Dziennik Macieja Morawskiego, 11 lipca 2016 r.

Utworzono 11 lipca 2016 przez Red. VP

Morawski foto 1 (2)Czołowy polski historyk wojskowości, profesor dr hab. Aleksander Woźny przypomina mi, że pułkownik Witold Dzierżykraj-Morawski, będąc dowódzcą 25 ułanów zasłynął tym, iż z własnych funduszy „dofinansowywał” furaż dla tegoż pułku… A będąc do roku 1932 attaché militaire w Berlinie, miał pełną świadomość, że – jak pisał w raportach – „za chwilę” Niemcy staną się ogromną potęgą militarną”…

Z tego, co opowiadał mi mój ojciec wiem, że następca wuja Witolda na stanowisku attaché militaire w Berlinie, pułkownik Antoni Szymański robił co mógł, by Rydza i jego sztab przekonać o wielkiej przewadze Wehrmachtu nad polską armią… Sztab Rydza, np. pułkownik Józef Jaklicz – zastępca szefa sztabu głównego dla spraw operacyjnych – ponoć uważał, iż Szymański mocno przesadza…

Ogólnie rzecz biorąc, polski drugi oddział nieźle się orientował w mocy uderzeniowej niemieckich jednostek czołgowych… W Niemczech działało szereg wysoce inteligentnych polskich „oficerów dwójki”, np. Stefan Janusz Bratkowski (kierownik polskiego konsulatu we Wrocławiu 1932-36, później zastępca konsula generalnego w Monachium)…

Dramat polskiej przedwrześniowej dwójki polegał na tym, że Rydz jej ostrzeżeń nie brał na serio; że uwierzył w propagandowy slogan głoszący, iż jesteśmy Silni, Zwarci, Gotowi! Uwierzył też pochlebcom opowiadającym, że jest „militarnym geniuszem’’.

Rydz zapewne nadmiarem inteligencji nie grzeszył… Zdumienie jednak musi budzić fakt, iż Józef Beck, człowiek bez wątpienia niegłupi, do tego pułkownik artylerii konnej, najwyraźniej też nie dostrzegał tego, że armia III Rzeszy nasze siły zbrojne w ciągu dni kilku rozwali! Nie mam tego testu w ręku, ale mówiono mi, że z diariuszy „Jacha” Szembeka wynika, iż Beck jeszcze 4 września 1939 miał dotyczące sytuacji na froncie złudzenia (?).

Wracając do mych rozmów z ojcem, to – jak sobie przypominam – był on zdania, że wiele szkód narobiły 2 rzeczy: po pierwsze, owe „narzucanie na siłę” tezy, że jesteśmy Silni, Zwarci, Gotowi; po drugie, obsesyjna wręcz walka Rydza i jego otoczenia z rzekomym „defetyzmem”… Ten bój z defetyzmem narobił mnóstwo szkód; powodował, że nie można było podjąć realistycznej debaty nad rzeczywistą sytuacją militarną, a także zmuszał do milczenia inteligentnych ludzi, którzy „przewidywali co nastąpi i co nastąpiło”. Np. słabość naszej armii zapewne dostrzegał prezydent Ignacy Mościcki, jednak obawiając się oskarżenia o defetyzm, ulegał Rydzowu i Beckowi… Do tego owa „wojna z defetyzmem” uniemożliwiała rzetelną dyskusję o sytuacji militarnej i powodowała tym samym, że – jak mawiał mój kolega z RWE, Wacio Zbyszewski – „pobierano decyzję, opierając się na fałszywych, naiwnie optymistycznych przesłankach”…

Komentuj...

*



niedziela, 16 czerwiec, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART