Dziennik Macieja Morawskiego, 12 marca 2017 r.

Utworzono 12 marca 2017 przez Red. VP

W związku z mymi niedawnymi komentarzami dotyczącymi ponownego wyboru Donalda Tuska na stanowisko szefa Rady Europejskiej, pewien mój bardzo wybitny czytelnik pisze: „Wybór Tuska przeciw rodakowi przedstawionemu przez Warszawę, to kompromitacja przede wszystkim Polski (tak, Polski; nie rządu, nie PiS-u, ale Polski, która i bez tego prestiżem się wielkim nie cieszy), oraz dodatkowy poślizg dla Unii zwanej Europą… Dziecinnym jest Pańskie marzenie o prezydencie Rady Europejskiej, który wzbudzi entuzjazm, przecież to posada, której zwykli zjadacze chleba nie rozumieją, a przede wszystkim nie znają… Dla nas Tusk jest widoczny, bo jest Polakiem, ale niech Pan przypomni sobie Hermana Van Rompuy…” .

(Hr. Herman Van Rompuy – premier belgijski od 30  12 2008 do 25 11 2009, pierwszy stały przewodniczący Rady Europejskiej od 1 12 2009 do listopada 2014).

Tak się wiele przypadków złożyło, że ja coś niecoś słyszałem o Hermanie Van Rompuy, tym zasłużonym katoliku, ponoć zwolenniku Europy federalnej; członku (?) bardzo dyskretnej, lecz tak ponoć pożytecznej i wpływowej grupy BILDENBERG… Grupy, którą już w końcu maja 1954 r. do życia powołał – w oparciu o Księcia Bernarda Holenderskiego – Józef Retinger (!). Retingerowi pomagał w tym mój kuzyn, Jan Pomian-Bławdziewicz, od roku 1943 w Anglii w Polish Air Force, a od 1948 do 1960 zaufany sekretarz osobisty właśnie Retingera…

Jak się dziś zdaje, niektórzy członkowie grupy Bildenberg wysoko cenią byłego polskiego ministra finansów, Janusza Rostowskiego – autora wielce godnych uwagi opracowań ekonomicznych… Wracając do Hermana Van Rompuy, dodam, że ten wybitny, lecz pozbawiony charyzmy biurokrata nie zdołał zdobyć silnego autorytetu na arenie międzynarodowej, lecz świetnie prowadził różne mediacje oraz dość sprawnie kierował pracami Rady Europejskiej…

A teraz pora, bym temu mojemu (wybitnemu) czytelnikowi dokładniej sprecyzował mój punt widzenia na obecną sytuację Unii Europejskiej, i jasno określił, co w mym pojęciu z tego punktu widzenia wynika! Otóż mnie, tak świadomemu faktu, iż zwarta Europejska Unia, Unia zdolna sprawnie działać, dokonać koniecznych unowocześniających inwestycji, no i – co najważniejsze – potrafiąca drogą właśnie takich inwestycji pchnąć Europę na drogę nowego rozwoju, wydaje się ona KONIECZNĄ!!! A to, aby zahamować spadek znaczenia EUROPY w świecie!!! No i – co też dramatycznie pilne – aby zahamować szybko potęgujący się eurosceptycyzm szerokich europejskich mas!!!

Podkreślę, że dziś – w niedzielę 12 marca 2017 – wpływowy paryski LE JOURNAL DU DIMANCHE ukazał się pod wielkim, pierwszostronicowym tytułem, LA MENACE LE PEN (Groźba Le Pen), a podtytuł precyzuje, że wyniki sondaży niepokoją przeciwników pani Le Pen… Od razu wyjaśnię, że chodzi o pierwszą turę, w drugiej turze pani Marine – jak wynika z sondaży – przegrywa… Ale kto do końca wie, co może nastąpić między dwoma turami? Jednak ja jestem raczej przekonany, że Pani Marine przegra, a to np. ze względu na niepokój, jaki budzi jej zapowiedziana polityka ekonomiczna (!!!), np. wyjście z euro, powrót do franka, co w oczach wielu zagraża ich oszczędnościom… Uderza mnie, że jedna z mych paryskich sąsiadek, „przerażona coraz to większą ilością imigrantów z Bliskiego Wschodu czy z Afryki” i rozpaczająca, że jej córka mieszkająca w podparyskim miasteczku nie śmie po dziewiątej wieczór wyjść na ulicę („wiadomi chuligani…”), jest mocno przekonana, że tylko pani Marine potrafiłaby z tą „inwazją” sobie poradzić! Stwierdza ona jednak, że niestety nie będzie na panią Marine głosować, BO NE MA ZAMIARU, BY POWAŻNIE STRACIŁY NA WARTOŚCI „OSZCZĘDNOŚCI BANKOWE” JEJ CAŁEGO ŻYCA, a to przez nieostrożną politykę gospodarczą, np. przez ten tak ryzykowny powrót do franka, wyjście ze strefy euro…

Z kolei dodam, że – jak podkreśla szereg francuskich obserwatorów – EUROSCEPTYCYZM potęguje się szybko w szeregu krajów Europy… Europejskie kierownictwo, potocznie tak zwana „Bruksela”, nie cieszy się ani popularnością, ani autorytetem. PILNIE TRZEBA TYM NASTROJOM SIĘ WRESZCIE SKUTECZNIE PRZECIWSTAWIĆ… Jak w wielkim uproszczeniu poufnie mawia pewien politolog, W „BRUKSELI” RZĄDZĄ NIECO JEDNAK NAIWNI RUTYNIARZE, KTÓRZY USNĘLI NA NIEZŁYCH POSADKACH, I TWORZĄ SWOISTE GRONO WŁASNEJ ADORACJI, A BARDZO PILNIE POTRZEBNY JEST „JAKIŚ EUROPEJSKI DE GAULLE”. Tak, trzeba jasno zdać sobie sprawę, że na miejsce owych niezłych, lecz dość anonimowych biurokratów winni przyjść nowi ludzie, ludzie z wielkim rozmachem i umiejący trafić Europejczykom do przekonania, umiejący śmiałymi inwestycjami przezwyciężyć kryzys, no i WZBUDZIĆ ZAUFANIE, STAĆ SIĘ WIARYGODNYMI, UMIEĆ SKOŃCZYĆ Z CORAZ TO WYRAŹNIEJSZYM NARASTANIEM E U R O S C E P T Y C Y Z M U i Z COFANIEM SIĘ ŚWIATOWEJ RANGI EUROPY!!! OBY NIE BYŁO JUŻ ZA PÓŹNO!!!

Komentuj...

*



wtorek, 21 maj, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART