Dziennik Macieja Morawskiego, 15 lipca 2017 r.

Utworzono 15 lipca 2017 przez Red. VP

Wielka fala nielegalnych imigrantów z Afryki i z Bliskiego Wschodu coraz to wyraźniej niepkoi licznych Francuzów i licznych mieszkańców całego szeregu krajów Europy. Coraz częściej spotykam się z opinią, że obecny stan rzeczy przypomina schyłkowy okres Cesartwa Rzymskiego; okres, gdy to państwo upadało pod naciskiem ogromnych mas barbarzyńcow, wówczas zbrojnie opanowujących coraz to nowe prowincje, niegdyś potężnego, imperium…

Wszelkie tego typu porównania są rzecz jasna ogromnym uproszczniem. Co jednak wielce godne uwagi, że niewątpliwie w szerokich masach szeregu krajów Europy potęgują się one, oraz także wynikające z nich obawy. Po prostu te lub inne społeczeństwa naszego kontynentu: po pierwsze, dostrzegają szybkość przyrostu naturalnego w krajach Afryki, i także w niektórych regionach Bliskiego Wschodu, po drugie, są przekonane, że rządy naszych państw nie są obecnie w stanie stawić czoła temu naporowi młodych, nieznajdujących możliwości zarobków i dobrego urządzenia się we wlasnych krajach mas afrykańskich (czy arabskich…).

Analizując niedawną porażkę wyborczą Frontu Narodowego Marine Le Pen, który zdawał się mieć „wiatr w żaglach”, dostrzegam tej porażki jasne chyba powody, związane z problematyką Unii Europejskiej. Z jednej strony wielu Francuzów w obawie o swe oszczędności było przeciwnych jednak ryzykownej koncepcji nawrotu do franka i wyjścia ze strefy euro, z drugiej strony, w tutejszym społeczeństwie góruje poczucie, że stawić czoła „zalewaniu jej” przez imigrantów może Unia Eurpejska tylko wspólnym, zbiorowym wysiłkiem… Ludzie tu świetnie zdają sobie sprawę z tego, że koniecznością są: wspólna, skuteczna obrona granic zewnętrznychh całej Unii Europejskiej, oraz wspólna europejska polityka afrykańska… i bliskowschodnia. (Rzecz godna uwagi, dośc dobrze są tu znane i nieraz w wielu kręgach wysoko cenione koncepcje męża stanu, b. ministra Jean-Louisa Borloo, który dowodzi, iż bez nowego jakby Planu Marshalla, niosącego elektryfikację Afryki, czeka nas „un tsunami migratoire” – niesamowity napór mas afrykańskich na Europę! Tak, pilnie trzeba pchnąć Arykę na tor samodzielnego rozwoju. To jedyna metoda zahamowania coraz to gwałtowniejszego nacisku Afrykańczyków na nasz kontynent!!!

Aby Unia Europejska stała się zdolna do wprowadzenia w życie takiego nowego Planu Marshalla dla Afryki, sama musi stać się bardziej zwarta i prężna… Wielu Francuzów dobrze zdaje sobie z tego sprawę. Kiedyś nawet spotkałem się z opinią, być może dość rozpowszechnioną, ale tylko z pozoru wysoce paradoksalną: Front Narodowy, owszem, ale wspólny dla całej Europy!

Młody inżynier, przyjezdny z kraju, wyraża podobną opinię. Dowodzi, że wielu młodych Polaków chce Europy silnej i zwartej, sprawnej, opartej na ścisłej wspólpracy „zdrowych” i dbałych o „porządek” i prywatną – lecz ujętą w niosące rozwój i rzeczywisty postęp techniczny karby – gospodarkę!!! Jest zdania, że francuski FRONT NARODOWY „myszką trąci”. Potrzebny dziś – w obliczu wiadomych niebezpieczeństw czających się na Bliskim Wschodzie i w Afryce – jest EUROPEJSKI FRONT NARODOWY. Co do Ochotniczego Legionu Europejskiego (patrz mój wczorajszy dziennik), to jest zdania, że gdyby on powstał, w Polsce nie zabrakłoby doń ochotników… Wszak to wielka przygoda, i żołd na pewno niemały. Rozmówca czytał „przed kilku laty” książkę Rafała Gan-Ganowicza pt. KONDOTIERZY i widział film Piotra Zarębskiego „Pistolet do wynajęcia”… Mówi, że w pewnych kręgach nadal pamięta się o Rafale… „Solidarność walcząca” uważa go za rodzaj bohatera narodowego…

Komentuj...

*



piątek, 18 października, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART