Dziennik Macieja Morawskiego, 13 kwietnia 2017 r.

Utworzono 14 kwietnia 2017 przez Red. VP

W dzienniku z 9 kwietnia, w związku z godnym uwagi faktem, że jakże obiektywny w swych ocenach i jakże sprawny w dziedzinie filmów dokumentalnych zespól Mirka Chojeckiego kręci film o Jerzy Giedroyciu, zdałem sprawę z przebiegu mej znajomości z Panem Jerzym… Teraz z kolei dociera do mnie pytanie o „relacje między moim ojcem a Giedroyciem i KULTURĄ”.

Sprawa ta wiąże się ze skomplikowanym problemem stosunku Giedroycia do tak zwanych polskich sił emigracyjno-kierowniczych rezydujących wówczas w Londynie. Odsyłam w tej dziedzinie do dotyczących tego tematu opracowań naukowych, np. do świetnej pracy Marka Żebrowskiego pt. „Kultura” w emigracyjnej debacie politycznej 1947-1956 (Wydawca: Towarzystwo Opieki nad Archiwum Instytutu Literackiego w Paryżu, Warszawa 2007). Na marginesie dorzucę, że w mym odczuciu – w odczuciu „naocznego świadka” – Marek Żebrowski (patrz też jego książka Jerzy Giedroyc – Życie przed „Kulturą”) jest wręcz znakomitym znawcą „całokształtu” historycznej postaci pana Jerzego! Długie pobyty Żebrowskiego w Maisons-Laffite; zaufanie, jakim go darzył tak zwany „młody książę”, to znaczy Henryk Giedroyć – człowiek o dużej inteligencji, trzymający się w cieniu, lecz znakomicie zorientowany w linii postępowania i postawach swego brata – wszystko to pozwoliło Żebrowskiemu znać cały ów temat, powiedziałbym, nawet od podszewki…

Tak więc nie wdając się w chronologiczną i opartą na tekstach analizie problemu, odpowiem na pytanie dotyczące stosunków mego ojca z Giedroyciem – jeśli to tak można określić – WYSOCE SUMARYCZNIE!!!

Mój ojciec rzecz jasna żartem mawiał, że pan Jerzy jest na 102 wierny staremu sanacyjnemu hasłu ZRÓB PAN COŚ, KUP PAN COŚ. To powiedzonko irytowało pana Jerzego, który z kolei głosił, że Kademor (Kajetan Dzierżykraj-Morawski) z uporem trzyma się starej tezy polskich konserwatystów, że WSZELKA AKCJA BYŁABY PRZEDWCZESNĄ.

Pan Jerzy m.in. uważał, że trzeba np. rozbudowywać dialog z partyjnymi rewizjonistami w Polsce (i w innych krajach BLOKU). Ojciec mój zaś był zdania, że trzeba czekać na moment, gdy absurdalny – jak podkreślał, czysto policyjny – reżym komunistyczny runie, a to nie dając sobie rady z problemami gospodarczymi. Ojciec mawiał, że Stalin wykończył wszelką marksistowską debatę w całym bloku, że stworzył system oparty tylko na strachu, i że – jak wykazały wypadki na Węgrzech – następcy Stalina też nie chcą iść na żadną ewolucję i grę polityczną; nadal stawiają tylko na „policyjny porządek, co na dłuższą metę nie może się utrzymać, wiedzie m.in. ku katastrofie ekonomicznej; zamyka drogę wszelkiej ewolucji i naprawie systemu”. Ojciec raczej pokpiwał sobie z wszelkiego dialogu z tak zwanymi „rewizjonistami”. Ojciec – jak mawiał w ślad za de Gaulle’em – był zdania, że tego systemu nie da się zreformować; iż prędzej czy później musi on „zbankrutować” i nagle z trzaskiem runie, całkowicie zniknie… Ojciec był zdania, że należy dbać o to, by nasz naród pozostał wierny swym polsko-katolickim tradycjom i postawom, no i czekać na niewątpliwie nadchodzący moment upadku czerwonego sklerotycznego imperium.

Co do zespołu KULTURY, to ojciec mój niezwykle wysoko cenił inteligencję i osobowość Józia Czapskiego oraz Kota Jeleńskiego. Obu ich często widywał!!! Niezwykłą wagę przywiązywał do malarstwa Czapskiego; widział w nim światowej klasy czołowego malarza naszych czasów! Pamiętam jak w roku 1958 (?) piorunujące wrażenie zrobiła na ojcu wystawa Czapskiego w paryskiej galerii Benezit. Ale niezwykle wysoko cenił mój ojciec też inteligencję polityczną Czapskiego, jego spojrzenie na świat i na wydarzenia. Ojciec mawiał: Giedroyć ma stale to nowe, genialne pomysły, Józio natomiast dobrze rozumie to, co w świecie zachodzi i jak wielcy tego świata rozumują… Co do Kota Jeleńskiego, to ojciec podziwiał jego tak świetnie dobraną Antologię Poezji Polskiej. Widział w Czapskim i Jeleńskim najwyższej klasy ludzi wszechświata, światowej klasy super inteligentów… Uważał, że jeśli Giedroyc zdołał tak wiele dokonać, stworzyć KULTURĘ i Instytut Wydawniczy, to tylko dzięki radom i wpływom Czapskiego. Był zdania, że twórczy rozmach Giedoycia dosłownie zafascynował dwóch wybitnych ludzi: przed wojną Rogera Raczyńskiegp, później Józia Czapskiego… To odegrało w życiu Giedroycia kluczową rolę!!!

Dialog mego ojca z Jerzym Giedroyciem był trudny… Giedroycia irytowało „kunktatorstwo” Kademora. Ojciec zaś widział w Panu Jerzym zwolennika przedwczesnych czasem akcji. W ostrym konflikcie z Giedroyciem był związany z mym ojcem i z Andersem zespół tygodnika SYRENA – ludzie tacy jak Stanisław Paczyński, Ryszard Wraga i inni. Istotne jednak, że ojciec potępiał ekscesy SYRENY, np. idiotyczne donosy Wragi godzące w Czesława Miłosza…

Ojciec w pełni popierał akcje Komitetu Wolnej Europy: kupowania „na pniu” KULTURY i wydawnictw Giedroycia, i ich darmowego rozdawania przyjezdnym z kraju. Ostro (!!!) też zaprzeczył donosom środowiska SYRENY, które w pewnym momencie sugerowało „pewnym kręgom amerykańskim”, że Giedroyc chce „dogadać się z Gomułką i przejść na tamtą stronę” (ponoć jako pośrednika padało nazwisko konsula Wychowańca /???/). Ojciec mój ostro też zaprzeczał tezie, że SB „spenetrowało” zespół KULTURY (sprawa jednak nie całkiem jasna; dziś krążą POGŁOSKI, że jakaś pani, już nieżyjąca, dość jednak inteligentna pracowniczka KULTURY miała kontakty z SB pod pseudonimem Tulon (???), ale ja nic bliższego jak dotąd na ten temat nie wiem…

Co do pana Jerzego, to pod wpływem Andrzeja Dobosza żywo interesował się on złożonymi w zwanej mickiewiczowską Bibliotece Polskiej Paryża zbiorami pisanych przez ćwierć wieku 2 razy w tygodniu (dyktowanych Żanecie Zabiełło, później Tadeuszowi Parczewskiemu, Edwardowi Borowskiemu lub mnie) tajnych raportów mego ojca dla polskiego kierownictwa politycznego w Londynie – przez szereg lat dla Egzekutywy Zjednoczenia Narodowego. Jerzy Giedroyc był zdania, że te tajne raporty stanowią naprawdę ważny „pedant” do archiwów KULTURY, że należy je pilnie opublikować… Do tego nie doszło. W pewnym momencie przed laty ponoć ktoś w Warszawie powiedział: Nie będziemy robić reklamy temu reakcjoniście i (???) nacjonaliście (???). Teraz te setki raportów zamierza wydać w IPN-ie świetny polski historyk czasów najnowszych, słynny profesor dr hab. Rafał Habielski. Będzie to rewelacja rzucająca nowe światło na wiele aspektów dziejów emigracji, zapewne także na wiele spraw tak czy inaczej związanych z KULTURĄ…

Komentuj...

*



wtorek, 27 czerwiec, 2017

  • Pogoda Paryż





    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!

     

  • Kurs walut

  • Ogłoszenia

  • Newsletter Vector Polonii

  • Portal prowadzony w ramach programu „Media w służbie Polonii”, realizowanego przez Fundację SEMPER POLONIA i współfinansowanego dzięki dotacji Kancelarii Senatu RP.