, ŚWAT…

Zapewne zbyt daleko odbiegłem od tezy czy pytania tego mego rozmówcy… Ale jednak skorzystam z okazji, by mocno podkreślić, że gdy zemrę, pragnę być pochowany w culli maltańskiej…

Może dodam też, że potrzebna jest stała wymiana myśli, stały dialog i debaty na różne nas interesujące tematy, dialog także i „intelektualny” z konfratrami różnych narodów… Może my, polscy „maltańczycy” w Paryżu ostatnio żeśmy ten problem nieco zaniedbali… To zapewne w dużej mierze moja wina… Ale w grę tu wchodzi niestety wiek!!! Dlatego tak bardzo chyba ważne, by młodzi z naszej licznej w świecie w miliony Polonii interesowali się ZPKM (!!!) – tym tak naprawdę świetnie, niezwykle pożytecznie działającym ZWIĄZKIEM POLSKICH KAWALERÓW MALTAŃSKICH… To dla nich samych też bardzo istotne, mogące rozszerzyć ich horyzonty, wprowadzić ich do pewnego tak szlachetnego katolickiego klanu, nauczyć ich służyć BLIŹNIM…

Komentuj...

*



sobota, 24 sierpnia, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART