Dziennik Macieja Morawskiego, 16 września 2016 r.

Utworzono 16 września 2016 przez Red. VP

DSC02290Jest prawdą, że – jak by to najprościej powiedzieć – że powoli zaczynam zamykać mego życia rachunki! Składam hołd pamięci wspaniałych Polek, które dobrze mnie i moją walkę o kult emigracyjnej przeszłości, np. także mą miłośc do Domu w Lailly-en-Val, do tamtejszego cmentarza – rozumiały. Składam hołd pamięci Marii z Mackiewiczów Kaczyńskiej i Izabeli z Głowackich Tomaszewskiej!

Cieszę sie z faktu, iż wybitny polski uczony, profesor dr Rafał Habielski interesuje się złożonym w zwanej Mickiewiczowską Bibliotece Polskiej na Wyspie Św. Ludwika w Paryżu – moim zdaniem z historycznego punktu widzenia rewelacyjnym (!) – archiwum mego ukochanego ojca i naszej AMBASADY WOLNEJ POLSKI. Raduje mnie, iż błyskotliwie inteligentna Ela Skoczek zbiera materiały, pisze o Józiu Czapskim, któremu ja tyle (!) zawdzięczam, który przed laty otworzył przede mną nowe horyzonty. Otaczał mnie i me lektury swą czujną opieką intelektualną. Dzięki niemu poznałem tylu ciekawych ludzi, np. Curzio Malapartego, Juliena Greena, Roberta de Saint-Jean, Jerzego Zawieyskiego, Jerzego Andrzejewskiego, Henryka Hollanda, Jamesa Burnhama (który jasno dostrzegał nadchodzący koniec komumizmu), a także np. Misię Sert (już wóczas niemłodą), Jeanne Hersch, Auberona Herberta, Józefa Zielickiego…

Ale pora, bym z kolei zaznaczył, iż obok mego ojca i Józia Czapskiego czołową rolę odegrał Jan Nowak, mój Dyrektor, nauczyciel i opiekun. To jemu i jego zaufanemu zastępcy, mojemu kuzynowi Zygmuntowi Michałowskiemu zawdzięczam kluczową mego życia wielką przygodę! Mą długoletnią pracę korespodenta RWE („szpiona” wedle komuny). Tak, Nowak miał długo codzienny telefoniczny kontakt ze mną; poźniej, gdy wyjechał już do USA, stale posyłałem mu tajne informacje z kraju. Wlał on w me serce zasady bezstronności i obiektywności, nauczył mnie, jak gadać z ludźmi niekiedy całkowicie lub częściowo z tamtej strony. Dobrze wiedział, że pewne rewelacyjne informacje podsyłały w ramach walki o władzę pewne frakcje partyjne (być może, iż pewne dane o siuchtach ludzi Gierka nawet podrzucał nam Moczar, wówczas już tylko prezes Najwyższej Izby Kontroli…).

Chcę także w tym „rozliczeniu” hołd złożyć Stanisławowi Gebhardtowi, który wciągnął mnie do ruchu młodzieżowego chadecji. Jesienią 1955 zostałem prezesem (po Janku Kułakowskim) Zjednoczenia Polskiej Młodzieży Chrześciańsko-Społecznej, czyli sekcji polskiej Międzynarodówki Młodych Chrześcijańskich Demokratów. (W pewnym okresie Gebhardt był sekretarzem generalnym tej tak wówczas ważnej Międzynarodówki, zajmował więc kluczowe międzynarodowe stanowisko!). Wówczas – w oparciu o mego opiekuna duchowego, jezuitę Ojca Charlesa Huvenne i o wtedy przezeń de facto kierowaną Conférence Olivaint (elitarne stowarzyszenie studentów francuskich) – organizowaliśmy udział wycieczek młodzieżowych z warszawskiego KIK-u w słynnych uniwersytetach letnich na wyspie Port-Cros (koło Tulonu). A wynajęte na moje nazwisko paryskie mieszkanie stanowiło z kolei nieformalny klub dla młodzieży z kraju. Z Gebhardtem – z ciekawych ludzi – był zaprzyjaźniony i po cichu współpracował Zbigniew Herbert. Dzięki Gebhardtowi poznałem wielu wybitnych chadeków z różnych krajów świata, np. Niemców: Helmutha Kohla i Ernsta Majonica, licznych Włochów, takich jak np. senator Angelo Bernassola… Gebhardt i Janek Kułakowski należeli do tej maleńkiej grupy polskich polityków emigracyjnych, którzy na co dzień byli w kontakcie z przywódcami jednej z wielkich partii Zachodu. Duże stosunki mieli Edward Raczyński, także przyjaciel prezydenta Kennedy’ego, Józej Potocki, a także bliski francuskiego Quai d’Orsay oraz de Gaulle’a i gaullistów mój ojciec, ale to było już coś zgoła innego. Rzecz jasna ogromne wpływy mieli Józio Czapski i Kocik Jeleński, ale ich stosunki były głównie otwarciem na „najwyższy” świat intelektualny Zachodu…

Kończąc to „rozliczenie”, chcę jeszcze podreślić mój kult autentycznie szlachetnych staropolskich i rycerskich polskich tradycji, jakich ośrodkiem jest od 150 lat MONTRESOR – ów zamek-muzeum i skupione wokół potomków Branickich i rodu Reyów- tych po Mikołaju z Nagłowic, i ich krewnych czy przyjaciół – środowisko.

Komentuj...

*



poniedziałek, 17 grudzień, 2018

  • Pogoda w Paryżu


    5°C
    Słonecznie

    Dzisiaj:
    8°C / 4°C
     
    wtośroczwpiąsobnie
    10°11°12°13°
    11°
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART