Dziennik Macieja Morawskiego, 11 kwietnia 2017 r.

Utworzono 11 kwietnia 2017 przez Red. VP

Reakcje czytelników na me dzienniki zawsze mnie cieszą! Szczególnie wysoko cenię np. uwagi wybitnie inteligentnego Ludwika Lewina!!! Jednak zdarza się, że czytelnicy (w danym wypadku mam na myśli w szczególności jednego nich) dosłownie „zalewają mnie serią pytań, i do tego czasem pytań – użyję określenia – MAŁO DYSKRETNYCH”, choć w zasadzie nic nie ukrywam, wykładam szczerze, czasem ponoć zbyt szczerze, kawę na ławę. Jeden temat zawsze jednak będę traktował z dyskrecją. To sprawa spowodowanej zastraszaniem przez „służby specjalne czerwonego” choroby mej żony. Ów problem tak NIESAMOWICIE zaciążył swego czasu na mym i mej córki życiu. Problem, z którym związane są bardzo konkretne kłopoty (separacja z żoną, obowiązek jednak dość szybkiego opuszczenia żony mieszkania, i inne sprawy… A to w okresie studiów i egzaminów mej córki!!! Wszystko to zdołałem przezwyciężyć z pomocą kilku osób: Virydianny Rey, Anny i Jeana Mesnet oraz innych przyjaciół… Tak, o tej bolesnej sprawie i jej różnych aspektach milczę!!! Na inne pytania odpowiadam. Wezmę się teraz za całą serię pytań, jakie ktoś (czytelnik VECTORA POLONII) mi stawia w związku z mym wczorajszym dziennikiem… Ale nie mogę na owe 5 pytań odpowiedzieć od ręki! Zacznę od pytania brzmiącego: Tak więc ponoć ma Pan dobrego nosa. Jakie zagrożenia dostrzega Pan obecnie? Moja odpowiedź prosta. Nie od dziś wyczuwam, że terroryzm to współczesna forma wojny. To stale potęgujące się ogromne potenjalne niebezpieczestwo. Jestem przekonany, że z czasem mogą pojawić się terroryści mniej „prymitywni” od dotychczasowch, zdolni dokonać niezwykle krwawych zamachów. Nie wykluczam nawet zamachów na elektrownie jądrowe, użycia czy to tak zwanych „brudnych bomb”, czy nawet sfabrykowania, nabycia czy dostania przez fanatyków od np. jakichś wrogich Zachodowi „sił” broni atomowej. Jest też jasne, że np. wśród islamskich bojowników „dzihadu” mogą znaleźć się niebezpieczni fachowcy, spece wysokiej klasy, np. informatycy zdolni zaplanować i wykonać cyberatak na dużą skalę.

Jak słyszę, ludzie, którzy są przy władzy w naszych krajach są przeciwni „sianiu histerii i przedwczesnej paniki”!!! Jednak równocześnie odnoszę wrażenie, że szerokie masy Zachodu jakby „górnym węchem” wyczuwają, iż nie można wykluczać tego, że terroryzm w obecnych czasach może stać się wysoce groźny. Pozostając w tej samej dziedzinie, pozwolę sobie dorzucić, że jednak niepokoi mnie nieco mająca mieć miejsce niezadługo podróż dobrego papieża Franciszka do Egiptu!!!

Obawiam się, że ogólnie biorąc, świat zachodni w za małym stopniu bierze pod uwagę możliwą ewolucję i możliwe spotęgowanie się terrorystycznego zagrożenia… Samo narzuca się pytanie, do jakiego stopnia nasi specjaliści w dziedzinie obrony narodowej dostrzegają zupełnie nową sytuację wynikającą właśnie z potęgowania się zagrożenia terrorystycznego. No i fakt, że już weszliśmy w tej właśnie dziedzinie w zupełnie nową epokę (!!!); że trzeba będzie budować schrony; kto wie, być może dość jednak poważnie zreorganizować życie naszych miast; otaczać wzmożoną ochroną siedziby władz wykonawczych i także np. parlamenty (???).

A teraz zajmę się z kolei drugim pytaniem tegoż czytelnika… Pyta mnie on: Czemu Pana i Pańską rodzinę SB szczególnie atakowało? Przecież – jak zapewniają Pańscy koledzy z Rozgłośni Polskiej RWE w Monachium – im nic groźnego się nie przydarzało!! Czy żywi Pan szczególną nienawiść do byłych ludzi SB??? Zacznę odpowiedź od końca! Mam pretensje do zakłamanego PRL-owskiego systemu, a nie do UB-owców. Omotani wiadomą propagandą, myśleli, że służą Polsce. Dziś trzeba te stare podziały przezwyciężyć. Łączyć a nie dzielić. Do tego ja, wierzący katolik, nienawiści nie praktykuję. Jasne, że ja – korespodent informacyjny – musiałem być solą w oczach UB. Wszak kierownictwo PZPR-u ponoć brutalnie „czepiało się” MSW o to, że tak wiele wiadomości czy nawet dokumetów rządowo-partyjnych trafia na antenę RWE!!!

Piotra Jeglińskiego, który dostarczał mi w Paryżu rewelacyjnych informacji z kraju, próbowano we Francji zabić… A jego polskiego korespodenta Janusza Krupskiego, szefa katolickiej grupy SPOTKAŃ, 21 stycznia 1983 roku funkcjonariusze departamentu 4 MSW z rejonu wsi Truskaw uprowadzili do Puszczy Kampinoskiej… Uprzednio go poparzywszy żrącym płynem, tam go zostawili…..

Chyba więc jasne, dlaczego SB „tego parszywego szpiona” – jak ponoć mawiali o mnie UB-ecy z konsulatu generalnego czy z ambasady PRL w Paryżu – za wszelką cenę „bardzo naukowymi radzieckimi metodami polityczno-psychlogicznymi starano się DESTABILIZOWAĆ, ZŁAMAĆ…”. ZIMNA WOJNA MIMO, ŻE PEWNA LICZBA OSÓB Z PEWNYCH PRZYCZYN TEMU ZAPRZECZA BYŁA PRAWDZIWĄ WOJNĄ!!!

Komentuj...

*



sobota, 24 sierpnia, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART