Dziennik Macieja Morawskiego, 13 marca 2017 r.

Utworzono 14 marca 2017 przez Red. VP

Czytelnik pyta o moje stosunki ze środowiskiem miesięcznika KULTURA, dodając, że – o ile wie – „kontakty Polskiej Rozgłośni RWE z « Maisons Lafftte” nieraz fatalnie się układały”… Na stronach mego dziennika znaleźć można wiele o mym stosunku do środowiska „Kultury”. Ale nie będę zachęcał owego czytelnika do wertowania 3. tomów tych moich zapisków. W wielkim skrócie przypomnę, że w kilka miesięcy po przyjeździe do Paryża z Polski, już w roku 1947, poznałem w Chaville (w pięknym domu z ogrodem, wówczas wynajmowanym tam od państwa Postel-Vinay przez mego ojca) Józefa Czapskiego, który następnie wywarł naprawdę wielki wpływ na moją „formację intelektualną”… Podsuwał mi odpowiednio dobrane lektury, zabierał na ciekawe intelektualnie debaty, zapoznał mnie z wielu wybitnymi ludźmi, zarówno z Polakami (Jerzy Giedroyć i jego zespół…), jak i z obcokrajowcami, takimi jak Curcio Malaparte, jak Julien Green czy np. Auberon Herbert, oraz kilkunastu innych… Nieco pózniej dzięki Józiowi poznałem sporo wybitnych przyjezdnych z Polski, takich jak np. Jerzego Zawieyskiego, Jerzego Andrzejewskiego, a nastąpnie – jakże zdanem Józia „unikalnego w swej znajomości czołowych postaw filozoficznych naszej epoki arystokratę myśli”, Wojciecha Karpińskiego…

Stale podkreślam: trzech ludzi wywarło zasadniczy wpływ na uformowanie się mego sposobu myślenia: mój ojciec – człowiek spokojnej rozwagi, kultu Francji, umiaru i tolerancji, Józef Czapski, który – jeśli to tak można ująć – wprowadził mnie w i otworzył mi świat najwyższej klasy kultury, oraz Jan Nowak Jeziorański, który wyszkolił mnie „na dziennikarza o otwartym spojrzeniu”, nauczył mnie zdobywać ukrywane przez wroga informacje, być może pewne fakty lepiej (???) dostrzegać niż inni, przewidywać ku czemu iśc może…!!!! No i wspomnę jeszcze Stanisława Gebhardta, który wciągnął mnie w wówczas tak ważny świat chadeckiej, międzynarodowej polityki…

Ale – jak widzę – poniesiony temperamentem, nieco oddaliłem się od konkretnego pytania czytelnika… Teraz więc wyjaśnię, że dzięki Czapskiemu już w roku 1947 poznałem Jerzego Giedroycia… Bywałem z nim, z Czapskim i z Curcio Malaparte na zebraniach „polityczno-dyskusyjych” w Librairie des Amitiés Françaises… Stosunki moje z Giedroyciem zawsze były – jak by to powiedzieć… – bardzo„poprawne”. Zamieściłem co prawda (zresztą z winy własnego lenistwa) zaledwie 3 większe teksty w „Kulturze”, w tym np. nowelę Jacek, którą pewien zdolny krytyk okreslił przed laty mianem najlepszej z nowel, jakie ukazały się w owym miesięczniku. Nie piszę, kto „konkretnie” to powiedział. Musiałbym go prosić o zgodę, a to nieco jednak skomplikowane…! Zresztą nie wiem, czy tę swą opinię pamięta!!!

Do sporów „Monachium” z „Kulturą” „bardzo świadomie i bardzo celowo” nigdy się nie mieszałem!!! Wręcz przeciwnie, dbałem o bardzo poprawne stosunki i stałą wymianę informacji z Giedroyciem… Regularnie (za cichą zgodą Nowaka) posyłałem Giedryciowi kopie niektórych mych „tajnych czy poufnych” raportów. Jakże sprawny, nieoceniony mgr Mariusz Kubik – świetny, naprawdę śwetny politolog, znalazł pewną ich ilość w archiwach „Kultury” i ma teraz ich kopie. No i przyjaźniłem się z Giedroyciowym zespołem… Bardzo mi życzliwymi byli Zygnunt i Zosia Hertz, naprawdę lubiłem (podobnie jak go lubił Józio) tak zwanego „młodego księcia” – Henryka Giedriycia brata, pana Jerzego. No i teraz przyjaźń mnie łączy z zespołem mającym ów Instytut Literacki, przez Polaków zwanym „Lafitem”, w swojej pieczy…

Kończąc wspomnę, że były osoby będące zdania, że moja nowela Jacek to temat do „filmu o losie polskiego emigranta”. A superinteligentny Wojciech Frykowski, ktory dwa czy trzy razy spotykał się ze mną tu w Paryżu, mawiał, że me obserwacje nieraz bardzo dziwnych losów rodaków i ma praca korespondenta informacyjnego RWE, to temat do scenariusza dość sensacyjnego filmu…

Komentuj...

*



czwartek, 19 września, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART