Dziennik Macieja Morawskiego, 18 lipca 2018 r.

Utworzono 01 września 2018 przez Red. VP

Dociera do mnie pytanie o poufne opinie mego ojca o tym, co zaszło jesienią 1939. O roli ambasadora Francji Leona Noela w przemianach, jakie wówczas nastąpiły we władzach RP. Tak, mój ojciec był wówczas wraz z Jerzym Giedroyciem doradcą naszego ambasadora w Bukareszcie Rogera Raczyńskiego. Ów ambasador odegrał w owych przemianach znaczną rolę. Skądinąd mój ojciec miał dobre stosunki z Leonem Noelem.

O owych przemianach, o objęciu urzędu premiera przez generała Sikorskiego i prezydentury przez Władysława Raczkiewicza (z dniem 30 9 1939) ojciec w swych książkach wiele pisał. Rzecz jasna, ojciec – człowiek pełen umiaru i wyrozumiałości – w swych pisemnych wypowiedziach unikał sformułowań zbyt drastycznych. Nie stawiał kropek nad „i”. Na przykład nie uwydatniał ogromu krytyk godzących w Rydza Śmigłego i jego – jak się okazało – niemądry sztab. „Prywatnie” jednak mi mawiał, że nawet byli członkowie rządu Sławoja Składkowskiego (już w RUMUNII), jak wszyscy Polacy mieli niesamowicie za złe ekipie Rydza jej uprzedni tak naiwny – jak się okazało – optymizm, owo przedwojenne hasło NIKT NAM NIE ZROBI NIC, wręcz idiotyczną – jak się okazało – walkę z tak zwanym defetyzmem, niedocenianie mocy hitlerowskich wojsk czołgowych, tezę, że zdołamy przez ładnych kilka miesięcy, do chwili nadejścia takiej lub innej pomocy z Zachodu stawić Niemcom czoła. W rozmowach ze mną ojciec nie ukrywał, że nie do końca rozumie, jak to możliwe, że Rydz był aż tak naiwny, i że, co gorsza, jego naiwnemu optymizmowi ufał minister Beck!

Jedno z pytań mego rozmówcy dotyczy ambasadora RP we Francji (od 20 lipca 1936 do 7 listopada 1939), Łukasiewicza. Otóż – jak pamiętam – z tego, co ojciec mój mawiał wynikało, że Juliusz Łukasiewicz był tylko na 100% zaufany Becka i Rydza, w ślad za nimi z uporem głosił naiwną tezę o mocarstwowości Polski, nie rozumiał Francuzów i nie umiał zręcznie z nimi gadać. Miał niewątpliwie w Paryżu pozycję o wiele gorszą od swego poprzednika Alfreda Chłapowskiego…, no i nie bardzo wiedział, że Francja nie była w stanie podjąć natychmiast ofensywy na Niemcy po to, „by ulżyć Polsce”…

Ojciec mój mawiał, że nie rozumie, dlaczego mądry Piłsudski „zostawił” kierownictwo polskiej polityki zagranicznej w rękach niezbyt mądrego Becka, a dowództwo naszej armii w rękach generałów, których sam określał jako „wiernych, ale miernych”… Rydz był człowiekiem wysoce „przyzwoitym”, lecz militarnie nadawał się nie na naczelnego wodza, lecz na dowódcę straży granicznej… Piłsudski ponoć mawiał: „Beze mnie nie dadzą sobie oni rady…”. I miał – jak się okazało – 100% rację!!!

TRZEBA TEŻ BARDZO JASNO I DO KOŃCA ZDAĆ SOBIĘ SPRAWĘ Z FAKTU, ŻE OGROM NASZEJ BŁYSKAWICZNEJ KLĘSKI NIESAMOWICIE NASZE SPOŁECZEŃSTWO ZASKOCZYŁ. WSZAK BRAŁO ONO NA SERIO ZAPEWNIENIA WODZA, ŻE NIKT NAM NIE ZROBI NIC!!!

Co do Leona NOELA, to niewątpliwie ów ambasador, w przeciwieństwie do Rydza i Becka, świetnie się orientował w fakcie, że dywizje pancerne Hitlera armię polską w ciągu kilku dni rozbiją. Uważał stwierdzenie SILNI, ZWARCI, GOTOWI ZA ABSURD. NOEL niewątpliwie przewidywał też cios sowiecki w polskie plecy. Pod koniec września 1939 wyraźnie popierał Sikorskiego. Chciał pełnej odmiany władz RP.

Komentuj...

*



czwartek, 15 listopad, 2018

  • Pogoda w Paryżu


    9°C
    Pochmurno

    Dzisiaj:
    9°C / 5°C
     
    piąsobnieponwtośro
    12°10°
    -1°-1°
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART