Dziennik Macieja Morawskiego, 15 września 2016 r.

Utworzono 15 września 2016 przez Red. VP

DSC02282Jerzy Giedroyc uspokajał mnie. Mawiał: teraz już od długich lat czerwone służby specjalne nie mordują „emigracyjnych wrogów”! Ale – jak słyszę – okazuje się jednak, że jeszcze na lat kilka przed przełomowym rokiem 1989, te czy inne czerwone służby planowały zamordowanie Piotra Jeglińskiego i kilku spośród nas… Jegliński był w Paryżu (m.in.!) mym (RWE) zgoła czołowym informatorem. Czekał na mnie w konfesjonale kościoła klasztoru, w którym mieszkał; poufnie doręczał mi niesamowitej wagi dane z Polski (np. nawet odnoszące się do sytuacjii w partyjnym kierownictwie). Były to informacje zdobyte, uzyskane w kraju przez bohaterską katolicką grupę „SPOTKANIA”. Mikrofilmy zaszyte przez introligatora w okładkach książek przysyłali z kraju Jeglińskiemu – o ile wiem – Janusz Krupski i Janusz Bazydło (w Polsce 21 1 1983 SB Krupskiego porwało i uprowadziło du Puszczy Kampinoskiej na leśny teren gromady Truskaw). Aktu tego dokonało 3 funkcjonariuszy samodzielnej grupy D Departamentu 4 MSW (grupą ponoć kierował kapitan Grzegorz Piotrowski). Krupskiego, uprzednio poparzywszy żrącym płynem (poparzenia 1. i 2. stopnia), porzucono w puszczy… Wtedy Krupskiego zdołano uratować. (Zginął on 10 kwietnia 2010 w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem).
Ale całokształt działalności Jeglińskiego i kilku spośród nas był solą w oczach polskich, lecz – jak się dowiedziałem od wybitego historyka – tylko polskich komunistycznych tajnych służb. Jak żartem mawiam, mnie wprawdzie nie porwano do lasku w Chaville i nie polano wrzącym płynem, jednak operowano oszczerstwami i starano się mnie zastraszyć (wspaniałe, świetne francuskie służby ochrony terytorium – mnie i moich kolegów, np. rumuńskich czy bułgarskich, niewątpliwie otaczały skuteczną opieką!). Tak wiele zawdzieczam mej ukochanej Francji!
Odnotuję także, że czerwone techniki zastaszania tragicznie odbiły się na zdrowiu mojej ukochanej żony. Tak, przecież ona dobrze wiedziała o próbie pobicia mej rumuńskiej koleżanki, słynnej Moniki Lovinesco, o bułgarskich parasolach, o pogłoskach o rzekomych próbach wywołania raka celem wykończenia pewnych dziennikarzy RFE (np. pogłoski (!) dotyczące zgonu Noela Bernard, Rumuna). Dalej krążyły: gadano o bardzo niejasnych (!) podejrzeniach dotyczących losu dość młodo zmarłego na raka polskiego wielce zasłużonego działacza-emigranta…

Komentuj...

*



niedziela, 19 maj, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART