Dziennik Macieja Morawskiego, 11 lutego 2017 r.

Utworzono 12 lutego 2017 przez Red. VP

W czwartek wieczór w drugim programie francuskiej telewizji oglądałem pierwsze przedwyborcze spotkanie z Marine Le Pen, która – przyznam – dość zręcznie odpowiadała na pytania kilku dziennikarzy i kilku innych zaproszonych przez redakcję osób… Jak poufnie się dowiaduję od mych przyjaciół ze świata wielkich finansów, „świat ten” teraz po raz pierwszy zaczyna na serio się liczyć z możliwością zwycięstwa Pani Marine w wyborach prezydenckich. A dzisiejsze wydanie mego ulubionego od lat dziennika Le Figaro na pierwszej stronie w rzucającym się w oczy tytule głosi: WYBORY PREZYDENCKIE – FRANCJA NIEPOKOI EUROPĘ. Podtytuł zaś precyzuje, że trudności, na jakie natrafia Fillon (kandydat umiarkowanej prawicy na prezydenta), troszczą kilka rządów krajów Europy, które obawiają się tego, że Marine Le Pen może wygrać wybory prezydenckie w maju 2017….

A z poważnych źródeł, dochodzą mnie pogłoski, że kierownicze kręgi umiarkowanej francuskiej prawicy zaczynają wywierać presję na Fillona, by się wycofał, by kandydatem umiarkowanej prawicy w wyborach prezydenckich stał się Alain Juppé, czy też gdyby Juppé nie zechciał ktoś inny (???!!!). Rzecz w tym, że wiarygodność Fillona poderwały rewelacje prasowe o jakichś uposażeniach, jakie niegdyś będąc parlamentarzystą, a później premierem, „wypłacał” z publicznych pieniędzy za rzekome prace swej żonie czy też także nawet swym dzieciom. Zdaniem kilku ze mną zaprzyjaźnionych „poważnych obserwatorów”, sprawa de facto na poły humorystyczna! Chodzi o stosunkowo nieduże sumy, o rzekome „nadużycia” w wypadku premiera dość w swym wymiarze śmieszne… No ale opinia publiczna jednak najwyraźniej tego nie wybacza Fillonowi, a to tym bardziej, że pozował on na człowieka szczytowo uczciwego, na rygorystę w dziedzinie moralnej…
Tak więc nagle teraz okazuje się, że Marine Le Pen, która jest zwolenniczką wyprowadzenia Francji ze strefy euro, przeciwniczką Unii Europejskiej, wrogiem numer jeden „biurokratów z Brukseli” ma szansę zostać prezydentem. Przy pomocy – jak powiedziałem na wstępie – argumentów dość zręcznych, broni ona swych poglądów np. właśnie wyjścia ze strefy euro, powrotu do franka… Zapewnia tak we Francji licznych „ciułaczy”, że takie pociągnięcia bynajmniej nie uderzą ich po kieszeni, nie obniżą wartości ich oszczędności, ich depozytów w bankach… Jak wiadomo, ja – prezes honorowy Akademii Europejskiej – bynajmniej nie jestem zwolennikiem popieranej przez Panią Marine koncepcji Europy Ojczyzn… Wręcz przeciwnie, stawiam na 102 na Unię Europejską. Ale inną od obecnej: sprawniejszą, zdolną zapewnić obronę swych granic przed mym zdaniem wysoce na dłuższą metę niebezpieczną inwazją olbrzymiej liczby imigrantów z Bliskiego Wschodu i z Afryki… Wyposażoną we własne siły szybkiej interwencji militarnej, w europejską OCHOTNICZĄ LEGIĘ, na wzór świetnej francuskiej Legii Cudzoziemskiej… Na Unię Europejską, zdolną dopomóc drogą np. jakiegoś planu à la plan Marshalla Afryce oraz Bliskiemu Wschodowi w wejściu na drogę rozwoju gospodarczego… Marzę o jakimś przywódcy całej Unii, na miarę de Gaulle’a, jednym słowem o Europie mądrze i sprawnie rządzonej.. . Zdaję sobie też sprawę z tego, że Unia Europejska winna we własnym interesie dogadywać się i współpracować z Rosją. Z Rosją, która chyba w końcu zrozumie, że by móc zachować i unowocześnić Syberię, potrzebuje współpracy krajów Unii…

No i jeszcze jedno. Koncepcja Europy Narodów w przeszłości nie zdała egzaminu: myślę, że taka czy inna forma europejskiego (rzecz jasna naprawdę sprawnego) federalizmu europejskiego jest jednak w obecnym świecie koniecznością… Jasne chyba, że brak sensownego projektu współpracy europejskiej jest słabą stroną programu Marine Le Pen. Widmo Europy (SKŁÓCONYCH) narodów podważa mym zdaniem wiarygodność koncepcji Frontu Narodowego…

Wśród europosłów związanych z Marine Le Pen jest dobry znawca złożonej europejskiej problematyki Jean-Luc Schaffhauser… Ostatnio często uwydatnia się to, że Schaffhauser jest przyjacielem Rosji… Owszem, o ile wiem, ten katolik ze szkoły Opus Dei jest zwolennikiem dialogu z prawosławiem, do tego jasne, że stawia on na współpracę gospodarczą Unii z Rosją. Jednak zapomina się odnotowywać, że przed laty popierał w Polsce i w innych krajach naszego regionu walkę opozycji demokratycznej o wyzwolenie się spod wpływów ZSRR. Schaffhauser jest też wiernym przyjacielem Polski i środowisk katolickich naszego kraju. Że niegdyś ściśle współpracował z polskimi federalistami europejskimi, np. z tak zasłużonym Zygmuntem Skórzyńskim, że było, o ile wiem, w przyjaźni z Tadeuszem Mazowieckim, itd., itd….

Wracając do Marine Le Pen, to podkreślę, że obawy musi jednak budzić fakt, że jej ewentualne zwycięstwo wyborcze może spowodować zamęt w Europie, niesamowite zamieszanie, cofnięcie się (???) do okresu tak szkodliwych kłótni między narodami naszego kontynentu… Ciekawe, czy ona te negatywne perspektywy swych planowanych posunięć dostrzega; co chce zrobić, by uniknąć na wypadek wprowadzenia w życie jej koncepcji niebezpiecznego zamętu w Europie. Wszak Francja to zgoła czołowe europejskie mocarstwo! I o tak istotnych powiązaniach europejskich… Tyle ot tak, od ręki, na dziś!

Komentuj...

*



czwartek, 27 lutego, 2020

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART