Dziennik Macieja Morawskiego, 16 marca 2017 r.

Utworzono 17 marca 2017 przez Red. VP

Czytelnik pyta o działalność w latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia „przedstawicielstwa paryskiej tak zwanej „Ambasady Wolnej Polski” w Maroku; oraz o jakiś statek będący własnością polskich władz na wychodźstwie w Londynie, stajonujący w jednym z tamtejszych portów… Niewiele na ten temat wiem! Jak sobie przypominam, „konsulem honorowym” Wolnej Polski w Maroku był Leon Śliwiński, w okresie wojny i okupacji Francji przez Niemców, jeden z pierwszych szefów (pod pseudonimem „Jean Bol”) sieci wywiadowczej F 2, zdemobilizowany w r. 1945, w randze chyba podpłukownika, kawaler szeregu wysokich francuskich i polskich odznaczeń, zapewne od początku lat pięćdziesiątych 20. wieku dyrektor de la Compagnie Minière d’Agadir (południowe Maroko). Śliwiński w tej „kompanii górniczej (złoża – o ile dobrze pamiętam – maganezu /?/) zatrudniał szereg wybitnych rodaków, np. admirała Józefa Unruga – we wrześniu 1939 bohaterskiego obrońcę Helu, a także pułkownika (od roku 1964 generała) Stanisława Ganę, ostatniego szefa naszej słynnej „dwójki”; dalej: jednego z b. czołowych członków kierownictwa Sieci V2, zasłużonego działacza Stronnictwa Narodowego – Stanisława Łuckiego, a wreszcie mego kuzyna Sewera Morawskiego z Luboni, męża Reyówny z Montresoru i ojca tak zasłużonej i tak sprawnej działaczki polonijnej we Francji, Anny Mesnet…

Ojciec mój, ambasador Wolnej Polski w Paryżu, jak pamiętam m.in. w sprawie tego wyżej wymienionego statku kilkakrotnie (???) Maroko odwiedzał, był zresztą w stałym kontakcie z Leonem Śliwińskim, którego niezwykle cenił, określał mianem człowieka mądrego i wpływowego…

Czołowy polski historyk, profesor Rafał Habielski – o ile wiem – zamierza w porozumiemiu z Polską Akademią Umiejętności (której prezesem w okresie 1918-1925 był mój stryjeczny dziad, profesor Kazimierz Morawski, filolog klasyczny) w najbliższym czasie ma wydać tajne raporty dyplomatyczne mego ojca, ambasadora Wolnej Polski w Paryżu (1945-1969), skierowywane do władz RP w Londynie, np. do ministra Jana Starzewskiego, kierownika Działu Spraw Zagranicznych Egzekutywy Zjednoczenia Narodowego… Kopie tych raportów są zdeponowane w słynnej, zwanej mickiewiczowską, Bibliotece Polskiej w Paryżu. Jak słusznie zapowiadał Jerzy Giedroyc, ich publikacja sporo wniesie w historię naszej polskiej emigracji politycznej; na pewne sprawy rzuci „nowe światło„…

A teraz inna, TEŻ WIELKIEJ WAGI SPRAWA. Jak się dowiaduję, za dni kilka (sobota 18 marca o godzinie 11-tej w paryskim kinie Le Balzac) nastąpi pokaz filmu dokumentalnego Rafała LEWADOWSKIEGO o PROFESORZE ZYGMUNCIE LUBICZ-ZALESKIM. Filmu pod tytułem „Z DALA OD ORKIESTRY„. Tak się składa, że zapewe nie będę mógł udać się na ten pokaz. TYM BARDZIEJ CHCĘ MOCNO PODKREŚLIĆ, IŻ W MYM ODCZUCIU ZYGMUNT LUBICZ-ZALESKI TO ZGOŁA CZOŁOWA, HISTORYCZNA POSTAĆ POLSKA WE FRANCJI. TO NAJWYŻSZEJ KLASY UCZONY-HUMANISTA, A TAKŻE – CO DLA MNIE TAK NIESAMOWIECIE WAŻNE – NA WSKROŚ „CZŁOWIEK PRZYJAŹNI POLSKO-FRANCUSKIEJ”, TAK ZASŁUŻONY TAKŻE W ZACIEŚNIANIU WSPÓŁPRACY NAUKOWEJ OBU NASZYCH NARODÓW! Podkreślę też, iż tego działacza ruchu oporu zachowanie w niemieckich obozach koncentracyjnych było niezwykle godne uwagi i – jak wiem – wielce szlachetne… Wiem też, że postawy obozowe i inne profesora Zygmunta Lubicz-Zaleskiego wysoko cenili wybitni gaulliści, a – o ile dobrze pamiętam (???) – przed laty General de Gaulle zamianował go Grand Officier de la Légion d’Honneur (nie udało mi sie tego sprawdzić…). Jedno pewne, uważam, iż państwo polskie winno go odznaczyć pośmiertnie Orderem Orła Bialego!!! Nawołuję do nadchodzącego Walnego Zebrania Polskiego Towarzystwa Historyczno-Literackiego o wystąpienie z takim apelem do obecnego PREZYDENTA RP!!! Ośmielam się prosić mych przyjaciół z kręgu Biblioteki i Towarzystwa Historyczno-Literackiego oraz jego Rady, o zainteresowanie się tą inicjatywą – w gruncie rzeczy nie moją, lecz wysuwaną przed laty przez śp. prezesa Leszka Talkę… Wtedy to się nie udało, teraz mym zdaniem jest „lepszy moment”. Ze względu na mój stan zdrowia – ja, wereran zimnej wojny – nie jestem w stanie się tym zajmować… Ale – jak stwierdziłem powyżej – pozwalam sobie myśl podsuwać mym przyjaciołom…

Profesor Zygmunt Lubicz-Zaleski posiadał doktoraty honorowe dwóch znanych francuskich uniwersytetow, był członkiem-korespondentem francuskiej Akademii Nauk Moralnych i Politycznych, no i rzecz jasna był najwyższej rangi profesorem… Dziejową zasługą tego uczonego było to, że to on, przy współpółpracy między innymi mego ojca i jego zespołu ambasady Wolnej Polski, uratował BIBLIOTEKĘ POLSKĄ w Paryżu, zapobiegł zawładnięciu nią i jej ZBIORAMI przez PRL, a szło jak wiadomo o zbiory ważne, np. – co należy podkreślić – o archiwa tych lub innych śp. emigrantów antykomunistów, a także o kolekcje publikacji i pism przez „czerwonych” uważanych za wrogie „ludowej” władzy, a więc nadające się w ich oczach tylko do spalenia… Wiem, że nawet pewni wysocy dygnitarze PRL-owskiego MSZ-tu (np. ambasador Stanisław Gajewski) obwiniali się, że na wypadek sukcesu PRL-owskich zabiegów o nią, „Biblioteka wpadłaby w dużej mierze w ręce ludzi z pionów SB i podobnych”…

Komentuj...

*



piątek, 22 marzec, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART